Z krwi i kości/ Rust and Bone
reżyseria: Jacques Audiard
scenariusz: Jacques Audiard Thomas Bidegain
gatunek: Melodramat
produkcja: Belgia Francja
premiera: 2013 r.

ps. uwaga spojler! nie czytaj dalej 🙂
Jeden z lepszych filmów jaki ostatnio obejrzałam – dzięki. Został w nim stworzony niesamowity klimat, który wsysa od pierwszych minut mimo że, fabuła ciągnie się powoli, spokojnie można nawet powiedzieć, że nudnawo. Jakaś tam laska, jakiś koleś przypadkowe spotkanie, dość zresztą niefortunne. Nic nie jest w tym filmie oczywiste. To co widzimy na pierwszy rzut oka, po dłuższym przyjrzeniu się, wygląda całkiem inaczej. I tak ona, która poznajemy w klubie kiedy dostaje w twarz i zalewa się krwią. Jej ubiór jest bardzo wyzywający od razu nasuwa nam stereotypowe skojarzenia – prostytutka lub delikatniej – singielka szukająca przygód. Nie do końca jest to prawdą, owszem szuka przygód, ale wcale nie jest singielką, a tym bardziej prostytutką. Los stawia tych dwoje na swojej drodze i tak naprawdę nie dzieje się nic, co warto by przytaczać. No niby on ją ratuje z rąk bandziora, który ją walnął i odwozi do domu swoim samochodem, ale nic poza tym. Ba, ona go nawet nie lubi, bo to on zasugerował, że jest prostytutką.

Rozstają się, każde wraca do swojego życia. On zalicza wszystko co się rusza, nieodpowiedzialny człowiek, nieodpowiedzialny ojciec, ogólnie nic dobrego.
Ona ulega wypadkowi, w którym traci obie nogi. Jak dla mnie trochę to dziwne, że po ogarnięciu się (musiało minąć sporo czasu, blizny na kikutach są zagojone) dziewczyna dzwoni do Alina – ochroniarza. Czyżby podświadomie chciała, żeby uratował ją i z tej sytuacji w jakiej się znalazła?

Chciałabym napisać, że wszystko się zmienia gdy spotykają się ponownie, ale nie, nie zmienia się. Idzie swoim torem, trochę boleśnie, trochę niefortunnie, tak zwyczajnie, po ludzku, bez fajerwerków. Film nie epatuje superkalecyzmem tzn. nie pokazuje jej zajebistej walki o siebie, rehabilitacji itp. to dzieje się obok. Tu główną rolę gra relacja między Stephanie, a Alinem. Nie ma w niej litości, są zdrowe ludzkie odruchy, chcesz? to chodź ze mną, nie chcesz, to sobie siedź. Reżyser pokazuje bohaterów w szarościach, nikt tu nie jest do końca zły ani dobry, każdy z nich ma jakieś ludzkie i całkiem nieludzkie zachowania. Reklamowany jest jako film o miłości, to nie jest film o miłości, bynajmniej nie w klasycznym tego słowa rozumieniu. Tu nie ma wzdychania, kwiatów, czekoladek i randek w restauracji. Oglądamy drogę zmiany obojga bohaterów, aczkolwiek czy do niej dochodzi? O tym musicie przekonać się sami.

