
Egzamin za łapówkę, to nie jest tak rzadkie jak nam się wydaje.
Pierwszy rok studiów 1995 rok pełni marzeń, dobrych chęci i ideałów. Mamy zajęcia z tajemniczej psychologii. Jak prowadząca pojawia się p. doktor z „Warszawy”. Na pierwszych zajęciach mówi:
Dzieci dzielimy na zdrowe i na nienormalne – przypominam psycholog.
Potem pyta, czy jest ktoś niepełnosprawny na sali. Było nas kilkoro, zgłaszam się.
Pani Doktor: na następnych zajęciach ma pani siedzieć w pierwszej ławce.
Szok, niedowierzanie, jak po co?
Po zajęciach pytam dlaczego, wierzyć mi się nie chce, że została właśnie poddana segregacji z racji niepełnosprawności.
Bo muszę panią widzieć.
Ale ja nie mam problemów ze wzrokiem i słuch też mam dobry.
Nie usiadłam.
Egzamin – przed egzaminem woła naszą starościnę i pokazuje jej katalog, z którego chce prezent.
Starościna nie do końca wie jak się zachować, słucha jej następnie zbieramy się całym rokiem i opowiada co się stało, bo przecież na ten prezent mają się złożyć wszyscy. Jesteśmy w szoku, jednogłośnie nie zgadzamy się na płacenie. Na następne spotkanie – ustalenie szczegółów przekazania prezentów, starościna wzięła ze sobą na świadka koleżankę. Po spotkaniu napisałyśmy pismo do Dziekana o wystąpieniu takiej propozycji, o uzyskaniu korzyści majątkowej.
Pani doktor poszła na zwolnienie lekarskie. Egzamin mieliśmy z kimś innym.
Parę lat później, kolejna psychologia i znowu jako wykładowcę mamy przydzieloną p dr Z. z „Warszawy”. Najpierw szok i niedowierzanie, strach – może to nie ona, może zbieżność nazwisk? Przecież to przestępstwo i już wróciła do wykonywania zawodu? Przecież nie możemy i nie chcemy mieć z nią zajęć. Znowu pismo, powoływanie się na poprzednia sytuację. Zmienili wykładowcę, zajęcia mieliśmy z kimś innym.
Proceder nadal trwa, 16 stycznia 2016 roku. Egzamin za łapówkę. Perfumy za obronę pracy magisterskiej, ciekawe kiedy pani dr hab. prof. nadzw. wróci do pracy. Po roku? po dwóch?
A dziś. 2016 rok obejrzyjcie sami – UPH Siedlce, egzamin za łapówkę.
Prawie wszyscy studenci o tym wiedzą, ludzie na mieście o tym wiedzą, ekspedientki w perfumerii o tym wiedzą – a Państwo (Uczelnia) o tym nie wiecie. – Rafał Stangreciak – reporter
Kiedyś nie było tak popularne nagrywanie, a szkoda, bo tym słabszym rzadko kiedy się wierzy na słowo.
Większość studentów traktuje taką sytuację z przymróżeniem oka… Niestety.
Osobiście wydaje mi się, że to taka pozostałość, spadek po proprzednim systemie. Wiem, zgadzam się, że nie możemy wszystkiego w ten sposób tłumaczyć, ale to chyba rzeczywiście jest relikt minionej epoki – łapówka za zdany egzamin. Mam nadzieję, że z czasem takie zabiegi staną się tylko fragmentem hostorii i legend, krążacych po wydziałach 🙁
Tak samo jak ze sciaganiem. Ten proceder tez jest u nas bagatelizowany – niestety.
Większość studentów traktuje taką sytuację z przymróżeniem oka… Niestety.
Osobiście wydaje mi się, że to taka pozostałość, spadek po proprzednim systemie. Wiem, zgadzam się, że nie możemy wszystkiego w ten sposób tłumaczyć, ale to chyba rzeczywiście jest relikt minionej epoki – łapówka za zdany egzamin. Mam nadzieję, że z czasem takie zabiegi staną się tylko fragmentem hostorii i legend, krążacych po wydziałach 🙁
Tak samo jak ze sciaganiem. Ten proceder tez jest u nas bagatelizowany – niestety.
Tak samo jak ze sciaganiem. Ten proceder tez jest u nas bagatelizowany – niestety.
Jakaś masakra!!! Szok i niedowierzanie!
Ale to prawda cysto prawda 🙁
Jakaś masakra!!! Szok i niedowierzanie!
Jakaś masakra!!! Szok i niedowierzanie!
Ale to prawda cysto prawda 🙁
Ale to prawda cysto prawda 🙁
Ale to prawda cysto prawda 🙁
Jakaś masakra!!! Szok i niedowierzanie!
Jakaś masakra!!! Szok i niedowierzanie!
Jakaś masakra!!! Szok i niedowierzanie!
Wstyd mi za 'koleżankę’ po fachu. Nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło w trakcie mojego długiego okresu edukacji, wśród moich współpracowników też takie sytuacje miejsca nie mają, jednak wiadomo wszędzie znajdzie się jakaś zakała… Tak jak w każdym środowisku, wśród 'naukowców’ też znajdą się ludzie, którzy nie powinni pracować na Uczelniach.
Mi tez wstyd, tym bardziej ze tez kończyłam ta uczelnię. Ciekawe czy odbędzie się weryfikacja prac magisterskich których ta „profesor” była promotorem. Ja za swojej kadencji nauczania otrzymywałam kwiaty, które i tak potem lądowały w kościele, bo ciętych nie lubię 🙂
Wstyd mi za 'koleżankę’ po fachu. Nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło w trakcie mojego długiego okresu edukacji, wśród moich współpracowników też takie sytuacje miejsca nie mają, jednak wiadomo wszędzie znajdzie się jakaś zakała… Tak jak w każdym środowisku, wśród 'naukowców’ też znajdą się ludzie, którzy nie powinni pracować na Uczelniach.
