Nie da się zautomatyzować relacji międzyludzkich w mediach społecznościowych.
Czynnik ludzki ma znaczenie, jeśli uwierzyłeś, że jest inaczej – jesteś w błędzie i sam o tym jeszcze nie wiesz.

Internet zalewa nas cudownościami, na których szanujący się bloger MUSI BYĆ instagram, pinterst, twitter, snapchat, linkedin, youtoube no i Facebook.
Zaistnienie na tych wszystkich platformach powoduje, że czas przeznaczony na blogowanie kurczy się, a gdzie znaleźć czas na pracę zarobkową, na życie off-line, czy też na sen.
W związku z tym każdy z nas (no dobra większość – nie uogólniać pierwsza zasada pisania do ludzi) szuka rozwiązań, ułatwień, chce zaoszczędzić czas używając aplikacji, które za niego będą podtrzymywać aktywność w socjalach. I po odnalezieniu takiego cuda jaramy się, najpierw tym że to znaleźliśmy, potem że działa, a później, że ludzie są na tyle gupi, że łykają takie „kwiatki”.
Klikalność nam rośnie i jest pięknie.
Otóż nie łykają. Uświadomcie sobie, że ludź do którego piszesz nie jest „głópi”, ba jest zazwyczaj bardzo bystry, bo przecież tak jak Ty działa w tej samej branży i na tych samych platformach. Bardzo niewielki odsetek ludzi czytających Cię nie bloguje, bądź nie działa w socjalach – musi działać, bo przecież tam Cię znalazł. Oczywista oczywistość.

Znacie to, pojawia się jakiś profil na FB i w ciągu miesiąca ma 3 razy tyle lubisiów niż Ty. To samo na insta i na innych – zachodzisz w głowę, jak oni to robią?
Otóż odpowiedź jest jedna. Jeśli pod ich postami nie ma aktywności – czytaj sensownych komentarzy w liczbie chociaż 10% tego co mają oznaczone jako ilość lubisiów to wiedz, że kupili sobie polubienia. Przykro mi, że pozbawiłam Cię złudzeń. Istnieją tacy, którzy zamiast cierpliwie stosować szantaż emocjonalny wśród znajomych, angażować się w komcie za komcie, po prostu kupują czyjś kciuk do góry. Tak, można tego dokonać, tak, to działa! To znaczy, że możesz sobie dokupić subów na YT, polubienia posta, followersów też możesz.
Nie możesz kupić komentarzy budujących relacje – nie wymyślono jeszcze takiego boota.
Testowałam rożne apki i polepszacze na przykład takie które z automatu wrzucają stare posty na tweeta tudzież inne platformy. Testowałam program, który obsługuje za Ciebie insta, serduszkuje za Ciebie i podąża za innymi. W aplikacji, która automatyzuje nasze działania na Instagramie możesz nawet wpisać teksty, które maja się pojawiać w Twoim imieniu na innych profilach.
Fajne prawda? Zajefajne tylko, że one również nie budują relacji, ba… musisz wpisać coś co będzie w miarę neutralne, gdyż nie ma nic gorszego niż przypał z źle napisanego komentarza. Typu na zdjęciu jest nagrobek, a program za Ciebie dodaje komentarz w stylu „jakie słodkie” lub coś równie idiotycznego i gównoburza gotowa.
Traktuj innych tak jak chciałbyś być traktowany.

Jeśli zależy Ci na sensownych czytelnikach, Twojego bloga, takich którzy mają coś do powiedzenia, tak też się zachowuj.
Normalny czytelnik nie łyknie w środku lata notki o przygotowaniu do bożego narodzenia – chyba że to Twój celowy fejk i że reagujesz na komentarze pod takowym wpisem. A Twoja jedyna aktywność na danej platformie to wrzucenie linka do swoich postów przez automat – serio? Wrzucanie linków do bloga, gdzie popadnie nie jest fajną promocją i nie wierz innym, którzy twierdzą że jest inaczej – okłamują Cię.
