Czekali pod salą, żeby ją wyśmiać. Szkoła nazywa to „dziecięcą ciekawością”
15-letnia Viktoria jest osobą niskorosłą. We wrześniu zaczęła naukę w liceum w Opolu, w budynku, który dzieli z podstawówką. Po kilku tygodniach to ona musiała zmienić szkołę. Dyrekcja podstawówki tłumaczy, że młodsi uczniowie byli po prostu ciekawi. Tyle że ciekawość nie czeka na nikogo pod salą.

Czekali pod salą, żeby ją wyśmiać. Szkoła nazywa to „dziecięcą ciekawością”
Co się wydarzyło
Historię Viktorii opisała 23 października 2026 r. „Nowa Trybuna Opolska”. Według relacji rodziców uczniowie piątych i szóstych klas Publicznej Szkoły Podstawowej nr 29 zaczepiali dziewczynę niemal na każdej przerwie. Pytali, czy do kupienia soku potrzebuje dowodu osobistego i czy ubrania kupuje w sklepie dla niemowląt. Wołali, że przedszkolak przyszedł do liceum. Wszystko z wulgaryzmami w tle. Sprawdzali jej plan lekcji i czekali pod salą. Zaczęło się od trzech, czterech chłopców, z czasem dołączali kolejni. W końcu w kolejce do szkolnego sklepiku otoczyło ją około dziesięciorga dzieci, które się śmiały i pokazywały ją palcami. Nikt z dorosłych nie zareagował.
Viktoria ma rzadką chorobę genetyczną układu kostnego i mierzy nieco ponad metr. Jej stan psychiczny pogorszył się na tyle, że potrzebowała leków. Rodzice przenieśli ją do innej szkoły, gdzie, jak mówią, przyjęto ją ciepło. Zapowiadają kroki prawne i zawiadomienie policji.
Szkoły przedstawiają inną wersję. Dyrektor liceum odpowiada, że sprawę potraktowano poważnie, uczennica dostała wsparcie pedagoga specjalnego i psychologa, a dzieci wskazane przez nią zidentyfikowano na podstawie zdjęć. Dyrektorka podstawówki stanowczo odrzuca słowa o polowaniach i znęcaniu się. Pisze o incydentach, które według niej wynikały z dziecięcej ciekawości młodszych uczniów, i o uczniowskiej sprzeczce, a nie o ataku z powodu wyglądu. Rzecznik ratusza dodaje, że dyrekcja zrobiła wszystko, by sprawę wyjaśnić, a rodzice mimo to zabrali córkę ze szkoły.

Ciekawość wygląda inaczej
Ciekawe dziecko patrzy. Czasem zada niezręczne pytanie, czasem szturchnie kolegę łokciem. Ciekawość nie sprawdza, w której sali ktoś ma lekcje, nie czeka tam na niego po dzwonku i nie zwołuje kolegów, żeby było śmieszniej.
Psychologia ma na to precyzyjną nazwę. Przemoc rówieśnicza, czyli bullying, to zachowania powtarzalne, w których jedna strona ma przewagę: siły, liczebności albo pozycji w grupie. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę opisuje to szczegółowo w raporcie „Dzieci się liczą 2022”. Dziesięcioro na jedną to podręcznikowa nierównowaga sił. Codziennie na przerwie to podręcznikowa powtarzalność.
Kiedy dorosły nazywa przemoc ciekawością, popełnia coś gorszego niż błąd w diagnozie. Normalizuje. Sprawcy dostają jasny komunikat, że nic się nie stało, a ofiara, że jej odczucia są przesadzone. Rodzice Viktorii mówią wprost, że prześladowcy szybko zorientowali się, że nikt im nic nie zrobi, i to ich nakręcało. Poczucie bezkarności wzmacnia zachowanie, które przy szybkiej reakcji dorosłych miałoby szansę wygasnąć.