Mi tez wstyd, tym bardziej ze tez kończyłam ta uczelnię. Ciekawe czy odbędzie się weryfikacja prac magisterskich których ta „profesor” była promotorem. Ja za swojej kadencji nauczania otrzymywałam kwiaty, które i tak potem lądowały w kościele, bo ciętych nie lubię 🙂
Mi tez wstyd, tym bardziej ze tez kończyłam ta uczelnię. Ciekawe czy odbędzie się weryfikacja prac magisterskich których ta „profesor” była promotorem. Ja za swojej kadencji nauczania otrzymywałam kwiaty, które i tak potem lądowały w kościele, bo ciętych nie lubię 🙂
Mi tez wstyd, tym bardziej ze tez kończyłam ta uczelnię. Ciekawe czy odbędzie się weryfikacja prac magisterskich których ta „profesor” była promotorem. Ja za swojej kadencji nauczania otrzymywałam kwiaty, które i tak potem lądowały w kościele, bo ciętych nie lubię 🙂
Mi tez wstyd, tym bardziej ze tez kończyłam ta uczelnię. Ciekawe czy odbędzie się weryfikacja prac magisterskich których ta „profesor” była promotorem. Ja za swojej kadencji nauczania otrzymywałam kwiaty, które i tak potem lądowały w kościele, bo ciętych nie lubię 🙂
Wstyd mi za 'koleżankę’ po fachu. Nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło w trakcie mojego długiego okresu edukacji, wśród moich współpracowników też takie sytuacje miejsca nie mają, jednak wiadomo wszędzie znajdzie się jakaś zakała… Tak jak w każdym środowisku, wśród 'naukowców’ też znajdą się ludzie, którzy nie powinni pracować na Uczelniach.
Wstyd mi za 'koleżankę’ po fachu. Nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło w trakcie mojego długiego okresu edukacji, wśród moich współpracowników też takie sytuacje miejsca nie mają, jednak wiadomo wszędzie znajdzie się jakaś zakała… Tak jak w każdym środowisku, wśród 'naukowców’ też znajdą się ludzie, którzy nie powinni pracować na Uczelniach.
Wstyd mi za 'koleżankę’ po fachu. Nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło w trakcie mojego długiego okresu edukacji, wśród moich współpracowników też takie sytuacje miejsca nie mają, jednak wiadomo wszędzie znajdzie się jakaś zakała… Tak jak w każdym środowisku, wśród 'naukowców’ też znajdą się ludzie, którzy nie powinni pracować na Uczelniach.
Wstyd mi za 'koleżankę’ po fachu. Nigdy nic takiego mi się nie przytrafiło w trakcie mojego długiego okresu edukacji, wśród moich współpracowników też takie sytuacje miejsca nie mają, jednak wiadomo wszędzie znajdzie się jakaś zakała… Tak jak w każdym środowisku, wśród 'naukowców’ też znajdą się ludzie, którzy nie powinni pracować na Uczelniach.
Jestem po pedagogice, z psychologii miałam mnóstwo zajęć, ale nigdy nie wystąpiła taka sytuacja. Ba! Na obronie licencjatu czy magisterki wręcz zabraniano nam kupowania jakiegokolwiek prezentu! Po prostu przechodzi to ludzkie pojęcie. No i cóż, masz rację, kiedyś nagrywanie nie było takie na topie i słabszy miał guzik do powiedzenia. Najgorzej, że teraz słabszemu można powiedzieć, że nagranie zostało spreparowane. Tak to już u nas w kraju jest, że nie raz są równi i równiejsi 🙁
tak, Orwell sie kłania
Widziałam reportaż o tej „Pani profesor”. Wierzyć się nie chce, jak tak można. Ja nie miałam takich przygód. Napisałam dwie prace licencjacką i magisterską. Obie na 5. Może miałam szczęście, a może inni ludzie mnie uczyli. Nie wiem. W każdym razie gdyby mnie to spotkało co Ciebie postąpiłabym tak samo.
Nawet nie wiesz jak sie balismy, ale bylo nas 63 osoby wiec nie mozna bylo tego zbagatelizowac.
Widziałam reportaż o tej „Pani profesor”. Wierzyć się nie chce, jak tak można. Ja nie miałam takich przygód. Napisałam dwie prace licencjacką i magisterską. Obie na 5. Może miałam szczęście, a może inni ludzie mnie uczyli. Nie wiem. W każdym razie gdyby mnie to spotkało co Ciebie postąpiłabym tak samo.
Nawet nie wiesz jak sie balismy, ale bylo nas 63 osoby wiec nie mozna bylo tego zbagatelizowac.
Nawet nie wiesz jak sie balismy, ale bylo nas 63 osoby wiec nie mozna bylo tego zbagatelizowac.
Widziałam reportaż o tej „Pani profesor”. Wierzyć się nie chce, jak tak można. Ja nie miałam takich przygód. Napisałam dwie prace licencjacką i magisterską. Obie na 5. Może miałam szczęście, a może inni ludzie mnie uczyli. Nie wiem. W każdym razie gdyby mnie to spotkało co Ciebie postąpiłabym tak samo.
Widziałam reportaż o tej „Pani profesor”. Wierzyć się nie chce, jak tak można. Ja nie miałam takich przygód. Napisałam dwie prace licencjacką i magisterską. Obie na 5. Może miałam szczęście, a może inni ludzie mnie uczyli. Nie wiem. W każdym razie gdyby mnie to spotkało co Ciebie postąpiłabym tak samo.
Widziałam reportaż o tej „Pani profesor”. Wierzyć się nie chce, jak tak można. Ja nie miałam takich przygód. Napisałam dwie prace licencjacką i magisterską. Obie na 5. Może miałam szczęście, a może inni ludzie mnie uczyli. Nie wiem. W każdym razie gdyby mnie to spotkało co Ciebie postąpiłabym tak samo.
Widziałam reportaż o tej „Pani profesor”. Wierzyć się nie chce, jak tak można. Ja nie miałam takich przygód. Napisałam dwie prace licencjacką i magisterską. Obie na 5. Może miałam szczęście, a może inni ludzie mnie uczyli. Nie wiem. W każdym razie gdyby mnie to spotkało co Ciebie postąpiłabym tak samo.
