Awaria windy: więcej niż techniczny problem – analiza komentarzy w świetle prawa i godności człowieka.

Od ponad 20 lat walczę o równe traktowanie osób z niepełnosprawnościami. Każdego dnia stawiam czoła barierom – zarówno tym architektonicznym, jak i mentalnym. Awaria windy to dla wielu osób chwilowa niedogodność, dla mnie – i wielu innych – bariera nie do pokonania. Niedawna sytuacja z niedziałającą windą, którą nagłośniłam, wywołała lawinę komentarzy. Część z nich była pełna zrozumienia i wsparcia, ale niestety wiele ujawniło brak empatii i podstawowej wiedzy na temat praw człowieka. Chciałabym się do tego odnieść – nie tylko z perspektywy emocji, ale przede wszystkim prawa i godności.

„Czemu nie użyjesz schodów?” – takie pytanie padło w jednym z komentarzy. Czy naprawdę muszę tłumaczyć, dlaczego osoba na wózku nie może po prostu „użyć schodów”? Ten komentarz nie tylko rani, ale też pokazuje, jak wiele jeszcze musimy zrobić, by zrozumieć realne potrzeby osób takich jak ja.

Nie jestem w stanie opisać, jak bardzo boli mnie to, że ktoś widzi w mojej walce o podstawowe prawa „roszczeniowość” lub „dramę”. Każdego dnia muszę walczyć o coś, co inni mają na wyciągnięcie ręki – o możliwość dostania się do urzędu, szkoły, czy zwykłego sklepu. A kiedy awaria windy sprawia, że zostaję uwięziona w budynku, słyszę, że powinnam „nie przesadzać”.

Prawo do godności i dostępności – co mówi Konstytucja i prawo międzynarodowe?

Awaria windy w budynku publicznym to nie tylko problem techniczny, ale też naruszenie moich praw. Konstytucja RP (art. 32 i art. 69) mówi jasno:

Art. 32.

  1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
  2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Art. 69.

Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej.

To nie jest prośba o specjalne traktowanie – to jest realizacja podstawowych praw człowieka.

Konwencja ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami, którą Polska ratyfikowała w 2012 roku, podkreśla prawo do dostępności, równości i niezależności. Dlatego komentarze typu „A kamerzysta za co ma wyrok? Tak ciężko poprosić kogoś, żeby pomógł znieść ten wózek?” nie tylko mijają się z prawdą, ale też pokazują brak zrozumienia dla tego, co oznacza życie w pełnej niezależności.

Czy naprawdę muszę prosić kogokolwiek o to, by mnie zniesiono?

Czy moje prawo do godności ma zależeć od dobrej woli innych ludzi?

Nie, awaria windy to nie jest „zwykła sytuacja”

Dla mnie niedziałająca winda to coś więcej niż „zwykła awaria sprzętu”. To blokada, która uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Jeden z komentujących napisał: „Urządzenia się psują, normalna kolej rzeczy. Przyszli i pomogli. Mega obsługa, ale lepiej robić aferę zamiast podziękować.”

To prawda – urządzenia czasem się psują. Ale czy to oznacza, że mam siedzieć cicho, kiedy to blokuje moje podstawowe prawa? Nie chodzi o wdzięczność za chwilową pomoc, ale o systemowe rozwiązania, które sprawią, że takie sytuacje będą marginalne.

Inny komentarz brzmiał: „Roszczeniowość i tania drama – masakra.”

To nie jest „drama”. To walka o godność. Czy domaganie się równego traktowania naprawdę można nazwać roszczeniowością?

Czy wiecie, jak to jest stać pod zamkniętą windą i wiedzieć, że bez niej nie dostaniesz się tam, gdzie potrzebujesz? Że twoja niezależność w jednej chwili została brutalnie odebrana? Nie, to nie jest „zwykła awaria”.

Roszczeniowość czy walka o podstawowe prawa?

Często słyszę, że osoby z niepełnosprawnościami są „roszczeniowe”. Jeden z komentarzy brzmiał: „Załatwili sprawę, a Pani nadal narzeka. Po prostu winda się zepsuła, to nie jest niczyja wina.”

Nie chodzi o narzekanie, tylko o zwrócenie uwagi na problem, który dotyczy tysięcy osób w całej Polsce. Ta sytuacja nie była jednorazowym przypadkiem – to część większego problemu związanego z brakiem dostępności i brakiem mechanizmów zapobiegających takim awariom.

Czy gdybyście sami stali przed zamkniętymi drzwiami windy, usłyszeli od urzędników „przykro nam, sprzęt się psuje”, czy naprawdę uznalibyście to za wystarczające wyjaśnienie?

Brak empatii, stereotypy i hejt – gdzie przebiega granica?

Brak empatii boli bardziej niż jakakolwiek fizyczna bariera. Komentarze takie jak „Ach ta roszczeniowa postawa inwalidów. Wszystko im się należy.” czy „Przecież ktoś mógł cię znieść, nie przesadzaj.” pokazują nie tylko ignorancję, ale też głęboko zakorzenione stereotypy.

Wiem też, że są osoby z niepełnosprawnościami, dla których to nie jest problem. Dla niektórych fakt, że inni podejmują za nich decyzje, jest komfortowy i nie czują się w takich sytuacjach dyskryminowani. Szanuję to, ale muszę podkreślić, że to nie unieważnia mojego doświadczenia ani doświadczeń innych osób, które pragną samodzielności i pełnej niezależności.

Empatia to nie współczucie. Empatia to zrozumienie, że każdy człowiek ma prawo do godności i równych szans.

Edukacja społeczna – nasza wspólna odpowiedzialność

Te komentarze pokazały mi jedno – mamy ogromną pracę do wykonania. Edukacja społeczna na temat praw osób z niepełnosprawnościami jest niezbędna. Nie chodzi tylko o świadomość prawną, ale o coś znacznie ważniejszego – o empatię.

Nie oceniaj sytuacji, której nie rozumiesz. Reaguj na bariery, które widzisz. Bądź sojusznikiem, nie krytykiem.

Dostępność to nie luksus. To prawo. I będę o nie walczyć, dopóki takie sytuacje nie przestaną być codziennością.