Jesień i zima to dla mnie najniebezpieczniejsze pory roku.
Nie mogę się przeziębiać. Powiecie, no tak każdy nie może też mi odkrycie. Tak to prawda, ale moje przeziębienia z racji osłabionych mięśni zawsze, ale to zawsze ciągną się bardzo długo. Po prostu nie dają sobie rady z tym wszystkim co zalega w płucach i miesiącami z tym walczę. Dlatego też jestem fanką profilaktyki wszelakiej i to profilaktyki jak najbardziej naturalnej.
Uwielbiam czosnek, cebulę, dodaję je do wszystkich potraw do których mogę. Sprawdza się chociaż nie jest to zbyt fajna metoda, bo niestety zapach czosnku unosi się stosunkowo długo i czujemy się niekomfortowo.

Woda z cytryną i miodem – standard – nie śmierdzi, dobrze smakuje, ale jak dla mnie rano znaleźć czas na wodę z cytryną i kawę – niewykonalne 🙂
Na szczęście mam Ciocię Jadzię, która co roku przygotowuje nam niezawodny syrop z kwiatów lipy – polecam.
Niestety wiem, że nawet gdybym owinęła się folią aluminiową nałożyła na siebie nie wiadomo ile warstw ubrań, to tak znajdzie się chwila, kiedy to bakterie mnie zaatakują. Znam swój organizm bardzo dobrze i wiem kiedy czai się grypowe zagrożenie. Wtedy tylko dobre środki przeciwgorączkowe i leżenie w łóżku może mnie uratować, jeśli w porę nie zareaguję to mam z głowy 2 tygodnie leżenie i miesiąc chrychania.
Niestety ból gardła nie jest tylko objawem przeziębienia – przynajmniej w moim wypadku. Często zdarza mi się ból gardła przy połykaniu, który atakuje mnie jak za dużo gadam. Przychodzi nagle i wtedy najlepiej sprawdzają się tabletki do ssania, są zawsze pod ręką i nie są tak intensywne w zapachu. Najlepiej sprawdzają się te, które są zrobione z naturalnych składników. Wiem co piszę, bo swego czasu bardzo dużo mówiłam – jak prowadziłam zajęcia dla studentów. Po kilku godzinach intensywnych dyskusji nie byłam w stanie słowa wypowiedzieć, a drapanie w gardle powodowało ból i dyskomfort nie do opisania.
Profilaktyka tak ważna a tak często przez nas zapominana. Czasem wiadomo nawet ona nie pomoże, bo w powietrzu jest tyle bakterii, że trudno się przed nimi uchronić, ale wtedy człowiek jakoś lżej to znosi. Ja też uwielbiam wszelkie domowe sposoby na walkę z przeziębieniem! 🙂
Bardzo podoba mi się po zmianach 😉
Zmiany trwają, ale dziękuję 🙂
Profilaktyka tak ważna a tak często przez nas zapominana. Czasem wiadomo nawet ona nie pomoże, bo w powietrzu jest tyle bakterii, że trudno się przed nimi uchronić, ale wtedy człowiek jakoś lżej to znosi. Ja też uwielbiam wszelkie domowe sposoby na walkę z przeziębieniem! 🙂
Bardzo podoba mi się po zmianach 😉
Zmiany trwają, ale dziękuję 🙂
Zmiany trwają, ale dziękuję 🙂
Profilaktyka tak ważna a tak często przez nas zapominana. Czasem wiadomo nawet ona nie pomoże, bo w powietrzu jest tyle bakterii, że trudno się przed nimi uchronić, ale wtedy człowiek jakoś lżej to znosi. Ja też uwielbiam wszelkie domowe sposoby na walkę z przeziębieniem! 🙂
Bardzo podoba mi się po zmianach 😉
Profilaktyka tak ważna a tak często przez nas zapominana. Czasem wiadomo nawet ona nie pomoże, bo w powietrzu jest tyle bakterii, że trudno się przed nimi uchronić, ale wtedy człowiek jakoś lżej to znosi. Ja też uwielbiam wszelkie domowe sposoby na walkę z przeziębieniem! 🙂
Bardzo podoba mi się po zmianach 😉