Nigdy nie miałam takich nieprzyjemnych sytuacji, a trochę prac i dyplomów w życiu obroniłam, zawsze spotykałam się z życzliwością, a niektórzy wykładowcy nawet kwiatów zabronili nam studentom kupować. Niestety, w każdym środowisku znajdą się niechlubne przypadki.
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
Nigdy nie miałam takich nieprzyjemnych sytuacji, a trochę prac i dyplomów w życiu obroniłam, zawsze spotykałam się z życzliwością, a niektórzy wykładowcy nawet kwiatów zabronili nam studentom kupować. Niestety, w każdym środowisku znajdą się niechlubne przypadki.
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
Niestety, nie mam pojęcia skad to sie bierze, przeciez takich wykladowcow stac na takie prezenty…
SZOK i NIEDOWIERZANIE – jak powiedziałby mój brat. Zarówno sytuacja z segregacją ludzi, jak i łapówką. Osobiście studiowałam na prywatnej uczelni zaocznie (przed dwoma laty), więc w mojej grupie było sporo starszych osób (w sensie około 30, a nie zaraz po liceum). Wszyscy zgodnie przyznali, że jeżeli płacimy niemałe pieniądze za wykształcenie, a warunki umowy z uczelnią są nienegocjowalna, to wymagamy jak najlepszego wywiązywania się z warunków tej umowy. I w dziekanacie znali moją grupę BARDZO dobrze. Jednak na całe szczęście, wykładowcy i uczelnia byli pomocni.
Ale dążę do tego, że na takie historie jak ta przytoczona we wpisie powinno się reagować, by takich sytuacji było jak najmniej. Też mogłabym ich kilka opowiedzieć. Łącznie z takimi, gdzie to wykładowcy na początku roku zapowiadali: „Część z was odpadnie niezależnie od tego jak dobrzy są, bo statystyka musi być”. Głównie znam takie kwiatki od znajomych z uczelni publicznych. Ja wiem, że uczelnie prywatne i ludzi, którzy tam chodzą ciągle jeszcze się dyskryminuje „płacą za dyplom i nie muszą się uczyć”. Jest to bardzo krzywdzące, ale może właśnie dlatego, że zapłaciliśmy za możliwość nauki, głośniej domagamy się swoich braw jako studenci.
w Polsce pokutuje „szacunek do dorosłych, autorytetów” nawet jesli dana osoba dorosla tego szacunku od młodszych miec nie powinna to i tak boi sie egzekwowac swoje prawa. Za moich czasów częstym procederem bylo to ze zajecia trwały 30 minut wraz ze sprawdzeniem listy bo wykladowca sie spieszyl. A szczytem byl juz jeden ksiadz profesor ktory praktycznie byl dwa razy w semestrze a teoretycznie zajecia odbywaly sie co tydzien.
SZOK i NIEDOWIERZANIE – jak powiedziałby mój brat. Zarówno sytuacja z segregacją ludzi, jak i łapówką. Osobiście studiowałam na prywatnej uczelni zaocznie (przed dwoma laty), więc w mojej grupie było sporo starszych osób (w sensie około 30, a nie zaraz po liceum). Wszyscy zgodnie przyznali, że jeżeli płacimy niemałe pieniądze za wykształcenie, a warunki umowy z uczelnią są nienegocjowalna, to wymagamy jak najlepszego wywiązywania się z warunków tej umowy. I w dziekanacie znali moją grupę BARDZO dobrze. Jednak na całe szczęście, wykładowcy i uczelnia byli pomocni.
Ale dążę do tego, że na takie historie jak ta przytoczona we wpisie powinno się reagować, by takich sytuacji było jak najmniej. Też mogłabym ich kilka opowiedzieć. Łącznie z takimi, gdzie to wykładowcy na początku roku zapowiadali: „Część z was odpadnie niezależnie od tego jak dobrzy są, bo statystyka musi być”. Głównie znam takie kwiatki od znajomych z uczelni publicznych. Ja wiem, że uczelnie prywatne i ludzi, którzy tam chodzą ciągle jeszcze się dyskryminuje „płacą za dyplom i nie muszą się uczyć”. Jest to bardzo krzywdzące, ale może właśnie dlatego, że zapłaciliśmy za możliwość nauki, głośniej domagamy się swoich braw jako studenci.
w Polsce pokutuje „szacunek do dorosłych, autorytetów” nawet jesli dana osoba dorosla tego szacunku od młodszych miec nie powinna to i tak boi sie egzekwowac swoje prawa. Za moich czasów częstym procederem bylo to ze zajecia trwały 30 minut wraz ze sprawdzeniem listy bo wykladowca sie spieszyl. A szczytem byl juz jeden ksiadz profesor ktory praktycznie byl dwa razy w semestrze a teoretycznie zajecia odbywaly sie co tydzien.
SZOK i NIEDOWIERZANIE – jak powiedziałby mój brat. Zarówno sytuacja z segregacją ludzi, jak i łapówką. Osobiście studiowałam na prywatnej uczelni zaocznie (przed dwoma laty), więc w mojej grupie było sporo starszych osób (w sensie około 30, a nie zaraz po liceum). Wszyscy zgodnie przyznali, że jeżeli płacimy niemałe pieniądze za wykształcenie, a warunki umowy z uczelnią są nienegocjowalna, to wymagamy jak najlepszego wywiązywania się z warunków tej umowy. I w dziekanacie znali moją grupę BARDZO dobrze. Jednak na całe szczęście, wykładowcy i uczelnia byli pomocni.
Ale dążę do tego, że na takie historie jak ta przytoczona we wpisie powinno się reagować, by takich sytuacji było jak najmniej. Też mogłabym ich kilka opowiedzieć. Łącznie z takimi, gdzie to wykładowcy na początku roku zapowiadali: „Część z was odpadnie niezależnie od tego jak dobrzy są, bo statystyka musi być”. Głównie znam takie kwiatki od znajomych z uczelni publicznych. Ja wiem, że uczelnie prywatne i ludzi, którzy tam chodzą ciągle jeszcze się dyskryminuje „płacą za dyplom i nie muszą się uczyć”. Jest to bardzo krzywdzące, ale może właśnie dlatego, że zapłaciliśmy za możliwość nauki, głośniej domagamy się swoich braw jako studenci.
