
Jestem człowiekiem, który ciągle wyznacza sobie nowe zadania.
Jako że niektóre z moich planów ze względów zdrowotnych musiały ulec zawieszeniu (studia), musiałam się zastanowić co dalej z tak pięknie rozpoczętym życiem tym bardziej, że wiek średni machał już do mnie z naprzeciwka.
Poczułam się bezpiecznie i na tyle stabilnie, że zastanawiałam się coby tu popsuć, żeby podnieść poziom adrenaliny. Znacie ten stan? 🙂 Niektórzy w tym momencie swojego życia zaczynają pasjonować się sportami ekstremalnymi, inni wywracają życie osobiste do góry nogami. My postanowiliśmy zadłużyć się na kilkadziesiąt lat i spełnić marzenie o większym mieszkaniu. I tu właściwie mogłabym zakończyć opowieść, bo oto rozpoczął się początek końca naszego spokoju. Od pomysłu do realizacji droga daleka, a im bardziej ten pomysł szalony tym dalsza.
Zawsze starałam się żyć normalnie. Tak, to „normalnie” prześladuje mnie odkąd pamiętam. Chciałam mieć normalne koleżanki, normalna szkołę, normalne wakacje pod namiotami, normalne życie. Niestety dla wózkowicza normalność nie istnieje, stosunkowo szybko się o tym przekonałam i utwierdzam w tym do dziś. Oczywiście są tego plusy jak to określiła jedna z moich koleżanek „ja muszę się godzinami robić na bóstwo, żeby mieć takie wejścia jak Ty” nvm.
Tuż po ukończeniu studiów kiedy chciałam jak niektórzy asystenci/pracownicy uczelni, żyć normalnie i móc zamieszkać w hotelu asystentów. Niestety nie było mi to dane, bo hotel nie umożliwiał tej normalności, gdyż nie był przystosowany.
Kolejny zamach na moją normalność dokonał się w czasie kiedy szukaliśmy mieszkania, do którego można by było normalnie wejść, czyli jak wszyscy drzwiami wejściowymi. Spółdzielnie mieszkaniowe, działające na ówczesnym rynku, jedyne co mogły mi zaproponować to wejście do mieszkania od strony balkonu. Nie chciałam wchodzić do swojego domu jak do kurnika, nie chciałam błota z kół na podłodze w salonie, nie chciałam się wyróżniać. W końcu udało się znaleźć taką spółdzielnię, która zapewniła mi super warunki. Tak i pisze to bez odrobiny sarkazmu. Dostałam to czego chciałam. Drzwi do klatki na fotokomórkę i pilota, windę platformową w klatce i wyposażona łazienkę. Tylko metraż, za mało: dla mojego męża, mnie, moich dwóch wózków, podnośnika, dwóch kotów z oprzyrządowaniem i gości których u nas zawsze pełno.

Urządziliśmy się i mieszkamy kilkanaście lat w miarę dobrych warunkach, które z czasem stają się dla nas zbyt spartańskie. Jak to było „apetyt rośnie w miarę jedzenia”. Stąd też nasza decyzja o zakupie większego, dużo większego mieszkania. W obecnych czasach nie ma żadnego problemu z dostosowanym wejściem do mieszkania, ale (tak ale musi być zawsze), ale tylko tego w którym mieszka osoba niepełnosprawna. Nadal jest dość mało osiedli, które dostosowują swoje budynki w 99%. Nam na szczęście udało się takie znaleźć.
Ci którzy chociaż raz w życiu urządzali swoje mieszkanie wiedzą, że zazwyczaj jest to bardzo bolesny proces.

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować.
Po pierwsze niewielu z nas ma taki wysoko rozwinięty zmysł estetyczny i taką wyobraźnię przestrzenną, żeby bez pomocy projektanta przenieść marzenia na rzeczywistość.
Po drugie jeśli mam do wyboru estetykę i modę, przeciwko wygodzie i praktyczności to, przynajmniej w moim przypadku, wygoda wygrywa z jakąkolwiek modą.