Szalona mikstura czosnku, cytryny i miodu – łyżeczka dziennie – bez chorób. Wcześniej to płukanie gardła rozcieńczoną wodą utlenioną 🙂
Szalona mikstura czosnku, cytryny i miodu – łyżeczka dziennie – bez chorób. Wcześniej to płukanie gardła rozcieńczoną wodą utlenioną 🙂
Szalona mikstura czosnku, cytryny i miodu – łyżeczka dziennie – bez chorób. Wcześniej to płukanie gardła rozcieńczoną wodą utlenioną 🙂
Tak jak ty stawiam na domowe i naturalne sposoby. Miod, imbir, cytrusy używam na co dzień właśnie jako profilaktyka. Na bol.gardla pomaga plukanka z szałwii, bo łagodzi stan zapalny. Ważne, aby ubierać sie adekwatnie do temleratury za oknem, przegrzanie jest jeszcze gorsze niż lekkie zmarzniecie 🙂
Tak jak ty stawiam na domowe i naturalne sposoby. Miod, imbir, cytrusy używam na co dzień właśnie jako profilaktyka. Na bol.gardla pomaga plukanka z szałwii, bo łagodzi stan zapalny. Ważne, aby ubierać sie adekwatnie do temleratury za oknem, przegrzanie jest jeszcze gorsze niż lekkie zmarzniecie 🙂
U mnie też czosnek, cebula, miód – w postaci syropu. No i imbir, który ostatnio dodaję do wszystkiego co piję. I domowe soki: malinowe, z pigwy, z czarnego bzu. Cały rok piję z nimi herbatę. To chyba dzięki nim przestałam chorować. Nie powiem, bierze mnie co rusz, ale zanim weźmie – przechodzi. 🙂
Imbir ponad wszystko:)
U mnie też czosnek, cebula, miód – w postaci syropu. No i imbir, który ostatnio dodaję do wszystkiego co piję. I domowe soki: malinowe, z pigwy, z czarnego bzu. Cały rok piję z nimi herbatę. To chyba dzięki nim przestałam chorować. Nie powiem, bierze mnie co rusz, ale zanim weźmie – przechodzi. 🙂
Imbir ponad wszystko:)
Imbir ponad wszystko:)
Z racji pracy w takich a nie innych warunkach uodporniłam się i jakoś się nie przeziębiam, ale z powodu wady nosa to katar jest normą każdej pory roku u mnie. Lubię domową medycynę. Nic się nie rozprawia z kaszlem tak jak syrop z cebuli. Lubię miód i czosnek. Dbam też by wietrzyć w domu i ubieram się na cebulkę.
Z racji pracy w takich a nie innych warunkach uodporniłam się i jakoś się nie przeziębiam, ale z powodu wady nosa to katar jest normą każdej pory roku u mnie. Lubię domową medycynę. Nic się nie rozprawia z kaszlem tak jak syrop z cebuli. Lubię miód i czosnek. Dbam też by wietrzyć w domu i ubieram się na cebulkę.
Z racji pracy w takich a nie innych warunkach uodporniłam się i jakoś się nie przeziębiam, ale z powodu wady nosa to katar jest normą każdej pory roku u mnie. Lubię domową medycynę. Nic się nie rozprawia z kaszlem tak jak syrop z cebuli. Lubię miód i czosnek. Dbam też by wietrzyć w domu i ubieram się na cebulkę.
Z racji pracy w takich a nie innych warunkach uodporniłam się i jakoś się nie przeziębiam, ale z powodu wady nosa to katar jest normą każdej pory roku u mnie. Lubię domową medycynę. Nic się nie rozprawia z kaszlem tak jak syrop z cebuli. Lubię miód i czosnek. Dbam też by wietrzyć w domu i ubieram się na cebulkę.
Z racji pracy w takich a nie innych warunkach uodporniłam się i jakoś się nie przeziębiam, ale z powodu wady nosa to katar jest normą każdej pory roku u mnie. Lubię domową medycynę. Nic się nie rozprawia z kaszlem tak jak syrop z cebuli. Lubię miód i czosnek. Dbam też by wietrzyć w domu i ubieram się na cebulkę.