SZOK i NIEDOWIERZANIE – jak powiedziałby mój brat. Zarówno sytuacja z segregacją ludzi, jak i łapówką. Osobiście studiowałam na prywatnej uczelni zaocznie (przed dwoma laty), więc w mojej grupie było sporo starszych osób (w sensie około 30, a nie zaraz po liceum). Wszyscy zgodnie przyznali, że jeżeli płacimy niemałe pieniądze za wykształcenie, a warunki umowy z uczelnią są nienegocjowalna, to wymagamy jak najlepszego wywiązywania się z warunków tej umowy. I w dziekanacie znali moją grupę BARDZO dobrze. Jednak na całe szczęście, wykładowcy i uczelnia byli pomocni.
Ale dążę do tego, że na takie historie jak ta przytoczona we wpisie powinno się reagować, by takich sytuacji było jak najmniej. Też mogłabym ich kilka opowiedzieć. Łącznie z takimi, gdzie to wykładowcy na początku roku zapowiadali: „Część z was odpadnie niezależnie od tego jak dobrzy są, bo statystyka musi być”. Głównie znam takie kwiatki od znajomych z uczelni publicznych. Ja wiem, że uczelnie prywatne i ludzi, którzy tam chodzą ciągle jeszcze się dyskryminuje „płacą za dyplom i nie muszą się uczyć”. Jest to bardzo krzywdzące, ale może właśnie dlatego, że zapłaciliśmy za możliwość nauki, głośniej domagamy się swoich braw jako studenci.
Ehh,..Załamka że proceder łapówkarstwa jest tak powszechny- niezależnie od instytucji. Masz hajs- osiągniesz to co chcesz. Nie masz- no to masz pod górkę :/.
Ja studiowałam na prywatnej uczelni i na szczęście nie było to takie jawne, ale faktem jest ze przepuszczali każdego głąba- byle by zapłacił..tak- psychologia..i uczelnia nadal funkcjonuje im a się dobrze, a to że wypuszcza bandę debili z papierkiem to inna kwestia. Dlatego zaufania do psychologów w tym kraju nie mam 🙂
Az sie boję zapytac co to za uczelnia …
Ehh,..Załamka że proceder łapówkarstwa jest tak powszechny- niezależnie od instytucji. Masz hajs- osiągniesz to co chcesz. Nie masz- no to masz pod górkę :/.
Ja studiowałam na prywatnej uczelni i na szczęście nie było to takie jawne, ale faktem jest ze przepuszczali każdego głąba- byle by zapłacił..tak- psychologia..i uczelnia nadal funkcjonuje im a się dobrze, a to że wypuszcza bandę debili z papierkiem to inna kwestia. Dlatego zaufania do psychologów w tym kraju nie mam 🙂
Az sie boję zapytac co to za uczelnia …
Az sie boję zapytac co to za uczelnia …
Ehh,..Załamka że proceder łapówkarstwa jest tak powszechny- niezależnie od instytucji. Masz hajs- osiągniesz to co chcesz. Nie masz- no to masz pod górkę :/.
Ja studiowałam na prywatnej uczelni i na szczęście nie było to takie jawne, ale faktem jest ze przepuszczali każdego głąba- byle by zapłacił..tak- psychologia..i uczelnia nadal funkcjonuje im a się dobrze, a to że wypuszcza bandę debili z papierkiem to inna kwestia. Dlatego zaufania do psychologów w tym kraju nie mam 🙂
Az sie boję zapytac co to za uczelnia …
Ehh,..Załamka że proceder łapówkarstwa jest tak powszechny- niezależnie od instytucji. Masz hajs- osiągniesz to co chcesz. Nie masz- no to masz pod górkę :/.
Ja studiowałam na prywatnej uczelni i na szczęście nie było to takie jawne, ale faktem jest ze przepuszczali każdego głąba- byle by zapłacił..tak- psychologia..i uczelnia nadal funkcjonuje im a się dobrze, a to że wypuszcza bandę debili z papierkiem to inna kwestia. Dlatego zaufania do psychologów w tym kraju nie mam 🙂
Az sie boję zapytac co to za uczelnia …
Ehh,..Załamka że proceder łapówkarstwa jest tak powszechny- niezależnie od instytucji. Masz hajs- osiągniesz to co chcesz. Nie masz- no to masz pod górkę :/.
Ja studiowałam na prywatnej uczelni i na szczęście nie było to takie jawne, ale faktem jest ze przepuszczali każdego głąba- byle by zapłacił..tak- psychologia..i uczelnia nadal funkcjonuje im a się dobrze, a to że wypuszcza bandę debili z papierkiem to inna kwestia. Dlatego zaufania do psychologów w tym kraju nie mam 🙂
Jak starszy pan mogę z dumą napisać, za moich czasów tak nie było. Na każdy egzamin musiałem coś wiedzieć, żeby zdać. Z czasem niestety wszystko psieje i marnieje, nawet pracownicy naukowi.
Najdziwniejsze jest to, że ci ludzie ciągle pracują i mają kontakt ze studentami. :/
tak, tez sie zastanawiam dlaczego nasza psycholog wtedy wrocila do nauczania
Jak starszy pan mogę z dumą napisać, za moich czasów tak nie było. Na każdy egzamin musiałem coś wiedzieć, żeby zdać. Z czasem niestety wszystko psieje i marnieje, nawet pracownicy naukowi.
Najdziwniejsze jest to, że ci ludzie ciągle pracują i mają kontakt ze studentami. :/
tak, tez sie zastanawiam dlaczego nasza psycholog wtedy wrocila do nauczania
tak, tez sie zastanawiam dlaczego nasza psycholog wtedy wrocila do nauczania
tak, tez sie zastanawiam dlaczego nasza psycholog wtedy wrocila do nauczania
tak, tez sie zastanawiam dlaczego nasza psycholog wtedy wrocila do nauczania
tak, tez sie zastanawiam dlaczego nasza psycholog wtedy wrocila do nauczania
Najgorsze jest to, że wszyscy o tym wiedzą, są dowody a tak naprawdę to nikt nic z tym nie zrobił. Porażka..
