Zainspirowana tekstem jednej z blogerek najpierw chciałam wypowiedzieć się w komentarzu, ale jak zaczęłam pisać pojawiła się notka.

Cały internet huczy dzięki kampanii jednej z fundacji, pojawiło się mnóstwo memów, dowcipów i dyskusji na ten temat. Osobiście głęboko wierzę w to, że ten cały medialny szum został zaplanowany, że świadomie nakręcono taka a nie inną reklamę, żeby przy tej okazji poruszyć sprawy ważne. Że ten spot nie jest na SERIO. Głęboko wierzę, że ludzie tam pracujący wiedzą, że do dziecka trzeba dwojga.

Chociaż jakbyśmy się nie starali to i tak nigdy nie jest TEN moment, TA chwila – zawsze ktoś obok będzie to widział inaczej. Całkowicie się z tym zgadzam, Ci obok zawsze wiedzą lepiej czego potrzebujesz, wiedzą też czego NIE potrzebujesz.

Świadomie nie chcę mieć dzieci

Osobiście mam dość uzależniania mojej wartości od tego, czy posiadam potomstwo, czy też nie. Mam to w nosie, że kobieta powinna być matką, że jest niż demograficzny, że za parę lat nie będzie komu na mnie zarabiać. Patrząc na to co obecnie dzieje się w Polsce i na świecie, podejrzewam że emerytury nie dożyję, a jeśli nawet to, to co przez te lata mojej pracy zabrano z moich podatków powinno spokojnie wystarczyć na moje potrzeby.

Nie dajmy sobie wmówić, że tylko macierzyństwo robi z nas kobietę.

Ze swoim mężem kilka lat temu całkiem świadomie podjęliśmy decyzję o niemaniu dzieci. Powodem zawsze była i jest wygoda i egoizm. – nasz.

Tak EGOIZM – fuuu jakie wstrętne słowo, jak można nie chcieć posiadać pięknego słodkiego milusiego tłuściutkiego berbecia. A no można. Można cenić bardziej swój związek i relacje z innymi ludźmi, swoją pracę, pasje bardziej niż  małego brzdąca. Można nie dać się zafiksować na punkcie tykania zegara, hormonów itp.

Wiecie co …. i można być szczęśliwym 🙂

Ludzie patrzą na nas i kiwają głową ze zrozumieniem, no tak ona niepełnosprawna, jak by się opiekowała dzieckiem. Społecznie zwalniają mnie z konieczności posiadania dziecka, nikt nie pyta, nie dopytuje, czy chcemy, dlaczego nie mamy. Czasami czuję się jakbym miała śmierdzące skarpety. Wiecie jak to jest. Jest super imprezka, wszyscy się bawią aż nagle ktoś wchodzi w śmierdzących skarpetach, wszyscy to czuja, ale każdy milczy, ale powoli się od delikwenta odsuwają.

Moja fizyczność nie zwalnia mnie z tego, że mogłabym mieć dzieci. Dziewczyny w gorszych stanach fizycznych takowe mają, rodzą, opiekują się nimi – te dzieci są naprawdę, istnieją i są zdrowe.

Ja nie mam, bo nie chcę. Tylko nie myślcie, że to jest tak że nie chcę, bo nie lubię dzieci, że zjadam je na śniadanie – absolutnie. Kocham dzieci – czyjeś. Jestem wspaniałą kochającą ciocią, która dba, bawi się i poświęca czas szkrabom CUDZYM.

Wracając do medialnego szumu wierzę że to jakiś ŻART i Ci ludzie tak naprawdę nie myślą, bo jeśli jest odwrotnie, to zaczynam się bać….

zdjęcie z internetu