Jest jeszcze coś, czego dyrekcja nie zauważa. Te rzekomo ciekawe pytania miały wspólny mianownik: przedszkolak, niemowlak, dowód osobisty. To infantylizacja, jeden z najstarszych mechanizmów ableizmu wobec osób niskorosłych. Prawie dorosłą osobę traktuje się jak małe dziecko, bo ma wzrost małego dziecka. Viktoria powiedziała mamie, że czuje się jak zwierzę wystawione na pokaz. Na to też jest słowo: dehumanizacja.
Zrób zdjęcia. A teraz je usuń
To najbardziej absurdalny wątek tej historii. Według rodziców to wychowawczyni poradziła Viktorii, żeby fotografowała dzieci, które jej dokuczają, i wysyłała zdjęcia wskazanej nauczycielce. W tydzień zebrało się ich około dwudziestu. Potem pedagog podstawówki pouczył dziewczynę, że ma je usunąć, bo nie miała zgody tych dzieci i może mieć przez to kłopoty.
Otóż nie może. Art. 81 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych wymaga zgody na rozpowszechnianie wizerunku. Samo utrwalenie zgody nie wymaga, o czym przypominają choćby materiały inspektora ochrony danych Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Viktoria niczego nie publikowała. Przekazała zdjęcia szkole, bo szkoła ją o to poprosiła.
Piętnastolatka w kryzysie usłyszała więc od dorosłego specjalisty, że to ona może mieć problem z prawem. Psychologia nazywa to wtórną wiktymizacją: osoba pokrzywdzona doznaje kolejnej krzywdy od instytucji, która miała ją chronić. Efekt? Dzieci z podstawówki zaczęły ją wyzywać od kabli, bo przez jej skargę miały kłopoty.
Nieprzepracowana trauma i trudne domy

Kiedy rodzice zawiadomili kuratorium, dyrektorka podstawówki i dyrektor liceum zaprosili ich na spotkanie. Mama Viktorii relacjonuje je tak:
„Najpierw insynuowali, że może Viki ma nieprzepracowane traumy i jest przewrażliwiona”.
Klasyczne przerzucanie winy na ofiarę. Jeśli problem tkwi w jej psychice, szkoła nie musi nic zmieniać we własnej organizacji.
Potem rodzice usłyszeli, że zidentyfikowano trzech uczniów, ale to dzieci z orzeczeniami, z trudnych domów, więc trzeba je zrozumieć.
Od blisko 30 lat pracuję z ludźmi, także z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami. Rozumiem. Dziecko z trudnego domu, które krzywdzi innych, samo potrzebuje pomocy. Zrozumienie sprawcy nie zastępuje jednak ochrony ofiary. To dwa osobne zadania i szkoła ma obowiązek wykonać oba.
Orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego daje prawo do wsparcia. Nie daje licencji na nękanie. Kiedy dorośli zasłaniają się orzeczeniami sprawców, krzywdzą podwójnie. Viktorię, bo jej krzywda nagle staje się mniej ważna. I dzieci z orzeczeniami, bo robią z nich kategorię „z definicji nie do wychowania”. Jeśli jedenastolatek z orzeczeniem gnębi niską piętnastolatkę, to oboje zostali zawiedzeni przez tych samych dorosłych.
W odpowiedzi dla Nowa Trybuna Opolska dyrekcja podstawówki podkreśla, że uczy się u niej 60 osób z orzeczeniami, a placówka uczy empatii. Liczba orzeczeń w sekretariacie nie jest dowodem empatii. To statystyka. Nazywam to inkluzją okładkową: dobrze wygląda w sprawozdaniu, gorzej na przerwie.
Nie upilnujemy 600 uczniów
Rodzice zaproponowali, żeby pedagodzy dyskretnie poobserwowali przerwy. Usłyszeli, że szkoła nie jest w stanie obserwować 600 uczniów, a gdyby nauczyciele chodzili za Viktorią, rodzice przyszliby z zarzutem, że ktoś śledzi ich córkę.
Nikt nie prosił o 600 uczniów. Chodziło o kilka miejsc, w których sprawcy pojawiali się regularnie: korytarz pod salą, boisko, kolejka do sklepiku. Zgodnie z art. 68 ust. 1 pkt 6 Prawa oświatowego dyrektor wykonuje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę. Dyżury na przerwach to obowiązek.