Właśnie, zawieszą ta osobę albo i nie i po paru latach wroci do pracy
Najgorsze jest to, że wszyscy o tym wiedzą, są dowody a tak naprawdę to nikt nic z tym nie zrobił. Porażka..
Najgorsze jest to, że wszyscy o tym wiedzą, są dowody a tak naprawdę to nikt nic z tym nie zrobił. Porażka..
Zgadzam się to łamie prawa, zasad równości. Co do egzaminów za łapówkę studiowałam PRAWO i nie jeden raz widziałam jak studenci z prezencikami chodzili. Od jednego usłyszałam nawet, że ma „załatwioną sesję”
U nas nie tylko takim „prezentami” załatwiali sesje
Zgadzam się to łamie prawa, zasad równości. Co do egzaminów za łapówkę studiowałam PRAWO i nie jeden raz widziałam jak studenci z prezencikami chodzili. Od jednego usłyszałam nawet, że ma „załatwioną sesję”
U nas nie tylko takim „prezentami” załatwiali sesje
Zgadzam się to łamie prawa, zasad równości. Co do egzaminów za łapówkę studiowałam PRAWO i nie jeden raz widziałam jak studenci z prezencikami chodzili. Od jednego usłyszałam nawet, że ma „załatwioną sesję”
Zgadzam się to łamie prawa, zasad równości. Co do egzaminów za łapówkę studiowałam PRAWO i nie jeden raz widziałam jak studenci z prezencikami chodzili. Od jednego usłyszałam nawet, że ma „załatwioną sesję”
Zgadzam się to łamie prawa, zasad równości. Co do egzaminów za łapówkę studiowałam PRAWO i nie jeden raz widziałam jak studenci z prezencikami chodzili. Od jednego usłyszałam nawet, że ma „załatwioną sesję”
Nie wiem co powiedzieć, zatkało mnie…nie miałam takich sytuacji, żeby nauczyciel wybierał sobie prezent …
Szczęściara 🙂
Nie wiem co powiedzieć, zatkało mnie…nie miałam takich sytuacji, żeby nauczyciel wybierał sobie prezent …
Szczęściara 🙂
Nie wiem co powiedzieć, zatkało mnie…nie miałam takich sytuacji, żeby nauczyciel wybierał sobie prezent …
przykra rzeczywistość
tak, bardzo przykra szczególnie jeśli robią to Ci ktorzy z definicji powinni być osobami zaufanymi
przykra rzeczywistość
tak, bardzo przykra szczególnie jeśli robią to Ci ktorzy z definicji powinni być osobami zaufanymi
przykra rzeczywistość
przykra rzeczywistość
Nigdy nie miałam takiej sytuacji na uczelni, ale wiem że się zdarzają. Dobrze że teraz można nagrywać, bo jest większe prawdopodobieństwo że zostaniemy wysłuchani bo w końcu mamy nagranie.
Dokładnie, aczkolwiek opinie sa rózne, nawet samych studentów, ze zmanipulowane itp.
Nigdy nie miałam takiej sytuacji na uczelni, ale wiem że się zdarzają. Dobrze że teraz można nagrywać, bo jest większe prawdopodobieństwo że zostaniemy wysłuchani bo w końcu mamy nagranie.
Dokładnie, aczkolwiek opinie sa rózne, nawet samych studentów, ze zmanipulowane itp.
Dokładnie, aczkolwiek opinie sa rózne, nawet samych studentów, ze zmanipulowane itp.
Dokładnie, aczkolwiek opinie sa rózne, nawet samych studentów, ze zmanipulowane itp.
Mnie w tym kraju już nic nie zdziwi.
Zapewniam Cię Bambi, że jeszcze sporo rzeczy jest o których nam się nawet nie śniło 🙂
W to nie wątpię kochana. Nie wątpię 🙂
Mnie w tym kraju już nic nie zdziwi.
Zapewniam Cię Bambi, że jeszcze sporo rzeczy jest o których nam się nawet nie śniło 🙂
Zapewniam Cię Bambi, że jeszcze sporo rzeczy jest o których nam się nawet nie śniło 🙂
Mnie w tym kraju już nic nie zdziwi.
Zapewniam Cię Bambi, że jeszcze sporo rzeczy jest o których nam się nawet nie śniło 🙂
W to nie wątpię kochana. Nie wątpię 🙂
W to nie wątpię kochana. Nie wątpię 🙂
Mnie w tym kraju już nic nie zdziwi.
Zapewniam Cię Bambi, że jeszcze sporo rzeczy jest o których nam się nawet nie śniło 🙂
O kurcze! No ja na szczęście nigdy na coś takiego nie trafiłam o.O
szczęściara 🙂
O kurcze! No ja na szczęście nigdy na coś takiego nie trafiłam o.O
szczęściara 🙂
O kurcze! No ja na szczęście nigdy na coś takiego nie trafiłam o.O
O kurcze! No ja na szczęście nigdy na coś takiego nie trafiłam o.O
Nie zetknęłam się osobiście z taką sytuacją, ale zrzuty na łapówę na pewno bym nie zrobiła. O takich rzeczach trzeba mówić – zwykle to studentów przedstawia się jako kombinatorów, ale i tzw. ciało pedagogiczne wiele grzechów ma na sumieniu.
I to bardzo wiele od takich akcji po plagiaty. Słynna afera w Rzeszowie gdzie to pan profesor plagiatował ostro innych.
Nie zetknęłam się osobiście z taką sytuacją, ale zrzuty na łapówę na pewno bym nie zrobiła. O takich rzeczach trzeba mówić – zwykle to studentów przedstawia się jako kombinatorów, ale i tzw. ciało pedagogiczne wiele grzechów ma na sumieniu.
I to bardzo wiele od takich akcji po plagiaty. Słynna afera w Rzeszowie gdzie to pan profesor plagiatował ostro innych.
