Tak, doskonale wiem, że to robisz.

Może nie codziennie, może raz na tydzień, raz na rok? ale jestem pewna, że to robisz.

Wiem, że to robisz. Natychmiast przestań!

Zamykasz oczy i wyobrażasz sobie, mimochodem, niechcący, usprawiedliwiając się, że to przecież nic złego, że to normalne i że prawie każdy to robi. I zawsze, ale to zawsze poprawia ci to nastrój. Powoduje, że złe myśli odpływają i twoje problemy robią się od razu błahe.  Im więcej masz kłopotów tym częściej to robisz i szukasz coraz trudniejszych przypadków. Czasami uronisz nad nimi łzę, czasami wspomożesz dobrym słowem lub uspokoisz swoje sumienie drobną kwotą. Jesteś jak wampir, który tym się żywi.

Przeglądasz insta, facebooka, czytasz opowieści na grupach. Spijasz każdą z liter, składasz zdania i oddychasz z ulgą.  Szukasz, zapamiętujesz, zacierasz ręce, uśmiechasz półgębkiem i cieszysz się, że inni mają gorzej.

Jak często po spotkaniu żebraka na ulicy oddychasz pełną piersią? Ciężar który miałeś na plecach spada z hukiem w przepaść? Prostujesz plecy, podnosisz głowę i uświadamiasz sobie, że przecież do cholery nie jest tak źle,  że inni mają gorzej? 

To takie osobiste, nikomu nic do tego, przecież w pocieszaniu się tym, że inni mają gorzej, nie ma nic złego. Otóż jest.

Przestań to robić, przestań być hieną.

Nie zdajesz sobie sprawy że to odczłowiecza, że to powoduje poważne zaburzenia, nie tylko w twojej ale i w innych psychice. Najgorzej, że ten sposób najczęściej przekazujesz swoim dzieciom. Tak, dokładnie – dzieciom. Kształtujesz je na swój wzór i podobieństwo i one potem z tą samą dobrze znaną ci pobłażliwością traktują swoich kolegów w klasie. Oni świadomie wykluczają, odbiegających od twoich standardów, kolegów.  Oczywiście udajesz, że się nic nie dzieje, bo przecież nie robisz fizycznej krzywdy nikomu. Dzieje się, krzywdzisz. To co robisz, to bardzo dobry świeży grunt na którym urodzi się hejt, urodzi się pogarda i wywyższanie, urodzi się rasizm i przemoc.

Otóż ja nie zgadzam się, żebyś siebie moim kalectwem kołczował. Nie zgadzam się na pełne współczucia spojrzenia, nie zgadzam się na twoją pobłażliwość jak mówię, że jestem szczęśliwa, że jestem wystarczająca, nie zgadzam się na niedowierzanie kiedy wspominam o cudownym życiu. Nie zgadzam się na patrzenie na mnie z góry.

Myślisz, że potrafisz być po prostu szczęśliwy, bez żerowania na odmienności innych? Myślisz, że potrafisz, wstać rano i po prostu żyć po swojemu bez pocieszania się tym, że inni mają gorzej? 

Wiem, że to robisz. Natychmiast przestań!

Zacznij od dziś. Spróbuj.