Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

/, Poza Kategorią, Przemyślane/Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

Zdrowe poczucie winy to taki stan, który podobno reguluje sumienie. Jest to naturalne odczucie każdego człowieka wychowanego i stosującego się do ogólnie przyjętych norm społecznych czy też moralnych. Zazwyczaj jest to reakcją na wyrządzenie komuś krzywdy, przekroczenia granic czy też niewłaściwe zachowanie. Naturalnym jest chęć naprawy tej sytuacji.

Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

Czy istnieje zdrowe poczucie winy?

Mojemu pokoleniu przez lata wbijano poczucie winy, strofowano i kazano być odpowiedzialnym za swoje słowa i czyny.  Ja dość szybko dorosłam, musiałam, i musiałam wiedzieć i martwić się o więcej rzeczy niż moi rówieśnicy. Taki los dzieci, które dzieciństwo spędzają w szpitalach (bez rodziców), a młodość w internatach.

W związku z czym nie bardzo miałam kiedy i przeciwko komu się buntować. W internacie zasady były z góry ustalone i nie polemizowało się z nimi, bo nigdy się to nie opłacało. W internacie wyuczono mnie, że wraz zaangażowaniem w życie i społeczność rosły moje przywileje. Mogłam więcej, bo więcej od siebie dawałam. Być może to kogoś oburzy, że to całkiem niefajna metoda: coś za coś, ale… moim zdaniem ta zasada była bardzo jasna i przejrzysta, dawała mi poczucie bezpieczeństwa i decyzyjności.

Musiałam być odpowiedzialna za swoje czyny i ponosiłam ich konsekwencje. Nikt się nami, chorymi dziećmi z internatów, nie przejmował. Była wina, była kara. Znałam zasady i wiedziałam że to jest ok, a mimo to poczucie winy mam w sobie zakorzenione bardzo głęboko.

Wyżej wymieniona sytuacja odnosi się do tzw. zdrowego poczucia winy. Zdarza się też jednak tak, że owo poczucie przybiera destrukcyjne formy.

Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

 

Dorosłość to odczuwanie poczucia winy.

Jeśli odczuwamy poczucie winy za wykonane lub niewykonane działanie jesteśmy odpowiedzialnymi ludźmi. Czy aby na pewno?

Ówcześnie panuje odmienny trend. Większość z nas uważa, że pewnych sytuacji nie jesteśmy w stanie zmienić, że stało się coś całkiem obok nas, tak jakoś wyszło i nie do końca identyfikujemy się z efektem finalnym. Zakładamy, że się uda. Że założone cele są tymi właściwymi i że „staraliśmy się”. Nie wyszło, no to nie wyszło. Nie nasza wina. Przechodzimy nad tym do innych zadań nie zastanawiając się nad tym, czy udałoby się uniknąć porażki. Bez obwiniania się, ale też bez głębszej refleksji nad przysłowiowym rozlanym mlekiem. Poczucie winy jest spychane w najciemniejsze kąty świadomości, bo to niemodne być empatycznym.

U podstaw mojego poczucia winy leży choroba, która wzięła się nie wiadomo skąd (piszę o sytuacji, która miała miejsce ok 30 lat temu). Poczucie winy za to, że urodziłam się chora, za to że moi rodzice nie mogli normalnie funkcjonować, że wiele rzeczy kręciło się wokoło mnie……. mnóstwo różnych, różnistych spraw, za które obwiniałam chorobę i tym samym siebie.

Moje poczucie winy było głęboko destrukcyjne. Był taki czas, że chciałam po prostu zniknąć i nie zakłócać swoją osobą życia innym ludziom. Czas niezbyt ciekawy i bardzo niszczący.

Moje poczucie winy wynikało w dużej mierze z tego że nie widziałam rozwiązania swoich problemów.  U podłoża poczucia winy leży lęk i niska samooceny. Każdy kiedyś miał w swoim życiu moment, że jego samoocena uległa zachwianiu. U jednych zachwiała się i ustabilizowała, u innych chwieje się do dziś.

