Dyskryminacja intersekcjonalna
Wszystko, co odstaje od ogólnie przyjętej normy, może stać się przyczyną wykluczeń. Chociaż bardzo byśmy chcieli, to nie żyjemy przecież w bańkach, a w społeczeństwie. To większość, z uwagi na swoją liczebność, ma najsilniejszy głos. To właśnie pod kątem potrzeb większości życie społeczne jest organizowane. A co z całą resztą? Reszta albo spróbuje się dopasować (z różnym efektem), albo będzie walczyć o uznanie swoich praw, albo będzie zmagać się z wykluczeniem w ciszy i z dyskryminacją intersekcjonalną. Wszyscy słyszeliśmy zapewne o Strajku Kobiet czy marszach równości – które właśnie są częścią walki o swoje prawa.
Często zapominamy jednak, że zbiór cech, które mogą być przyczyną dyskryminacji, jest bardzo szerokie, i nie jest powiedziane, że zawsze występują one oddzielnie. Przykład? Osoba z niepełnosprawnością może także należeć np. do mniejszości wyznaniowej, etnicznej czy seksualnej. Wówczas mamy do czynienia z tzw. dyskryminacją wielokrotną (intersekcjonalną) – dyskryminacja dotyczy więcej niż jednej cechy danej osoby, “krzyżuje się” w kilku punktach. Sama jestem kobietą po 40 roku życia, osobą z niepełnosprawnością i plus size, więc z własnego doświadczenia mogę opowiedzieć mnóstwo historii na ten temat.
Misją tego wpisu jest przede wszystkim uświadomienie, że taki problem istnieje, oraz uczulenie nas wszystkich na jego objawy. Postaram się zilustrować je różnymi przykładami. Pokażą one, jak w praktyce wygląda życie osoby wielokrotnie wykluczonej i z jakimi trudnościami musi się mierzyć.

Wykluczenie w wykluczeniu
O dyskryminacji intersekcjonalnej czarnych kobiet w USA pisała m.in. zmarła w 2021 roku Bell Hooks. Hooks w swoich pracach wskazywała, że trudno było jej znaleźć miejsce zarówno wśród ruchów feministycznych (gdzie dominowały białe kobiety), jak i ruchów antyrasistowskich (gdzie dominowali mężczyźni). Co to oznacza? Doświadczenie kobiety należącej do mniejszości etnicznej jest zupełnie inne, niż doświadczenie kobiety białej. Tak samo jak różni się od doświadczenia mężczyzny należącego do mniejszości etnicznej. Choć każda z tych grup doświadcza dyskryminacji, wykluczeń i przemocy, w ich obrębie znajdują się też osoby, które są wykluczone na kilka różnych sposobów. Niestety to właśnie głos tych osób jest, niestety, najsłabiej słyszany. Prace Bell Hooks są bezcenne, gdyż pokazują nie tylko systemowe (w tym klasowe) problemy, jakie doprowadziły do tej sytuacji – pokazują też, jak czuje się osoba, która jest podwójnie wykluczona.

Bell Hooks
Innym przykładem jest społeczność LGBTQ+, która, choć łączy ludzi różnych płci i orientacji, wciąż postrzegana jest głównie przez pryzmat gejów. Kobiety niehetero spycha się w niej na drugi plan. Warto też zaznaczyć, że homoseksualność czy biseksualność kobiecą częściej traktuje się nie jak pełnoprawną orientację, a zachciankę, zabawę, znudzenie, czy bliską przyjaźń. Właśnie na sytuacji kobiet LGBTQ+ widać jak na dłoni to “krzyżowanie się” homofobii z seksizmem. Seksizm odpowiada za postrzeganie kobiet jako mniej poważnych, czy zdecydowanych od mężczyzn, a co za tym idzie – podobne postrzeganie ich orientacji seksualnej.
Dyskryminacja intersekcjonalna – podwójna, potrójna itd.
Dyskryminacja może dotyczyć wielu części naszej tożsamości i naszego codziennego życia. Płeć, orientacja, wiek, poziom sprawności, kolor skóry, religia (lub jej brak), status finansowy. Jak taka wielokrotna dyskryminacja wpływa na nasze codzienne życie? Jak wyklucza nas z codziennego funkcjonowania?
Niepełnosprawna kobieta, która ma okres, może mieć problem ze zmianą podpaski, tamponu, czy opróżnieniem kubeczka. Zazwyczaj w danym miejscu publicznym nie ma toalety dostosowanej do jej potrzeb. Bezrobotna osoba transpłciowa jest zazwyczaj kompletnie pozbawiona potrzebnej opieki medycznej. Niestety wielu lekarzy, wciąż nie ma wystarczającej wiedzy w temacie transpłciowości. Brak pieniędzy (i ubezpieczenia) jeszcze bardziej ogranicza dostęp i do lekarzy, i do terapii hormonalnej (HRT). Przykłady można mnożyć i mnożyć.
Chciałabym w tym temacie zwrócić Waszą szczególną uwagę na pewne utarte przekonania i stereotypy. Każdy z nas w jakimś stopniu ma “wdrukowane” z tyłu głowy. Na przykład że osoba plus size mało się rusza, że kobiety są bardzo emocjonalne. Osoba w trudnej sytuacji finansowej jest rozrzutna albo leniwa – i tak dalej, w nieskończoność. Wyobraźmy sobie więc, że kobieta plus size idzie do lekarza, skarżąc się na ból głowy, pleców, żołądka, kolan… Jak myślicie, ilu lekarzy uzna, że na pewno przesadza, a jej problemy wynikają tylko i wyłącznie z wysokiej wagi? Takie przekonania są bardzo, bardzo niebezpieczne. Nie wspominając już o tym, że dostosowanie sprzętu medycznego (np. ciśnieniomierzy) do potrzeb osób grubych jest żadna. To zaniedbanie dodatkowo utrudnia i badanie, i leczenie.
Czy ja doświadczam wykluczenia?
O tak 🙂 I to niestety według mojej skali za często. Niestety moja rzeczywistość niepełnosprawnej aktywistki nie jest pozbawiona smutku i rozczarowania. Nawet w swojej bańce jestem wykluczana z grupy. Powody mogą być różne, np. odepchną cię, bo poruszasz się na wózku inwalidzkim i nie pokonasz schodów. Nie zaproszą cię, gdyż miejsce, w którym jest obóz posiada tylko jeden pokój z dostępem do dostosowanej łazienki i dostała go inna ozn, a więcej ozn nie przewidują. W ubiegłym roku dostałam tak kilka razy w twarz od aktywistów, którzy na sztandarach mają „uważność” i „troskę o innych”.
Puenta?
Powyższe przykłady absolutnie nie wyczerpują tematu, więc jeśli nigdy wcześniej o tym nie słyszeliście, to zachęcam do własnych poszukiwań. Chcę, byśmy wszyscy pamiętali, że wykluczenia społeczne nie są sprawą zero-jedynkową. To złożony, skomplikowany problem, a już zwłaszcza wtedy, gdy kilka różnych rodzajów dyskryminacji nakłada się na siebie. Bycie osobą sojuszniczą trzeba ćwiczyć 🙂 Pamiętajcie o tym.