To jest bardzo niewygodny post, post który wprowadza niepokój i bunt, post który zmusi cię do konfrontacji z brutalną rzeczywistością, której wolał(a)byś unikać.
Nie czytaj go, jeśli nie chcesz zepsuć sobie samopoczucia, jeśli wolisz trwać w swojej strefie komfortu i udawać, że problem nie istnieje.

Prawda, której nie chcesz znać.
Dlaczego tak łatwo przyzwyczailiśmy się do dyskryminacji, łamania praw człowieka, mowy nienawiści, zabierania nadziei i zamykania oczu? Dlaczego to, co dzieje się każdego dnia w naszym kraju, na świecie, stało się dla was normą? Was pytam, sojusznicy, gdzie jest wasza wściekłość, wasze oburzenie? Dlaczego nie krzyczycie razem z nami, gdy każdego dnia łamane są prawa człowieka do godnego życia? Jesteśmy największą, najbardziej dyskryminowaną i segregowaną grupą mniejszościową na świecie, a wy też się do tego przyczyniacie.
„Ja nie chciał, ja nie wiedział”
Kiwacie głowami, mówiąc: „Nic się nie da zrobić, tak jest, tak było zawsze”. Nic się nie da zrobić, że umieramy w domach, zamknięci na piętrach, do których nie ma windy? Że codziennie jesteśmy ofiarami przemocy w domach, do których nie macie wstępu? To dzieje się obok was, za waszą ścianą są niepełnosprawni, którzy nigdy nie byli na dworze, którzy nigdy nie widzieli słońca, nie oddychali świeżym powietrzem. Pozwalamy na to, przymykając oczy i wierząc, że nic się nie da zrobić.
Miesiąc dumy nie jest dla mnie miesiącem dumy. Jest miesiącem bólu i cierpienia, bo każe mi się cieszyć z tego, co powinno być należne każdej żyjącej istocie: godności, szacunku i wolności. Powinniśmy cieszyć się, że już nie jesteśmy zabijani tak jak w czasach drugiej wojny światowej? Że nie jesteśmy zabijani w Polsce, bo ostatnie masowe zabójstwo osób z niepełnosprawnościami miało miejsce w 2016 roku w Japonii – wcale nie tak dawno. I o tym wiemy, ale o ilu nie wiemy?

Dyskryminacja w białych rękawiczkach
Historia jest pełna przerażających przykładów dyskryminacji i przemocy wobec mniejszości. Dyskryminacja osób czarnych, brutalne niewolnictwo, segregacja rasowa i systematyczne łamanie praw człowieka to ciemne karty historii, które nadal odciskają swoje piętno na współczesnym społeczeństwie. Walka o równość i sprawiedliwość trwała dekadami, a mimo to, do dziś osoby czarne muszą walczyć o pełne uznanie swoich praw i godności.
Podobnie osoby LGBTQ+ były i nadal są ofiarami brutalnych prześladowań. Kryminalizacja miłości między osobami tej samej płci, przymusowe terapie konwersyjne, wykluczenie społeczne i przemoc fizyczna to rzeczywistość, z którą społeczność LGBTQ+ musiała się zmagać przez lata. Pomimo postępów w walce o prawa człowieka, osoby LGBTQ+ nadal napotykają na nienawiść, uprzedzenia i dyskryminację.
A teraz pomyślcie o osobach z niepełnosprawnościami. Nasza walka jest równie trudna, a nasze głosy równie często ignorowane. Tak jak osoby czarne musiały walczyć o prawo do siedzenia na tych samych ławkach i chodzenia do tych samych szkół, tak my musimy walczyć o prawo do dostępu do tych samych budynków. Tak jak osoby LGBTQ+ walczą o prawo do kochania kogo chcą, tak my walczymy o prawo do godności i szacunku. Nas dyskryminujecie w białych rękawiczkach, tłumacząc się tym, że „nie wiedzieliście” że jak są schody to ozn nie wejdzie, że jak nie dodacie napisów to osoba głucha nie będzie wiedziała co mówicie, że jak zostawicie tę cholerna hulajnogę na chodniku to osoba niewidoma wpadnie na nią i się przewróci.
Dostosuj się lub giń
Mamy się cieszyć, że możemy się uczyć, a nie tylko stać w kolejkach jak w PRL? Cieszyć się, że ktoś poświęci czas na zrozumienie naszej niewyraźnej mowy? Że ktoś zechce przenieść swoją uroczystość do miejsca, do którego możemy wejść, wjechać, wczołgać się? Najczęściej nie będzie chciał, bo nie ma na to kasy, bo nie ma dla kogo. Tak wielu z nas odbiło się od schodów, że po raz kolejny nie chce być odarty z godności i nie pojawia się na „spotkaniach”. Bo wie, że jego bycie w grupie zawsze jest okupione wielotygodniowym lękiem i płaczem z powodu braku akceptacji, z powodu odrzucenia.
Błagamy, żeby być w grupie ludzi pełnosprawnych. Prosimy, uśmiechamy się, jesteśmy zabawni – bo przecież jak mamy dystans do swojego kalectwa, to i inni mogą się na luzie z nas pośmiać, poklepać po plecach i stwierdzić, że fajny taki, zabawny. Śmiech przez łzy. Po takim dniu zamykamy oczy i czujemy wstyd, jesteśmy bez godności, bez nadziei, pocieszamy się, że takie jest po prostu życie. A my po raz kolejny musieliśmy iść na kompromis, musieliśmy godzić się na brak dostępu do toalety. Nie pijemy, nie sikamy, uśmiechamy się i dziękujemy, że zdrowi pozwolili nam być w swoim gronie, że dopuścili nas do siebie i nie odwracają się na widok osoby, która wprowadza ich w dyskomfort swoją niepełnosprawnością.
Jestem dumna z tego, że jestem niepełnosprawna, ale mam dość tego, że na każdym kroku muszę udowadniać, że jestem wartościową osobą. Jestem postrzegana jako ta, która się nie boi. Teraz już się nie boję. Nie akceptuję wyjaśnienia, że ktoś nie „dostosował” wydarzenia, bo nie wiedział. Nie dostosował, bo mu się nie chciało, bo ma w nosie takich klientów jak ja lub ty.

