Dziecięca ciekawość i bezpośredniość często wprowadza w konsternację rodziców.
Czasami mam okazję doświadczać takiej nieskrepowanej jeszcze normami i konwenansami ciekawości.
Dzieci są odbiciem rodziców i tego co się dzieje w domu. To jak Ty traktujesz innych ludzi, to jakie masz przekonania, jakie przyzwyczajenia, jakie słownictwo dziecko zasysa jak gąbka i przekazuje światu, czy tego chcesz, czy nie.

Jeśli Ty nie szanujesz innych, dziecko też nie będzie tego robić i zapewniam cię, że swój brak szacunku okaże w najmniej odpowiednim momencie „sprzedając” cię ze słodką minką – mówiąc „tata i mama tak mówią/robią”
Skąd to wiem? Stąd, że wielokrotnie byłam obiektem takiego braku szacunku, które dziecko powielało.
Tato, to kaleka tak?
Mamo, ta pani jest upośledzona?
Cóż, na moje nieszczęście mam bardzo dobry słuch i zdarza mi się słyszeć takie rzeczy. Na szczęście coraz rzadziej, na szczęście jest coraz więcej świadomych rodziców.
Niestety nadal nie bardzo wiadomo jak przekazywać dziecku informacje o niepełnosprawności.
Nadal nie uczy się dzieci prawidłowej postawy wobec niepełnosprawnych. Dzieci spotykają niepełnosprawnych praktycznie wszędzie, począwszy od integracyjnego przedszkola, szkoły, po kina na marketach i kościołach kończąc. I o ile jesteś w stanie powiedzieć, Max jeździ na wózku inwalidzkim, bo nie może chodzić. Igor nie słyszy i dlatego do niego mówimy rękami. To już wytłumaczenie dziecku dlaczego Krysia może krzyczeć, tupać nogami i bić inne dzieci, chociaż z wyglądu jest taka sama jak ono – sprawia trudność.
Ostatnio jeden z rodziców opowiedział mi sytuację, która miała miejsce w przedszkolu jego córki. Dziecko niepełnosprawne upatrzyło sobie jego córkę
i biło. Poza tym terroryzowało inne dzieci, krzykiem i wymuszaniem. Kolega zauważył zmianę zachowania swojej małej, która w domu próbowała powielać zachowanie „niegrzecznej” koleżanki z przedszkola. Po długich rozmowach udało mu się ustalić jaka jest tego przyczyna.

Przedszkolanki, dla świętego spokoju, tolerowały zachowanie niepełnosprawnej dziewczynki, a ona popychała i zaczepiała inne dzieci. Mój kolega musiał bardzo się nagimnastykować, żeby wytłumaczyć dziecku jak ma reagować, kiedy inne dziecko je bije.
Nikt nie ma prawa zachowywać się agresywnie
w stosunku do twojego dziecka. Nieważne jaki ma stopień niepełnosprawności, czy chorobę.
Nikt nie ma prawa zastraszać Twojego dziecka, nie możesz się z tym godzić „dla świętego spokoju”. Konieczna jest rozmowa z rodzicem dziecka i przedszkolanką, pogadanka dla dzieci, wytłumaczenie im dlaczego Kasia kopie i krzyczy. Często największą przeszkodą w wyprostowaniu sytuacji jest rodzina dziecka niepełnosprawnego, która uważa, że skoro młode ma orzeczenie to jest niczym „święta krowa” i nie obowiązują go żadne zasady. Taka kompensacja niepełnosprawności poprzez brak konsekwencji, czy nie respektowanie zasad i norm społecznych nie prowadzi do niczego dobrego. U dzieci bez orzeczenia kształtują się negatywne postawy wobec osób niepełnosprawnych, które później trudno zmienić, a dzieci z orzeczeniem są wychowywane w przeświadczeniu, że mogą nie respektować ogólnych norm społecznych. Podsumowując, nic dobrego z braku reakcji nie wyniknie.
Dzieci nie robią tego co im każemy, one robią to co my robimy.
Aby Ci trochę ułatwić ten trudny temat chciałabym Ci polecić serię książek wydanych przez Fundację Otwórz Oczy i Fundację Venti.
Pierwsza opowiada o mamie, która porusza się na wózku inwalidzkim:
Mama Filipa miała długie blond włosy, zawsze się uśmiechała i … jeździła na wózku. Tak… od dziś, czyli od tego strasznego piątku, kiedy mama przyszła po Filipa do szkoły nie potrafił inaczej o niej myśleć. – Dlaczego mi to zrobiła?! Miał mnie odebrać tata. A tu proszę! Pod szkołą – mama. A kiedy chłopaki zobaczyli, że nie może normalnie chodzić – uciekli chichocząc i pokazując palcami. Rety! Jak ja się teraz im pokażę.
Kolejna książeczka opowiada o niewidomej mamie:
Moi kumple oczywiście wiedzieli, że moja mama nie widzi. Ale wiecie – co innego wiedzieć, co innego zobaczyć.
Stali i gapili się na moją mamę, która trzymała w ręku białą laskę. Zdenerwowało mnie to ich patrzenie. A jeszcze bardziej, że mama
o tym nie wiedziała.
Następna opisuje przeżycia dzieci mamy, która nie słyszy.
Okazało się, że Weronika (ta, co jej nie lubimy) poskarżyła się, że ją POBIŁYŚMY. A my tylko ją postraszyłyśmy za to, że naśmiewała się z naszej mamy i (pamiętacie) nazwała ją „wiatrakiem”.
I tylko lekko ją popchnęłyśmy…
– Zaczęłyśmy się więc tłumaczyć. Karolcia się popłakała (zawsze tak robi) a ja bardzo szybko mówiłam, że to podłe kłamstwo i że Werka sama się prosiła, bo naśmiewała się z naszej mamy
Niestety książeczek nie można już nigdzie dostać – nakład się wyczerpał, ale możecie je przeczytać na stronie fundacji. Powyższe obrazki mają linki, które prowadzą do wybranej książki.