Po kolejne nie ufam projektantom ich aranżacje wnętrz bardzo często nie maja nic wspólnego z funkcjonalnością. Niestety niewielu z nich ma na tyle rozwinięte zmysły, żeby sobie wyobrazić, czego potrzebuję. Wielu z nich podchodzi do mnie bardzo sztampowo. Skoro jestem na wózku to w kuchni nie potrzebuje górnych szafek. Owszem nie sięgnę do nich, ale to nie znaczy, że nie potrzebuję. Nie mieszkam sama i nie używam całego wyposażenia kuchni w jednej chwili. Poza tym gdzieś muszę mieć coś ala spiżarnię. Można założyć, że szwankuje wywiad, ale moim zadaniem szwankuje coś jeszcze. Zwykłe ludzkie słuchanie ze zrozumieniem. Mnie osobiście wkurza, jak projektant narzuca mi swoje zdanie, chociaż nie do końca jest świadomy moich potrzeb, ale tak bardzo boi się przyznać, że nigdy takiej kuchni nie rysował, że próbuje mnie zagadać swoimi pomysłami. Ostatnie spotkanie w studio planującym kuchnie, doprowadziło mnie prawie do szewskiej pasji. Tłumaczę kobiecie, że cichy domyk, zastosowany w szufladach, u mnie się nie sprawdzi, gdyż żeby otworzyć szufladę muszę nią najpierw szarpnąć, na co nie zawsze będe miała siłę. Na to ona mi odpowiada, że szuflada może być mniejsza. Tu nie chodzi o ilość rzeczy w szufladzie, bo nawet jak jest pusta nie dam rady tego zrobić. Oczywiście wyszliśmy bez projektu.

Stajemy przed trudnymi, czasami absurdalnymi wyborami.
Począwszy od rozmieszczenia instalacji internetowej, elektrycznej, przycisków włączających prąd (nie znam fachowej nazwy) poprzez panele, gresy, terakoty, farby, glazurę. Pojawiają się pytania czy farba, czy tapeta, następnie musimy zdecydować jakiej marki farba, jaki kolor farby, jakie wyposażenie kuchni, krany, okapy, zlewy. Kolejny problem to gdzie to kupić. Najlepiej najfajniej byłoby dokonać zakupów w jednym sklepie, ale niewiele jest sklepów, które spełniają wszystkie zmienne zadowalające taką jednostkę jak ja. I tu konieczne jest zwiedzanie sklepów, fotografowanie tego co nam się podoba i układanie w katalogach w komputerze. W dzisiejszych czasach wybór jest ogromny i na szczęście jest sporo sklepów/marketów w których mogę się swobodnie poruszać. Nie wiem jak u Ciebie, ja po spędzeniu kilku godzin w takim dobrze zaopatrzonym markecie, dostaję od nadmiaru bólu głowy.
Wiem, że bez spisu czynności nie poradzę/ nie poradzimy sobie. I tu zaczynają się schody, bo od czego tak naprawdę trzeba zacząć? Moim skromnym zdaniem od postawienia sobie pytania.

Czy bardziej dla nas liczy się jakość, czy cena?
Ja wychodzę z praktycznego założenia, wolę na początku wydać więcej na rzeczy, które ciężko zmienić tj. terakota, ceramika łazienkowa itp. One muszą mi posłużyć do końca mojego przebywania w mieszkaniu. Za to mogę zaoszczędzić np. na dodatkach i meblach, które nie są pod zabudowę.

Koniecznym jest zrobienie listy, na której to ustalimy priorytety. O rozmieszczeniu niektórych rzeczy musimy zdecydować jeszcze przed odebraniem kluczy.
- W pierwszej kolejności trzeba wstępne zaplanować co na której ścianie ma być, bo tam doprowadzamy przyłącze wody do zmywarki, gniazdo siłowe do indukcji, zasilanie do urządzeń kuchennych, multimedialnych. Nie ma nic bardziej odrażającego niż walające się po domu przedłużacze, czy też wiszące kable, których zapomnieliśmy zaplanować i schować pod tynkiem. Można oczywiście rozkuć ściany w późniejszym etapie, ale po co robić to dwa razy.
- Następnie wybieramy kolorystykę naszego mieszkania, ustalamy ją sami bądź korzystamy z gotowych schematów. Inspiracje wnętrz można znaleźć wszędzie.
