Apel do matki niepełnosprawnego dziecka

//Apel do matki niepełnosprawnego dziecka

Apel do matki niepełnosprawnego dziecka

Jest owocem waszej spełnionej szczęśliwej miłości, wyczekiwane, wymarzone idealne, cudowne maleńkie bobo.

Rodzi się i nagle okazuje się, że coś z nim jest nie tak. Obserwując dzieci swoich koleżanek widzisz, że twoje jest jakieś inne, słabsze, mniej ciekawskie, nie interesuje się światem, zamyka się w sobie do tego ciałko ma tez inne, jakieś takie powykręcane, nie macha nóżkami jak inne dzieci. Rysy twarzy niepodobne do nikogo z rodziny.

Apel do matki niepełnosprawnego dziecka

Próbujesz odpowiedzieć sobie na pytanie jakim cudem to własnie ty urodziłaś popsute dziecko.

Przecież oboje z partnerem jesteście idealni, odżywiacie się zdrowo, spędzacie wiele czasu na świeżym powietrzu. Badałaś się godnie z zaleceniami lekarza, dbałaś o siebie, brałaś witaminy i suplementy.  Jesteś aktywna, zdrowa, pełna energii, dlaczego własnie ciebie to spotkało. Niestety nikt ci nie odpowie na to pytanie. Jeśli jesteś wierząca ukojenia możesz szukać w religii, jeśli nie, to może w karmie, zrządzeniu losu. Kogokolwiek i czegokolwiek nie zapytasz nie uzyskasz odpowiedzi. Tak jest, pogódź się z tym.

Urodziłaś niepełnosprawne dziecko.

I co dalej? Uświadamiasz sobie, że jesteś sama matko niepełnosprawnego dziecka. Mąż, jeśli jeszcze jest, jest pochłonięty zarabianiem pieniędzy na was. Rodzina kiwa z politowaniem głowami, na równi zastanawiając się co jest tego przyczyną. Lekarze są bezradni, dają jakieś mgliste wytyczne, ty nie zrażona zaczynasz swoją przygodę w poszukiwaniu ratunku. Kilka lat zmagasz się z lekarzami, szukasz drogich kuracji, które pomogą na schorzenie twojego dziecka. Łapiesz się każdej deski ratunku, jednocześnie nie wymagając od dziecka niczego.

Tymczasem dziecko rośnie, ty chcąc przychylić mu nieba jesteś matką kwoką. Ustępujesz mu we wszystkim, bo jak już jest w domu, a nie w szpitalu, to chcesz żeby było szczęśliwe. Nic od niego nie wymagasz, nie uczysz żadnych zasad, norm. Przyzwyczajasz je do tego, że ze względu na niepełnosprawność wszystko mu wolno, wszystko się wybacza. Ono chłonie to jak gąbka i nie ma świadomości, że powinno być inaczej.

Apel do matki niepełnosprawnego dziecka

Dziecko rośnie, powoli staje się pełnoprawnym obywatelem społeczeństwa.

Musisz oddać go do szkoły, z jednej strony chcesz, żeby miał zdrowych przyjaciół, żeby był taki jak inne dzieci. Z drugiej strony drżysz o nie, bo przez te wszystkie lata tyko ty się nim zajmowałaś i wiesz co dla niego jest najlepsze. Boisz się zostawić go samego, nie wierzysz że sobie poradzi i w końcu boisz się, że przestanie cię potrzebować. Dlatego też na wszelkie uwagi o jego złym lub niepoprawnym zachowaniu, o nie przestrzeganiu norm, reagujesz agresją jak tarczą zasłaniasz się jego niepełnosprawnością. Walczysz o stworzony przez siebie idylliczny świat. Nie chcesz wierzyć, że twoje bobo jest agresywne w stosunku do innych, nawet kiedy to do ciebie dociera, tłumaczysz jego zachowanie niepełnosprawnością.

Twoje zachowanie nie jest zrozumiale dla innych rodziców, którzy chcą żeby ich dzieci były bezpieczne i równo traktowane w szkole. Zaczynasz na nauczycielach wymuszać ulgowe traktowanie swojego dziecka, nie wierząc w jego możliwości ani intelektualne ani społeczne. Nie dasz sobie nic powiedzieć, bo w końcu to ty jesteś ekspertką od stanu psychofizycznego swojego dziecka. To ty wiesz, czy ono jest w stanie się nauczyć danej rzeczy, czy też trzeba ją wykonać za nie. Nie słuchasz uwag, nie wierzysz, że twoje dziecko wyzywa i krzywdzi inne dzieci. Nie jesteś w stanie tego pojąć, bo przecież ono jest niepełnosprawne.

Matko niepełnosprawnego dziecka w domu narzekasz na nauczycieli, na dzieci, mówisz że wszyscy są źli, tylko ty jesteś jedyną orędowniczka dobra dla twojego dziecka. I hodujesz nieprzystosowaną do życia społecznego jednostkę, która nie potrafi dogadać się z ludźmi i nie potrafi czerpać przyjemności z tego, że coś będzie w stanie sama wykonać.

Dziecko rośnie i rosną jego oczekiwania wobec świata.