Podwójne, potrójne standardy
Ludzie oburzają się, że powstają miejsca, do których nie zaprasza się ludzi z dziećmi, bo to łamanie praw człowieka. A co z miejscami, do których nie mogą wejść osoby z niepełnosprawnościami? Rozejrzyj się. Tak bardzo przyzwyczaiłeś się do łamania naszych praw, że już tego nie widzisz, prawda? Normą jest dla ciebie to, że schody są wszędzie, bo tak po prostu jest i tak zawsze było. A niepełnosprawni się nie oburzają. Siedzimy cichutko na swoich wózeczkach i jesteśmy mili.
Wiesz dlaczego? Bo boimy się odrzucenia i tego że będzie GORZEJ! Bo jak powiesz, że dana firma, która chce z tobą współpracować, nie respektuje praw człowieka, że ma w nosie dostępność, bierze udział w imprezach, które są niedostępne dla osób niepełnosprawnych, nawet cię na nie zaprasza, a jak pytasz o dostępność, to lakonicznie odpowiada, że nie jest przystosowane, to rozwiążą z tobą umowę i nie będą już więcej współpracować, bo jakim prawem chcesz mieć równe prawo do życia?? Boimy się, że jak upomnimy się o swoje prawa, to będziemy postrzegani jako roszczeniowi, trudni we współpracy, nieelastyczni – tak jak ja jestem obecnie postrzegana.
Jak możesz być elastyczna jak cały dzień nic nie pijesz, bo nie masz gdzie skorzystać z toalety!
Pomyśl ile razy dziennie sikasz i teraz pomyśl, że ja (i wielu podobnych do mnie ozn) często sikam dwa razy dziennie.
Jestem roszczeniowa
Jestem roszczeniowa. Chcę, żeby prawa człowieka odnosiły się również do mnie. Chcę, żebyś ty, widząc schody, wiedział, że ja nie mam dostępu do tego miejsca, do kultury, do gospodarki, do kościoła, urzędu, szkoły, rozrywki, szpitala. Ja, osoba, którą obserwujesz, bo czytasz to, co napisała. Skoro czytasz, to w jakiś sposób mnie cenisz. Nie zamykaj oczu, do cholery. Stań po mojej/naszej stronie.
Zdjęcia: Mateusz Skwarczek, Agencjawyborcza.pl
Zostaw komentarz