Można też po prostu wybrać styl, który najbardziej nam odpowiada. Styl skandynawski, styl prowansalski lub styl rustykalny lub…. jakikolwiek inny. I tu (bynajmniej dla mnie) zaczyna być trudno. Z jednej strony podobają mi się obowiązujące obecnie aranżacje mieszkań, a z drugiej nie chciałabym mieć mieszkania urządzonego jak wszyscy. Obecne standardy powodują, że dzięki społecznościówkom, większość z nas dobrowolnie zgadza się na powielanie wzorców, które zostały uznane za modne. Skutki takich zachowań można zaobserwować np. na instagramie. Często nie jesteś w stanie odróżnić czy to zdjęcie kuchni pani A czy pana B. - Budżet – ja wybieram to co mi się podoba – podliczam i weryfikuję z budżetem. Na tym etapie zastanawiam się z czego mogę zrezygnować, co mogę zamienić na tańszy odpowiednik, a czego absolutnie nie pozwolę ruszyć. To chyba najtrudniejszy moment, bo z jednej strony chcemy żeby było ładnie i funkcjonalnie i trwało latami, a z drugiej wyrzucenie kasy na terakotę w kwocie 350 zł za m2 to lekka przesada wg mnie oczywiście.
- Zakupy – najżmudniejsza i najbardziej pracochłonna część urządzania wnętrz. Do jej w miarę bezbolesnego przejścia potrzeba dobrze rozwiniętego zmysłu logistycznego, ale też uświadomienia sobie pewnych zależności. Nas Przyjaciel uświadomił, że składowanie materiałów w garażu niezamieszkałego budynku to średni pomysł. I niby człowiek wie, że złodzieje istnieją na świecie, a z drugiej strony wierzy, że jego to nie dotknie.

- Ekipa – najlepsze te z polecenia godnych zaufania ludzi. Warto więcej zapłacić i mieć zrobione porządnie, niż zapłacić mniej i wkurzać się, że trzeba stale pilnować żeby czegoś nie zepsuli. Oczywiście nie polecam oddania kluczy i nie interesowania się postępami prac, ale pokazywanie palcem i stanie nad głową specjalistów, to też nie jest metodą.
- Projektowanie wnętrza. Tu też obowiązuje zasada. Jeżeli coś możesz wymienić bez większych przeszkód, możesz na tym zaoszczędzić. Dla przykładu napiszę Ci, że w naszym obecnym mieszkaniu 3 lata obywaliśmy się bez żyrandola zanim znalazłam taki, który spełniał moje oczekiwania.
- Zamieszkanie, codzienność. 🙂 Picie kawy w nowym mieszkaniu, przy nowym stole z ulubionego starego kubka to najpiękniejsza chwila, która wymazuje wcześniejsze niedogodności.
Znam wiele osób, które uwielbiają szperać, wybierać i dopasowywać mieszkanie do swojego wyobrażenia. Ja ponad wszystko przedkładam praktyczność, ale tak musi być jak ma się w domu dwa nieznośne koty, które potrafią pozrzucać z komody przeszkadzające im durnostrojki i rozbić w drobny mak ulubione świeczniki, czy figurki. Uprzedzając pytania, nie da się ich wychować, a wyrzucenie kotów nie wchodzi w grę. Projektowanie wnętrz, nauka logistyki w trybie bardzo pilnym – tym się właśnie zajmuję ostatnimi czasy.
Fajne porady, ale chyba obejrzałam już tyle programów dot. wnętrz że jestę ekspertę 😀
Fajne porady, ale chyba obejrzałam już tyle programów dot. wnętrz że jestę ekspertę 😀
Fajne porady, ale chyba obejrzałam już tyle programów dot. wnętrz że jestę ekspertę 😀
Jeszcze nie mam mieszkania ani domu, ale myślę, że to mi się w przyszłości przyda. Słabo ogarniam takie tematy. A to jest ważne, bo przecież jak urządzisz, to potem przez długi czas musisz się mierzyć z tym, co zostało ustalone. Super wpis! 😉
https://lekkoscumyslu.blogspot.com/
Jeszcze nie mam mieszkania ani domu, ale myślę, że to mi się w przyszłości przyda. Słabo ogarniam takie tematy. A to jest ważne, bo przecież jak urządzisz, to potem przez długi czas musisz się mierzyć z tym, co zostało ustalone. Super wpis! 😉
https://lekkoscumyslu.blogs…
Jeszcze nie mam mieszkania ani domu, ale myślę, że to mi się w przyszłości przyda. Słabo ogarniam takie tematy. A to jest ważne, bo przecież jak urządzisz, to potem przez długi czas musisz się mierzyć z tym, co zostało ustalone. Super wpis! 😉
https://lekkoscumyslu.blogs…
Jeszcze nie mam mieszkania ani domu, ale myślę, że to mi się w przyszłości przyda. Słabo ogarniam takie tematy. A to jest ważne, bo przecież jak urządzisz, to potem przez długi czas musisz się mierzyć z tym, co zostało ustalone. Super wpis! 😉
https://lekkoscumyslu.blogs…
Jeszcze nie mam mieszkania ani domu, ale myślę, że to mi się w przyszłości przyda. Słabo ogarniam takie tematy. A to jest ważne, bo przecież jak urządzisz, to potem przez długi czas musisz się mierzyć z tym, co zostało ustalone. Super wpis! 😉
https://lekkoscumyslu.blogs…
Jeszcze nie mam mieszkania ani domu, ale myślę, że to mi się w przyszłości przyda. Słabo ogarniam takie tematy. A to jest ważne, bo przecież jak urządzisz, to potem przez długi czas musisz się mierzyć z tym, co zostało ustalone. Super wpis! 😉
https://lekkoscumyslu.blogs…
Qurcze, trudne pytanie. Bo ja się szybko przyzwyczajam i lubię otoczenie ale też szybko się nudzę ;). A co do mieszkania- pełen szacun! Ja mam kłopot z podejmowaniem decyzji i chyba pojechałabym do IKEA i wybrała wyposażenia jaki by mi się spodobało na tych wystawionych ;).
