Dziś opowiem o moim ulubionym miejscu, które funkcjonuje w każdym większym mieście, a mianowicie o galerii handlowej.

Polska się przystosowuje. Jest coraz więcej fajnych i dostępnych miejsc. Najbardziej w galeriach lubię parkingi. Wszyscy czy to zdrowy, czy niepełnosprawny tam jesteśmy równi. W równym tempie idziemy, jedziemy w kierunku windy środkiem dróg przejazdowych licząc na to, że uda nam się zdążyć przed resztą.

Nie wiem czemu, ale zawsze wszystkim się śpieszy. Zachowują się tak jakby dostali ostrzeżenie, że zbliża się apokalipsa zombie i przetrwają tylko ci, którzy w momencie ataku będą w windzie. Najzabawniejsi są ci, w których nagle budzi się poczucie winy. Wiecie taki błysk. Jedzie winda drzwi się otwierają – winda cała zawalona zdrowymi silnymi ludźmi, a ja przed windą* (zanim mnie zbesztasz doczytaj). I nagle u niektórych z nich zachodzą procesy myślowe widzę jak ich zwoje mózgowe parują, widzę przez ułamki sekund (niczym ta obśmiana przeze mnie dziewczyna z pociągu) ich myśli:

„Ojej ja zdrowy jadę windą, a tu stoi kaleka”

I zaczyna się akcja: wysiadają przeciskają się, popychają innych, wsadzają rękę między drzwi, żeby tylko wysiąść i mnie wpuścić.

Zgadniesz czemu mnie to śmieszy?

Galerie są super.  Wszędzie jest na płasko, no chyba, że ktoś ma fanaberię jak Empik w Złotych Tarasach i ma w środku schody – bo tak.

Z mojego życia - galerie handlowe.

foto: Krzysztof Kaperczak

Wszędzie możesz się dostać, no chyba że nie do końca, jak w Home & You w Siedlcach, gdzie żebym sama mogła zapłacić za zakupy ekspedientka musi usunąć z trasy przejazdu dupierdałki tudzież inne zawalacze drogi zwane dekoracją, bądź ekspozycją towaru. Tia.

Galerie są fajne może w którejś uda ci się nawet znaleźć dostosowaną przebieralnię, w której przymierzysz to co będziesz chciała kupić. Nie ma dostosowanej przymierzalni? a być powinna. Zawsze drżę o te biedne matki, które chcąc być samodzielnie idąc z dzieckiem na zakupy ciuchowe i zostawiają swoje pociechy w wózku przed zasłoną. Mówicie, że jest tam wystarczająco miejsca. No nie, za zasłoną ledwo jest miejsce dla kobiety o rozmiarze 40, a co dopiero dziecka lub dziecka w wózku. Zawsze upsss nie zawsze, zazwyczaj jest możliwość oddania towaru, bądź dania czegoś w zastaw. O tak, ja na ten przykład dałam dowód osobisty za 3 staniki, które wzięłam i pojechałam mierzyć do toalety dla niepełnosprawnych. No tak, ale
wtedy baaardzo mi i mężowi zależało na ich zakupie.

Z mojego życia - galerie handlowe.

foto: private

Toaleta – o tym można by napisać 600 stron i to nie wiem czy wyczerpałabym temat. Słynna już toaleta ze stadionu narodowego.  Widzicie to coś czerwone – wiszące na sznureczku? To tak zwany przycisk pomocy – tylko jak z tej pomocy skorzystamy leżąc na podłodze i nie mogąc sięgnąć do rzeczonego sznureczka.

W galerii możesz też coś zjeść, no chyba ze bufet jest tak wysoko, że nie dość że nie widzisz kto cię obsługuje to jeszcze nie do końca widzisz co chcesz zamówić. Potem jest już łatwiej masz znaleźć stolik pod który podjedziesz wózkiem. Serio? Tak, serio – podjechanie elektrykiem do stolika jest praktycznie niemożliwe w 90% knajp. W moim wypadku (pozdrawiam innych zanikowców i tetrusów) odległość pomiędzy blatem stolika, a moimi ustami powoduje, że zawsze się upierdzielę. Tak, staram się nie jeść potraw cieknących 😀

Ale galerie i tak są spoko o wiele bardziej spoko niż ciasne przy osiedlowe sklepiki, w których to na samodzielne zrobienie zakupów szanse mam zerowe.

A Ty gdzie robisz zakupy? 🙂

*I tu roztłumaczam – ABSOLUTNIE nie jestem przeciwniczką tego, żeby zdrowi i silni jeździli windami, nie. Winda jest dla każdego klienta i użytkownika galerii śmieszą mnie tylko niektóre irracjonalne zachowania.