
Zapisałam w podręcznym notatniku – muszę kupić kredki. Po co mi to? Dzieci nie ma, rysować średnio potrafi, a tu kredki.
Skusiłam się na Zeszyt odstresowujący nie żebym jakoś specjalnie wymagała odstresowania, chciałam sprawdzić – tak, kolejne muszę mieć, które pojawiło się w sieci.
Kiedyś ludziom wystarczały marginesy w zeszytach i kalendarze – teraz musisz mieć specjalny zeszyt, żeby się prawidłowo odstresować 😀 o jaciesz pierdziele serio??? to działa?
Skusiłam się na Zeszyt odstresowujący nie żebym jakoś specjalnie wymagała odstresowania, chciałam sprawdzić – tak, kolejne muszę mieć, które pojawiło się w sieci.
Kiedyś ludziom wystarczały marginesy w zeszytach i kalendarze – teraz musisz mieć specjalny zeszyt, żeby się prawidłowo odstresować 😀 o jaciesz pierdziele serio??? to działa?
Nie lubię wypowiadać się na temat czegoś czego sama nie wypróbowałam, nie przeczytałam i nie doświadczyłam…. więc kupiłam.
Podchodziłam do tchy kolorowanek z pewną dozą nieśmiałości, przyglądałam się kartkom, oglądałam, szukałam fenomenu tego czegoś. I na początku widziałam same minusy, niektóre obrazki maja zbyt grube linie, niektóre zbyt cienkie – trzeba by rysować ostro zatemperowanymi kredkami lub długopisami, gdyż zamiast się odstresować dostanie się frustracji, że wychodzi się za linię. Znakomita większość ludzi ma zapewne gdzieś czy wychodzi za linię – no ja niestety nie.
Zaczęłam kolorować. Czy to działa? na mnie nie, chyba że w międzyczasie słucham książki, bądź oglądam jakiś film. Mam problem z czasem, ciągle mi go brakuje i robienie jednej rzeczy na raz uważam za poważne marnotrawstwo. Staram się gotować, zmywać, szydełkować – słuchając książek. Oglądam film w między czasie szydełkuję lub szyję. Samo malowanie dla malowania, wkurza mnie i powoduje poczucie winy.

Tak zdaję sobie sprawę, że coraz częściej mówi się o tym, że multitasking jest zły, ze nie pozwala się skupić na jednej rzeczy i skutkiem tego wszystko robimy po łebkach. Że podnosi poziom stresu, że pogłębia słabą koncentrację i ze podobno jest się mniej efektywnym wykonując kilka rzeczy na raz… ja wierzę, że moja wielozadaniowość pozwala mi na twórcze rozwiązywanie problemów i na lepszą organizację czasu 🙂
ps. kolorowankę polecam – wciąga, chce się malować więcej i więcej żeby zobaczyć całą stronę w kolorach, czy mnie odstresuje? Nie poczułam, ale może za mało pokolorowałam 🙂
Też właśnie mam zamiar napisać u siebie o moich odczuciach treningu antystresowego. ale zabieram się do tego…jak do wszystkiego no 😛
Trochę więcej samodyscypliny i będzie ok 🙂 trzymam kciuki Noelka
Fajny trening, na pewno by mnie wziągnął i odstresował 🙂
U-w-i-e-l-b-i-a-m takie rzeczy <3 mąż już ma przykazane, że chcę takie dostać. Widzę zmiany na blogu – bardzo dobrym kierunku. Buziaki
Zleciłam zmiany Blokotkowi 🙂 i pięknie jest 😀
🙂 o ile nie wychodzisz za linię 😀
Agu polecam 🙂 fajny taki powrót do dzieciństwa 🙂
Mnie się kolorowanie podobało od zawsze (chociaż córa dłuuuugo nie dostanie typowych kolorowanek, bo to bardzo odtwórcza praca, a na początku warto jednak wspierać indywidualizm i kreatywność 🙂 ) Zakupiłam więc sobie Królestwo zwierząt, grubaśną księgę za grosze, w której znalazłam sporo uciechy. Nie wiem czy odstresowania, raczej duuuużo przyjemności, a endorfiny w sumie odstresowują, więc małe zwycięstwo jest ^_^
Ja coraz bardziej się do niej przekonuję. Ale tylko w połączeniu z czymś. Samo kolorowanie w ciszy mnie przytłacza :/
Jakoś tak, nie mogę się przełamać, żeby spróbować kolorowania obrazków. I nie chodzi tutaj o to, że nie lubię… Problem leży gdzie indziej. Pewnie zjadłby mnie stres, że siedzę, bawiąc się kredkami, a przecież tyle jest jeszcze do zrobienia! 😉