Z racji pracy w takich a nie innych warunkach uodporniłam się i jakoś się nie przeziębiam, ale z powodu wady nosa to katar jest normą każdej pory roku u mnie. Lubię domową medycynę. Nic się nie rozprawia z kaszlem tak jak syrop z cebuli. Lubię miód i czosnek. Dbam też by wietrzyć w domu i ubieram się na cebulkę.
Jem dużo wit. C w każdej postaci, od jakiegoś czasu chcę zacząć pić czystek 🙂
Jem dużo wit. C w każdej postaci, od jakiegoś czasu chcę zacząć pić czystek 🙂
Jem dużo wit. C w każdej postaci, od jakiegoś czasu chcę zacząć pić czystek 🙂
Jem dużo wit. C w każdej postaci, od jakiegoś czasu chcę zacząć pić czystek 🙂
Czosnek jest genialny, ale nie wszyscy przepadają za tym, co za sobą niesie… zapach 😉 Mimo wszystko, jem garściami i zachowuję dyskretny dystans 😛
Czosnek jest genialny, ale nie wszyscy przepadają za tym, co za sobą niesie… zapach 😉 Mimo wszystko, jem garściami i zachowuję dyskretny dystans 😛
Czosnek jest genialny, ale nie wszyscy przepadają za tym, co za sobą niesie… zapach 😉 Mimo wszystko, jem garściami i zachowuję dyskretny dystans 😛
Czosnek jest genialny, ale nie wszyscy przepadają za tym, co za sobą niesie… zapach 😉 Mimo wszystko, jem garściami i zachowuję dyskretny dystans 😛
Czosnek jest genialny, ale nie wszyscy przepadają za tym, co za sobą niesie… zapach 😉 Mimo wszystko, jem garściami i zachowuję dyskretny dystans 😛
Ogólnie staram się – choć mój brat temu zaprzeczy 😉 – odżywiać tak, by zapobiegać przeziębieniu. Ale zmiana ogólnej diety daje wyraźną poprawę. Choruję rzadziej i krótko. Ewentualnie czuję nadchodzącą chorobę, ale ta się nie rozwija.
Mam tylko jeden problem – nie gorączkuję. Temperatura zazwyczaj w czasie choroby spada mi do 36 stopni. I jak tu się leczyć ogólnie dostępnymi środkami, skoro wszystkie zawierają substancje zbijające temperaturę? Nic tylko pić dużo herbaty z różnymi domowymi sokami, które sama robię (nalewki też się zdarzają) i leżeć w łóżku.
Ogólnie staram się – choć mój brat temu zaprzeczy 😉 – odżywiać tak, by zapobiegać przeziębieniu. Ale zmiana ogólnej diety daje wyraźną poprawę. Choruję rzadziej i krótko. Ewentualnie czuję nadchodzącą chorobę, ale ta się nie rozwija.
Mam tylko jeden problem – nie gorączkuję. Temperatura zazwyczaj w czasie choroby spada mi do 36 stopni. I jak tu się leczyć ogólnie dostępnymi środkami, skoro wszystkie zawierają substancje zbijające temperaturę? Nic tylko pić dużo herbaty z różnymi domowymi sokami, które sama robię (nalewki też się zdarzają) i leżeć w łóżku.