To, że w jednym budynku działają dwie szkoły i, jak mówi mama Viktorii, nikt nie kontroluje przepływu uczniów, jest problemem organizacyjnym dorosłych. Rozwiązuje się go grafikiem dyżurów. Przeniesienie pokrzywdzonego dziecka do innej szkoły tego problemu nie rozwiązuje, tylko usuwa go z pola widzenia.
Standardy, które miały działać
Od 15 lutego 2024 r. obowiązują przepisy, które nakładają na szkoły obowiązek przyjęcia standardów ochrony małoletnich. Na ich wdrożenie był czas do 15 sierpnia 2024 r. To zbiór zasad i procedur, które mają określać, kto i jak reaguje, gdy dziecko jest krzywdzone, także przez rówieśników. Szkoły muszą je przełożyć na konkretne procedury.
Dyrektor ma też narzędzia. Art. 4 ustawy o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich pozwala mu wobec ucznia, który przejawia demoralizację albo dopuścił się czynu karalnego na terenie szkoły, zastosować m.in. pouczenie, ostrzeżenie na piśmie albo przeproszenie pokrzywdzonego. Ten sam przepis mówi, że każdy, kto dowie się o czynie karalnym nieletniego, ma społeczny obowiązek zawiadomić sąd rodzinny lub policję. Z odpowiedzi podstawówki dla nto wynika tyle, że z uczniami przeprowadzono rozmowy.
Mama Viktorii opowiada, że pani pedagog miała kartkę z datami wszystkich podjętych działań i że wyglądało to jak dokumentacja dla organów nadzoru. Rozumiem tę kartkę. Szkoła potrzebuje papieru, żeby wykazać, że reagowała. Viktoria potrzebowała przerwy, na której nikt jej nie osaczy. Dostała papier.

Spychologia stosowana
Ułóżmy to w całość. Liceum mówi, że sprawcy nie byli jego uczniami. Podstawówka mówi, że nie było przemocy, tylko incydenty. Ratusz mówi, że dyrekcja zrobiła wszystko, a rodzice mimo to zabrali córkę. Każde ogniwo ma rację na papierze. Na końcu łańcucha zostaje piętnastolatka, która zmienia szkołę.
To jest spychologia: odpowiedzialność rozkłada się na tyle podmiotów, że nikt nie musi jej wziąć. W psychologii społecznej podobny mechanizm nazywa się rozproszeniem odpowiedzialności. Tutaj zadziałał na poziomie instytucji.
Są dwa wyjątki. Jedna nauczycielka zareagowała, kiedy zobaczyła, co się dzieje. A koleżanki z klasy Viktorii zgłaszały sytuacje kadrze i stawały w jej obronie, za co same zaczęły być wyśmiewane. Piętnastolatki przełamały efekt widza, czyli zrobiły dokładnie to, czego od świadków przemocy oczekują programy profilaktyczne. Dorośli z dyplomami pedagogicznymi wypadli przy nich blado.
Dlaczego to nie jest „zwykłe dokuczanie”
Uczniowie z niepełnosprawnościami są bardziej narażeni na przemoc rówieśniczą i wykluczenie. Piszą o tym m.in. Piotr Plichta z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Agnieszka Sakowicz-Boboryko i Dorota Otapowicz z Uniwersytetu w Białymstoku, których rozmówcy z niepełnosprawnością opisywali długotrwałą przemoc ze strony rówieśników w szkołach ogólnodostępnych.
Konsekwencje nie kończą się z dzwonkiem. Z ogólnopolskiej diagnozy krzywdzenia dzieci Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że dzieci, które doznały przemocy rówieśniczej, trzy razy częściej się okaleczały. Viktoria potrzebowała leków po kilku tygodniach. To nie przewrażliwienie, tylko zrozumiała reakcja organizmu na chroniczne zagrożenie i dysregulacja, której nikt nie powinien doświadczać w drodze do sklepiku.