Kolejną pozycją, która pomoże ci porozmawiać z dzieckiem o niepełnosprawności jest: 
Książka w przystępny sposób opowiada o rożnych rodzajach niepełnosprawności i tłumaczy dziecku „Dlaczego?” niektóre dzieci nie mają rąk, nóg, nie mówią, nie widzą. Polecam ją tym serdeczniej, że miałam swój malutki udział w jej tworzeniu.
Książkę możesz kupić w Wydawnictwie Omnibus, a możesz też wygrać w konkursie, gdyż mam dla Ciebie i Twoich znajomych cztery egzemplarze tej książeczki.
Co trzeba zrobić żeby ja otrzymać?
KONKURS TRWA DO 1 WRZEŚNIA
Udostępnić ten post u siebie na stronie Facebookowej lub Instagramie lub Twitterze napisać w komentarzu, gdzie wrzuciłeś link (możesz podać link) i odpowiedzieć na pytania:
Jak Ty będziesz rozmawiać lub rozmawiasz z dzieckiem na temat niepełnosprawności, inności?
Co sprawia Ci największą trudność w przekazaniu tej wiedzy?



W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
Bardzo dobrze opisane. Warto poznać pojęcie niepełnosprawnością a wielkością ludzie uważają niestety niczego. A tym można przekonać czy osobą słabosłysząca moze muzykować, wiec zapraszam naszej stronie https://www.facebook.com/grzegorz25muzyka/
Warto popatrzyć nad wartością talentem niepełnosprawnością i może być cos pięknego wyobrażenie..
Dziękuję 🙂
Ja jak robiłam badania społeczne, to się okazało, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną (uczniowie) nie mają świadomości swojej niepełnosprawności. Dlaczego więc patrzeć na nich krzywo i wytykać ich palcami? 🙂
W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
Bardzo dobrze opisane. Warto poznać pojęcie niepełnosprawnością a wielkością ludzie uważają niestety niczego. A tym można przekonać czy osobą słabosłysząca moze muzykować, wiec zapraszam naszej stronie https://www.facebook.com/gr…
Warto popatrzyć nad wartością talentem niepełnosprawnością i może być cos pięknego wyobrażenie..
Bardzo dobrze opisane. Warto poznać pojęcie niepełnosprawnością a wielkością ludzie uważają niestety niczego. A tym można przekonać czy osobą słabosłysząca moze muzykować, wiec zapraszam naszej stronie https://www.facebook.com/gr…
Warto popatrzyć nad wartością talentem niepełnosprawnością i może być cos pięknego wyobrażenie..
W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
Bardzo dobrze opisane. Warto poznać pojęcie niepełnosprawnością a wielkością ludzie uważają niestety niczego. A tym można przekonać czy osobą słabosłysząca moze muzykować, wiec zapraszam naszej stronie https://www.facebook.com/gr…
Warto popatrzyć nad wartością talentem niepełnosprawnością i może być cos pięknego wyobrażenie..
W dzisiejszych czasach mało rodziców umie rozmawiać w ogóle ze swoimi dziećmi, a gdzie dopiero o niepełnosprawności! Wielu dorosłych nie ma wiedzy na ten temat, a po drugie ma nieprawidłowe przekonania na temat osób z niepełnosprawnością – np. że osobom na wózku inwalidzkim trzeba zawsze pomagać, a tymczasem osoby te nie lubią litości i pomocy nie oczekują. Kiedy ja byłam mała, mówiono mi „nie śmiej się z niepełnosprawnych, bo są nieszczęśliwi”, a okazało się potem, że niewidząca znajoma powiedziała mi, że jest jej dobrze i nie chciałaby przywrócenia wzroku. Jak rozmawiać? Myślę, że najpierw trzeba się dowiedzieć czym ta niepełnosprawność i choroba jest, a później tłumaczyć językiem dziecka – np. ten chłopczyk jest niepełnosprawny (nie mówi się już upośledzony!), to znaczy, że nie umie robić wszystkiego, jak inne dzieci. Ale zobacz, umie ładnie układać klocki”.
Z tym się zgadzam, że niepełnosprawność nie usprawiedliwia agresji, bo znam wiele przykładów osób z autyzmem, ZA, niepełnosprawnością intelektualną i ADHD, którzy na skutek dobrych oddziaływań wychowawczych przestrzegali zasad życia społecznego.
Dziękuję za ten wpis, pozdrawiam!
Bardzo dobrze opisane. Warto poznać pojęcie niepełnosprawnością a wielkością ludzie uważają niestety niczego. A tym można przekonać czy osobą słabosłysząca moze muzykować, wiec zapraszam naszej stronie https://www.facebook.com/gr…
Warto popatrzyć nad wartością talentem niepełnosprawnością i może być cos pięknego wyobrażenie..
Dziękuję 🙂
Ja jak robiłam badania społeczne, to się okazało, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną (uczniowie) nie mają świadomości swojej niepełnosprawności. Dlaczego więc patrzeć na nich krzywo i wytykać ich palcami? 🙂
Dziękuję 🙂
Ja jak robiłam badania społeczne, to się okazało, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną (uczniowie) nie mają świadomości swojej niepełnosprawności. Dlaczego więc patrzeć na nich krzywo i wytykać ich palcami? 🙂
Dziękuję 🙂
Ja jak robiłam badania społeczne, to się okazało, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną (uczniowie) nie mają świadomości swojej niepełnosprawności. Dlaczego więc patrzeć na nich krzywo i wytykać ich palcami? 🙂
Takie książeczki są jak najbardziej potrzebne, mam wrażenie, że dzięki nim, także i dorośli mogą wiele się nauczyć.
Takie książeczki są jak najbardziej potrzebne, mam wrażenie, że dzięki nim, także i dorośli mogą wiele się nauczyć.
Takie książeczki są jak najbardziej potrzebne, mam wrażenie, że dzięki nim, także i dorośli mogą wiele się nauczyć.
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Matka Puchatka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Przepięknie dziękuję za wyróżnienie 🙂 zrobimy z niej dobry użytek 🙂
Dziękuję!
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Matka Puchatka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Matka Puchatka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Przepięknie dziękuję za wyróżnienie 🙂 zrobimy z niej dobry użytek 🙂
Dziękuję!
