Brzydzę się oszustwem, manipulacją, naginaniem zasad.
Brzydzę się wywyższaniem się i nepotyzmem.
Brzydzę się wszelkimi przejawami ludzkiej nieuczciwości i mam szczęście, że otaczają mnie ludzie, którzy mają tak samo.

kino_kobiet1

W ubiegły poniedziałek wybrałyśmy się we trzy do siedleckiego kina Helios na Kino Kobiet, dla niewtajemniczonych wyjaśniam. To taki cykl spotkań filmowych połączony z przedstawieniem ofert np. kosmetyków, salonów kosmetycznych, fryzjerskich, siłowni, fajnych miejsc na weekend dla dwojga i restauracji. Przed wejściem na salę rozstawione są stoiska, można uzyskać interesujące nas informacje, zdegustować czy uzyskać poradę. Pomijam fakt, że większość z tych ofert nie jest dostępna dla niepełnosprawnych – nieprzystosowane salony, czy brak oferty dla osób z niepełnosprawnością – takie życie osoby oferujące usługi nie widzą w nas klientów – jeszcze. Nie czepiajmy się, zawsze można coś dla siebie wyłuskać. Następnie wszyscy przechodzą do sali kinowej, otrzymują druk kuponu, wypełniają go i biorą udział w losowaniu nagród ufundowanych przez dostawców.

Sala była prawie pełna, kuponów było mnóstwo. Praktycznie wszyscy siedzieli w górnych rzędach, ja z racji swojego kalectwa musiałam siedzieć z przyjaciółkami w pierwszym rzędzie, gdyż kina w Polsce nie przewidują innych miejsc dla osób na wózkach i nie ważne, że po takim oglądaniu filmu z zagródki umieszczonej z boku siedzeń twój komfort oglądania określasz na – 10, korzystasz, bo to kultura w końcu, chcesz czerpać garściami i chcesz oglądać ta kulturę legalną.

Zaczyna się część najatrakcyjniejsza dla wielu, losowanie nagród. Pan prowadzący notabene bardzo radosny i pozbawiony zahamowań, pyta kto mu pomoże.

I tu już zostaje złamany regulamin Kina Kobiet, w którym to czytamy:

kinokobiet2

Zgłaszają się dwie panie siedzące w pierwszym rzędzie tak jak my, Dorotka i Beatka. Zaczyna się losowanie,  one siedzą na swoich miejscach, czyli z miejsc siedzących są kompletnie niewidoczne – widzą je tylko osoby siedzące w pierwszym rzędzie i stojące przed nim i co następuje? Panie ze szklanej kuli z kuponami na żywca wybierają nazwiska, które im się podobają. Nie spekuluję, że je znają – no ale trudno nie znać pani, która pracuje w administracji publicznej i zna ja praktycznie całe miasto. Wybierają te co im się podobają, resztę odkładają, ba jak znajdą jakieś fajne nazwisko są w stanie przytrzymać kupon, aż do kolejnej nagrody.  Z sali dobiegają okrzyki, pan prowadzący co chwila z uśmiechem oznajmia „o moja uczennica” jak miło, proszę nagroda dla pani. Proceder trwa.

Zgłaszamy we trzy tą sytuację menadżerce, która z racji sprawowanej funkcji powinna nadzorować prowadzenie tego konkursu. Pani Kasia podchodzi do państwa losującego i odchodzi. Piszę państwa, bo prowadzący też w tym uczestniczy, kiedy „jakimś cudem” zostaje wylosowana jedna z pani losujących staje się na chwile skonsternowany, następnie pyta menadżerki, czy panie które mu pomagają też otrzymają nagrody – po uzyskaniu satysfakcjonującej odpowiedzi odkłada kupon.  Proceder trwa dalej. Panie losujące widząc, że nagrywamy, patrzą na nas ze śmiechem – no tak niewiele możemy zrobić.

Pod koniec losowania postanawiam ponownie zwrócić się do menadżerki – ona mi mówi, że nic nie może zrobić.

Jak to nic? Wystarczy kazać stanąć tym państwu na scenie i pojedynczo wyciągać kupony. Nie chce robić zamieszania, obiecuje, że od następnego Kina Kobiet tak już będzie. Procederu nie przerwała. Przyznam się, że poczułam się jak intruz i przez chwilę się zastanowiłam, czy ta sytuacja nie została zaplanowana przez nią. No, bo jakim trzeba być menadżerem, żeby sobie nie poradzić z taką sytuacją?

Czuję się zażenowana, pomaga mi w uzyskaniu tego stanu pan prowadzący żartując niewybrednie o swoim „dochodzeniu”, a właściwie o tym, że już „prawie doszedł”.

Czuję obrzydzenie i wstyd i gdyby nie to, że dziewczyny zapłaciły za wejście na to 23 złote ( ja nie płacę, jako osoba niepełnosprawna, za wejście do kina Helios), i że bardzo chciałam obejrzeć „Moje córki krowy” wyszłybyśmy z tej sali.

To było obrzydliwe oszustwo i o ile my jesteśmy w stanie kupić sobie kolację sushi (jedna z nagród), czy komplet kosmetyków, to były na sali osoby, które wierzyły w to, że w coś wygrają i wierzyły w uczciwość. Kobiety starsze, nie będące, uczennicami tego pana, nie będące koleżankami osób losujących.

Nie wiem, czy wybiorę się w marcu na to spotkanie, może pójdę zobaczyć czy menadżerka, będzie miała jakąś kontrolę nad tym.

A tak to wyglądało. :/