Nie mogę się doczekać efektu końcowego Waszego gniazdka, a raczej posiadłości 😉
Qurcze, trudne pytanie. Bo ja się szybko przyzwyczajam i lubię otoczenie ale też szybko się nudzę ;). A co do mieszkania- pełen szacun! Ja mam kłopot z podejmowaniem decyzji i chyba pojechałabym do IKEA i wybrała wyposażenia jaki by mi się spodobało na tych wystawionych ;).
Nie mogę się doczekać efektu końcowego Waszego gniazdka, a raczej posiadłości 😉
Nie cierpię zmian. Ale wyszło jak wyszło, w ciągu 20 lat mieszkałam w pięciu mieszkaniach, w tym trzy remontowaliśmy generalnie. To, w którym mieszkamy teraz, nadal ma niedokończony duży pokój a mieszkamy tu już prawie pięć lat… Ciągle nie wiem jaki styl lubię – na pewno nie skandynawski (ten lubię tylko na insta i u znajomych, gdy jestem na kawce), chyba najbliżej mi do lekko rustykalnego. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzje, dobre zakupy i dużo spokoju 😀
Nie cierpię zmian. Ale wyszło jak wyszło, w ciągu 20 lat mieszkałam w pięciu mieszkaniach, w tym trzy remontowaliśmy generalnie. To, w którym mieszkamy teraz, nadal ma niedokończony duży pokój a mieszkamy tu już prawie pięć lat… Ciągle nie wiem jaki styl lubię – na pewno nie skandynawski (ten lubię tylko na insta i u znajomych, gdy jestem na kawce), chyba najbliżej mi do lekko rustykalnego. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzje, dobre zakupy i dużo spokoju 😀
Nie cierpię zmian. Ale wyszło jak wyszło, w ciągu 20 lat mieszkałam w pięciu mieszkaniach, w tym trzy remontowaliśmy generalnie. To, w którym mieszkamy teraz, nadal ma niedokończony duży pokój a mieszkamy tu już prawie pięć lat… Ciągle nie wiem jaki styl lubię – na pewno nie skandynawski (ten lubię tylko na insta i u znajomych, gdy jestem na kawce), chyba najbliżej mi do lekko rustykalnego. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzje, dobre zakupy i dużo spokoju 😀
Nie cierpię zmian. Ale wyszło jak wyszło, w ciągu 20 lat mieszkałam w pięciu mieszkaniach, w tym trzy remontowaliśmy generalnie. To, w którym mieszkamy teraz, nadal ma niedokończony duży pokój a mieszkamy tu już prawie pięć lat… Ciągle nie wiem jaki styl lubię – na pewno nie skandynawski (ten lubię tylko na insta i u znajomych, gdy jestem na kawce), chyba najbliżej mi do lekko rustykalnego. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzje, dobre zakupy i dużo spokoju 😀
Nie cierpię zmian. Ale wyszło jak wyszło, w ciągu 20 lat mieszkałam w pięciu mieszkaniach, w tym trzy remontowaliśmy generalnie. To, w którym mieszkamy teraz, nadal ma niedokończony duży pokój a mieszkamy tu już prawie pięć lat… Ciągle nie wiem jaki styl lubię – na pewno nie skandynawski (ten lubię tylko na insta i u znajomych, gdy jestem na kawce), chyba najbliżej mi do lekko rustykalnego. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzje, dobre zakupy i dużo spokoju 😀
Nie cierpię zmian. Ale wyszło jak wyszło, w ciągu 20 lat mieszkałam w pięciu mieszkaniach, w tym trzy remontowaliśmy generalnie. To, w którym mieszkamy teraz, nadal ma niedokończony duży pokój a mieszkamy tu już prawie pięć lat… Ciągle nie wiem jaki styl lubię – na pewno nie skandynawski (ten lubię tylko na insta i u znajomych, gdy jestem na kawce), chyba najbliżej mi do lekko rustykalnego. Pozdrawiam i trzymam kciuki za dobre decyzje, dobre zakupy i dużo spokoju 😀