Przez wiele lat słyszałam, że dziewczynce nie wypada, że nie powinnaś… do tego dochodziło społeczne przekonanie, że niepełnosprawni to tylko modlą się i chodzą do kościoła. Nie rozrabiają, nie popełniają błędów. Niepełnosprawność = grzeczne dziecko. Lęk przed tym co powiedzą inni jak zobaczą mnie ….. <– dowolne wstawić. Duży wpływ na kształtowanie się mojego charakteru mieli rówieśnicy i starsi znajomi. Widziałam co robią naśladowałam, bo z całej siły chciałam być „taka jak zdrowi”. Oczywiście był moment, że przegięłam. Na szczęście dość szybko zrozumiałam, że nie tędy droga, że muszę pójść w swoją stronę.

Poczucie winy błogosławieństwo czy przekleństwo?

Poczucie winy – dorosłość czy choroba?

Poczucie winy jest swego rodzaju hamulcem, który powstrzymuje nas przed robieniem złych rzeczy. Tak zostaliśmy wychowani i taką mamy osobowość, że poczucie winy uruchamia się niezależnie od naszej woli i świadomości. Kiedy dopuścimy się czynu zabronionego dążymy do ułaskawienia, wybaczenia. Rolę takich arbitrów, którzy rozgrzeszają nas ze złych uczynków mają zazwyczaj psychoterapeuci i księża, czasami zaufaną osobą i autorytetem jest przyjaciel.

Poczucie winy hamuje nas przed robieniem podłych czynów, ale też powoduje, że gdy zrobimy coś złego, pragniemy zostać za to ukarani! Kara jest swego rodzaju prysznicem dla sumienia – przynosi mu ulgę. Stąd duża popularność spowiedzi.

Dlaczego tak się dzieje?

W naszym mózgu poczucie winy uruchamia się automatycznie, jest niezależne od naszej świadomości czy woli. Jesteśmy tak zaprogramowani przez społeczeństwo, religię i rodzinę, że robiąc złe rzeczy czujemy się winni czy nam się to podoba, czy nie. Pragniemy wybaczenia i odkupienia win.

Jeśli nie czujemy winy, czas się przebadać, czy przypadkiem nie mamy osobowości psychopatycznej.

Jeśli mamy patologiczne poczucie winy, którego żadne rozgrzeszenie nie jest w stanie ukoić wtedy też pomyślmy o badaniu u psychiatry. Odczuwanie poczucia winy w sytuacjach, na które nie mamy wpływu lub które wyolbrzymiamy mogą doprowadzić do głębokiej depresji.

Czy poczucie winy jest potrzebne?

Oczywiście, że tak. Moim zdaniem to jedna z cech, która warunkuje nasze człowieczeństwo, współistnieje z empatią i jest swego rodzaju pastuchem elektrycznym naszej osobowości. Szczerze, nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez zdrowego poczucia winy.

Jakie masz zdanie na ten temat? Jesteś w stanie określić jaki poziom poczucia winy posiadasz?

 

By |2018-10-11T06:48:33+00:00Październik 11th, 2018|Niepełnosprawność, Poza Kategorią, Przemyślane|3 komentarze

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.

3 komentarze

  1. Hania Październik 11, 2018 at 10:39 am - Reply

    U mnie poczucie winy też zostało mocno wpojone prze wychowanie. Do tego stopnia, że dopiero w wieku 29 lat zebrałam się w sobie, żeby postawić się rodzicom i zboczyć ze ścieżki życiowej, jaką dla mnie zaplanowali. Ale i to pozostawiło we mnie poczucie winy, pewnie przez reakcję rodziców 😉 Całe moje życie to jedno wielkie poczucie winy, ale nie dlatego, że zrobiłam coś złego. Bardziej chodzi o to, że zrobiłam coś niedostatecznie dobrze. Staram się od tego dystansować i znowu mam poczucie winy, że dopiero w wieku 29 lat zebrałam się w sobie 🙂

  2. Dana Październik 11, 2018 at 9:22 pm - Reply

    Takie zdrowe poczucie winy według tego, co opisałaś, to według mnie po prostu umiejętność przeprowadzenia głębokiej autorefleksji i bilansu zysków i strat. Oopierała się bowiem na racjonalnie dokonywanych wyborach i pełnym zrozumieniu zasady wzajemności.

  3. Patryk Tarachoń Październik 13, 2018 at 11:31 am - Reply

    Zderzenie z dorosłym życiem, było dla mnie jak rozpędzenie się rowerem bez hamulców, prosto na betonową ścianę. Wszystkiego się spodziewałem i byłem świadomy trudności, ale to co los przygotował, po prostu mnie załamało.

Leave A Comment