Prawa człowieka niepełnosprawnego

Prawa człowieka niepełnosprawnego są tożsame z prawami wszystkich ludzi. 10 grudnia jest dniem poświęconym na przypomnienie nam, że istnieje coś takiego jak prawa człowieka. Jakim społeczeństwem jesteśmy skoro musimy o takich podstawowych rzeczach przypominać?

Jesteśmy coraz bardziej zapatrzeni w siebie i swoje potrzeby, coraz częściej mówimy o tym, że mamy prawo do tego, żeby być tym kim chcemy być. Że nie musimy wielu rzeczy, że niekoniecznie powinniśmy się zgadzać na obowiązujące standardy i normy, że mamy prawo do… wpisz dowolne.

Wszystko to bardzo pięknie wybrzmiewa w dzisiejszej rzeczywistości, ale jak ma się do tego respektowanie praw innych?
Polska w 1995 roku podpisała przyjęcie Karty Praw Osób Niepełnosprawnych. 1995 rok, czujecie? Dwadzieścia pięć lat temu. Podejrzewam, że niektórzy moi czytelnicy nawet tyle lat nie żyją na tym świecie.

Karta Praw Osób Niepełnosprawnych w której to:

§ 1. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uznaje, że osoby niepełnosprawne, czyli osoby, których sprawność fizyczna, psychiczna lub umysłowa trwale lub okresowo utrudnia, ogranicza lub uniemożliwia życie codzienne, naukę, pracę oraz pełnienie ról społecznych, zgodnie z normami prawnymi i zwyczajowymi, mają prawo do niezależnego, samodzielnego i aktywnego życia oraz nie mogą podlegać dyskryminacji. Sejm stwierdza, iż oznacza to w szczególności prawo osób niepełnosprawnych do:
dostępu do dóbr i usług umożliwiających pełne uczestnictwo w życiu społecznym,

Spójrzmy. Dostęp do dóbr i usług umożliwiających pełne uczestnictwo w życiu społecznym.
Osoby z niepełnosprawnością są w stanie wypełniać role społeczne tak samo jak zdrowe osoby. To jest fakt. To się dzieje od wielu, wielu lat. Spełniamy się w roli pracowników, rodziców, przyjaciół, konsumentów, małżonków. Tylko dlaczego od lat to tak bardzo dziwi?

Dlaczego w 2020 roku, czyli dwadzieścia pięć lat po przyjęciu Karty Praw Osób Niepełnosprawnych rozdaje się nagrody za to, że ktoś kocha osobę niepełnosprawną? Czy to naprawdę jest aż taki wyczyn i przesłanie, że nadaje się na aż taką nobilitację? Czy propagowanie przez nas samych takich postaw nie przyczynia się do ustawiania niepełnosprawnych w roli dziwaków?

Co jeszcze umożliwia pełne uczestnictwo niepełnosprawnych w życiu społecznym?

Zapewne dostęp do edukacji.

Przedszkole, szkoła podstawowa, liceum, szkoła wyższa. Tak, mamy klasy integracyjne, szkoły integracyjne, dostosowane uczelnie i tyle. Mamy wybór.
A co w przypadku, jeśli jesteśmy rodzicami zdrowego dziecka i ono chce iść do szkoły, która jest nieprzystosowana? My jako rodzice niepełnosprawni ruchowo nie możemy uczestniczyć w życiu szkoły, chodzić na wywiadówki, akademie, występy itp.
Mamy prawo żądać od dziecka zmiany szkoły, czy mamy obowiązek żądać od szkoły, żeby się dostosowała?

Kolejny punkt zakłada, że mamy prawo do:

życia w środowisku wolnym od barier funkcjonalnych, w tym: dostępu do urzędów, punktów wyborczych i obiektów użyteczności publicznej, swobodnego przemieszczania się i powszechnego korzystania ze środków transportu, dostępu do informacji, możliwości komunikacji międzyludzkiej,