Matka Puchatka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Matka Puchatka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Przepięknie dziękuję za wyróżnienie 🙂 zrobimy z niej dobry użytek 🙂
Dziękuję!
Przepięknie dziękuję za wyróżnienie 🙂 zrobimy z niej dobry użytek 🙂
Dziękuję!
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Świetny wpis. Jestem zauroczona Twoim podejściem do tematu i tym, że ogóle poruszyłaś tak ważny temat.
Moja córa ma 4.5 roku – to taki czas, kiedy zauważa wszystko, na wszystko zwraca uwagę, o wszystko pyta. Czasem są to pytania naprawdę trudne, a nad odpowiedzią muszę pomyśleć, bo tak jak stwierdziłaś – niektóre sprawy jest łatwiej wytłumaczyć niż inne. Nigdy nie zostawiam pytania bez odpowiedzi, bo pomijanie niewygodnych kwestii nie prowadzi do niczego dobrego. Poza tym wydaje mi się, że jeśli teraz moje dziecko nauczy się o tym mówić, będzie widziało, jak się zachować w przyszłości, kiedy np. w klasie pojawi się wrzeszczoco-kopiący „Jasiu”.
Ogólnie temat nie jest mi obcy, chociaż nie dotyka mnie bezpośrednio – osobiście. Pracuję z dziećmi niesłyszącymi (jestem po surdopedagogice), miałam też do czynienia z maluchami autystycznymi (krótki, acz intensywny), a poza tym mam znajomych, którzy śmigają na wózkach i takich, którzy nie widzą (od urodzenia). Wydaje mi się, że jakoś to ogarniam 🙂 Czego uczę moje dziecko? Przede wszystkim szacunku dla drugiego człowieka i kultury wypowiedzi w ogóle. Tłumaczę, odpowiadam i przede wszystkim myślę nad tym, co mam powiedzieć. Jeśli to w przyszłości połączy, to da sobie radę i wyjdzie na ludzi 🙂 Od pewnego czasu uczę też córkę migowego – na pewno kojarzysz bajki, w których pojawia się tłumacz (prawy, dolny róg). Córa stwierdziła, że chce się nauczyć, więc jakieś podstawy powolutku jej podsuwam. Może się zarazi 😉
Boimy się, krytykujemy i odsuwamy to, czego nie znamy, więc książeczka na pewno przyda się nie tylko dzieciom, ale też rodzicom, bo zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma okazję poznać temat „od środka” i po prostu nie każdy wie, w jaki sposób reagować na pytania maluchów, które prawie zawsze są zadawane na ulicy, na zasadzie widzę, to pytam 🙂 Dobrze, że powstają takie publikacje.
No, się wygadałam! Życzę Ci magicznego dnia 🙂
Udostępniam na FB 🙂
Dzieci nie robią tego co im każemy, one robią to co my robimy. 10/10!!
Bardzo ważny temat poruszyłaś Rene. Ja uczyłam kiedyś w szkole i podpisuję się pod wszystkim co napisałaś.
Rodziców trzeba edukować w tym temacie koniecznie!
Dzieci nie robią tego co im każemy, one robią to co my robimy. 10/10!!
Bardzo ważny temat poruszyłaś Rene. Ja uczyłam kiedyś w szkole i podpisuję się pod wszystkim co napisałaś.
Rodziców trzeba edukować w tym temacie koniecznie!
Dzieci nie robią tego co im każemy, one robią to co my robimy. 10/10!!
Bardzo ważny temat poruszyłaś Rene. Ja uczyłam kiedyś w szkole i podpisuję się pod wszystkim co napisałaś.
Rodziców trzeba edukować w tym temacie koniecznie!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Mój synek ma 2 lata, więc takie poważne rozmowy jeszcze daleko przede mną… Mimo to już wywołują odczucie pewnego strachu. Nie łatwo będzie wytłumaczyć dziecku dlaczego ktoś jest inny…
Te książeczki robią bardzo dobre wrażenie, myślę, że mogłyby bardzo ułatwić sprawę!
Dzieci to odbicie rodziców, niestety wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Oczywiście warto rozmawiać, ale też trzeba dawać dobry przykład. Jeśli za plecami obgadujemy i śmiejemy się z innych i dziecko to obserwuje, to później nie ma blokady powiedzieć czegoś wprost. Ono nie wie, że nie wypada, że może kogoś urazić. Dziecko jest jak gąbka, chłonie wszystko co go otacza, dlatego według mnie najpierw powinniśmy zwrócić uwagę na własne zachowanie 🙂
Dzieci to odbicie rodziców, niestety wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Oczywiście warto rozmawiać, ale też trzeba dawać dobry przykład. Jeśli za plecami obgadujemy i śmiejemy się z innych i dziecko to obserwuje, to później nie ma blokady powiedzieć czegoś wprost. Ono nie wie, że nie wypada, że może kogoś urazić. Dziecko jest jak gąbka, chłonie wszystko co go otacza, dlatego według mnie najpierw powinniśmy zwrócić uwagę na własne zachowanie 🙂
Dzieci to odbicie rodziców, niestety wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Oczywiście warto rozmawiać, ale też trzeba dawać dobry przykład. Jeśli za plecami obgadujemy i śmiejemy się z innych i dziecko to obserwuje, to później nie ma blokady powiedzieć czegoś wprost. Ono nie wie, że nie wypada, że może kogoś urazić. Dziecko jest jak gąbka, chłonie wszystko co go otacza, dlatego według mnie najpierw powinniśmy zwrócić uwagę na własne zachowanie 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Jest to niestety trudny temat i rodzicie różnie sobie z nim radzą. Na szczęścia świadomość jest coraz większa 🙂
Wielu rodziców w ogóle nie rozmawia ze swoimi dziećmi, ale niczego zlego w tym nie widzą – i to jest najgorsze. Często też dorośli w ogóle nie zważają na to, jak się zachowują i jak wyrażają o pewnych rzeczach – zwłaszcza przy dzieciach.
Wielu rodziców w ogóle nie rozmawia ze swoimi dziećmi, ale niczego zlego w tym nie widzą – i to jest najgorsze. Często też dorośli w ogóle nie zważają na to, jak się zachowują i jak wyrażają o pewnych rzeczach – zwłaszcza przy dzieciach.