Dlaczego? Chociażby z jednego najprostszego powodu, popatrz na grupy w których jesteś, ilu znajomych jest z Tobą w rożnych grupach. Co z tego, że grupa liczy 1029201 osób skoro aktywnych jest 100, a z tej setki połowę znasz, przynajmniej kojarzysz i kisisz się z nimi w tych samych treściach z tygodnia na tydzień. To jak wołanie o kasę w tłumie ludzi bez grosza, ktoś tam grosikiem sypnie ale szału nie ma.
Trochę mi zajęło, zanim przekonałam się, że same linki nic nie dają, że odgrzewane posty mogą co najwyżej nabawić nas niestrawności. Dzięki Pawłowi z Bookworm on the run i Bartkowi z Gender Gosposi wiem, że takie akcje na tweecie to nie przejdą. Trzeba czegoś więcej, żeby mieć fajnych i mądrych czytelników. Sama również nie obserwuję ludzi, u których na ścianie widnieją li jedynie linki do ich osobistych wypocin.
Każde z socjal mediów ma swoją specyficzną społeczność, ale KAŻDA z nich ma swój rozum i wie gdzie autor się angażuje, a gdzie ma to w nosie.
Nie stosuj bezmyślnie wszystkich poradników jakie znajdziesz w sieci.
Miej świadomość, że możesz co najwyżej stać się materiałem na mem.
Jest co raz więcej stron z kupionymi polubieniami..
no niestety, a reklamodawcy sie na to nabieraja 🙁
Jest co raz więcej stron z kupionymi polubieniami..
no niestety, a reklamodawcy sie na to nabieraja 🙁
no niestety, a reklamodawcy sie na to nabieraja 🙁
no niestety, a reklamodawcy sie na to nabieraja 🙁
Czasem lepiej skupić się na dwóch platformach, ale porządnie się w nie angażować 😉
Słusznie prawisz, dlatego tez odpuscilam sobie kilka z nich 🙂
Czasem lepiej skupić się na dwóch platformach, ale porządnie się w nie angażować 😉
Słusznie prawisz, dlatego tez odpuscilam sobie kilka z nich 🙂
Słusznie prawisz, dlatego tez odpuscilam sobie kilka z nich 🙂
Słusznie prawisz, dlatego tez odpuscilam sobie kilka z nich 🙂
Słusznie prawisz, dlatego tez odpuscilam sobie kilka z nich 🙂
Nie dałabym rady być na wszystkim. Przecież jeszcze trzeba żyć. 🙂 Ograniczyłam się do fejsa i insta i to mi na razie musi wystarczyć. Zwłaszcza, że ja z tych co wolą budować relacje. 🙂 A żeby je budować nie wystarczy wrzucić posta i czekać na lajki. Trzeba też interesować się tym co robią inni i to szczerze, nie w stylu „fajny post, zapraszam do mnie”. A to wymaga czasu. Dobrze że o tym piszesz. Coraz więcej jest w necie takich prawdziwych porad, ale chyba nigdy nie za dużo.
Basiu po co zyc 🙂 Fejm sie sam nie nabije 😀
Odnośnie porad, nie ma drog na skróty, zeby osiagnac cos prawdziwego musimy byc prawdziwi. I tyle a nie zautomatyzowani
Nie dałabym rady być na wszystkim. Przecież jeszcze trzeba żyć. 🙂 Ograniczyłam się do fejsa i insta i to mi na razie musi wystarczyć. Zwłaszcza, że ja z tych co wolą budować relacje. 🙂 A żeby je budować nie wystarczy wrzucić posta i czekać na lajki. Trzeba też interesować się tym co robią inni i to szczerze, nie w stylu „fajny post, zapraszam do mnie”. A to wymaga czasu. Dobrze że o tym piszesz. Coraz więcej jest w necie takich prawdziwych porad, ale chyba nigdy nie za dużo.