Nie zetknęłam się osobiście z taką sytuacją, ale zrzuty na łapówę na pewno bym nie zrobiła. O takich rzeczach trzeba mówić – zwykle to studentów przedstawia się jako kombinatorów, ale i tzw. ciało pedagogiczne wiele grzechów ma na sumieniu.
Nie zetknęłam się osobiście z taką sytuacją, ale zrzuty na łapówę na pewno bym nie zrobiła. O takich rzeczach trzeba mówić – zwykle to studentów przedstawia się jako kombinatorów, ale i tzw. ciało pedagogiczne wiele grzechów ma na sumieniu.
I to bardzo wiele od takich akcji po plagiaty. Słynna afera w Rzeszowie gdzie to pan profesor plagiatował ostro innych.
Już mnie nic tutaj nie zaskoczy w naszym kraju, ale to nie znaczy, że na tak ważne sprawy trzeba przymykać oko.
Ja na swojej uczelni nie spotkałam się z czymś takim, a może po prostu nie wiedziałam…
Pokoloruj prawdę napisałas – moze po prostu nie wiemy
Już mnie nic tutaj nie zaskoczy w naszym kraju, ale to nie znaczy, że na tak ważne sprawy trzeba przymykać oko.
Ja na swojej uczelni nie spotkałam się z czymś takim, a może po prostu nie wiedziałam…
Pokoloruj prawdę napisałas – moze po prostu nie wiemy
Pokoloruj prawdę napisałas – moze po prostu nie wiemy
Pokoloruj prawdę napisałas – moze po prostu nie wiemy
Wszyscy wiedzą i wszyscy widzą, ale jak co do czego przychodzi to nikt nic wszystko pod dywan zamieść problem z głowy. Ehhhh …
Dokładnie tak jak ze sciąganiem
Tak jest! 🙂
Mój pan od metodologii słynął z tego, że stawiał piątki wtedy, kiedy przychodziło się do niego na egzamin z jego książką, z prośbą o podpis. Podpis po to, by kolejne roczniki też musiały książki kupić, a nie pożyczały od innych. Nie kupiłam książki, ale w zamian zrobiłam coś szalonego – nauczyłam się całego materiału! Egzamin był ustny i do dziś go pamiętam – już po wszystkim pan profesor powiedział: „wszystko dobrze, doskonale, to będzie 3”.
tia ale to była mocna 3 🙂
tia ale to była mocna 3 🙂
tia ale to była mocna 3 🙂
tia ale to była mocna 3 🙂
tia ale to była mocna 3 🙂
W sumie studiowałam 9 lat na różnych uczelniach i nie spotkałam się z tym…ale słyszałam, że niestety nie są to bajki. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym oczekiwać korzyści materialnych od swoich uczniów, przykro mi, ze takie rzeczy mają miejsce;(
Justyś a może po prostu o tym nie wiesz 😉
W sumie studiowałam 9 lat na różnych uczelniach i nie spotkałam się z tym…ale słyszałam, że niestety nie są to bajki. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym oczekiwać korzyści materialnych od swoich uczniów, przykro mi, ze takie rzeczy mają miejsce;(
Justyś a może po prostu o tym nie wiesz 😉
W sumie studiowałam 9 lat na różnych uczelniach i nie spotkałam się z tym…ale słyszałam, że niestety nie są to bajki. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym oczekiwać korzyści materialnych od swoich uczniów, przykro mi, ze takie rzeczy mają miejsce;(
W sumie studiowałam 9 lat na różnych uczelniach i nie spotkałam się z tym…ale słyszałam, że niestety nie są to bajki. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym oczekiwać korzyści materialnych od swoich uczniów, przykro mi, ze takie rzeczy mają miejsce;(
W sumie studiowałam 9 lat na różnych uczelniach i nie spotkałam się z tym…ale słyszałam, że niestety nie są to bajki. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym oczekiwać korzyści materialnych od swoich uczniów, przykro mi, ze takie rzeczy mają miejsce;(
W sumie studiowałam 9 lat na różnych uczelniach i nie spotkałam się z tym…ale słyszałam, że niestety nie są to bajki. Nie wyobrażam sobie jak mogłabym oczekiwać korzyści materialnych od swoich uczniów, przykro mi, ze takie rzeczy mają miejsce;(
Dokładnie tak jak ze sciąganiem
Dokładnie tak jak ze sciąganiem
Dokładnie tak jak ze sciąganiem
Dokładnie tak jak ze sciąganiem
tak, Orwell sie kłania
tak, Orwell sie kłania
To byliście bardzo zgranym rocznikiem. No i nie daliście sobie w kaszę dmuchać! Teraz z tymi korzyściami jest imho lepiej, bo to student może przyjść z dyktafonem i wszystko nagrać, więc wiele osób się boi. Szczerze mówiąc myślałam, że już tego nie ma…
Zgrywalismy sie dopiero 🙂 to bylo na pierwszym semestrze pierwszego roku 🙂
To tym bardziej podziwiam!
To byliście bardzo zgranym rocznikiem. No i nie daliście sobie w kaszę dmuchać! Teraz z tymi korzyściami jest imho lepiej, bo to student może przyjść z dyktafonem i wszystko nagrać, więc wiele osób się boi. Szczerze mówiąc myślałam, że już tego nie ma…
Zgrywalismy sie dopiero 🙂 to bylo na pierwszym semestrze pierwszego roku 🙂
To tym bardziej podziwiam!
To tym bardziej podziwiam!
To tym bardziej podziwiam!
To tym bardziej podziwiam!