Możliwe, że za niedługo przyda mi się ten post… Póki co mieszkam u rodziców albo w wynajmowanych mieszkaniach 😀
Możliwe, że za niedługo przyda mi się ten post… Póki co mieszkam u rodziców albo w wynajmowanych mieszkaniach 😀
Możliwe, że za niedługo przyda mi się ten post… Póki co mieszkam u rodziców albo w wynajmowanych mieszkaniach 😀
Możliwe, że za niedługo przyda mi się ten post… Póki co mieszkam u rodziców albo w wynajmowanych mieszkaniach 😀
Możliwe, że za niedługo przyda mi się ten post… Póki co mieszkam u rodziców albo w wynajmowanych mieszkaniach 😀
Myślałam, że robię to dobrze…a gdy skończyliśmy remont…bleh, najchętniej zaczęłabym jeszcze raz 🙁
Myślałam, że robię to dobrze…a gdy skończyliśmy remont…bleh, najchętniej zaczęłabym jeszcze raz 🙁
Myślałam, że robię to dobrze…a gdy skończyliśmy remont…bleh, najchętniej zaczęłabym jeszcze raz 🙁
Myślałam, że robię to dobrze…a gdy skończyliśmy remont…bleh, najchętniej zaczęłabym jeszcze raz 🙁
Myślałam, że robię to dobrze…a gdy skończyliśmy remont…bleh, najchętniej zaczęłabym jeszcze raz 🙁
Oj tak, projektanci mają swoje „wizje”, jak np. umywalka na wysokości kolan w mieszkaniu dla singla, który ma wzrost znacznie powyżej średniej. Autentyk.
Oj tak, projektanci mają swoje „wizje”, jak np. umywalka na wysokości kolan w mieszkaniu dla singla, który ma wzrost znacznie powyżej średniej. Autentyk.
Ja lubię zmiany, chociaż sam proces urządzania jest oczywiście żmudny. Podobają mi się proste i jasne wnętrza w stylu skandynawskim i takie będzie moje nowe mieszkanie. Bez projektanta, sama mniej więcej wiem, jak chcę żeby to wyglądało.
Ja lubię zmiany, chociaż sam proces urządzania jest oczywiście żmudny. Podobają mi się proste i jasne wnętrza w stylu skandynawskim i takie będzie moje nowe mieszkanie. Bez projektanta, sama mniej więcej wiem, jak chcę żeby to wyglądało.
Ja lubię zmiany, chociaż sam proces urządzania jest oczywiście żmudny. Podobają mi się proste i jasne wnętrza w stylu skandynawskim i takie będzie moje nowe mieszkanie. Bez projektanta, sama mniej więcej wiem, jak chcę żeby to wyglądało.
Ja lubię zmiany, chociaż sam proces urządzania jest oczywiście żmudny. Podobają mi się proste i jasne wnętrza w stylu skandynawskim i takie będzie moje nowe mieszkanie. Bez projektanta, sama mniej więcej wiem, jak chcę żeby to wyglądało.
Przyznaję szczerze, nie jestem projektantem wnętrz. A przynajmniej nie z wykształcenia.
Zdarzyło mi się parę lat temu kilka razy projektować wnętrza i od tego czasu moje byłe klientki polecają mnie dalej. Dlatego czasami dalej to robię. Ponoć dobrze 🙂
Ja normalnie siedzę bardziej w sprawach technicznych i może tu tkwi mój sekret. Bo nie patrzę tylko na efekt wizualny, ale przede wszystkim na funkcje i czy dany pomysł jest wykonalny, i opłacalny. Czasami jak oglądam niektóre wizje wnętrzarskie to aż mi cycki opadają… Niby projektant a nie czuje praw fizyki.
A rozmowa z klientem to już podstawa. Przecież robimy coś dla niego, nie dla siebie.