Basiu po co zyc 🙂 Fejm sie sam nie nabije 😀
Odnośnie porad, nie ma drog na skróty, zeby osiagnac cos prawdziwego musimy byc prawdziwi. I tyle a nie zautomatyzowani
Basiu po co zyc 🙂 Fejm sie sam nie nabije 😀
Odnośnie porad, nie ma drog na skróty, zeby osiagnac cos prawdziwego musimy byc prawdziwi. I tyle a nie zautomatyzowani
Basiu po co zyc 🙂 Fejm sie sam nie nabije 😀
Odnośnie porad, nie ma drog na skróty, zeby osiagnac cos prawdziwego musimy byc prawdziwi. I tyle a nie zautomatyzowani
Basiu po co zyc 🙂 Fejm sie sam nie nabije 😀
Odnośnie porad, nie ma drog na skróty, zeby osiagnac cos prawdziwego musimy byc prawdziwi. I tyle a nie zautomatyzowani
Nie dałabym rady być na wszystkim. Przecież jeszcze trzeba żyć. 🙂 Ograniczyłam się do fejsa i insta i to mi na razie musi wystarczyć. Zwłaszcza, że ja z tych co wolą budować relacje. 🙂 A żeby je budować nie wystarczy wrzucić posta i czekać na lajki. Trzeba też interesować się tym co robią inni i to szczerze, nie w stylu „fajny post, zapraszam do mnie”. A to wymaga czasu. Dobrze że o tym piszesz. Coraz więcej jest w necie takich prawdziwych porad, ale chyba nigdy nie za dużo.
Święta prawda 🙂
Blogerzy zapomnieli jak blogować.
Tak samo śmieję się, że jak grzyby po deszczu rosną blogi poradnikowe typu „jak blogować”, „jak zarobić na blogu” lub „jak przyciągnąć czytelników”. Przydatne, nie powiem. Chociaż też nie w każdym przypadku 😛
Ale tylko w pewnej ilości. Gdy wpadam w ciągu dnia na dziesiątego bloga z serii „poradnik małego blogera” mam ochotę krzyczeć. W blogach szukam głównie rozrywki, przemyśleń i doświadczeń innych.
I kontaktu. Kontaktu do żywej, prawdziwej duszyczki po tej drugiej stronie 🙂
Ja też mam dosyć tych blogów „jak blogować”. Zresztą jak im wierzyć, skoro wielu z tych samozwańczych ekspertów ma mniejsze osiągi od przeciętnego małego bloga? Albo te webinaria… Raz się skusiłam na takie i przez 40 minut były truizmy o Facebooku, a na koniec… Kilkuprocentowa zniżka na płatny kurs. 😀
Haha, to chyba trafiłyśmy na tego samego webinara 😀 Albo wszystkie po prostu wyglądają podobnie, czyli dam Ci liznąć troszkę tej „tajemnej” wiedzy, ale resztę sobie musisz u mnie wykupić.
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Dzięki, potwierdziłeś i oczyściłeś moje sumienie 🙂
Już nie mam wyrzutów sumienia, że niemal każdy webinar o blogowaniu omijam szerokim łukiem.
I niech tak zostanie 🙂
Dokładnie Andrzej mam takie samo zdanie na ten temat. Treści za które chcą brać pieniądze są dostępne w sieci, a takich prawdziwych webinarów brak 🙂
Haha, to chyba trafiłyśmy na tego samego webinara 😀 Albo wszystkie po prostu wyglądają podobnie, czyli dam Ci liznąć troszkę tej „tajemnej” wiedzy, ale resztę sobie musisz u mnie wykupić.
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Dzięki, potwierdziłeś i oczyściłeś moje sumienie 🙂
Już nie mam wyrzutów sumienia, że niemal każdy webinar o blogowaniu omijam szerokim łukiem.
I niech tak zostanie 🙂
I niech tak zostanie 🙂
I niech tak zostanie 🙂
I niech tak zostanie 🙂
I niech tak zostanie 🙂
I niech tak zostanie 🙂
I niech tak zostanie 🙂
Dzięki, potwierdziłeś i oczyściłeś moje sumienie 🙂
Już nie mam wyrzutów sumienia, że niemal każdy webinar o blogowaniu omijam szerokim łukiem.
