Cmentarze są pełne barier architektonicznych
Brak dostępności cmentarzy jest tak bardzo pomijany i spychany pod dywan niebytu, tak że boli. Kościoły nawołują, żeby przychodzić, modlić się, a nie mają podjazdów ani dostępnych konfesjonałów. Jeśli już jest coś co przypomniana podjazd często nie spełnia żadnych standardów dostępności i o ile da się po nim wepchnąć osobę na aktywnym wózku, to elektryk nie da rady, bo jest za duży kąt nachylenia takiego podjazdu. Nikt na to nie zwraca uwagi ni nie ma na to żadnej kary – na iluzoryczną dostępność.
Nikogo to nie obchodzi, że pożegnanie osoby bliskiej. Pójście na cmentarz, wejście na niego i stanięcie nad grobem to dla nas kolejny powód do pozbawienia nas godności. Na polskim cmentarzu godne pożegnanie bliskiej osoby jest to po prostu niemożliwe.

Pogrzeb mamy
W tym roku pochowałam moją mamę i doświadczyłam tego w pełnej okazałości. W kościele – krzesełka – zero miejsca dla mnie, żebym mogła stanąć za urną. Nikt nie wpadł na to, że jedna z córek jest na wózku. Byłam tak wściekła, że chciałam wyjść. Zostałam z szacunku dla mojej mamy. Do kobiety, która bardzo dużo mi dała, bardzo się dla mnie poświęciła i wiele mnie nauczyła. Jest pochowana na „nowym” cmentarzu. Nie byłam w stanie fizycznie podjechać do niego i rzucić ziemią na grób. Teraz odwiedzając jej grób muszę mieć ze sobą wszystko, bo nie wejdę do sklepiku za zniczami, który tam funkcjonuje. NOWY budynek postawiony na nowym cmentarzu (na st6o procent po 1994 roku) nie jest dostępny dla osób niepełnosprawnych. \
Uczestnictwo w pogrzebach
W kościele nadal nie ma miejsc dla osób z niepełnosprawnością, poruszających się na wózkach – stoimy w przejściu. Oczywiście przeszkadzamy w momencie jak osoby idą do komunii. Czego doświadczyłam na pogrzebie mojej koleżanki. Zasłaniam wózkiem trasę przemarszu z trumną i kwiatami – pochód musi mnie mijać. Nawet nie macie pojęcia jak mogłam się czuć. Później podejście do pożegnania rodziny, już na cmentarzu. To żywa tortura i stres, czy zmieszczę się, czy będę musiała zawracać i przeciskać się przez kolejkę.

Cmentarz nie dla niepełnosprawnych
To norma, że cmentarze są pełne barier architektonicznych. Furtki przez, które wchodzi się na cmentarze często mają nikomu niepotrzebne progi, ale że tworzą jedność z bramą to takie się montuje. Pójście na cmentarz, wejście na niego i stanięcie nad grobem to dla nas kolejny powód do pozbawienia nas godności. Na polskim cmentarzu jest to po prostu niemożliwe. Mnóstwo nieułożonych alejek, zabudowanych podstawami pomników. Stojącymi ławeczkami, niezliczoną ilością, krzewów i kwiatów oraz mnóstwem dodatkowych rzeczy, które utrudniają przejście. No i przede to ułożenie grobu przy grobie, z wąziutkimi ścieżynkami, którymi zdrowi ledwo się przemieszczają. Totalny brak opcji przejechania wózkiem inwalidzkim.
Święto Zmarłych
Nie pojechałam w ten dzień na grób mojej ukochanej mamy. Siedzę w domu i płaczę. I wściekam się, że jestem niepełnosprawna. Że nie mam żadnych praw i że nikt nie ponosi kary za pozbawianie nas godności.

Zapytałem wujka czy widział nowy chodnik na cmentarzu. Zwrócił moją uwagę na fakt, że i tak z niego nie korzysta, bo wjeżdżanie na cmentarz nie ma dla niego żadnego sensu. Większość grobów i tak jest w głebi, gdzie wózkiem nie wjedzie.
Zdecydowanie zgadzam się — cmentarze w żaden sposób nie są dostosowane do osób niepełnosprawnych. Powiem więcej sama czasem mam trudność przejść pomiędzy różnymi grobami. Nagle Kończy się alejka i trzeba jakoś się przecisnąć. Chcesz przecież zachować szacunek do osób zmarłych — nie deptając im po grobach.
Prezydent Miasta Szczecina wydał zarządzenie dotyczące standardów dostępności. Ma się to jednak nijak do rzeczywistości. Cmentarz Wielgowo (komunalny) oddany w 2025 roku ma mieć w ciągach pieszych 0,5 metra. Szerokość tylko dla bardzo sprawnych. Walczymy. Pozdrawiam serdecznie.