Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady

Jestem człowiekiem, który ciągle wyznacza sobie nowe zadania.

Jako że niektóre z moich planów ze względów zdrowotnych musiały ulec zawieszeniu (studia), musiałam się zastanowić co dalej z tak pięknie rozpoczętym życiem tym bardziej, że wiek średni machał już do mnie z naprzeciwka.

Poczułam się bezpiecznie i na tyle stabilnie, że zastanawiałam się coby tu popsuć, żeby podnieść poziom adrenaliny. Znacie ten stan? 🙂 Niektórzy w tym momencie swojego życia zaczynają pasjonować się sportami ekstremalnymi, inni wywracają życie osobiste do góry nogami. My postanowiliśmy zadłużyć się na kilkadziesiąt lat i spełnić marzenie o większym mieszkaniu. I tu właściwie mogłabym zakończyć opowieść, bo oto rozpoczął się początek końca naszego spokoju. Od pomysłu do realizacji droga daleka, a im bardziej ten pomysł szalony tym dalsza.

Zawsze starałam się żyć normalnie. Tak, to „normalnie” prześladuje mnie odkąd pamiętam. Chciałam mieć normalne koleżanki, normalna szkołę, normalne wakacje pod namiotami, normalne życie. Niestety dla wózkowicza normalność nie istnieje, stosunkowo szybko się o tym przekonałam i utwierdzam w tym do dziś. Oczywiście są tego plusy jak to określiła jedna z moich koleżanek „ja muszę się godzinami robić na bóstwo, żeby mieć takie wejścia jak Ty” nvm.

Tuż po ukończeniu studiów kiedy chciałam jak niektórzy asystenci/pracownicy uczelni, żyć normalnie i móc zamieszkać w hotelu asystentów. Niestety nie było mi to dane, bo hotel nie umożliwiał tej normalności, gdyż nie był przystosowany.

Kolejny zamach na moją normalność dokonał się w czasie kiedy szukaliśmy mieszkania, do którego można by było normalnie wejść, czyli jak wszyscy drzwiami wejściowymi. Spółdzielnie mieszkaniowe, działające na ówczesnym rynku, jedyne co mogły mi zaproponować to wejście do mieszkania od strony balkonu. Nie chciałam wchodzić do swojego domu jak do kurnika, nie chciałam błota z kół na podłodze w salonie, nie chciałam się wyróżniać. W końcu udało się znaleźć taką spółdzielnię, która zapewniła mi super warunki. Tak i pisze to bez odrobiny sarkazmu. Dostałam to czego chciałam. Drzwi do klatki na fotokomórkę i pilota, windę platformową w klatce i wyposażona łazienkę. Tylko metraż, za mało: dla mojego męża, mnie, moich dwóch wózków, podnośnika, dwóch kotów z oprzyrządowaniem i gości których u nas zawsze pełno.

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady

Urządziliśmy się i mieszkamy kilkanaście lat w miarę dobrych warunkach, które z czasem stają się dla nas zbyt spartańskie. Jak to było „apetyt rośnie w miarę jedzenia”.  Stąd też nasza decyzja o zakupie większego, dużo większego mieszkania. W obecnych czasach nie ma żadnego problemu z dostosowanym wejściem do mieszkania, ale (tak ale musi być zawsze), ale tylko tego w którym mieszka osoba niepełnosprawna. Nadal jest dość mało osiedli, które dostosowują swoje budynki w 99%. Nam na szczęście udało się takie znaleźć.

Ci którzy chociaż raz w życiu urządzali swoje mieszkanie wiedzą, że zazwyczaj jest to bardzo bolesny proces.

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować.

Po pierwsze niewielu z nas ma taki wysoko rozwinięty zmysł estetyczny i taką wyobraźnię przestrzenną, żeby bez pomocy projektanta przenieść marzenia na rzeczywistość.

Po drugie jeśli mam do wyboru estetykę i modę, przeciwko wygodzie i praktyczności to, przynajmniej w moim przypadku,  wygoda wygrywa z jakąkolwiek modą.