Zgrywalismy sie dopiero 🙂 to bylo na pierwszym semestrze pierwszego roku 🙂
To byliście bardzo zgranym rocznikiem. No i nie daliście sobie w kaszę dmuchać! Teraz z tymi korzyściami jest imho lepiej, bo to student może przyjść z dyktafonem i wszystko nagrać, więc wiele osób się boi. Szczerze mówiąc myślałam, że już tego nie ma…
To byliście bardzo zgranym rocznikiem. No i nie daliście sobie w kaszę dmuchać! Teraz z tymi korzyściami jest imho lepiej, bo to student może przyjść z dyktafonem i wszystko nagrać, więc wiele osób się boi. Szczerze mówiąc myślałam, że już tego nie ma…
To byliście bardzo zgranym rocznikiem. No i nie daliście sobie w kaszę dmuchać! Teraz z tymi korzyściami jest imho lepiej, bo to student może przyjść z dyktafonem i wszystko nagrać, więc wiele osób się boi. Szczerze mówiąc myślałam, że już tego nie ma…
To byliście bardzo zgranym rocznikiem. No i nie daliście sobie w kaszę dmuchać! Teraz z tymi korzyściami jest imho lepiej, bo to student może przyjść z dyktafonem i wszystko nagrać, więc wiele osób się boi. Szczerze mówiąc myślałam, że już tego nie ma…
Szkoda mi, że upadają autorytety. 🙁
Szkoda mi, że upadają autorytety. 🙁
Szkoda mi, że upadają autorytety. 🙁
Chciałabym moc napisać coś pokrzepiającego, że to marginalne zdarzenie, ale niestety na swoich studiach, też taki „przypadek’ odnotowałam. Wg mnie jedynym rozsądnym rozwiązaniem pokazanie takim osobom drzwi i powinno to sie odbywac na zasadzie wilczego biletu – w takim zawodzie etyka powinna być nade wszystko na pierwszy miejscu.
Chciałabym moc napisać coś pokrzepiającego, że to marginalne zdarzenie, ale niestety na swoich studiach, też taki „przypadek’ odnotowałam. Wg mnie jedynym rozsądnym rozwiązaniem pokazanie takim osobom drzwi i powinno to sie odbywac na zasadzie wilczego biletu – w takim zawodzie etyka powinna być nade wszystko na pierwszy miejscu.
Serio?! Ja nie wiedziałam! Btw. urodziłam się w 1995 ;)))
Ale jestem w szoku! Nie wiedziałam, że to się wciąż dzieje..
Serio?! Ja nie wiedziałam! Btw. urodziłam się w 1995 ;)))
Ale jestem w szoku! Nie wiedziałam, że to się wciąż dzieje..
Serio?! Ja nie wiedziałam! Btw. urodziłam się w 1995 ;)))
Ale jestem w szoku! Nie wiedziałam, że to się wciąż dzieje..
Serio?! Ja nie wiedziałam! Btw. urodziłam się w 1995 ;)))
Ale jestem w szoku! Nie wiedziałam, że to się wciąż dzieje..
Serio?! Ja nie wiedziałam! Btw. urodziłam się w 1995 ;)))
Ale jestem w szoku! Nie wiedziałam, że to się wciąż dzieje..
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
Na studia szedłem z głową pełną ideałów. Dopiero pod koniec, gdy trafiłem na wykładowcę, który sporo wykładał zagranicą, który opowiedział jak tak się weryfikuje wykładowców, to trochę przejrzałem na oczy. Ale nikt nie brał łapówek. Choć już temat skryptów i „konieczności” ich posiadania jak najbardziej istniał.
Równocześnie z przerażeniem obserwowałem co się dzieje na jednym z uniwersytetów, jak są traktowani studenci studiów zaocznych. Jak dojeżdżające bankomaty – może lepiej przelewomaty. Minimum dostarczanej wiedzy, maksymalne upodlenie, sytuacja też dotyczyła asystentów. Myślałem o spisaniu tego i wydaniu książki. Odpuściłem, Tylko serdecznie odradzałem wszystkim studia na tym wydziale, niestety, nie dość skutecznie – kolejne osoby rok po roku potwierdzały moje smutne konstatacje. Ale na osoby z tytułami naukowymi patrzę od tego czasu z bardzo dużą podejrzliwością. Szczególnie w epoce „ctr c, ctrl v”. Bardziej wierzę w wiedzę niż w tytuły.
W piewszej chwili myślałam o złośliwych studentach co robią z igły widły. Sama pracuę na uniwerku i wiem jak potrafią się mścić za złe oceny. Ale skoro proceder trwa juz tyle lat, to w głowie się nie miesci.
W piewszej chwili myślałam o złośliwych studentach co robią z igły widły. Sama pracuę na uniwerku i wiem jak potrafią się mścić za złe oceny. Ale skoro proceder trwa juz tyle lat, to w głowie się nie miesci.
Osobiście z problemem łapówek się nie zetknąłem, ale z problemem segregacji, a raczej dyskryminacji. Zarówno jako ofiara jak i osoba uprzywilejowana. Studiowałem na uczelni państwowej na wydziale z wyraźną przewagą kobiet. Kilka razy, nie tylko mi, zdarzyło się otrzymać za wysoka ocenę lub zaliczenie w ogóle na tzw „piękne oczy”. Niektóre panie wyraźnie mężczyzn faworyzowały. Z drugiej strony o mały włos co nie wyleciałem z uczelni za płeć, przez to że jedna z pań profesor wyraźnie faworyzacji mężczyzn nie preferowała. Nie czułem się dobrze w żadnej sytuacji. Po dwóch latach zrezygnowałem ze studiów, ze względu na powszechnie stosowaną zasadę opierania oceny studentów a nie ich wiedzy. W sumie utraciłem w ogóle wiarę w sens studiowania i pomimo kolejnych prób nie ukończyłem żadnej uczelni. Dziękuję Ci za kolejny wartościowy wpis i pozdrawiam!
Osobiście z problemem łapówek się nie zetknąłem, ale z problemem segregacji, a raczej dyskryminacji. Zarówno jako ofiara jak i osoba uprzywilejowana. Studiowałem na uczelni państwowej na wydziale z wyraźną przewagą kobiet. Kilka razy, nie tylko mi, zdarzyło się otrzymać za wysoka ocenę lub zaliczenie w ogóle na tzw „piękne oczy”. Niektóre panie wyraźnie mężczyzn faworyzowały. Z drugiej strony o mały włos co nie wyleciałem z uczelni za płeć, przez to że jedna z pań profesor wyraźnie faworyzacji mężczyzn nie preferowała. Nie czułem się dobrze w żadnej sytuacji. Po dwóch latach zrezygnowałem ze studiów, ze względu na powszechnie stosowaną zasadę opierania oceny studentów a nie ich wiedzy. W sumie utraciłem w ogóle wiarę w sens studiowania i pomimo kolejnych prób nie ukończyłem żadnej uczelni. Dziękuję Ci za kolejny wartościowy wpis i pozdrawiam!
