Trochę poważniej. Jesteś przecież niepełnosprawna.
Gazety czytam tylko on line. Nie mam kiedy i jak iść kupować, kiedy mogę mieć jednym kliknięciem 🙂
Przeczytałam „Zofia kupuje halkę” i powiem że dawno się tak nie uśmiałam i tyle razy nie kiwałam głową, powtarzając: o tak znam to 🙂
Nam niepełnosprawnym też nie wypada: nosić miniówek, szpilek, malować się, przeklinać, pić i palić. O sexie to już ogólnie wraz z definicją niepełnosprawność – seksualność przestaje istnieć.
Jedyne co nam chorym/popsutym/niepełnosprawnym/umierającym/kalekim wypada to modlić się, umartwiać i pić rosołek 🙂
Wiele razy widziałam jak babcie czyniły znak krzyża jak mnie widziały z papierosem (tak wtedy jeszcze paliłam) lub butelką piwa w ręce (tak były takie czasy, ze można było pić piwo w parku).
Skąd się to bierze?
Myślę, że z naszej polskiej melancholii, z naszego ducha patriotycznego i historycznego wątku martyrologicznego. Tyle lat po wojnie, a on nadal święci triumfy chociażby na festiwalach filmowych.
Nie potrafimy się cieszyć, ba nie wypada nam się cieszyć. Jak ktoś jest uśmiechnięty reszta patrzy na niego z podejrzliwością. Pytają z zazdrością „co bierzesz, daj połowę albo namiar na lekarza/dilera„.
Nie umiemy mówić komplementów ani ich przyjmować, podświadomie odczuwamy, że czai się za nimi jakiś podstęp.
Może to wynika z tego, że wielu z nas w dzieciństwie słyszało. Jesteś dobry ale…, Fajnie że cztery plus, ale mogłaby… Przynajmniej ja słyszałam. Komplementy uczę się je przyjmować. Co chwilę gryzę się w język, żeby po prostu podziękować, a nie negować komplement.
Nie umiemy się cieszyć tym co mamy, ba nie pozwalamy cieszyć się innym piętnujemy ich szczęście nazywając je wariactwem.
Wiecie co?
wolę być wariatką niż smutasem 🙂
Na szczęście mam inaczej. Cieszą mnie drobiazgi i to że jeszcze potrafię śmiać się do łez. Potrafię przyjąć na klatę żarty o mnie i potrafię z siebie żartować. Do smutasa mi daleko. Chciałabym żeby tak pozostało na zawsze. A ty? Jak reagujesz?

PS: genialny rysunek!! :):)
A dziękuję :))
Świetny tekst! Niestety, wiedza o niepełnosprawności jest bardzo mała. Nikt nie uczy nas w szkole, jak mamy się zachowywać, stąd niezręczność i poczucie, że powinniśmy współczuć i pomagać.
Reniu super to napisalas, ja tez wole byc wariatka niz smutasem. Ale my Polacy jakos tak lubujemy sie w tej naszej martyrologii, bo musi byc podniosle, patriotycznie i zawsze musimy po drodze duzo sie nacierpiec (bo inaczej nie wypada). Dlatego wszyscy narzekamy na wszelki wypadek, zeby inni nie zazdroscili. Tak mi sie przypomniala taka fajna mysl, ktora tutaj pasuje: Poświęcaj tyle czasu na ulepszanie siebie, byś nie miał go na krytykę innych.
Zajmij sie soba i korzystaj ze swojego zycia. Pozdrawiam serdecznie Beata
Smutni jesteśmy z natury chyba. Nie pozwalamy sobie na spontaniczność, radość, szaleństwo. Bo tak nas wychowano, bo co ludzie powiedzą 🙂
Nieustająco żałuję, że nie możemy jakiegoś piwa razem wytrąbić śmiejąc się z jakiś dziwnych smutasów 😉
Ja Cię uwielbiam 🙂 tak po prostu, Twoje szaleństwo jest oszałamiające 🙂 i nie wiem dlaczego ludzie niepełnosprawni powinni być smutni lub nie mieć prawa do życia jak inni 🙂 wszyscy JESTEŚMY TACY SAMI, JESTEŚMY LUDŹMI!!! i smutasom kop w tyłek 😉
hehehe Dola i z wzajemnością 🙂 Buziaki
Jakoś kiedyś się umówimy 🙂 zlota zrobimy albo co 🙂
No niestety nikt tego nie uczy, ale najfajniej widać to u dzieciakow. One po prostu pytają jak coś je interesuje a potem przechodzą nad tym do porządku i zajmują się innymi sprawami.
Ano własnie na wszelki wypadek, eh 🙂 Czasem trzeba ponarzekać, ale nie tak cierpiętniczo 🙂
🙂 jest taki serial "Co ludzie powiedzą" – kocham 🙂
hehehe Dola i z wzajemnością 🙂 Buziaki