To ja już w konkursie lepiej nie biorę udziału 😉
Tekst świetny. Każde dziecko trzeba uświadomić w sprawach niepełnosprawności. A jeśli ma możliwość bliższego kontaktu z osobą niepełnosprawną od maleńkości to jest to najlepsza nauka 🙂
To ja już w konkursie lepiej nie biorę udziału 😉
Tekst świetny. Każde dziecko trzeba uświadomić w sprawach niepełnosprawności. A jeśli ma możliwość bliższego kontaktu z osobą niepełnosprawną od maleńkości to jest to najlepsza nauka 🙂
To ja już w konkursie lepiej nie biorę udziału 😉
Tekst świetny. Każde dziecko trzeba uświadomić w sprawach niepełnosprawności. A jeśli ma możliwość bliższego kontaktu z osobą niepełnosprawną od maleńkości to jest to najlepsza nauka 🙂
To ja już w konkursie lepiej nie biorę udziału 😉
Tekst świetny. Każde dziecko trzeba uświadomić w sprawach niepełnosprawności. A jeśli ma możliwość bliższego kontaktu z osobą niepełnosprawną od maleńkości to jest to najlepsza nauka 🙂
To ja już w konkursie lepiej nie biorę udziału 😉
Tekst świetny. Każde dziecko trzeba uświadomić w sprawach niepełnosprawności. A jeśli ma możliwość bliższego kontaktu z osobą niepełnosprawną od maleńkości to jest to najlepsza nauka 🙂
Tekst jest bardzo wartościowy, potrzebny i na czasie. Oczywiście ze względu na bycie mamą również biorę udział w konkursie <3
Chwilkę mi zajęło zastanowienie się nad tym jak będę moje córki oswajać i uświadamiać z innością.Myślę, że zrobię to tak jak robiła moja mama. Spokojnie wytłumaczę, że ktoś jest inny bo choruje, ale to nie znaczy że mamy go "specjalnie" traktować na zasadzie, nie powodować żeby czuł się inny, napiętnowany. Moja mama zawsze mówiła: nie można śmiać się z innych: chorych, niepełnosprawnych, wyróżniających wyglądem itd. Dlaczego nie można? To proste bo te osoby również mają uczucia i można komuś sprawić ogromną przykrość. Moim zdaniem kluczowe jest by dziecko rozumiało, że na świecie są zdrowi, chorzy, piękni, brzydcy, szczupli, grubi i dla każdego jest miejsce, Równe, takie samo, w sam raz 🙂 Mi mama wbiła, że w kontakcie z osobą chorą lub niepełnosprawną ma być sobą, czyli ani za nadto się nie przyglądać, angażować, współczuć, tylko po prostu jak to dziecko bawić. Uważać, ewentualnie zapytać, czy nie potrzebuje pomocy, ale nie być też nadgorliwym w druga stronę. Myślę, że osoby z jakimś niedostatkiem potrzebują najbardziej na świecie normalności i ludzkiego podejścia. Dziecko nie powinno być izolowane od osób, które są inne niż my. Od małego, należy oswajać, tłumaczyć i zachęcać do kontaktu. Tak wyniosłam z domu i tak będę robiła nadal z moimi dziećmi. 🙂
Nieidealna poproszę o adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
poszło <3
Tekst jest bardzo wartościowy, potrzebny i na czasie. Oczywiście ze względu na bycie mamą również biorę udział w konkursie <3
Chwilkę mi zajęło zastanowienie się nad tym jak będę moje córki oswajać i uświadamiać z innością.Myślę, że zrobię to tak jak robiła moja mama. Spokojnie wytłumaczę, że ktoś jest inny bo choruje, ale to nie znaczy że mamy go „specjalnie” traktować na zasadzie, nie powodować żeby czuł się inny, napiętnowany. Moja mama zawsze mówiła: nie można śmiać się z innych: chorych, niepełnosprawnych, wyróżniających wyglądem itd. Dlaczego nie można? To proste bo te osoby również mają uczucia i można komuś sprawić ogromną przykrość. Moim zdaniem kluczowe jest by dziecko rozumiało, że na świecie są zdrowi, chorzy, piękni, brzydcy, szczupli, grubi i dla każdego jest miejsce, Równe, takie samo, w sam raz 🙂 Mi mama wbiła, że w kontakcie z osobą chorą lub niepełnosprawną ma być sobą, czyli ani za nadto się nie przyglądać, angażować, współczuć, tylko po prostu jak to dziecko bawić. Uważać, ewentualnie zapytać, czy nie potrzebuje pomocy, ale nie być też nadgorliwym w druga stronę. Myślę, że osoby z jakimś niedostatkiem potrzebują najbardziej na świecie normalności i ludzkiego podejścia. Dziecko nie powinno być izolowane od osób, które są inne niż my. Od małego, należy oswajać, tłumaczyć i zachęcać do kontaktu. Tak wyniosłam z domu i tak będę robiła nadal z moimi dziećmi. 🙂
Nieidealna poproszę o adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Tekst jest bardzo wartościowy, potrzebny i na czasie. Oczywiście ze względu na bycie mamą również biorę udział w konkursie <3