Problem w tym, że przestaje być dzieckiem i świat zaczyna go postrzegać całkiem inaczej. Okazuje się, że te wszystkie wymuszone płaczem piątki nie mają pokrycia w faktycznej wiedzy. Twoje dziecko nagle zaczyna przynosić do domu coraz gorsze oceny i nie umie sobie poradzić z porażka. Co robisz ty matko niepełnosprawnego dziecka? Idziesz do szkoły i zaczynasz negocjować z nauczycielami oceny. Wykorzystujesz wszystkie znajomości, które ci jeszcze pozostały i prosisz. Nie bierzesz pod uwagę tego, że to ono powinno nadrobić braki, douczyć się, nie widzisz w nim ani w sobie żadnej winy. Jednocześnie w domu nie przyuczasz go do obowiązków domowych. Twoje „maleństwo” nie jest w stanie samo zrobić kanapki, nie wie gdzie w domu znajdują się łyżeczki do herbaty.  Bo przecież ono jest niepełnosprawne.

Apel do matki niepełnosprawnego dziecka

Co dalej?

Jakimś cudem dostaje się na studia, tu od nowa. Jesteś w nieustającym szoku, że wykładowcy czegoś od niego wymagają. Zaczyna się problem, bo dojrzewa i chce mieć partnera, jest tylko jeden problem nie ma możliwości nikogo poznać, bo ciągle nad nim wisisz. Pod czas zajęć siedzisz w gotowości na korytarzu i czekasz, a nuż będziesz potrzebna.  Nie masz swojego życia, swoich zainteresować, nie masz już nawet chęci żeby posiadać znajomych. Od czasu do czasu spotykasz się z matkami takimi samymi jak ty. Wspólnie narzekacie na system i na ogólną znieczulice społeczną.

Dziecko kończy studia i …… no własnie zostaje z tobą w domu, ty jesteś coraz starsza, coraz mniej sprawna, a ono twoje dziecko nadal nic nie potrafi, ba nawet nie chce potrafić. Nie ma w sobie potrzeby zrobienia czegokolwiek, czeka aż podasz mu śniadanie, podasz herbatę, pomieszasz ją, umyjesz go, ubierzesz. Ono po prostu jest.

Tak mija ci życie.

W całości poświęcone dziecku niepełnosprawnemu, nie masz znikąd wsparcia, nie masz oddechu, wakacji wolności. Dawno już zapomniałaś jak to jest pójść do fryzjera, nie przypominasz sobie jakie uczucie towarzyszy samotnemu spacerowi. W końcu wyczerpana umierasz i co dzieje się z twoim niesamodzielnym dzieckiem? Zapewne trafia do domu pomocy społecznej, bo nikt na świecie nie poświęci się mu tak jak ty.

Dlaczego ci to piszę, jakim prawem?

Moja mama była taka, chciała mi przychylić nieba, sprawić, żeby moja niepełnosprawność nie była dla mnie  aż tak uciążliwa. Spełniała wszystkie moje zachcianki, wypruwała sobie żyły pracując (nie, nie miała zasiłku jak ty) i opiekując się mną. Tak wyglądała prawie cała moja podstawówka. Potem ja sama postanowiłam, że dość i praktycznie w wieku 15 lat wyprowadziłam się z domu do internatu, potem na studia, a później już do wspólnego z mężem życia.

Czy było ciężko?

Było zajebiście ciężko, wiele nocy przepłakałam, wiele dni wściekałam się na swoją bezradność. Niektórych rzeczy nie byłam w stanie sama zrobić, musiałam kombinować, szukać nowych rozwiązań. Musiałam nauczyć się nawiązywać stałe relacje, nauczyć się kompromisu, nauczyć się robić wszystko sama. Po prostu uczyłam się życia i co za tym idzie poznawałam podstawowe codzienne prace: pranie, sprzątanie, gotowanie. Jak pojawił się mąż, zrobiło się łatwiej, bo było już nas dwoje. Zdaję sobie sprawę, że gdyby nie wyjście z domu, nie spotkałabym go.

Powiesz łatwo ci tak pisać. Moje dziecko nigdy nie znajdzie partnera bo…. i tu wstaw cokolwiek. Nie znajdzie partnera, jeśli nie uwierzy w swoje siły. To ty musisz go nauczyć jak ta siłę pozyskać.  Jak to zrobić? Drobnymi kroczkami:

  • Stawiaj wyzwania na miarę możliwości dziecka – traktuj go tak samo jak traktowałabyś zdrowe dziecko
  • Nie wyręczaj – zamiast wszytko przynosić mu pod nos, kładź w zasięgu jego wzroku, niech spróbuje samo sięgnąć.
  • Ucz go o tym co mu  wolno czego nie wolno,
  • Nie usprawiedliwiaj źle wykonanych czynności niepełnosprawnością,
  • Zachęcaj do podejmowania kolejnych prób,
  • Szukaj nowych rozwiązań,
  • Chwal za dobrze wykonane zadanie,
  • Bądź konsekwentna,
  • Bierz przykład z innych matek np. z Olgi.

Matko niepełnosprawnego dziecka – nie bój się, Twoje dziecko też to potrafi. Może nie od razu może nie wszystko, ale daj mu szansę na satysfakcję.

By | 2017-11-30T09:16:26+00:00 Listopad 30th, 2017|Niepełnosprawność|47 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.