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Dokładnie Andrzej mam takie samo zdanie na ten temat. Treści za które chcą brać pieniądze są dostępne w sieci, a takich prawdziwych webinarów brak 🙂
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Wiecie co? Chyba wszystkie webinary są takie same. Byłem na kilku różnych i każdy był DOKŁADNIE wg tego samego schematu. Najpierw pół godziny bicia piany, chwalenia się osiągnięciami i autoreklamy, potem pieprzenie o znanych wszystkim faktach i w końcu zaproszenie na płatne kursy, przy czym nie spodziewam się znaleźć tam więcej niż jest to dostępne w internecie. Kwestia tylko wyszukania sobie.
Haha, to chyba trafiłyśmy na tego samego webinara 😀 Albo wszystkie po prostu wyglądają podobnie, czyli dam Ci liznąć troszkę tej „tajemnej” wiedzy, ale resztę sobie musisz u mnie wykupić.
Terii a ja mam odruch wymiotny jak widzę po raz setny te same treści 🙂
Święta prawda 🙂
Blogerzy zapomnieli jak blogować.
Tak samo śmieję się, że jak grzyby po deszczu rosną blogi poradnikowe typu „jak blogować”, „jak zarobić na blogu” lub „jak przyciągnąć czytelników”. Przydatne, nie powiem. Chociaż też nie w każdym przypadku 😛
Ale tylko w pewnej ilości. Gdy wpadam w ciągu dnia na dziesiątego bloga z serii „poradnik małego blogera” mam ochotę krzyczeć. W blogach szukam głównie rozrywki, przemyśleń i doświadczeń innych.
I kontaktu. Kontaktu do żywej, prawdziwej duszyczki po tej drugiej stronie 🙂
Terii a ja mam odruch wymiotny jak widzę po raz setny te same treści 🙂
Święta prawda 🙂
Blogerzy zapomnieli jak blogować.
Tak samo śmieję się, że jak grzyby po deszczu rosną blogi poradnikowe typu „jak blogować”, „jak zarobić na blogu” lub „jak przyciągnąć czytelników”. Przydatne, nie powiem. Chociaż też nie w każdym przypadku 😛
Ale tylko w pewnej ilości. Gdy wpadam w ciągu dnia na dziesiątego bloga z serii „poradnik małego blogera” mam ochotę krzyczeć. W blogach szukam głównie rozrywki, przemyśleń i doświadczeń innych.
I kontaktu. Kontaktu do żywej, prawdziwej duszyczki po tej drugiej stronie 🙂
Święta prawda 🙂
Blogerzy zapomnieli jak blogować.
Tak samo śmieję się, że jak grzyby po deszczu rosną blogi poradnikowe typu „jak blogować”, „jak zarobić na blogu” lub „jak przyciągnąć czytelników”. Przydatne, nie powiem. Chociaż też nie w każdym przypadku 😛
Ale tylko w pewnej ilości. Gdy wpadam w ciągu dnia na dziesiątego bloga z serii „poradnik małego blogera” mam ochotę krzyczeć. W blogach szukam głównie rozrywki, przemyśleń i doświadczeń innych.
I kontaktu. Kontaktu do żywej, prawdziwej duszyczki po tej drugiej stronie 🙂
Nigdy nie próbowałam nabierać czytelników, czy podsuwać im coś, co by „łyknęli”. Piszę bloga od serca, SM traktuję jako przedłużenie bloga, dlatego tam też staram się pisać od siebie. I zgadzam się, że jak ktoś coś robi pod publiczkę, to to zazwyczaj od razu bardzo widać.
Nigdy nie próbowałam nabierać czytelników, czy podsuwać im coś, co by „łyknęli”. Piszę bloga od serca, SM traktuję jako przedłużenie bloga, dlatego tam też staram się pisać od siebie. I zgadzam się, że jak ktoś coś robi pod publiczkę, to to zazwyczaj od razu bardzo widać.
Nigdy nie próbowałam nabierać czytelników, czy podsuwać im coś, co by „łyknęli”. Piszę bloga od serca, SM traktuję jako przedłużenie bloga, dlatego tam też staram się pisać od siebie. I zgadzam się, że jak ktoś coś robi pod publiczkę, to to zazwyczaj od razu bardzo widać.