Chwilkę mi zajęło zastanowienie się nad tym jak będę moje córki oswajać i uświadamiać z innością.Myślę, że zrobię to tak jak robiła moja mama. Spokojnie wytłumaczę, że ktoś jest inny bo choruje, ale to nie znaczy że mamy go „specjalnie” traktować na zasadzie, nie powodować żeby czuł się inny, napiętnowany. Moja mama zawsze mówiła: nie można śmiać się z innych: chorych, niepełnosprawnych, wyróżniających wyglądem itd. Dlaczego nie można? To proste bo te osoby również mają uczucia i można komuś sprawić ogromną przykrość. Moim zdaniem kluczowe jest by dziecko rozumiało, że na świecie są zdrowi, chorzy, piękni, brzydcy, szczupli, grubi i dla każdego jest miejsce, Równe, takie samo, w sam raz 🙂 Mi mama wbiła, że w kontakcie z osobą chorą lub niepełnosprawną ma być sobą, czyli ani za nadto się nie przyglądać, angażować, współczuć, tylko po prostu jak to dziecko bawić. Uważać, ewentualnie zapytać, czy nie potrzebuje pomocy, ale nie być też nadgorliwym w druga stronę. Myślę, że osoby z jakimś niedostatkiem potrzebują najbardziej na świecie normalności i ludzkiego podejścia. Dziecko nie powinno być izolowane od osób, które są inne niż my. Od małego, należy oswajać, tłumaczyć i zachęcać do kontaktu. Tak wyniosłam z domu i tak będę robiła nadal z moimi dziećmi. 🙂
Nieidealna poproszę o adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
poszło <3
poszło <3
Tekst jest bardzo wartościowy, potrzebny i na czasie. Oczywiście ze względu na bycie mamą również biorę udział w konkursie <3
Chwilkę mi zajęło zastanowienie się nad tym jak będę moje córki oswajać i uświadamiać z innością.Myślę, że zrobię to tak jak robiła moja mama. Spokojnie wytłumaczę, że ktoś jest inny bo choruje, ale to nie znaczy że mamy go „specjalnie” traktować na zasadzie, nie powodować żeby czuł się inny, napiętnowany. Moja mama zawsze mówiła: nie można śmiać się z innych: chorych, niepełnosprawnych, wyróżniających wyglądem itd. Dlaczego nie można? To proste bo te osoby również mają uczucia i można komuś sprawić ogromną przykrość. Moim zdaniem kluczowe jest by dziecko rozumiało, że na świecie są zdrowi, chorzy, piękni, brzydcy, szczupli, grubi i dla każdego jest miejsce, Równe, takie samo, w sam raz 🙂 Mi mama wbiła, że w kontakcie z osobą chorą lub niepełnosprawną ma być sobą, czyli ani za nadto się nie przyglądać, angażować, współczuć, tylko po prostu jak to dziecko bawić. Uważać, ewentualnie zapytać, czy nie potrzebuje pomocy, ale nie być też nadgorliwym w druga stronę. Myślę, że osoby z jakimś niedostatkiem potrzebują najbardziej na świecie normalności i ludzkiego podejścia. Dziecko nie powinno być izolowane od osób, które są inne niż my. Od małego, należy oswajać, tłumaczyć i zachęcać do kontaktu. Tak wyniosłam z domu i tak będę robiła nadal z moimi dziećmi. 🙂
Tekst jest bardzo wartościowy, potrzebny i na czasie. Oczywiście ze względu na bycie mamą również biorę udział w konkursie <3
Chwilkę mi zajęło zastanowienie się nad tym jak będę moje córki oswajać i uświadamiać z innością.Myślę, że zrobię to tak jak robiła moja mama. Spokojnie wytłumaczę, że ktoś jest inny bo choruje, ale to nie znaczy że mamy go „specjalnie” traktować na zasadzie, nie powodować żeby czuł się inny, napiętnowany. Moja mama zawsze mówiła: nie można śmiać się z innych: chorych, niepełnosprawnych, wyróżniających wyglądem itd. Dlaczego nie można? To proste bo te osoby również mają uczucia i można komuś sprawić ogromną przykrość. Moim zdaniem kluczowe jest by dziecko rozumiało, że na świecie są zdrowi, chorzy, piękni, brzydcy, szczupli, grubi i dla każdego jest miejsce, Równe, takie samo, w sam raz 🙂 Mi mama wbiła, że w kontakcie z osobą chorą lub niepełnosprawną ma być sobą, czyli ani za nadto się nie przyglądać, angażować, współczuć, tylko po prostu jak to dziecko bawić. Uważać, ewentualnie zapytać, czy nie potrzebuje pomocy, ale nie być też nadgorliwym w druga stronę. Myślę, że osoby z jakimś niedostatkiem potrzebują najbardziej na świecie normalności i ludzkiego podejścia. Dziecko nie powinno być izolowane od osób, które są inne niż my. Od małego, należy oswajać, tłumaczyć i zachęcać do kontaktu. Tak wyniosłam z domu i tak będę robiła nadal z moimi dziećmi. 🙂
Bardzo fajnie, że takie książki się pojawiają. Myślę, że to dorośli robią z niepełnosprawności problem – dla dzieci każda rzecz, jaką poznają, jest tak samo nowa i tylko od nas zależy, jak będa ją traktować.
Bardzo fajnie, że takie książki się pojawiają. Myślę, że to dorośli robią z niepełnosprawności problem – dla dzieci każda rzecz, jaką poznają, jest tak samo nowa i tylko od nas zależy, jak będa ją traktować.
Temat trudny i jak zwykle świetnie przez Ciebie przedstawiony. To prawda, dziecko jest niesamowitym obserwatorem i bardzo szybko powiela określone zachowania. A co do książeczek, to myślę, że i niejeden dorosły skorzysta na ich lekturze.
Temat trudny i jak zwykle świetnie przez Ciebie przedstawiony. To prawda, dziecko jest niesamowitym obserwatorem i bardzo szybko powiela określone zachowania. A co do książeczek, to myślę, że i niejeden dorosły skorzysta na ich lekturze.
Temat trudny i jak zwykle świetnie przez Ciebie przedstawiony. To prawda, dziecko jest niesamowitym obserwatorem i bardzo szybko powiela określone zachowania. A co do książeczek, to myślę, że i niejeden dorosły skorzysta na ich lekturze.