Film serdecznie polecam, uczulonych na wątki niepełnosprawności informuję – mimo że, bohaterka nie ma nóg, nie ma tu miejsca na współczucie.
Na zachętę zwiastun:
Muszę obejrzeć!!! :* 🙂 To film dla mnie!
🙂 ciekawam Twojej opinii 🙂
Hej tu Klaudia oglądałam ten film popłakałam się jak bóbr, postać męska niejednoznaczna, nie jest on rycerzem w lśniącej zbroi a i ona nie chce współczucia. I to jest fajne. Jest tak normalnie scena gdy wysiada z samochodu i Alim jej mówi wyglądasz jak robocop mnie rozwaliła ;D też jestem niepełnosprawna dlatego film miał dla mnie szczególne znaczenie 😉 Pozdrawiam
🙂 ciekawam Twojej opinii 🙂
O jak się cieszę, że Ci się spodobał! 😀 Trafiłam na ten tytuł przypadkiem. I pomyśleć, że jest wiele ciekawych filmów, które przechodzą bez większego zainteresowania publiczności. Co za niesprawiedliwość…
Właśnie niedawno obejrzałam zachęcona wcześniejszą recenzją z innego bloga, i rzeczywiście warto. Wiele wzruszających i mocnych scen, jak dla mnie film pokazujący że nie ma rzeczy niemożliwych, których nie moglibyśmy zrobić, jedyna blokada jaka istnieje jest w nas samych. Pozdrawiam 🙂
Jeśli Zuza to mam pozycję na weekend z mężem, fajnie wychodzą ci kochanie recenzje filmowe czytało się ekspresowo i przyjemnie 🙂
Tak ten film jest fajny 🙂 właśnie dlatego ze jest normalny
Dziękuje Anetko 🙂 bardzo mi się podobał.
Jest dokładnie tak jak piszesz, wszelkie blokady są tylko i wyłącznie w nas.
Dziękuję Aniu 🙂 sama nie przepadam za smęceniem, wiec staram się krótko zwięźle i na temat 🙂
Piękna recenzja 🙂 Bardzo, bardzo mi się podobała, zobaczymy czy film też.
Film rzeczywiście może być ciekawy 🙂 aczkolwiek za wiele przybliżyłaś… Po przeczytaniu tak jakby skróciłaś mi film, troszkę szkoda… Bohaterzy są intrygujący, jestem ciekawa jak go nakręcili 🙂 czy tak samo dobry jak sobie wyobrażam. Pozdrawiam 🙂
odrobinaraju.pl
Dzięki za uwagę. Napisze na początku – uwaga spojler 😉
Dzięki 🙂 koniecznie daj znać 🙂
Film rzeczywiście może być ciekawy 🙂 aczkolwiek za wiele przybliżyłaś… Po przeczytaniu tak jakby skróciłaś mi film, troszkę szkoda… Bohaterzy są intrygujący, jestem ciekawa jak go nakręcili 🙂 czy tak samo dobry jak sobie wyobrażam. Pozdrawiam 🙂
odrobinaraju.pl
Muszę poszukać tego, dzięki za recenzję. Choć tak się zastanawiam czy ten film nie należy do kina zbyt ambitnego 😉
Film oglądałam, nie zachwycił mnie może jakoś bardzo, ale daje do myślenia. Z każdego filmu staram się wyciągnąć jakiś przesłanie.
Pozdrawiam 🙂
Ciekawe spojrzenie na film, zupełnie inne od tego, które można znaleźć np na Film Webie. Ja szczególnie nie przepadam za oglądaniem filmów, bo wolę książki, ale raz w tygodniu siadam z chłopakiem przed laptopem i pozwalam się w to wciągnąć, bo on to lubi. Tylko problem polega na tym, że ostatnio nie udało się obejrzeć żadnego, ale to żadnego dobrego filmu. Ten brzmi nieźle, może uda mi się go namówić do tej pozycji 🙂
Zaintrygowałaś mnie, jako tako nie lubię komedii romantycznych. Ale przedstawiłaś ten film tak, że chętnie go zobaczę i przekonam się o co w nim chodzi 🙂
Marion Cotillard- jej rola w Macbekt i O północy w Paryżu bardzo mi się spodobały. I ten film również zapowiada się fantastycznie. Kiedyś muszę obejrzeć.
Pozdrawiam
Chetnie go poszukam , przyznam ze wczesniej o nim nie slyszalam
Mam ten film na liście do obejrzenia, ale raczej zrobię to samotnie, bo jakoś wolę płakać bez świadków.
Oglądałam. Bardzo, bardzo dobry.