Święta z wiekiem tracą na znaczeniu, nie ma już tej magii i oczekiwania.

Pamiętam jak uwielbiałam święta u Babci Władzi, gdzie zbierała się zawsze cała rodzina. Śmiechy, żarty, świąteczne potrawy i babcia ze swoja mądrością słuchająca nas wszystkich. Teraz już nie ma tej magii, nie ma tego oczekiwania, nie ma takiej wiary. Z wiekiem człowiek coraz bardziej zapędza się w tryb pracy, snu, jedzenia, pracy i tak w kółko. Na szczęście dane mi było mieć kilka wspaniałych Wigilii.

Wesołych Świąt


W takie dni przypomina mi się jaką szczęściara jestem, że miałam taką babcię. To była kobieta z tzw. „gniotsia nie łamiotsia” to na polskie znaczy, że nie poddawała się przeciwnościom losu. Wychowywałam się u niej – kiedyś nie było mowy o przedszkolach integracyjnych, nie mogłam chodzić do normalnego, bo nie miałby kto się mną zajmować.

Ten czas do pierwszej klasy spędzałam u babci. Pamiętam zapach jej flanelowej koszuli i to jak paliła w piecu drewnem, żeby wnusi było ciepło. Spałyśmy w kuchni przy kuchni kaflowej takiej z fajerkami, wiecie co to fajerka?, na tapczanie. Dziadek spał w pokoju za drzwiami, w których były szybki i firaneczki. Ja wtedy jeszcze chodziłam, czasami stawałam na tapczanie, a dziadek odsuwał niby niechcący firaneczkę żebym mogła popatrzeć na telewizor. Nie pamiętam co wtedy oglądałam pewnie dziennik, albo inne jakieś cuda, pamiętam tą poświatę. Zapytacie czemu mnie nie wpuścił?

Bo takie były zasady, że po bajce spać. Wtulałam się w babcie i spałam. Pamiętam jak obudziłam się zalana łzami na mokrym ramieniu babci. Ona też się obudziła i pyta co się stało. A mi się przyśniło, że babcia złamała rękę i umarła. Powiedziałam jej wtedy babciu nie umieraj, bo jak ja będę żyć bez Ciebie. Powiedziała, że nigdzie się jeszcze nie wybiera.

Musiałam się nauczyć, bez niej żyć.

Wesołych Świąt

Pamiętam ją uśmiechniętą i radosną zawsze czekającą na nas. Pamiętam jak przeprowadziła bardzo poważną rozmowę z moim obecnym mężem, wtedy chłopakiem i jak później śmieliśmy się z tego wraz z nią i moja ukochaną ciocią Jadzią jej córką, że wymodliła mi tego mojego męża. Powiedziała nam przed ślubem: „pamiętajcie, żeby się godzić, kłócić się trzeba, ale zawsze się trzeba potem pogodzić”. Babcia umarła, ale jest przy mnie zawsze.
Codziennie do niej mówię. Po śmieci mojego przyjaciela Kuby, wiedziałam że tam gdzieś po drugiej stronie zaopiekuje się nim i że będą oboje nade mną czuwać.