Temat trudny i jak zwykle świetnie przez Ciebie przedstawiony. To prawda, dziecko jest niesamowitym obserwatorem i bardzo szybko powiela określone zachowania. A co do książeczek, to myślę, że i niejeden dorosły skorzysta na ich lekturze.
moja córka chodzi do integracyjnego przedszkola, ale tematy niepełnosprawnoci jeszcze nie poruszalismy. któregos dnia pyta czemu nie poszli z grupą do sali na piętrze. no to ja jej tłumacze ze niektore dzieci są chore i nie moga isc. córka popatrzyła na mnie i mówi ” mama w mojej grupie nie ma chorych dzieci, są tylko maciej i karol co nie potrafią chodzić” …
Marta poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
moja córka chodzi do integracyjnego przedszkola, ale tematy niepełnosprawnoci jeszcze nie poruszalismy. któregos dnia pyta czemu nie poszli z grupą do sali na piętrze. no to ja jej tłumacze ze niektore dzieci są chore i nie moga isc. córka popatrzyła na mnie i mówi ” mama w mojej grupie nie ma chorych dzieci, są tylko maciej i karol co nie potrafią chodzić” …
Marta poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Marta poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Marta poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
moja córka chodzi do integracyjnego przedszkola, ale tematy niepełnosprawnoci jeszcze nie poruszalismy. któregos dnia pyta czemu nie poszli z grupą do sali na piętrze. no to ja jej tłumacze ze niektore dzieci są chore i nie moga isc. córka popatrzyła na mnie i mówi ” mama w mojej grupie nie ma chorych dzieci, są tylko maciej i karol co nie potrafią chodzić” …
Marta poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
moja córka chodzi do integracyjnego przedszkola, ale tematy niepełnosprawnoci jeszcze nie poruszalismy. któregos dnia pyta czemu nie poszli z grupą do sali na piętrze. no to ja jej tłumacze ze niektore dzieci są chore i nie moga isc. córka popatrzyła na mnie i mówi ” mama w mojej grupie nie ma chorych dzieci, są tylko maciej i karol co nie potrafią chodzić” …
Wydawało mi się dotąd, że Zuzia jeszcze jest za mała, by mówić jej o tego typu sprawach. Dzięki Tobie zrozumiałam, że nigdy nie jest za wcześnie. Chętnie zaopatrzę się w książeczki tego typu. Same nieraz spotykamy na osiedlowym placu zabaw niepełnosprawne dzieci z pobliskiego ośrodka. Zuzia bawiła się z nimi normalnie, patrzyła z ciekawością, bo widziała, że są trochę inni, nie ruszają się tak samo albo są nieco powykrzywiani. Sama nie patrzę krzywo, nie gardzę takimi osobami, bo wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Ale kompletnie nie wiem, jak wytłumaczyć dziecko, czemu niektóre dzieci są inne… To kolejny trudny, ale ważny aspekt wychowania dziecka, jeśli chcemy, by wyrosło na dobrego człowieka.
Wydawało mi się dotąd, że Zuzia jeszcze jest za mała, by mówić jej o tego typu sprawach. Dzięki Tobie zrozumiałam, że nigdy nie jest za wcześnie. Chętnie zaopatrzę się w książeczki tego typu. Same nieraz spotykamy na osiedlowym placu zabaw niepełnosprawne dzieci z pobliskiego ośrodka. Zuzia bawiła się z nimi normalnie, patrzyła z ciekawością, bo widziała, że są trochę inni, nie ruszają się tak samo albo są nieco powykrzywiani. Sama nie patrzę krzywo, nie gardzę takimi osobami, bo wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Ale kompletnie nie wiem, jak wytłumaczyć dziecko, czemu niektóre dzieci są inne… To kolejny trudny, ale ważny aspekt wychowania dziecka, jeśli chcemy, by wyrosło na dobrego człowieka.
Wydawało mi się dotąd, że Zuzia jeszcze jest za mała, by mówić jej o tego typu sprawach. Dzięki Tobie zrozumiałam, że nigdy nie jest za wcześnie. Chętnie zaopatrzę się w książeczki tego typu. Same nieraz spotykamy na osiedlowym placu zabaw niepełnosprawne dzieci z pobliskiego ośrodka. Zuzia bawiła się z nimi normalnie, patrzyła z ciekawością, bo widziała, że są trochę inni, nie ruszają się tak samo albo są nieco powykrzywiani. Sama nie patrzę krzywo, nie gardzę takimi osobami, bo wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Ale kompletnie nie wiem, jak wytłumaczyć dziecko, czemu niektóre dzieci są inne… To kolejny trudny, ale ważny aspekt wychowania dziecka, jeśli chcemy, by wyrosło na dobrego człowieka.
Wydawało mi się dotąd, że Zuzia jeszcze jest za mała, by mówić jej o tego typu sprawach. Dzięki Tobie zrozumiałam, że nigdy nie jest za wcześnie. Chętnie zaopatrzę się w książeczki tego typu. Same nieraz spotykamy na osiedlowym placu zabaw niepełnosprawne dzieci z pobliskiego ośrodka. Zuzia bawiła się z nimi normalnie, patrzyła z ciekawością, bo widziała, że są trochę inni, nie ruszają się tak samo albo są nieco powykrzywiani. Sama nie patrzę krzywo, nie gardzę takimi osobami, bo wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Ale kompletnie nie wiem, jak wytłumaczyć dziecko, czemu niektóre dzieci są inne… To kolejny trudny, ale ważny aspekt wychowania dziecka, jeśli chcemy, by wyrosło na dobrego człowieka.
Wydawało mi się dotąd, że Zuzia jeszcze jest za mała, by mówić jej o tego typu sprawach. Dzięki Tobie zrozumiałam, że nigdy nie jest za wcześnie. Chętnie zaopatrzę się w książeczki tego typu. Same nieraz spotykamy na osiedlowym placu zabaw niepełnosprawne dzieci z pobliskiego ośrodka. Zuzia bawiła się z nimi normalnie, patrzyła z ciekawością, bo widziała, że są trochę inni, nie ruszają się tak samo albo są nieco powykrzywiani. Sama nie patrzę krzywo, nie gardzę takimi osobami, bo wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi. Ale kompletnie nie wiem, jak wytłumaczyć dziecko, czemu niektóre dzieci są inne… To kolejny trudny, ale ważny aspekt wychowania dziecka, jeśli chcemy, by wyrosło na dobrego człowieka.
Bardzo chętnie czytałabym te książeczki moim synom 🙂
Czasami nam, pełnosprawnym rodzicom, niezręcznie jest zareagować w sytuacji gdy dziecko np pokaże palcem osobę na wózku i skomentuje. Z jednej strony ono jest po prostu wszystkiego naturalnie ciekawe. Z drugiej rodzicowi jest trochę głupio, że maluch ot tak wytyka palcem.