Nie wiem na jakiego projektanta trafiłaś, rozumiem, że na kogoś ze studia kuchennego. Powiem krótko – siedząc tylko w jednych modułach mebli, w jednym programie CadKuchnie, trudno rozwinąć w sobie wizje projektowe. A studia obecnie dają niewiele.
Najwięcej można się nauczyć w pracowni projektowej, takiej z prawdziwego zdarzenia.
I to nie po kilku miesiącach czy roku. Lecz po kilku dobrych latach.
Obserwując tych, którzy mają już doświadczenie, wyłapując najlepsze myki i ewoluując sprawdzone pomysły.
Bo inaczej można zrobić nie tyle sobie, co Inwestorowi kuku. I reputacji innych projektantów.
A co do tego czy lubię urządzać mieszkania – lubię 🙂
A teraz akurat trafiła mi się miłośniczka art deco na 12 piętrze 😀
Ale będzie zabawa!
I, słońce, gdybyś potrzebowała pomocy – jest Dizajnuch, jestem i ja 🙂
Pytaj śmiało!
Powodzenia 🙂
Dziękuję bardzo Terii :*
Przyznaję szczerze, nie jestem projektantem wnętrz. A przynajmniej nie z wykształcenia.
Zdarzyło mi się parę lat temu kilka razy projektować wnętrza i od tego czasu moje byłe klientki polecają mnie dalej. Dlatego czasami dalej to robię. Ponoć dobrze 🙂
Ja normalnie siedzę bardziej w sprawach technicznych i może tu tkwi mój sekret. Bo nie patrzę tylko na efekt wizualny, ale przede wszystkim na funkcje i czy dany pomysł jest wykonalny, i opłacalny. Czasami jak oglądam niektóre wizje wnętrzarskie to aż mi cycki opadają… Niby projektant a nie czuje praw fizyki.
A rozmowa z klientem to już podstawa. Przecież robimy coś dla niego, nie dla siebie.
Nie wiem na jakiego projektanta trafiłaś, rozumiem, że na kogoś ze studia kuchennego. Powiem krótko – siedząc tylko w jednych modułach mebli, w jednym programie CadKuchnie, trudno rozwinąć w sobie wizje projektowe. A studia obecnie dają niewiele.
Najwięcej można się nauczyć w pracowni projektowej, takiej z prawdziwego zdarzenia.
I to nie po kilku miesiącach czy roku. Lecz po kilku dobrych latach.
Obserwując tych, którzy mają już doświadczenie, wyłapując najlepsze myki i ewoluując sprawdzone pomysły.
Bo inaczej można zrobić nie tyle sobie, co Inwestorowi kuku. I reputacji innych projektantów.
A co do tego czy lubię urządzać mieszkania – lubię 🙂
A teraz akurat trafiła mi się miłośniczka art deco na 12 piętrze 😀
Ale będzie zabawa!
I, słońce, gdybyś potrzebowała pomocy – jest Dizajnuch, jestem i ja 🙂
Pytaj śmiało!
Powodzenia 🙂
Dziękuję bardzo Terii :*
Dziękuję bardzo Terii :*
Dziękuję bardzo Terii :*
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
To bardzo ciekawy post dla projektanta! Przemyślałam sobie kilka rzeczy 🙂
A jeśli chodzi o projekt kuchni, to zapraszam – słuchać, to ja akurat umiem 😀
Pozdrawiam!
Mnie właśnie czeka remont i malowanie. Coś czuję, że będzie ciężko 🙂
Mnie właśnie czeka remont i malowanie. Coś czuję, że będzie ciężko 🙂
Mnie właśnie czeka remont i malowanie. Coś czuję, że będzie ciężko 🙂
Mnie właśnie czeka remont i malowanie. Coś czuję, że będzie ciężko 🙂
Mnie właśnie czeka remont i malowanie. Coś czuję, że będzie ciężko 🙂
Tak sobie siedzę i myślę, że smutno mi, że musisz ciągle borykać się z niezrozumieniem innych, którym trudno zrozumieć czego potrzebujesz. Otwierasz Nam oczy, dajesz do myślenia i moim zdaniem odwalasz kawał dobrej roboty:)
Renata ma po prostu dobre serce. Czasami chyba za dobre, bo trzeba by było takiego delikwenta urządzającego mieszkanie (chyba dla siebie) trzasnąć tak, żeby sam wylądował na tym wózku. Wtedy może by zrozumiał problem (ten który ma ze sobą oczywiście! :D).