Po kolejne nie ufam projektantom  ich aranżacje wnętrz bardzo często nie maja nic wspólnego z funkcjonalnością. Niestety niewielu z nich ma na tyle rozwinięte zmysły, żeby sobie wyobrazić, czego potrzebuję. Wielu z nich podchodzi do mnie bardzo sztampowo. Skoro jestem na wózku to w kuchni nie potrzebuje górnych szafek. Owszem nie sięgnę do nich, ale to nie znaczy, że nie potrzebuję. Nie mieszkam sama i nie używam całego wyposażenia kuchni w jednej chwili. Poza tym gdzieś muszę mieć coś ala spiżarnię. Można założyć, że szwankuje wywiad, ale moim zadaniem szwankuje coś jeszcze. Zwykłe ludzkie słuchanie ze zrozumieniem. Mnie osobiście wkurza, jak projektant narzuca mi swoje zdanie, chociaż nie do końca jest świadomy moich potrzeb, ale tak bardzo boi się przyznać, że nigdy takiej kuchni nie rysował, że próbuje mnie zagadać swoimi pomysłami. Ostatnie spotkanie w studio planującym kuchnie, doprowadziło mnie prawie do szewskiej pasji. Tłumaczę kobiecie, że cichy domyk, zastosowany w szufladach, u mnie się nie sprawdzi, gdyż żeby otworzyć szufladę muszę nią najpierw szarpnąć, na co nie zawsze będe miała siłę. Na to ona mi odpowiada, że szuflada może być mniejsza. Tu nie chodzi o ilość rzeczy w szufladzie, bo nawet jak jest pusta nie dam rady tego zrobić. Oczywiście wyszliśmy bez projektu.

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady

Stajemy przed trudnymi, czasami absurdalnymi wyborami.

Począwszy od rozmieszczenia instalacji internetowej, elektrycznej, przycisków włączających prąd (nie znam fachowej nazwy) poprzez panele, gresy, terakoty, farby, glazurę. Pojawiają się pytania czy farba, czy tapeta, następnie musimy zdecydować jakiej marki farba, jaki kolor farby, jakie wyposażenie kuchni, krany, okapy, zlewy. Kolejny problem to gdzie to kupić. Najlepiej najfajniej byłoby dokonać zakupów w jednym sklepie, ale niewiele jest sklepów, które spełniają wszystkie zmienne zadowalające taką jednostkę jak ja. I tu konieczne jest zwiedzanie sklepów, fotografowanie tego co nam się podoba i układanie w katalogach w komputerze.  W dzisiejszych czasach wybór jest ogromny i na szczęście jest sporo sklepów/marketów w których mogę się swobodnie poruszać.  Nie wiem jak u Ciebie, ja po spędzeniu kilku godzin w takim dobrze zaopatrzonym markecie, dostaję od nadmiaru bólu głowy.

Wiem, że bez spisu czynności nie poradzę/ nie poradzimy sobie.  I tu zaczynają się schody, bo od czego tak naprawdę trzeba zacząć? Moim skromnym zdaniem od postawienia sobie pytania.

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady

Czy bardziej dla nas liczy się jakość, czy cena?

Ja wychodzę z praktycznego założenia, wolę na początku wydać więcej na rzeczy, które ciężko zmienić tj. terakota, ceramika łazienkowa itp. One muszą mi posłużyć do końca mojego przebywania w mieszkaniu. Za to mogę zaoszczędzić np. na dodatkach i meblach, które nie są pod zabudowę.

Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady

Koniecznym jest zrobienie listy, na której to ustalimy priorytety. O rozmieszczeniu niektórych rzeczy musimy zdecydować jeszcze przed odebraniem kluczy.