Normalnie opowiedziałabym chłopcom „pani jeździ na wózku bo ma chore nóżki” ale krępuje mnie czy opisywana osoba nie będzie się czuła obrażona czy dotknięta jakimś tam doborem słów.
Takie dywagacje mamy 2,5-latków 😉
Agnieszka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Książka do tej pory do mnie nie dotarła 🙁
Bardzo chętnie czytałabym te książeczki moim synom 🙂
Czasami nam, pełnosprawnym rodzicom, niezręcznie jest zareagować w sytuacji gdy dziecko np pokaże palcem osobę na wózku i skomentuje. Z jednej strony ono jest po prostu wszystkiego naturalnie ciekawe. Z drugiej rodzicowi jest trochę głupio, że maluch ot tak wytyka palcem.
Normalnie opowiedziałabym chłopcom „pani jeździ na wózku bo ma chore nóżki” ale krępuje mnie czy opisywana osoba nie będzie się czuła obrażona czy dotknięta jakimś tam doborem słów.
Takie dywagacje mamy 2,5-latków 😉
Agnieszka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Bardzo chętnie czytałabym te książeczki moim synom 🙂
Czasami nam, pełnosprawnym rodzicom, niezręcznie jest zareagować w sytuacji gdy dziecko np pokaże palcem osobę na wózku i skomentuje. Z jednej strony ono jest po prostu wszystkiego naturalnie ciekawe. Z drugiej rodzicowi jest trochę głupio, że maluch ot tak wytyka palcem.
Normalnie opowiedziałabym chłopcom „pani jeździ na wózku bo ma chore nóżki” ale krępuje mnie czy opisywana osoba nie będzie się czuła obrażona czy dotknięta jakimś tam doborem słów.
Takie dywagacje mamy 2,5-latków 😉
Bardzo chętnie czytałabym te książeczki moim synom 🙂
Czasami nam, pełnosprawnym rodzicom, niezręcznie jest zareagować w sytuacji gdy dziecko np pokaże palcem osobę na wózku i skomentuje. Z jednej strony ono jest po prostu wszystkiego naturalnie ciekawe. Z drugiej rodzicowi jest trochę głupio, że maluch ot tak wytyka palcem.
Normalnie opowiedziałabym chłopcom „pani jeździ na wózku bo ma chore nóżki” ale krępuje mnie czy opisywana osoba nie będzie się czuła obrażona czy dotknięta jakimś tam doborem słów.
Takie dywagacje mamy 2,5-latków 😉
Bardzo chętnie czytałabym te książeczki moim synom 🙂
Czasami nam, pełnosprawnym rodzicom, niezręcznie jest zareagować w sytuacji gdy dziecko np pokaże palcem osobę na wózku i skomentuje. Z jednej strony ono jest po prostu wszystkiego naturalnie ciekawe. Z drugiej rodzicowi jest trochę głupio, że maluch ot tak wytyka palcem.
Normalnie opowiedziałabym chłopcom „pani jeździ na wózku bo ma chore nóżki” ale krępuje mnie czy opisywana osoba nie będzie się czuła obrażona czy dotknięta jakimś tam doborem słów.
Takie dywagacje mamy 2,5-latków 😉
Agnieszka poproszę adres 🙂 weryfikatorka@gmail.com
Książka do tej pory do mnie nie dotarła 🙁
Książka do tej pory do mnie nie dotarła 🙁
Książka do tej pory do mnie nie dotarła 🙁
Nawet jeśli dzieci nauczą się czegoś (nie tylko od nas) złego, zawsze można naprawić rozmawiając:
– Mamo, ten pan to kaleka?
– To obraźliwe. Mówimy niepełnosprawny. Tak jak Ciebie nazywam dzieckiem, a nie bachorem.
– Ten pan jest upośledzony?
– A co to znaczy?
– Głupio się zachowuje.
– Tak, on jest upośledzony (nie bójmy się tego słowa – oznacza ono to samo co niepełnosprawność intelektualna!) umysłowo. Oznacza to, że mimo iż wygląda jak dorosły to zachowuje się jak dziecko. I nigdy nie będzie zachowywać się jak dorosły, tak już będzie się zawsze zachowywał.
Nawet jeśli dzieci nauczą się czegoś (nie tylko od nas) złego, zawsze można naprawić rozmawiając:
– Mamo, ten pan to kaleka?
– To obraźliwe. Mówimy niepełnosprawny. Tak jak Ciebie nazywam dzieckiem, a nie bachorem.
– Ten pan jest upośledzony?
– A co to znaczy?
– Głupio się zachowuje.
– Tak, on jest upośledzony (nie bójmy się tego słowa – oznacza ono to samo co niepełnosprawność intelektualna!) umysłowo. Oznacza to, że mimo iż wygląda jak dorosły to zachowuje się jak dziecko. I nigdy nie będzie zachowywać się jak dorosły, tak już będzie się zawsze zachowywał.
Nawet jeśli dzieci nauczą się czegoś (nie tylko od nas) złego, zawsze można naprawić rozmawiając:
– Mamo, ten pan to kaleka?
– To obraźliwe. Mówimy niepełnosprawny. Tak jak Ciebie nazywam dzieckiem, a nie bachorem.
– Ten pan jest upośledzony?
– A co to znaczy?
– Głupio się zachowuje.
– Tak, on jest upośledzony (nie bójmy się tego słowa – oznacza ono to samo co niepełnosprawność intelektualna!) umysłowo. Oznacza to, że mimo iż wygląda jak dorosły to zachowuje się jak dziecko. I nigdy nie będzie zachowywać się jak dorosły, tak już będzie się zawsze zachowywał.
[…] masz dziecko i nie wiesz, jak rozmawiać z nim o niepełnosprawności, tekst Zaniczki rozwieje Twoje […]
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dzieci uczą się od rodziców, powtarzają po nas. Robią to co my. Podam taki przykład, któregoś to dnia mój mąż chciał mnie zaczepić i dał mi klapsa w tyłek 😉 taki delikatny oczywiście hehe a nasz półtoraroczny pierworodny, podszedł do mnie i również mnie klepną 🙂 dla kogoś to może żenujące, z jednej strony chciało mi się śmiać, ale z drugiej zdałam sobie sprawę jak wiele On widzi w naszym zachowaniu 🙂 Tatuś jednak musi dużo przemyśleć zanim coś zrobi 😉 A książeczki na pewno warte przeczytania, w końcu przyjdzie czas kiedy syn zacznie mnie pytać o osoby niepełnosprawne i przyznam się szczerze, że ciężko było by mi podjąć ten temat.