Tak sobie siedzę i myślę, że smutno mi, że musisz ciągle borykać się z niezrozumieniem innych, którym trudno zrozumieć czego potrzebujesz. Otwierasz Nam oczy, dajesz do myślenia i moim zdaniem odwalasz kawał dobrej roboty:)
Renata ma po prostu dobre serce. Czasami chyba za dobre, bo trzeba by było takiego delikwenta urządzającego mieszkanie (chyba dla siebie) trzasnąć tak, żeby sam wylądował na tym wózku. Wtedy może by zrozumiał problem (ten który ma ze sobą oczywiście! :D).
Renata ma po prostu dobre serce. Czasami chyba za dobre, bo trzeba by było takiego delikwenta urządzającego mieszkanie (chyba dla siebie) trzasnąć tak, żeby sam wylądował na tym wózku. Wtedy może by zrozumiał problem (ten który ma ze sobą oczywiście! :D).
Renata ma po prostu dobre serce. Czasami chyba za dobre, bo trzeba by było takiego delikwenta urządzającego mieszkanie (chyba dla siebie) trzasnąć tak, żeby sam wylądował na tym wózku. Wtedy może by zrozumiał problem (ten który ma ze sobą oczywiście! :D).
Renata ma po prostu dobre serce. Czasami chyba za dobre, bo trzeba by było takiego delikwenta urządzającego mieszkanie (chyba dla siebie) trzasnąć tak, żeby sam wylądował na tym wózku. Wtedy może by zrozumiał problem (ten który ma ze sobą oczywiście! :D).
Tak sobie siedzę i myślę, że smutno mi, że musisz ciągle borykać się z niezrozumieniem innych, którym trudno zrozumieć czego potrzebujesz. Otwierasz Nam oczy, dajesz do myślenia i moim zdaniem odwalasz kawał dobrej roboty:)
Tak sobie siedzę i myślę, że smutno mi, że musisz ciągle borykać się z niezrozumieniem innych, którym trudno zrozumieć czego potrzebujesz. Otwierasz Nam oczy, dajesz do myślenia i moim zdaniem odwalasz kawał dobrej roboty:)
Kocham zmiany, ale uwazam, ze mieszkanko to juz ma byc azyl, oaza spokoju i wlasnie najlepiej urządzić raz a porządnie. Powoli i my dojrzewamy do decyzji o kredycie… co do stylu, mam jakas wizje ale ogolnie stawiam na minimalizm i cieplo 🙂
Kocham zmiany, ale uwazam, ze mieszkanko to juz ma byc azyl, oaza spokoju i wlasnie najlepiej urządzić raz a porządnie. Powoli i my dojrzewamy do decyzji o kredycie… co do stylu, mam jakas wizje ale ogolnie stawiam na minimalizm i cieplo 🙂
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Chętnie urządzała bym swoje mieszkanie, ale chyba musiałabym zasięgnąć rady projektanta lub dekoratora wnętrz. Niestety moja wyobraźnia przestrzenna pozostawia wiele do życzenia:)
Ja uwielbiam zmieniać różności w swoim malusim wnętrzu. Kocham to, od małego projektowałam swój pokój, rysowałam i urządzałam domy. Ale remonty to straszna męka i ciężka praca. Sama teraz rozważam obcję remontu, kóry miał być wiosną. Ale póki co gromadzę rzeczy potrzebne do diy dla wystroju wnętrza właśnie 🙂
Ja uwielbiam zmieniać różności w swoim malusim wnętrzu. Kocham to, od małego projektowałam swój pokój, rysowałam i urządzałam domy. Ale remonty to straszna męka i ciężka praca. Sama teraz rozważam obcję remontu, kóry miał być wiosną. Ale póki co gromadzę rzeczy potrzebne do diy dla wystroju wnętrza właśnie 🙂
Ja uwielbiam zmieniać różności w swoim malusim wnętrzu. Kocham to, od małego projektowałam swój pokój, rysowałam i urządzałam domy. Ale remonty to straszna męka i ciężka praca. Sama teraz rozważam obcję remontu, kóry miał być wiosną. Ale póki co gromadzę rzeczy potrzebne do diy dla wystroju wnętrza właśnie 🙂
Ja uwielbiam zmieniać różności w swoim malusim wnętrzu. Kocham to, od małego projektowałam swój pokój, rysowałam i urządzałam domy. Ale remonty to straszna męka i ciężka praca. Sama teraz rozważam obcję remontu, kóry miał być wiosną. Ale póki co gromadzę rzeczy potrzebne do diy dla wystroju wnętrza właśnie 🙂
Ja uwielbiam zmieniać różności w swoim malusim wnętrzu. Kocham to, od małego projektowałam swój pokój, rysowałam i urządzałam domy. Ale remonty to straszna męka i ciężka praca. Sama teraz rozważam obcję remontu, kóry miał być wiosną. Ale póki co gromadzę rzeczy potrzebne do diy dla wystroju wnętrza właśnie 🙂
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
przypomina mi się sytuacja naszej lektorki która szukała mieszkania z myślą o mężu co chodzić nie może i na wózku sobie zasadia. każdy lokal który podsunięto im do oglądania był hm bez windy. lol
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
Ja zwykle stawiam na prostotę – lubię minimalizm również w meblach. Staram się tez nie obrastać w przedmioty, w czym ułatwiają mi liczne przeprowadzki. Kanapa, stolik, regał na książki – to dla mnie absolutne must have.
