Idealizujemy niepełnosprawnych, stawiamy na piedestale, bo są chorzy, potrzebują wsparcia. A potem bardzo się dziwimy, jak niepełnosprawny zamiast okazać bezgraniczną wdzięczność, utyskuje. Nie dopuszczamy do siebie, że niepełnosprawny nie znaczy bez wad.
Sami do tego doprowadzamy tym, że NIE WYMAGAMY od niepełnosprawnych aktywności. NIE WYMAGAMY – niczego mają łaskawie być i czasami robić tło (lub być bohaterami) do bardziej lub mniej wzruszających zdjęć.
Jako rodzice dzieci niepełnosprawnych nie wymagacie, jako kumple, przyjaciele, znajomi, nie wymagacie NORMALNYCH aktywności. Nie chcecie herbaty proponowanej przez osobę niepełnosprawną. Nie chcecie narażać jej na wysiłek – skoro proponuje znaczy umie to zrobić.
Nie umawiacie się w konkretnym miejscu tak żeby niepełnosprawna dotarła sama. Tylko po nią przychodzicie – żeby miała łatwiej (sic!)
Nie umawiacie się w konkretnym miejscu tak żeby niepełnosprawna dotarła sama. Tylko po nią przychodzicie – żeby miała łatwiej (sic!)

Z każdej strony jakieś udogodnienia, pomoce i zniżki. A potem szok….
Pomijam oczywiście cała grupę niepełnosprawnych, która od maleńkiego jest nauczona wyzyskiwania zdrowych. Dziwnym wydaje się im zrobienie czegoś samemu. A danie czegoś od siebie w ogóle nie mieści się w wyobraźni. Uważa, że sam fakt uczestnictwa jej zajebistej osoby wystarczy, że nie musi nic od siebie.
Niepełnosprawni to – specyficzna grupa, do której tak naprawdę ciężko jest dotrzeć.
Przyczyn może być wiele. Jedną z nich jest wychowanie przez rodziców. Inne to typowe cechy charakterologiczne. Pamiętaj podchodząc możesz się narazić na utratę życia lub zdrowia. Możesz też narazić się na bardzo traumatyczne doznania takie jak:
1. Wyzyskiwanie przez osobę niepełnosprawną:
- nie dam rady tego zrobić, weź to, przesuń tamto, podaj mi to, załatw, napisz, zorganizuj
2. Szantaż emocjonalny:
- jak to nie masz dla mnie czasu?, ja jestem taka: biedna, samotna. Nikt się ze mną nie chce przyjaźnić, a to wszystko przez chorobę. Jak możesz mieć potrzebę wyjścia ze swoim chłopakiem/dziewczyną? Myślałam że się przyjaźnimy. Niepełnosprawny nie znaczy bez wad.
3. Konfabulacje erotyczno-związkowe:
- (wolontariusze, przyjaciele, znajomi)
on/ona się do mnie uśmiechnął, porozmawiał, dodał do znajomych na fb. Polubił mój statut – pewnie mnie: kocha pewnie chce się ze mną przespać, zaiste będzie moim mężem forever!
4. Udawanie aktywności:
- poszłabym, zrobiłabym, popracowałabym ale:
- wyszedłbym gdzieś ale: nie dam rady, przyjdź po mnie, załatw mi, zamów, zaproś zorganizuj,
- zrobiłabym to lepiej – ugotowała, porozmawiała, pozamiatała, napisała, narysowała, ale nie robię bo jestem niepełnosprawna
- chciałabym pracować ale: boję się ze stracę socjal. Ten argumentu od ostatnich lat przestał obowiązywać, ale dłuuuugo spełniał swoją funkcję. Teraz obowiązuje: za taką kasę to nie będę się przemęczać. (Ferdek Kiepski motywuje nie tylko pełnosprawnych),
- nie będę pracować w domu, bo chcę wyjść do ludzi, a nie mogę wyjść do ludzi, bo sama nie dam rady. A nie ma mnie kto odprowadzać, przyprowadzać, ubierać, rozbierać.
