Relacja z Warsaw Comic Con, na którym byliśmy 3 czerwca.

Po przeanalizowaniu wszystkich plusów i minusów zauważyłam, że minusów jest o wiele więcej niż plusów, ale i tak Wam je opiszę, może nie zabronią mi wejścia na kolejną imprezę. Oczywiście ja opisuję imprezę z perspektywy elektrycznego wózka inwalidzkiego.

Pierwszy Warsaw Comic Con

PLUSY

Bardzo dużo różnego rodzaju stoisk, atrakcji dla dzieci i maluchów.

Pierwszy Warsaw Comic Con

Duża przestrzeń

Pierwszy Warsaw Comic Con

Klocki LEGO – wystawa 🙂

Pierwszy Warsaw Comic Con

Face Painter Warszawa

Pierwszy Warsaw Comic Con

Pierwszy Warsaw Comic Con

MINUSY

Pierwszy podstawowy, to nie była impreza, na której zostało zapewnione zaplecze dla osób niepełnosprawnych.

Już na samym wjeździe powitała nas młodzież kasująca za parking z tym że nam tego przystosowanego parkingu nie wskazała mówiąc: nie jestem od tego ja biorę opłatę.
Na szczęście gdzieś tam dalej, ktoś ze starszej obsługi się zlitował i wpuścił nas między sale C i D na kawałek kostki.
W budzie w której była akredytacja, też zero informacji nt. dostępności czegokolwiek chociażby toaleta.
Na salach między salami na dworze NIKOGO z obsługi, kogo można by było zapytać o cokolwiek.

Handel:

Jesteś to ciesz się i oglądaj przez szyby. I chyba tylko tyle oglądaj, bo duża część stoisk umieszczona w boksach, do których makabrycznie ciężko było się dostać. W środku ciasno i duszno. Manewrowanie w takich warunkach wózkiem graniczyło z cudem. A strach przed tym żeby czegoś nie zahaczyć i nie zniszczyć skutecznie odstraszał przed próbą wejścia.

Pierwszy Warsaw Comic Con

W dużej mierze były to zwykłe stragany z koszulkami, kubeczkami tak zwaną masówką. Żeby znaleźć coś naprawdę dla fana fantasy tudzież s-f trzeba było się sporo nachodzić. Ja znalazłam chyba dwa takie stoiska, jedno z biżuterią ze skóry i drugie artystycznym malowaniem twarzy. Oczywiście pomijam te stoiska w boksach do których na elektryku nie byłam w stanie się dostać. Spróbowałam wejść do jednego i po najechaniu komuś na pięty zrezygnowałam z niszczenia i tak małej ilości odwiedzających.

Pierwszy Warsaw Comic Con

Atrakcje: khm, wolałabym to przemilczeć, chociaż wrodzona szczerość zmusza mnie do wyrażenia opinii.

Jedna magiczna wręcz rzecz. Jest sobie duża sala z komputerami, w której gra kilka osób, pozostałe kompy stoją wolne. Chcemy wejść. Przemiłe chłopcze w garniturze oznajmia, że nie wpuści, bo sieć przeciążona. Na pytanie kiedy już nie będzie, wzrusza ramionami. I tyle. Przeciążona sieć? Really? To nie był konwent bydła zagrodowego tylko święto graczy i fanów gier, komiksów, filmów itp. itd.

Kolejna atrakcja…. Spotkanie z gwiazdą, które miało odbyć się w niedzielę w sobotę odwołano. Wyobrażacie sobie? Kupujecie bilet żeby ogarnąć focię z Fetorem a tu dzień przed ZONK Fetor wypiął się i nie dojedzie. Nie wiem czy organizatorzy zwrócili za bilet wszystkim biednym zawiedzionym duszom.

Z seriali były tylko: The Walking Dead i Gra o Tron ze stacji TV FOX, a gdzie Netflix, gdzie Showmax?

Zaplecze:

Oczywiście można było wziąć ze sobą kanapki lub nie jeść tyle godzin. Jednakowoż budy z jedzeniem stały, ale uznam to za jakiś żart. Było ich tak mało, że na posiłek oczekiwaliśmy ok. godziny. Do tego kolejne 30 minut stania po kawę – znaleźliśmy tylko jedno stoisko posiadające kawę. Kolejny minus za małą ilość stołów z ławami, które notabene mają zerową dostępność dla tych na wózkach inwalidzkich. Jedzcie w łapie, a co. Żeby tego było mało – stoisko z grillem nie wydawało paragonów. Wiecie co robić w takiej sytuacji, bo ja kompletnie nie wiem do kogo takie coś zgłosić?

Prelekcje:

Fatalna akustyka, boksy otwarte,  prawie nie słychać tego co się mówi z powodu tego co było mówione i puszczane przez głośniki. Nawet zamkniecie drzwi niewiele dawało.

Mimo wszystko uważam, że warto było pojechać, bo poznałam Grzegorza Bednarskiego.

Dostosowuje on Wirtualną Rzeczywistość dla tych co nie mogą z niej skorzystać. Otóż wbrew pozorom WR to dla nas rzecz nieosiągalna. Nie jesteśmy w stanie kucnąć, kopnąć, czy obrócić w trakcie rozgrywki.

Walkin WR umożliwia to praktycznie dla każdej jednostki niepełnosprawności ruchowej (niestety jeszcze nie dla każdej). Mi z zanikiem mięśni bardzo fajnie się rysowało i podobno machałam rękami wyżej niż na rehabilitacji. 🙂 Już niedługo wywiad z Grzegorzem u mnie na blogu. Na razie zapraszam na jego kanał i na oglądanie filmików z testowania Walkin WR 🙂

Byłeś? Bywasz? Czy kompletnie nie Twoja bajka?