  • W pierwszej kolejności trzeba wstępne zaplanować co na której ścianie ma być, bo tam doprowadzamy  przyłącze wody do zmywarki, gniazdo siłowe do indukcji, zasilanie do urządzeń kuchennych, multimedialnych. Nie ma nic bardziej odrażającego niż walające się po domu przedłużacze, czy też wiszące kable, których zapomnieliśmy zaplanować i schować pod tynkiem.  Można oczywiście rozkuć ściany w późniejszym etapie, ale po co robić to dwa razy.
  • Następnie wybieramy kolorystykę naszego mieszkania, ustalamy ją sami bądź korzystamy z gotowych schematów. Inspiracje wnętrz można znaleźć wszędzie. Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - poradyMożna też po prostu wybrać styl, który najbardziej nam odpowiada. Styl skandynawski, styl prowansalski lub styl rustykalny lub…. jakikolwiek inny. I tu (bynajmniej dla mnie) zaczyna być trudno. Z jednej strony podobają mi się obowiązujące obecnie aranżacje mieszkań, a z drugiej nie chciałabym mieć mieszkania urządzonego jak wszyscy. Obecne standardy powodują, że dzięki społecznościówkom, większość z nas dobrowolnie zgadza się na powielanie wzorców, które zostały uznane za modne. Skutki takich zachowań można zaobserwować np. na instagramie. Często nie jesteś w stanie odróżnić czy to zdjęcie kuchni pani A czy pana B.
  • Budżet – ja wybieram to co mi się podoba – podliczam i weryfikuję z budżetem. Na tym etapie zastanawiam się z czego mogę zrezygnować, co mogę zamienić na tańszy odpowiednik, a czego absolutnie nie pozwolę ruszyć. To chyba najtrudniejszy moment, bo z jednej strony chcemy żeby było ładnie i funkcjonalnie i trwało latami, a z drugiej wyrzucenie kasy na terakotę w kwocie 350 zł za m2 to lekka przesada wg mnie oczywiście.
  • Zakupy – najżmudniejsza i najbardziej pracochłonna część urządzania wnętrz. Do jej w miarę bezbolesnego przejścia potrzeba dobrze rozwiniętego zmysłu logistycznego, ale też uświadomienia sobie pewnych zależności. Nas Przyjaciel uświadomił, że składowanie materiałów w garażu niezamieszkałego budynku to średni pomysł. I niby człowiek wie, że złodzieje istnieją na świecie, a z drugiej strony wierzy, że jego to nie dotknie.Jak urządzić mieszkanie i nie zwariować - porady
  • Ekipa – najlepsze te z polecenia godnych zaufania ludzi. Warto więcej zapłacić i mieć zrobione porządnie, niż zapłacić mniej i wkurzać się, że trzeba stale pilnować żeby czegoś nie zepsuli. Oczywiście nie polecam oddania kluczy i nie interesowania się postępami prac, ale pokazywanie palcem i stanie nad głową specjalistów, to też nie jest metodą.
  • Projektowanie wnętrza. Tu też obowiązuje zasada. Jeżeli coś możesz wymienić bez większych przeszkód, możesz na tym zaoszczędzić. Dla przykładu napiszę Ci, że w naszym obecnym mieszkaniu 3 lata obywaliśmy się bez żyrandola zanim znalazłam taki, który spełniał moje oczekiwania.
  • Zamieszkanie, codzienność. 🙂 Picie kawy w nowym mieszkaniu, przy nowym stole z ulubionego starego kubka to najpiękniejsza chwila, która wymazuje wcześniejsze niedogodności.

Znam wiele osób, które uwielbiają szperać, wybierać i dopasowywać mieszkanie do swojego wyobrażenia. Ja ponad wszystko przedkładam praktyczność, ale tak musi być jak ma się w domu dwa nieznośne koty, które potrafią pozrzucać z komody przeszkadzające im durnostrojki i rozbić w drobny mak ulubione świeczniki,  czy figurki. Uprzedzając pytania, nie da się ich wychować, a wyrzucenie kotów nie wchodzi w grę. Projektowanie wnętrz, nauka logistyki w trybie bardzo pilnym – tym się właśnie zajmuję ostatnimi czasy.

Do której grupy się zaliczasz? Do tych którzy lubią, potrafią i wiedzą jak urządzić mieszkanie? Czy do tych, którzy nie znoszą zmian?