A ja etap urządzania mieszkania wspominam bardzo miło 🙂 Może dlatego, że miałam do dyspozycji osobę, która się na tym zna. Zatrudniłam do tego architektkę wnętrz – Magdalenę Miśkiewicz, bo widziałam na jej blogu dużo ciekawych zdjęć. Myślę, że sama bym nie dała rady. A tak ktoś cały czas czuwał nad ekipą budowlaną i wydawał rozkazy. Ja tylko mówiłam jak i co mniej więcej ma się znajdować w domu. Po wszystkich pracach byłam zaskoczona efektem pracy.
A ja etap urządzania mieszkania wspominam bardzo miło 🙂 Może dlatego, że miałam do dyspozycji osobę, która się na tym zna. Zatrudniłam do tego architektkę wnętrz – Magdalenę Miśkiewicz, bo widziałam na jej blogu dużo ciekawych zdjęć. Myślę, że sama bym nie dała rady. A tak ktoś cały czas czuwał nad ekipą budowlaną i wydawał rozkazy. Ja tylko mówiłam jak i co mniej więcej ma się znajdować w domu. Po wszystkich pracach byłam zaskoczona efektem pracy.
A ja etap urządzania mieszkania wspominam bardzo miło 🙂 Może dlatego, że miałam do dyspozycji osobę, która się na tym zna. Zatrudniłam do tego architektkę wnętrz – Magdalenę Miśkiewicz, bo widziałam na jej blogu dużo ciekawych zdjęć. Myślę, że sama bym nie dała rady. A tak ktoś cały czas czuwał nad ekipą budowlaną i wydawał rozkazy. Ja tylko mówiłam jak i co mniej więcej ma się znajdować w domu. Po wszystkich pracach byłam zaskoczona efektem pracy.
A ja etap urządzania mieszkania wspominam bardzo miło 🙂 Może dlatego, że miałam do dyspozycji osobę, która się na tym zna. Zatrudniłam do tego architektkę wnętrz – Magdalenę Miśkiewicz, bo widziałam na jej blogu dużo ciekawych zdjęć. Myślę, że sama bym nie dała rady. A tak ktoś cały czas czuwał nad ekipą budowlaną i wydawał rozkazy. Ja tylko mówiłam jak i co mniej więcej ma się znajdować w domu. Po wszystkich pracach byłam zaskoczona efektem pracy.
A ja etap urządzania mieszkania wspominam bardzo miło 🙂 Może dlatego, że miałam do dyspozycji osobę, która się na tym zna. Zatrudniłam do tego architektkę wnętrz – Magdalenę Miśkiewicz, bo widziałam na jej blogu dużo ciekawych zdjęć. Myślę, że sama bym nie dała rady. A tak ktoś cały czas czuwał nad ekipą budowlaną i wydawał rozkazy. Ja tylko mówiłam jak i co mniej więcej ma się znajdować w domu. Po wszystkich pracach byłam zaskoczona efektem pracy.
Urządzanie mieszkanie bywa krzyżem pańskim i tu pełna zgoda. Ale poprzedza to często przeprowadzka z jednego lokum do drugiego i to też potrafi mega zestresować, nie mniej jak sam remont i zakup wyposażenia. Szczególnie gdy przewozi się jakieś ważne a nie lekkie przedmioty i robi się z tego zabawa w logistykę. Stresującą nadmieńmy! Na szczęście dobre pasy transportowe, jakaś furgonetka i można to w miarę sprawnie ogarnąć. Choć nerwów mi osobiście to przysporzyło swego czasu.