Czosnek, miód, mleko, czasami masło, to w moim domu klasyczne podejście do profilaktyki przeziębień. A i jeszcze sporo tranu połykamy w okresie jesienno-zimowym. 🙂
Czosnek, miód, mleko, czasami masło, to w moim domu klasyczne podejście do profilaktyki przeziębień. A i jeszcze sporo tranu połykamy w okresie jesienno-zimowym. 🙂
Czosnek, miód, mleko, czasami masło, to w moim domu klasyczne podejście do profilaktyki przeziębień. A i jeszcze sporo tranu połykamy w okresie jesienno-zimowym. 🙂
Czosnek, miód, mleko, czasami masło, to w moim domu klasyczne podejście do profilaktyki przeziębień. A i jeszcze sporo tranu połykamy w okresie jesienno-zimowym. 🙂
Czosnek, miód, mleko, czasami masło, to w moim domu klasyczne podejście do profilaktyki przeziębień. A i jeszcze sporo tranu połykamy w okresie jesienno-zimowym. 🙂
U nas w zasadzie nie stosuje się żadnej specjalnej profilaktyki. Synkowi podajemy od lat tran, w czystej postaci (!). Poza tym sporo owoców, warzyw. Nic specjalnego. W zasadzie to chyba mamy po prostu fart. Chorujemy rzadko i raczej z lekkim przebiegiem. Infekcje się zdarzają oczywiście, ale bez specjalnych konsekwencji. Trudno tu mówić o jakieś naszej metodzie czy zasłudze… Tak się dzieje i już. To o tyle dziwne, że wszyscy mamy bardzo duży kontakt z resztą społeczeństwa. Ja w komunikacji miejskiej, żona w pracy, synek w szkole. Może po prostu się uodporniliśmy? Nie mam pojęcia. Co do powszechnie stosowanych metod to każda jest według mnie dobra. Plus wypoczynek, plus regularne, wartościowe posiłki. Pozdrawiam Cię serdecznie i jak najmniej infekcji życzę! 🙂
U nas w zasadzie nie stosuje się żadnej specjalnej profilaktyki. Synkowi podajemy od lat tran, w czystej postaci (!). Poza tym sporo owoców, warzyw. Nic specjalnego. W zasadzie to chyba mamy po prostu fart. Chorujemy rzadko i raczej z lekkim przebiegiem. Infekcje się zdarzają oczywiście, ale bez specjalnych konsekwencji. Trudno tu mówić o jakieś naszej metodzie czy zasłudze… Tak się dzieje i już. To o tyle dziwne, że wszyscy mamy bardzo duży kontakt z resztą społeczeństwa. Ja w komunikacji miejskiej, żona w pracy, synek w szkole. Może po prostu się uodporniliśmy? Nie mam pojęcia. Co do powszechnie stosowanych metod to każda jest według mnie dobra. Plus wypoczynek, plus regularne, wartościowe posiłki. Pozdrawiam Cię serdecznie i jak najmniej infekcji życzę! 🙂
U nas w zasadzie nie stosuje się żadnej specjalnej profilaktyki. Synkowi podajemy od lat tran, w czystej postaci (!). Poza tym sporo owoców, warzyw. Nic specjalnego. W zasadzie to chyba mamy po prostu fart. Chorujemy rzadko i raczej z lekkim przebiegiem. Infekcje się zdarzają oczywiście, ale bez specjalnych konsekwencji. Trudno tu mówić o jakieś naszej metodzie czy zasłudze… Tak się dzieje i już. To o tyle dziwne, że wszyscy mamy bardzo duży kontakt z resztą społeczeństwa. Ja w komunikacji miejskiej, żona w pracy, synek w szkole. Może po prostu się uodporniliśmy? Nie mam pojęcia. Co do powszechnie stosowanych metod to każda jest według mnie dobra. Plus wypoczynek, plus regularne, wartościowe posiłki. Pozdrawiam Cię serdecznie i jak najmniej infekcji życzę! 🙂
U nas w zasadzie nie stosuje się żadnej specjalnej profilaktyki. Synkowi podajemy od lat tran, w czystej postaci (!). Poza tym sporo owoców, warzyw. Nic specjalnego. W zasadzie to chyba mamy po prostu fart. Chorujemy rzadko i raczej z lekkim przebiegiem. Infekcje się zdarzają oczywiście, ale bez specjalnych konsekwencji. Trudno tu mówić o jakieś naszej metodzie czy zasłudze… Tak się dzieje i już. To o tyle dziwne, że wszyscy mamy bardzo duży kontakt z resztą społeczeństwa. Ja w komunikacji miejskiej, żona w pracy, synek w szkole. Może po prostu się uodporniliśmy? Nie mam pojęcia. Co do powszechnie stosowanych metod to każda jest według mnie dobra. Plus wypoczynek, plus regularne, wartościowe posiłki. Pozdrawiam Cię serdecznie i jak najmniej infekcji życzę! 🙂