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dzieci uczą się od rodziców, powtarzają po nas. Robią to co my. Podam taki przykład, któregoś to dnia mój mąż chciał mnie zaczepić i dał mi klapsa w tyłek 😉 taki delikatny oczywiście hehe a nasz półtoraroczny pierworodny, podszedł do mnie i również mnie klepną 🙂 dla kogoś to może żenujące, z jednej strony chciało mi się śmiać, ale z drugiej zdałam sobie sprawę jak wiele On widzi w naszym zachowaniu 🙂 Tatuś jednak musi dużo przemyśleć zanim coś zrobi 😉 A książeczki na pewno warte przeczytania, w końcu przyjdzie czas kiedy syn zacznie mnie pytać o osoby niepełnosprawne i przyznam się szczerze, że ciężko było by mi podjąć ten temat.
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dzieci uczą się od rodziców, powtarzają po nas. Robią to co my. Podam taki przykład, któregoś to dnia mój mąż chciał mnie zaczepić i dał mi klapsa w tyłek 😉 taki delikatny oczywiście hehe a nasz półtoraroczny pierworodny, podszedł do mnie i również mnie klepną 🙂 dla kogoś to może żenujące, z jednej strony chciało mi się śmiać, ale z drugiej zdałam sobie sprawę jak wiele On widzi w naszym zachowaniu 🙂 Tatuś jednak musi dużo przemyśleć zanim coś zrobi 😉 A książeczki na pewno warte przeczytania, w końcu przyjdzie czas kiedy syn zacznie mnie pytać o osoby niepełnosprawne i przyznam się szczerze, że ciężko było by mi podjąć ten temat.
Całkowicie się z Tobą zgadzam. Dzieci uczą się od rodziców, powtarzają po nas. Robią to co my. Podam taki przykład, któregoś to dnia mój mąż chciał mnie zaczepić i dał mi klapsa w tyłek 😉 taki delikatny oczywiście hehe a nasz półtoraroczny pierworodny, podszedł do mnie i również mnie klepną 🙂 dla kogoś to może żenujące, z jednej strony chciało mi się śmiać, ale z drugiej zdałam sobie sprawę jak wiele On widzi w naszym zachowaniu 🙂 Tatuś jednak musi dużo przemyśleć zanim coś zrobi 😉 A książeczki na pewno warte przeczytania, w końcu przyjdzie czas kiedy syn zacznie mnie pytać o osoby niepełnosprawne i przyznam się szczerze, że ciężko było by mi podjąć ten temat.
Bardzo dobrze, że poruszasz taki temat. Edukacja jest potrzebna i sama jako mama 2-5 latka chętnie dowiem się jak podchodzić do takich rozmów. Co do zachowań dzieci – niestety utarło się nawet powiedzenie, że dzieci są okrutne. Na pewnym etapie potrafią wyszydzać każdą odmienność, ale rolą nas dorosłych jest pokazywanie im świata i tłumaczenie jak jest zbudowany i pokazywanie jak się zachować.
Bardzo dobrze, że poruszasz taki temat. Edukacja jest potrzebna i sama jako mama 2-5 latka chętnie dowiem się jak podchodzić do takich rozmów. Co do zachowań dzieci – niestety utarło się nawet powiedzenie, że dzieci są okrutne. Na pewnym etapie potrafią wyszydzać każdą odmienność, ale rolą nas dorosłych jest pokazywanie im świata i tłumaczenie jak jest zbudowany i pokazywanie jak się zachować.
Bardzo dobrze, że poruszasz taki temat. Edukacja jest potrzebna i sama jako mama 2-5 latka chętnie dowiem się jak podchodzić do takich rozmów. Co do zachowań dzieci – niestety utarło się nawet powiedzenie, że dzieci są okrutne. Na pewnym etapie potrafią wyszydzać każdą odmienność, ale rolą nas dorosłych jest pokazywanie im świata i tłumaczenie jak jest zbudowany i pokazywanie jak się zachować.
Bardzo dobrze, że poruszasz taki temat. Edukacja jest potrzebna i sama jako mama 2-5 latka chętnie dowiem się jak podchodzić do takich rozmów. Co do zachowań dzieci – niestety utarło się nawet powiedzenie, że dzieci są okrutne. Na pewnym etapie potrafią wyszydzać każdą odmienność, ale rolą nas dorosłych jest pokazywanie im świata i tłumaczenie jak jest zbudowany i pokazywanie jak się zachować.
Szkoda, że nakład na te książeczki się wyczerpał. Niepełnosprawność to trudny temat, ciężko o tym rozmawiać dorosłym a co dopiero z dziećmi. Chcociaż szczerą prawdą jest to, że dzieci naśladują dorosłych, zachowują się dokładnie tak jak oni.
Szkoda, że nakład na te książeczki się wyczerpał. Niepełnosprawność to trudny temat, ciężko o tym rozmawiać dorosłym a co dopiero z dziećmi. Chcociaż szczerą prawdą jest to, że dzieci naśladują dorosłych, zachowują się dokładnie tak jak oni.
Szkoda, że nakład na te książeczki się wyczerpał. Niepełnosprawność to trudny temat, ciężko o tym rozmawiać dorosłym a co dopiero z dziećmi. Chcociaż szczerą prawdą jest to, że dzieci naśladują dorosłych, zachowują się dokładnie tak jak oni.
Szkoda, że nakład na te książeczki się wyczerpał. Niepełnosprawność to trudny temat, ciężko o tym rozmawiać dorosłym a co dopiero z dziećmi. Chcociaż szczerą prawdą jest to, że dzieci naśladują dorosłych, zachowują się dokładnie tak jak oni.
[…] masz dziecko i nie wiesz, jak rozmawiać z nim o niepełnosprawności, tekst Zaniczki rozwieje Twoje […]