Co daje Blog Conference Poznań?
Bloguję już od jakiegoś czasu, ale do tej pory byłam tylko na jednym wydarzeniu blogerskim zrzeszającym blogerów i to po dość długim oczekiwaniu na jego dostosowanie dla osób niepełnosprawnych ruchowo.
Taki wyjazd to dla mnie wyzwanie logistyczne, które nie zawsze kończy się sukcesem. Otóż nie wsiądę sobie do pierwszego lepszego pociągu (niestety Antosz) i nie pojadę do miejsca spotkania wszystkich blogerów, żeby oddać się nauce i zabawie. Najpierw muszę się dowiedzieć, czy dana impreza odbywa się w miejscu do którego wjadę na wózku – nie, wniosą mnie, tylko sama wjadę i wyjadę kiedy będę chciała. Taka już jestem ekstrawagancka. Nie lubię być noszona. Niektóre szkolenia, konferencje są dostępne inne nie. Niestety to nie jest jeszcze ten czas kiedy mogę jechać w ciemno bez pytania na #BCP już mogę, chyba że zmienią miejsce. Zakładam, że na imprezę się dostałam, że moja zajebistość powaliła ich na kolana i jestem, udało się.
No to trzeba ogarnąć jakieś spanie. I tu dopiero zaczynają się schody, bo to co dla mnie jest dostępne niekoniecznie oznacza to samo dla właściciela hotelu czy pensjonatu. Tym razem trafiliśmy całkiem znośnie. Przyzwoity pensjonat poza małą wpadką z łazienką i łóżkiem tak miękkim, że chyba z anielskiego puchu zrobionym było w miarę.

Blog Conference Poznań
Muszę, rzec że było na wypasie, powiem więcej, organizatorzy trochę przegięli z naładowaniem programu tak atrakcyjnymi prelekcjami, że czasami o ich wyborze decydował rzut kostką lub wcześniejsze zapisanie się na warsztaty. Na szczęście organizatorzy byli na tyle litościwi, że nagrali prelekcję dzięki temu mogłam obejrzeć chociażby Radomską <3, czy Tucholskiego.
Zaraz, zaraz jak to nagrywali, więc nie trzeba było tam wcale jechać?
Teoretycznie nie trzeba, praktycznie to jest konieczne. Blogowanie to bycie z ludźmi i dla ludzi. Ten zna tego, tamten owego, ty już znasz ich obu. Każda taka dusza to dla ciebie potencjalny bank wiedzy, nowe doświadczenia i różnorodne emocje. Atmosfery eventu nie da się do końca uchwycić na nagraniu video, czy zdjęciach. Każdy z nas inaczej buduje swoje relacje i inaczej odbiera to co go otacza. Jest jedna obowiązująca wszystkich zasada: to co się dzieje na afterze zostaje na afterze 🙂

Jak ja odebrałam event?
Nie chce chłopakom za bardzo cukrować, ale było w porządku, serio mówię. Pod względem dostosowania dla osób poruszających się na wózkach inwalidzkich, pod względem organizacyjnym, pod względem merytorycznym i towarzyskim pełen szacun. Sale zorganizowane tak, że do każdej można wjechać bez problemu. Strefy partnerów wydarzenia dostępne i odpowiednio rozmieszczone, nie przeszkadzali sobie wzajemnie. Do tego konkurs, przyznam się że trudny, bo jak tu robić zdjęcia Poznania jak się chce być na prelekcjach. Za rok coś łatwiejszego poproszę. Wystarczająca ilość „darów losu”, żeby nie wyglądać jak wielbłąd dwugarbny, chociaż za rok muszę opracować jakąś przyczepkę do wózka.
A jak ludzie, których do tej pory znałam tylko w sieci?
Wbrew pozorom ludzie są tacy sami jak w sieci. Teraz nikt się nie lansuje na innego niż jest, bo bardzo szybko można to zweryfikować. Większość blogerów posiada ujawnioną dla publiki twarz i jeśli nawet ta twarz w realu nieco inaczej wygląda to można się rozpoznać czytając plakietki btw. w przyszłym roku zróbcie większe napisy z nazwami blogów plizz.