U nas w zasadzie nie stosuje się żadnej specjalnej profilaktyki. Synkowi podajemy od lat tran, w czystej postaci (!). Poza tym sporo owoców, warzyw. Nic specjalnego. W zasadzie to chyba mamy po prostu fart. Chorujemy rzadko i raczej z lekkim przebiegiem. Infekcje się zdarzają oczywiście, ale bez specjalnych konsekwencji. Trudno tu mówić o jakieś naszej metodzie czy zasłudze… Tak się dzieje i już. To o tyle dziwne, że wszyscy mamy bardzo duży kontakt z resztą społeczeństwa. Ja w komunikacji miejskiej, żona w pracy, synek w szkole. Może po prostu się uodporniliśmy? Nie mam pojęcia. Co do powszechnie stosowanych metod to każda jest według mnie dobra. Plus wypoczynek, plus regularne, wartościowe posiłki. Pozdrawiam Cię serdecznie i jak najmniej infekcji życzę! 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Moje sposoby… przede wszystkim trzeba utrzymywać ciało w cieple. Szczególnie kiedy jest się takim zmarzluchem jak ja. Tak więc imbir, chili, cynamon i inne rozgrzewające składniki i przyprawy. Flanelowa pościel, ciepłe getry itd. Hartowanie się na saunie i zimnym prysznicem po każdej kąpieli (to pierwsze często mi się zdarza, a to drugie no cóż.. sporadycznie, ale wiem, że pomaga :P) Do tego wszystko co zawiera witaminę C (nie tylko cytrusy które wychładzają, ale różne warzywa i owoce), zimą suplementuję też D3 (tran lub kapsułki), czytałam, że przy pierwszych objawach przeziębienia pomaga wzięcie uderzeniowej dawki właśnie wit D3. Nie miałam jeszcze okazji sprawdzić. Z czosnkiem i cebulą nie przesadzam, bo raz, że są ciężkostrawne, dwa, że ponoć w nadmiarze przestają mieć aż tak cudowne działanie – jak ze wszystkim. Ograniczam je więc do dni, w które czuję, że coś mnie łapie, i wtedy robię sobie na przykład kanapkę z wielkim wyciśniętym ząbkiem czosnku. Ale nie łapie mnie za często. 🙂
Ja robię syrop z miodu, imbiru i cytryny a ponadto jeszcze syrop czosnku i cebuli, ale za tym nie przepadam, ale tez jest bardzo skuteczne. I jeszcze odpowiednie ubranie jest ważne, gdy ubierzemy się za ciepło to tez niedobrze, człowiek się spoci, przewieje go i gotowe, może leżeć w łóżku.
Ja robię syrop z miodu, imbiru i cytryny a ponadto jeszcze syrop czosnku i cebuli, ale za tym nie przepadam, ale tez jest bardzo skuteczne. I jeszcze odpowiednie ubranie jest ważne, gdy ubierzemy się za ciepło to tez niedobrze, człowiek się spoci, przewieje go i gotowe, może leżeć w łóżku.
Ja robię syrop z miodu, imbiru i cytryny a ponadto jeszcze syrop czosnku i cebuli, ale za tym nie przepadam, ale tez jest bardzo skuteczne. I jeszcze odpowiednie ubranie jest ważne, gdy ubierzemy się za ciepło to tez niedobrze, człowiek się spoci, przewieje go i gotowe, może leżeć w łóżku.
Ja robię syrop z miodu, imbiru i cytryny a ponadto jeszcze syrop czosnku i cebuli, ale za tym nie przepadam, ale tez jest bardzo skuteczne. I jeszcze odpowiednie ubranie jest ważne, gdy ubierzemy się za ciepło to tez niedobrze, człowiek się spoci, przewieje go i gotowe, może leżeć w łóżku.
Ja robię syrop z miodu, imbiru i cytryny a ponadto jeszcze syrop czosnku i cebuli, ale za tym nie przepadam, ale tez jest bardzo skuteczne. I jeszcze odpowiednie ubranie jest ważne, gdy ubierzemy się za ciepło to tez niedobrze, człowiek się spoci, przewieje go i gotowe, może leżeć w łóżku.