Jestem pracownikiem socjalnym. Z powodu niedostosowania społeczeństwa, barier architektonicznych, funkcjonalnych, komunikacyjnych i mentalnych nie jestem w stanie pracować w swoim zawodzie w zwykłym ośrodku pomocy społecznej. Dlaczego? Jest mnóstwo powodów, ale jedna powala na kolana. Poruszając się na elektrycznym wózku inwalidzkim nie jestem w stanie otworzyć sobie sama drzwi do urzędu. Żadnych drzwi, które trzeba otworzyć dotykając klamki. ŻADNYCH.
Wiesz co to znaczy? To znaczy, że kiedy chcę wyjść muszę kogoś prosić o otwarcie i zamknięcie za mną drzwi. To oznacza, że za każdym razem jak idę do pracy ktoś musi podejść ze mną do drzwi i mi te drzwi otworzyć. To znaczy, że musi też te drzwi mi otworzyć jak wychodzę z pracy. To znaczy, że w żaden sposób nie jestem wolna od barier funkcjonalnych i w żaden sposób nie mam możliwości swobodnego przemieszczania się.

Nikt tego nie kontroluje

Dostęp do urzędów, punktów wyborczych i obiektów użyteczności publicznej jest nadal na poziomie zerowym. Dlaczego? Dlatego, że nie ma komórki kontrolującej to dostosowanie.
Funkcjonuje i jest akceptowalne społecznie tak zwane działanie prowizoryczne. Co to w praktyce oznacza? Zamiast robić podjazd instalujemy dzwonek i udajemy, że ktoś wyjdzie do niepełnosprawnego jak on zadzwoni i załatwi jego sprawę pod schodami. Pisałam o tym przy okazji mojej wizyty na Poczcie Polskiej.

Nie ma osoby odpowiedzialnej za kontrolowanie jakości dostosowań. Urzędy wywalają grubą kasę na windy, z których większość niepełnosprawnych nie jest w stanie skorzystać. Inwestują w windę, która w środku ma przycisk i żeby jechać musisz ten przycisk trzymać. Czujesz paradoks? Jest winda, możesz z niej skorzystać, ale do skorzystania potrzebujesz drugiej osoby, która otworzy ci drzwi do windy i przytrzyma za ciebie przycisk, żebyś mogła się przetransportować. Dlaczego tak? Nie mam pojęcia. Pewnie pan X powiedział, że to będzie super, bo wolno jeździ i zdrowi nie będą korzystać i psuć.
Do tego kiedy w końcu udaje ci się dostać do środka urzędu okazuje się, że…. zostaniesz obsłużona na korytarzu, bo w środku już nie ma drugiej windy. W pokojach biurowych jest za mało miejsca, nikt nie pomyślał że osoba niepełnosprawna sama zechce załatwić swoje sprawy.

Dostęp do kultury

No ale przecież, zgodnie z Kartą Praw Osób Niepełnosprawnych mamy prawo do:

pełnego uczestnictwa w życiu publicznym, społecznym, kulturalnym, artystycznym, sportowym oraz rekreacji i turystyce odpowiednio do swych zainteresowań i potrzeb.

 

Tadam. O tym mogłam pisać poematy. Mogłabym pisać i pisać, jak to się kupuje po oszczędności windy, które nie są w stanie udźwignąć elektrycznego wózka. Taka sytuacja spotkała mnie na wernisażu w siedleckiej galerii Miejskiego Ośrodka Kultury. Wystrojona i pełna entuzjazmu wybrałam się na wydarzenie artystyczne i stałam pod schodami, gdyż winda nie zadziałała. Ludzie obok mnie przechodzili, wchodzili po schodach, a ja musiałam wrócić do domu. Obsługa rozłożyła ręce i nie byli w stanie nic zrobić. A dlaczego tak się stało? Bo w mieście nie ma osoby kompetentnej, która zadbałaby o uniwersalne dostosowanie budynków użyteczności publicznej. Nie tylko w Siedlcach są takie kwiatki. To samo mnie spotkało w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Tylko oni mieli na szczęście zapasową windę. A obecnie jest już tam zamontowana winda dla wszystkich typów wózków, w Siedlcach tego nie naprawiono.

Wiecie, że w moim mieście jest słynny obraz Ekstaza św. Franciszka El Greco? Zazdrościcie mi, że mogłam obejrzeć to arcydzieło? Nie macie czego. Arcydzieła nie obejrzałam, gdyż Muzeum Diecezjalne ma schody i nie zanosi się na przystosowanie go do potrzeb niepełnosprawnych ruchowo. Tak dobrze czytacie ”diecezjalne”, czyli to które wg nauk kościoła powinno być dostępne dla tych najbardziej potrzebujących i pokrzywdzonych przez los.