Ludzie okazali się dokładnie tacy jak ich blogi.
Pełni optymizmu, ekspresyjni, ciekawscy, inspirujący, ale też wycofani i pragmatyczni. Ja oczywiście uskuteczniałam swój networking, włóczyłam się od grupki do grupki dając sobie szanse na poznanie jak największej ilości ludzi. Nie udało mi się obskoczyć wszystkich, to fakt, bo przecież to nie speedrandka – chociaż w sumie można by taką integrację zrobić. Speedblog – masz 5 minut na przedstawienie siebie i poznanie drugiej osoby, potem przesuwasz się w prawo do następnego nieznanego ci blogera. Wiesz co mnie zdziwiło najbardziej? jak mało blogerów posiada swoje wizytówki. Fizycznie nie jest możliwe zapamiętanie tylu tak różnorodnych nazw blogów w ciągu paru godzin, wizytówka zawsze się przydaje. Większość wizytówek, które zebrałam to wizytówki firmowe, nie blogerskie (tak wiem, blog może być firmą).

Co mi dał Blog Conference Poznań?
Powera do działania, mnóstwo nowych pomysłów, dużo notatek i sporo wiedzy, która wcielę w życie. Wartość dodana, to cudowni ludzie, z którymi do tej pory tylko się klikało w grupach takich jak np. Blogi KOT czy BLOGERZY SHITSTORMUJĄ. Od czasu do czasu wymieniało DM, a teraz, można się było wyściskać.
Jeśli jeszcze się zastanawiasz czy warto? Warto, po stokroć warto, ja za rok będę na sto procent i będę lokomotywą pociągu 🙂
Dziękuję za relacje i super było cię poznać na żywo.
Fajnie, że miałyśmy wreszcie okazję chociaż troszkę pogawędzić na żywo 🙂
No i super, bardzo się cieszę, że pojechałaś – zawsze z przyjemnością czytam relacje z tego typu imprez xD
Jak będziesz lokomotywą to też muszę być :*
No nie wiem jak sobie Antosz poradzi z dwoma lokomotywami 😀 😀
Renata, jesteś bardzo otwartą osobą. Pierwszy raz zauważyłam to na Blogowigilii, teraz podczas BCP.
A jeśli mogłabym podpiąć sie pod określenie: „Ludzie okazali się dokładnie tacy jak ich blogi” to byłabym przeszczęśliwa, bo właśnie na tym mi zależy.
Pozdrawiam ciepło i do zobaczenia następnym razem.
Też się cieszę, było warto 🙂 Ludzie są niesamowici i szkoda, że Ciebie z nami nie było.
Ola 🙂 strasznie się cieszę, że Cie poznałam, masz w sobie tyle ciepła i spokoju, że mimowolnie i mi się to udziela 🙂 Nie wiem czy tylko ja mam takie spojrzenie na innych ale wydaje mi się, że mnóstwo z nas jest otwartych i pozytywnych 🙂 Do zobaczenia 🙂
To jest dla mnie duży komplement, który jednocześnie nieustannie mnie zadzwiia, bo do spokojnych osób nie należę, a jesteś kolejną osobą, która mi o tym pisze 🙂 Z drugiej strony odkrywam w sobie spokój w chwilach, miejscach i towarzystwie osób, które mnie wyciszają, więc może to i Twoja zasługa 😉
Ja u siebie również napisałam to, że w blogosferze spotykam bardzo dużo otwartych, życzliwych i pozytywnych osób. Tak to właśnie widzę.
Również bardzo ciesze się ze spotkania i do zobaczenia.
Super, że przywiozłaś z Poznania tyle pozytywnych wrażeń:)
Lepiej, że mnie nie było – nie marudziłem dzięki temu 🙂
Widać, że zarówno Ty jak i inni świetnie się bawili! 🙂
Ja żałuję, ale cóż- może kiedyś się uda dotrzeć ;).
ps.Gdzie Tucholskiego obejrzałaś?