Osobiście z problemem łapówek się nie zetknąłem, ale z problemem segregacji, a raczej dyskryminacji. Zarówno jako ofiara jak i osoba uprzywilejowana. Studiowałem na uczelni państwowej na wydziale z wyraźną przewagą kobiet. Kilka razy, nie tylko mi, zdarzyło się otrzymać za wysoka ocenę lub zaliczenie w ogóle na tzw „piękne oczy”. Niektóre panie wyraźnie mężczyzn faworyzowały. Z drugiej strony o mały włos co nie wyleciałem z uczelni za płeć, przez to że jedna z pań profesor wyraźnie faworyzacji mężczyzn nie preferowała. Nie czułem się dobrze w żadnej sytuacji. Po dwóch latach zrezygnowałem ze studiów, ze względu na powszechnie stosowaną zasadę opierania oceny studentów a nie ich wiedzy. W sumie utraciłem w ogóle wiarę w sens studiowania i pomimo kolejnych prób nie ukończyłem żadnej uczelni. Dziękuję Ci za kolejny wartościowy wpis i pozdrawiam!
Osobiście z problemem łapówek się nie zetknąłem, ale z problemem segregacji, a raczej dyskryminacji. Zarówno jako ofiara jak i osoba uprzywilejowana. Studiowałem na uczelni państwowej na wydziale z wyraźną przewagą kobiet. Kilka razy, nie tylko mi, zdarzyło się otrzymać za wysoka ocenę lub zaliczenie w ogóle na tzw „piękne oczy”. Niektóre panie wyraźnie mężczyzn faworyzowały. Z drugiej strony o mały włos co nie wyleciałem z uczelni za płeć, przez to że jedna z pań profesor wyraźnie faworyzacji mężczyzn nie preferowała. Nie czułem się dobrze w żadnej sytuacji. Po dwóch latach zrezygnowałem ze studiów, ze względu na powszechnie stosowaną zasadę opierania oceny studentów a nie ich wiedzy. W sumie utraciłem w ogóle wiarę w sens studiowania i pomimo kolejnych prób nie ukończyłem żadnej uczelni. Dziękuję Ci za kolejny wartościowy wpis i pozdrawiam!
Osobiście z problemem łapówek się nie zetknąłem, ale z problemem segregacji, a raczej dyskryminacji. Zarówno jako ofiara jak i osoba uprzywilejowana. Studiowałem na uczelni państwowej na wydziale z wyraźną przewagą kobiet. Kilka razy, nie tylko mi, zdarzyło się otrzymać za wysoka ocenę lub zaliczenie w ogóle na tzw „piękne oczy”. Niektóre panie wyraźnie mężczyzn faworyzowały. Z drugiej strony o mały włos co nie wyleciałem z uczelni za płeć, przez to że jedna z pań profesor wyraźnie faworyzacji mężczyzn nie preferowała. Nie czułem się dobrze w żadnej sytuacji. Po dwóch latach zrezygnowałem ze studiów, ze względu na powszechnie stosowaną zasadę opierania oceny studentów a nie ich wiedzy. W sumie utraciłem w ogóle wiarę w sens studiowania i pomimo kolejnych prób nie ukończyłem żadnej uczelni. Dziękuję Ci za kolejny wartościowy wpis i pozdrawiam!
Osobiście z problemem łapówek się nie zetknąłem, ale z problemem segregacji, a raczej dyskryminacji. Zarówno jako ofiara jak i osoba uprzywilejowana. Studiowałem na uczelni państwowej na wydziale z wyraźną przewagą kobiet. Kilka razy, nie tylko mi, zdarzyło się otrzymać za wysoka ocenę lub zaliczenie w ogóle na tzw „piękne oczy”. Niektóre panie wyraźnie mężczyzn faworyzowały. Z drugiej strony o mały włos co nie wyleciałem z uczelni za płeć, przez to że jedna z pań profesor wyraźnie faworyzacji mężczyzn nie preferowała. Nie czułem się dobrze w żadnej sytuacji. Po dwóch latach zrezygnowałem ze studiów, ze względu na powszechnie stosowaną zasadę opierania oceny studentów a nie ich wiedzy. W sumie utraciłem w ogóle wiarę w sens studiowania i pomimo kolejnych prób nie ukończyłem żadnej uczelni. Dziękuję Ci za kolejny wartościowy wpis i pozdrawiam!
Przykro mi to stwierdzić, ale na uczelniach wyższych w Polsce jest coraz więcej patologicznych sytuacji… Co prawda na łapówkę za egzamin jeszcze nie trafiłam, ale na mieszanie z błotem studentów i panoszenie się kilku ledwo „doktorków” i stawianie się ponad rektorem owszem.
Przykro mi to stwierdzić, ale na uczelniach wyższych w Polsce jest coraz więcej patologicznych sytuacji… Co prawda na łapówkę za egzamin jeszcze nie trafiłam, ale na mieszanie z błotem studentów i panoszenie się kilku ledwo „doktorków” i stawianie się ponad rektorem owszem.
Przykro mi to stwierdzić, ale na uczelniach wyższych w Polsce jest coraz więcej patologicznych sytuacji… Co prawda na łapówkę za egzamin jeszcze nie trafiłam, ale na mieszanie z błotem studentów i panoszenie się kilku ledwo „doktorków” i stawianie się ponad rektorem owszem.
Przykro mi to stwierdzić, ale na uczelniach wyższych w Polsce jest coraz więcej patologicznych sytuacji… Co prawda na łapówkę za egzamin jeszcze nie trafiłam, ale na mieszanie z błotem studentów i panoszenie się kilku ledwo „doktorków” i stawianie się ponad rektorem owszem.