Pokrzywdzona przez los

Pokrzywdzona przez los się nie czuję. Czuję się wkurwiona. Wkurwiona tym, że państwo wyciera sobie nami gębę przy każdej okazji. Chwali się jak to nam pomaga i oszukuje społeczeństwo. W czym? No chociażby w sławetnym 500+ dla niepełnosprawnych. Wiecie, że na to wsparcie obowiązuje limit. Jeśli otrzymujecie rentę powyżej 1700 zł to wam 500+ nie przysługuje? Na niepełnosprawne 500 plus jest limit dochodowy, na 500 plus na dzieci – nie.

No tak, bo dzieci to przyszłość narodu. Nawet te, które rodzą się z wadami letalnymi, o których zapominają wszyscy zaraz po urodzeniu oprócz rodziców, a najczęściej samych matek. Podwójne standardy, podwójna moralność to nas otacza. Z jednej strony państwo apeluje o to żeby respektować prawa człowieka od momentu poczęcia, a z drugiej strony funduje niepełnosprawnym dyskryminację pełna gębą.

Zajrzyjmy jeszcze do Karty Praw Osób Niepełnosprawnych.

Okazuje się, że mamy prawo do:

dostępu do leczenia i opieki medycznej, wczesnej diagnostyki, rehabilitacji i edukacji leczniczej, a także do świadczeń zdrowotnych uwzględniających rodzaj i stopień niepełnosprawności, w tym do zaopatrzenia w przedmioty ortopedyczne, środki pomocnicze, sprzęt rehabilitacyjny,

Służba zdrowia. Jak sama nazwa wskazuje służba, czyli służenie ludziom potrzebującym. Szpitale, przychodnie, ośrodki rehabilitacyjne – mają służyć ludziom chorym. Ludziom potrzebującym wsparcia i pomocy. Jak to wygląda w praktyce? Ano tak, że większość oddziałów szpitalnych, przypomnę służącym ludziom chorym, nie posiada łazienki dostosowanej do potrzeb osób niepełnosprawnych ruchowo. Owszem możesz się położyć do szpitala, ale zamiast sedesu oferują ci pampersa.
O dostosowanym ginekologu, możesz tylko pomarzyć, bo przecież jako niepełnosprawna osoba nie masz potrzeb seksualnych i nie musisz się badać tam na dole. Skoro nie używasz to co ci może się stać? Nie daj bogowie podczas badania okaże się, że jednak masz cipkę i potrzebujesz zaspokojenia potrzeb seksualnych i co z tym fantem zrobić? Jak się zachować? Weź nie wydziwiaj, dopiero co społeczeństwo zaakceptowało fakt, że można kochać kogoś niepełnosprawnego, dało mu kasę, a ty teraz znowu o seksie piszesz. Co za dużo to niezdrowo.

Prawa człowieka niepełnosprawnego.

Gdzie się nie obejrzysz otaczają cię bariery, architektoniczne, komunikacyjne i te najważniejsze mentalne. Łaskawie pozwalają nam pracować, ale oby nie za mocno, żebyśmy przypadkiem się nie wzbogacili i nie przekroczyli limitu dochodu. Jak przekroczymy, wystawimy głowę ponad muł, który nas otacza, to pyk dostajemy w głowę i ciach ucinają nam „przywilej” otrzymywania renty z tytułu niepełnosprawności.

  • Dopóki będziemy się godzić na bylejakość, dopóty nie będziemy traktowani poważnie, a nasze postulaty będą zamiatane pod dywan.
  • Jeśli nadal będziemy robić z normalnych rzeczy show, nadal będą nas traktować jak dziwadła.
  • Dopóki będziemy godzić się na „wniesie się”, „przesunie się”, „ktoś za ciebie załatwi” dopóty będziemy na marginesie życia społecznego.

Akceptujemy prowizorki, godzimy się na takie traktowanie, ba sami się podkładamy. Godzimy się na bycie obywatelami drugiej kategorii.
Może już czas wyjść na ulicę i powiedzieć „wypierdalać”?