Polska ratyfikowała Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Art. 8 zobowiązuje państwo do kształtowania postawy szacunku dla praw osób z niepełnosprawnościami na wszystkich poziomach edukacji, także wśród dzieci od najmłodszych lat. Art. 16 gwarantuje wolność od przemocy i nadużyć. Art. 24 mówi o prawie do edukacji bez dyskryminacji. Każda z tych gwarancji przestaje działać na progu szkoły, jeśli dorośli nazywają przemoc ciekawością.
Kto zdał egzamin
Rodzice Viktorii mówią, że idą do prawnika po to, żeby żadne skrzywdzone dziecko nie zostało bez pomocy. Takiej, która działa, a nie takiej, którą da się pokazać na papierze. Podpisuję się obiema rękami.
Ile jeszcze dzieci musi zmienić szkołę, żeby dorośli przestali nazywać przemoc ciekawością? I dlaczego w tej historii jedynymi, które wiedziały, co robić, były piętnastoletnie koleżanki z klasy?
Ciekawość pyta. Przemoc poluje. Szkoła jest od tego, żeby odróżniać jedno od drugiego.

Źródła
- Mirela Mazurkiewicz, „Uczniowie podstawówki mieli urządzać »polowania« na nastolatkę. Dyrekcja: to z ciekawości”, nto.pl, 23 października 2026 r.: https://nto.pl/uczniowie-podstawowki-mieli-urzadzac-polowania-na-nastolatke-dyrekcja-to-z-ciekawosci/ar/c1p2-29461565
- Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, „Dzieci się liczą 2022”, rozdział o przemocy rówieśniczej: https://fdds.pl/_Resources/Persistent/2/a/3/8/2a387a124dec62f5efdc76d113029c1c7b337168/Dzieci%20si%C4%99%20licz%C4%85%202022%20-%20Przemoc%20r%C3%B3wie%C5%9Bnicza.pdf
- ZUT, „RODO. Wizerunek chroniony jak dane osobowe i dobro osobiste” (art. 81 prawa autorskiego): https://www.zut.edu.pl/fileadmin/pliki/2021/iod/1905/RODO-Wizerunek_chroniony_jak_dane_osobowe_i_dobro_osobiste.pdf
- Prawo oświatowe, art. 68: https://standardyprawa.pl/akt/310/art/39799
- Ustawa o wspieraniu i resocjalizacji nieletnich, art. 4: https://standardyprawa.pl/akt/474/art/55637
- „Standardy ochrony małoletnich. Nowe obowiązki”, Gazeta Prawna: https://www.gazetaprawna.pl/urzad/samorzad-terytorialny/artykuly/11027937,standardy-ochrony-maloletnich-nowe-obowiazki-dla-samorzadow.html
- „Standardy ochrony małoletnich – dokumentacja”, Portal Oświatowy: https://www.portaloswiatowy.pl/postepowanie-w-trudnych-sytuacjach/standardy-ochrony-maloletnich-dokumentacja-24344.html
- Piotr Plichta, „Przemoc rówieśnicza i uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi”, „Dziecko Krzywdzone” 2016, nr 1: https://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.desklight-899b6e65-245a-4028-8254-fa70abe6256b/c/548-825-1-SM.pdf
- Agnieszka Sakowicz-Boboryko, Dorota Otapowicz, „Przemoc rówieśnicza w perspektywie doświadczeń uczniów z niepełnosprawnością”, 2024: https://repozytorium.uwb.edu.pl/jspui/bitstream/11320/19353/1/RP_27_2024_A_Sakowicz_Boboryko_D_Otapowicz_Przemoc_rowiesnicza.pdf
- Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, „Ogólnopolska diagnoza skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci”: https://akademiarodziny.wzp.pl/wp-content/uploads/2020/05/Og%C3%B3lnopolska-diagnoza-skali-i-uwarunkowa%C5%84-krzywdzenia-dzieci.pdf
- Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych (Dz.U. z 2012 r. poz. 1169), BIP RPO: https://bip.brpo.gov.pl/index.php/pl/content/konwencja-onz-o-prawach-osob-niepelnosprawnych