10 razy tak dla audiobooka 10 razy tak dla audiobooka powstało, bo zaczęłam pisać komentarz u jednej z blogerek książkowych i wyszło mi tyle tego, że znowu zrobiła się notka.

Dlaczego audiobook?
Nie zamiast, ale jako wsparcie normalnych papierowych książek.
Dlaczego wolę i używam częściej?

Kiedy czytam/słucham audiobooka?

  1. pracuje przy komputerze moje oczy po 8 godzinach gapienia się w ekran chcą już odpocząć, a mózg niekoniecznie.
  2. przed snem kiedy możesz zamknąć oczy i wyobrazić sobie klimat książki
  3. podczas wykonywania codziennych obowiązkowych domowych czynności – gotowanie, zmywanie, prasowanie
  4. w połączeniu z innym hobby np. szydełkowaniem – oczywiście o ile wzór, który robisz nie wymaga Twojej stuprocentowej uwagi
  5. jadąc samochodem – jako kierowca i pasażer – korki
  6. spacer, bieganie, ćwiczenia – idealne
  7. czuwając przy śpiącym – chorym dziecku, mężu, przyjacielu….
  8. na zakupach – przeglądanie ciuchów bywa bardzo nużące (ha!)
  9. zabiegi pielęgnujące – kosmetyczka, fryzjer
  10. czasami w pracy, jak mam zajęcie, które nie wymaga dużego skupienia uwagi np. przeglądanie informacji, które umieszczam na portalach

10 razy tak dla audiobooka

Kiedy nie powinno się słuchać książki.

  1. Wtedy, gdy druga osoba, z która przebywamy nie słucha, nie czyta i chce z nami porozmawiać. Ja praktykuję słuchanie na jedno ucho, żeby usłyszeć ewentualne wołanie. Tak jestem w stanie się skupić na książce 🙂
  2. Nie powinniśmy słuchać książki kiedy lektor kompletnie, ale to kompletnie nam nie pasuje. Tu mam na myśli np. aktorów czytających. Bardzo rzadko zdarza się, że aktor potrafi dobrze przeczytać książkę np. Jacek Rozenek czytający „Pana Lodowego Ogrodu” lub Agata Kulesza czytająca „Pochłaniacza”.

Zdarzają się jednak tacy, którzy tak się zapędzają w aktorstwie, że słuchacz zamiast wczuwać się w treść wkurza się na bezsens interpretacyjny. Mistrzami w najgorszym czytaniu są wg mnie Krzysztof Globisz, który to w jednej z książek Lee Childa udawał seksowny głos kobiecy – to było OBRZYDLIWE. A drugim „miszczem” jest Marian Opania – niestety jego głos jest głosem starca i nie nadaje się do czytania książek, gdzie głównymi bohaterami są młodzi ludzie.

Osobiście polecam książki czytane przez zawodowych lektorów aczkolwiek jest jeden lektor nieprofesjonalny Majselbaum czyli czyta Wojtek, który między innymi czyta Terrego Pratchetta.

Lubię audiobooki, chociaż kiedyś wydawało mi się, że nie jestem w stanie skupić się na niczym innym tylko literkach.

Audiobookami „zaraziła” mnie moja koleżanka Monika Zarczuk, która jest niewidoma –  niesamowita dziewczyna pełna pasji i samozaparcia.

Ja audiobookami zaraziłam swojego męża, który teraz nie rozstaje się ze słuchawkami i jeszcze parę osób.

Kto nie próbował, polecam 🙂 zobaczysz ile czasu przecieka Ci przez palce 😉