Nie ważne co mówią ważne że mówią? 😉
A tak na serio- zgadzam się w 100%. W blogowaniu to czytelnik jest najważniejszy!
Ja nie ogarniam większości must be social mediów, także nie mogę się wypowiadać jako prawdziwy blogger. Aczkolwiek czasem too much is too bad 😉
Ogarniasz ogarniasz ino troche sie krygujesz :*
Przeceniasz mnie bo wiele rzeczy robię na tzw. pałę, ale dzięki :*
Nie ważne co mówią ważne że mówią? 😉
A tak na serio- zgadzam się w 100%. W blogowaniu to czytelnik jest najważniejszy!
Ja nie ogarniam większości must be social mediów, także nie mogę się wypowiadać jako prawdziwy blogger. Aczkolwiek czasem too much is too bad 😉
Ogarniasz ogarniasz ino troche sie krygujesz :*
Nie ważne co mówią ważne że mówią? 😉
A tak na serio- zgadzam się w 100%. W blogowaniu to czytelnik jest najważniejszy!
Ja nie ogarniam większości must be social mediów, także nie mogę się wypowiadać jako prawdziwy blogger. Aczkolwiek czasem too much is too bad 😉
Ogarniasz ogarniasz ino troche sie krygujesz :*
Nie ważne co mówią ważne że mówią? 😉
A tak na serio- zgadzam się w 100%. W blogowaniu to czytelnik jest najważniejszy!
Ja nie ogarniam większości must be social mediów, także nie mogę się wypowiadać jako prawdziwy blogger. Aczkolwiek czasem too much is too bad 😉
Ogarniasz ogarniasz ino troche sie krygujesz :*
Przeceniasz mnie bo wiele rzeczy robię na tzw. pałę, ale dzięki :*
Przeceniasz mnie bo wiele rzeczy robię na tzw. pałę, ale dzięki :*
Przeceniasz mnie bo wiele rzeczy robię na tzw. pałę, ale dzięki :*
Przeceniasz mnie bo wiele rzeczy robię na tzw. pałę, ale dzięki :*
Co prawda to prawda. Kupienie lajków jest na chwilę. A potem powstaje pewno wielka dziura. Wtedy dopiero statystyki szaleją. Ja tam wolę swoje parę polubieni na tydzień, a systematycznie 🙂 I chcę wierzyć, że to zasługa tego co napisałam.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Co prawda to prawda. Kupienie lajków jest na chwilę. A potem powstaje pewno wielka dziura. Wtedy dopiero statystyki szaleją. Ja tam wolę swoje parę polubieni na tydzień, a systematycznie 🙂 I chcę wierzyć, że to zasługa tego co napisałam.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Co prawda to prawda. Kupienie lajków jest na chwilę. A potem powstaje pewno wielka dziura. Wtedy dopiero statystyki szaleją. Ja tam wolę swoje parę polubieni na tydzień, a systematycznie 🙂 I chcę wierzyć, że to zasługa tego co napisałam.
Szczerze to nie wiem czy potem jest dziura, ale wiem ze to niefajne, bo za soba nic nie niesie.
Trafione w punkt 🙂
Dziękuję 🙂
Trafione w punkt 🙂
Dziękuję 🙂
Dziękuję 🙂
Dziękuję 🙂
Trafione w punkt 🙂
Taki to już urok social mediów…wygrywają nie Ci co stworzą jeden genialny wpis, który przyciągnie milion lubisiów w tydzień, tylko ci , którzy latami pracują na swój autorytet.
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Taki to już urok social mediów…wygrywają nie Ci co stworzą jeden genialny wpis, który przyciągnie milion lubisiów w tydzień, tylko ci , którzy latami pracują na swój autorytet.
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Taki to już urok social mediów…wygrywają nie Ci co stworzą jeden genialny wpis, który przyciągnie milion lubisiów w tydzień, tylko ci , którzy latami pracują na swój autorytet.
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Taki to już urok social mediów…wygrywają nie Ci co stworzą jeden genialny wpis, który przyciągnie milion lubisiów w tydzień, tylko ci , którzy latami pracują na swój autorytet.
