Pisz bo wypadniesz z obiegu

Jak już zaczęłaś pisać tego bloga to czemu nie piszesz? No powinnaś przynajmniej jedną notkę na dwa dni wysmarować. Tak kochana takie są realia, nie piszesz nie ma cię. Pisz bo wypadniesz z obiegu i nikt do ciebie nie będzie zaglądał.  Coś się stało że nie ma u Ciebie notek? Jakiś kryzys? Nosz cholera, ja i moje kryzysy to ostatnia rzecz którą chciałabym Cię czytelniku zanudzać. Za mało masz własnych spraw, żeby jeszcze obarczać Cię moimi? Te i inne pytania przychodzą mi na priv. Z jednej strony to bardzo miłe, że ktoś jednak czeka z drugiej. pisze jak mam coś do powiedzenia. Nie jestem systematyczna i nigdy nie będę pogodziłam się z tą moją wadą.

Ilu blogerów tyle szkół pisania.

Wiesz, że jedna z nich mówi o tym, że masz zalewać czytelnika treściami tak bardzo jak tylko dasz radę. Serio serio. Masz codziennie dawać mu solidną porcjęinformacji i to nie tylko na blogu ale także na fb i insta inaczej wypadniesz z obiegu. A przecież wiadomo, że jak o Tobie nie mówią to Ciebie nie ma.

Mnie obecnie nie ma. Nie mam ochoty na pisane o zajebistości zimy, bo dla mnie to mordęga. Nogi marzną, ręce marzną, czapkę nosić trza, a jak się wygląda po zdjęciu czapki wiesz przecież. Śniegu po dupę, nawet u mnie w wózku, ledwo daję rade przejechać przez ten „piękny puch” który zbyt szybko staje się kłakiem szarej skołtunionej wełny uniemożliwiającej mi wszystko. No dobra pocieszeniem jest czasami zaznaczam czasami opcja driftowania po lodzie. 😀

Odnośnie systematyczności pisania wyznaję zasadę swoją, jedyną i słuszną, a uważam się za przeciętną pracująca polską kobietę.

Piszę z taką częstotliwością jak czytam inne blogi, a że pracuje na etacie to mało blogów czytam.

Pisz bo wypadniesz z obiegu

No bo niby kiedy mam to zrobić? Nie karmie piersią, teoretycznie mogłabym w pracy bo mam 30 minutową (tak, możecie zazdrościć) przerwę na jedzenie i rehabilitację, w praktyce, ta przerwa często jest pocięta na milion małych kawałków. W pracy pracuję, potem zakupy, po przyjściu do domu gotuje obiad, ogarniam (albo i nie) zlew i zabieram się za resztę rzeczy, które mam zrobić: w Twoim wypadku to pewnie prasowanie, pranie itepe, w moim to w zależności od dnia rehabilitacja lub praca nad szukaniem treści na strony, którymi się opiekuję. Ustawianie postów na fb, wypełnianiem ręcznym (sic!) tony dokumentów z pracy. Do tego zajrzeć do majstrów, wybrać to co jeszcze nie jest wybrane do mieszkania, domówić płytki, bo znowu zabrakło, szukać firmy która zrobi… to, lub owo. Wybrać okleinę, szukać tanich mebli.  Potem mycie się, tak bez kolacji, i nie dlatego że się odchudzam o co to to nie, dlatego że obiad był na kolację – na tak wyszło dziś i kilka dni pod rząd.  Więc kolacji nie ma. Mycie i sen. O nie, nie ma tak łatwo. Przez cały ten czas co próbowałaś pisać, pracować twoje dwa szczęścia potrzebowały czułości, po szybkim pogłaskaniu dwóch łysych grzbietów zganiałaś je bo – praca.

Teraz przed snem musisz to nadrobić inaczej w nocy obudzi cię dźwięk tłuczonego kubka, który nieopatrznie zostawiłaś gdzieś na blacie.

Nie ważne w którym miejscu, dopchają na brzeg blatu z tym, że teraz sytuacja się trochę zmieniła.  btw. Wiesz że piję z blaszanego kubka?, tak kompletne retro.

Pisz bo wypadniesz z obiegu

Kiedyś to Safi zrzucała, a Pixel się przyglądał, teraz on zrzuca, a ona niczym matka lwica patrzy, czy aby dobrze to robi, znaczy z odpowiednim temperamentem i siłą. Dzięki bogom i audiotece za audiobooki, przynajmniej mogę się z lekka ukulturalnić i bawiąc koty słucham książki. O 10 zaletach audiobooków już pisałam, zawsze możesz je sobie przypomnieć, jeśli jeszcze nie słuchasz. Więc bawisz się z kotami, a oczy same Ci się zamykają w końcu po jakiś 30 minutach udaje Ci się je udobruchać na tyle, że zaczynają na twoim ciele szukać miejsca do spania. Jest dobrze można zasnąć. No niby tak, ale w książce akurat wątek się zagęścił na tyle że siłą zmuszasz się do słuchania, w końcu zasypiasz nie wiedząc kiedy.

Rano – właściwie bladym świtem budzi Cię mąż kubkiem kawy, nie to nie moje marzenie inspirowane reklamą, ja mam naprawdę rano kubek kawy na dzień dobry od lat.

i od nowa życie Ci się kręci, uwierz moje też bywa monotonne jak flaki z olejem, chyba że ciśnienie podniesie mi niespodziewane przebicie opony, czy brak komunikacji dżojstika z bazą. Zastanawiam się wtedy jakich przewinień dokonałam w poprzednim wcieleniu, że teraz tak się męczę. O tym tez powinnam napisać żeby nie wypaść z obiegu, ba takie teksty najlepiej się czyta. O czym? o tym że komuś jest gorzej niż Tobie. Nie wyznaję takiej zasady, nigdy nie pocieszało mnie to że dzieci w Afryce i tak dalej. Nie wyznaję, a uważam się za osobę wrażliwą i godną zaufania.

Wiesz to jest cholernie trudny czas dla mnie, więc wybacz mi jeśli Cię zawiodłam i uważasz że jest mnie tu za mało.Pisz bo wypadniesz z obiegu

btw. wiesz że teraz piszę w zeszycie nie na klawiaturze i dużo lepiej mi z tym 🙂