5. Tylko ja mam tak ciężko:
- co z tego, że masz zły dzień i tak nigdy nie będziesz, na moim miejscu. Nie zrozumiesz, nie dowiesz się, nie doświadczysz i nic nie wiesz o niepełnosprawnych
6. Darmowa pseudo psychoterapię:
- wiem najlepiej, interesuję się psychologią. Wszyscy mi się zwierzają, potrafię pomóc i oczywiście wysłuchać. Wszystko pięknie tylko ta rozmowa kończy się zazwyczaj stwierdzeniem: „Co tam Twoje problemy inni mają gorzej. Popatrz na mnie jak mam ciężko i nadal się uśmiecham, mam siłę itp…”
7. Udawanie super kaleki na plecach innych:
- udało mi się zwiedzić, przejechać, wejść, dotknąć góry/chmury/dachu JA to zrobiłam. Nie ważne, że pomagał mi sztab ludzi, którzy to ciągnęli mój wózek na te szczyty, targali mnie na te piętra itp…
8. Występy publiczne, śpiewanie, taniec, mejkapy, stylizacje i inne aktywności:
- co z tego że nie potrafię zaśpiewać/zanucić/zagrać żadnego dźwięku? A mój taniec to głownie stanie na środku i bycie obskakiwanym przez zdrową osobę? Co z tego że nie potrafię się pomalować, stylizacje nie są moje, a fryzury robi mi fryzjer?
9. i wreszcie opowiadanie durnot o swojej chorobie:
- nie mogę tego (w domyśle: posprzątać po sobie, pomieszać sobie kawy, schudnąć) zrobić, bo jestem niepełnosprawna, bo moja choroba, bo nie mogę się męczyć itp… Niepełnosprawny nie znaczy bez wad.
10. Zbieranie 1 % na:
- aktywny wózek inwalidzki, który przysługuje co 5 lat z NFZ i jest refundowany częściowo z różnych MOPR, MOPS i innych OPS
- rehabilitację, która przysługuje w wymiarze 80 h rocznie tzw. domowa rehabilitacja. Do tego zbieranie na rehabilitację. A poza godzinami rehabilitacyjnym kompletna olewka swojego stanu zdrowia tj. zero własnej aktywności patrz wyżej
- leki, odżywki i inne cholerstwa nieprzebadane, eksperymentalne itp.
- zbieranie 1%, a brak chęci podjęcia pracy – bo mi się nie opłaca za najniższą krajową.
Wśród osób niepełnosprawnych są złodzieje, prostytutki, oszuści, malkontenci, mordercy, nudziarze tak jak w KAŻDEJ grupie społecznej. Niepełnosprawny nie znaczy bez wad.

Nie doszukujmy się w niepełnosprawnych świętości tylko z racji tego, że są niepełnosprawni. Mamy takie same przywary i ułomności jak pozostali ludzie żyjący obok Was.
Ale oprócz tych, których wymieniłam jest jeszcze wielu tak samo normalnych lub pokręconych jak wy 🙂
Powodzenia w szukaniu ludzi i tworzeniu fajnych relacji 🙂
Gepostet von Городская жизнь am Montag, 12. Januar 2015
świetne, mądre, dowcipne
Dziękuję 🙂
Ty to masz pisane 🙂 świetny tekst!
Dzięki Dola 🙂 :*
Lekkie ironiczne pióro. 🙂 Śiwetnie wypunktowałaś owe ,,żale''. Twoja ironia i dystans zmotywują najsmutnijszego ,,żala'' do ruszenia sie i dania światu coś od siebie. 😀
wiele w tym tekście prawdy, ale z jednym się nie zgodzę… ja zbieram 1% na rehab, bo rehabilitacja z NFZ jest ciągiem przez jakiś czas, a później nie ma jej wcale. dziwię się, że tego nie wiesz, tym bardziej, że przy zaniku mięśni potrzebna jest rehabilitacja ciągła. Pomijam fakt, że zawsze mam problem z umówieniem owej rehabilitacji, bo nastawiona jest na rencistów, którzy mają czas rano. Ja pracuję do 15.30 i za każdym razem jest kłopot, bo nikt z terapeutów z NFZ nie chce pracować na popołudnie. No i jeszcze jedno – trudno znaleźć dobrego rehabilitanta do osoby z zanikiem mięśni, ja mam swoich, sprawdzonych specjalistów. Z NFZ przychodzą młodziaki po studiach, których ja uczę, co to za choroba i jak się ze mną obchodzić… Wydaję na rehab sporo pieniędzy – obecnie moje jednoprocentowe konto jest wyczyszczone – i trudno by mi było samej to finansować.