Tak, latami. Jeden buum moze zrobic sobie ktos kto juz jest znany 🙂
Co raca, to racja:) Ja prowadze wraz z siostra bloga kulinarnego, gotujemy prosto z serca:D
mam nadzieje że z produktów a nie z serca 😀
Co raca, to racja:) Ja prowadze wraz z siostra bloga kulinarnego, gotujemy prosto z serca:D
mam nadzieje że z produktów a nie z serca 😀
Co raca, to racja:) Ja prowadze wraz z siostra bloga kulinarnego, gotujemy prosto z serca:D
mam nadzieje że z produktów a nie z serca 😀
Co raca, to racja:) Ja prowadze wraz z siostra bloga kulinarnego, gotujemy prosto z serca:D
Taka prawda. Dobre treści obronią się same, a kupowanie lajków nie pomoże. Teraz nie liczą się już nawet zasięgi, a zaangażowanie fanów (chociaż bardziej pasuje słowo czytelników). Niestety, zawsze będzie ta część blogosfery, której mottem przewodnim jest 'fajny wpis, wpadnij do mnie’ – i w social mediach będzie tak samo, niestety. A reszta świadomie i mądrze powinna dbać o to, by przyciągać treścią, a nie kupionymi lajkami 😉
Żeby znaleźć kogoś kogo wato obserwowac i czytac go, niestety trzeba troche pogrzebac 🙁
Trzeba pogrzebać, zwykle ci lepsi jakoś bardziej się ukrywają… ale nadal da się znaleźć fajnych ludzi, ciekawe strony i wszystko inne, czego szukamy. Ot, trzeba być cierpliwym i tyle 😉
Taka prawda. Dobre treści obronią się same, a kupowanie lajków nie pomoże. Teraz nie liczą się już nawet zasięgi, a zaangażowanie fanów (chociaż bardziej pasuje słowo czytelników). Niestety, zawsze będzie ta część blogosfery, której mottem przewodnim jest 'fajny wpis, wpadnij do mnie’ – i w social mediach będzie tak samo, niestety. A reszta świadomie i mądrze powinna dbać o to, by przyciągać treścią, a nie kupionymi lajkami 😉
Żeby znaleźć kogoś kogo wato obserwowac i czytac go, niestety trzeba troche pogrzebac 🙁
Trzeba pogrzebać, zwykle ci lepsi jakoś bardziej się ukrywają… ale nadal da się znaleźć fajnych ludzi, ciekawe strony i wszystko inne, czego szukamy. Ot, trzeba być cierpliwym i tyle 😉
Trzeba pogrzebać, zwykle ci lepsi jakoś bardziej się ukrywają… ale nadal da się znaleźć fajnych ludzi, ciekawe strony i wszystko inne, czego szukamy. Ot, trzeba być cierpliwym i tyle 😉
Taka prawda. Dobre treści obronią się same, a kupowanie lajków nie pomoże. Teraz nie liczą się już nawet zasięgi, a zaangażowanie fanów (chociaż bardziej pasuje słowo czytelników). Niestety, zawsze będzie ta część blogosfery, której mottem przewodnim jest 'fajny wpis, wpadnij do mnie’ – i w social mediach będzie tak samo, niestety. A reszta świadomie i mądrze powinna dbać o to, by przyciągać treścią, a nie kupionymi lajkami 😉
Taka prawda. Dobre treści obronią się same, a kupowanie lajków nie pomoże. Teraz nie liczą się już nawet zasięgi, a zaangażowanie fanów (chociaż bardziej pasuje słowo czytelników). Niestety, zawsze będzie ta część blogosfery, której mottem przewodnim jest 'fajny wpis, wpadnij do mnie’ – i w social mediach będzie tak samo, niestety. A reszta świadomie i mądrze powinna dbać o to, by przyciągać treścią, a nie kupionymi lajkami 😉
Taka prawda. Dobre treści obronią się same, a kupowanie lajków nie pomoże. Teraz nie liczą się już nawet zasięgi, a zaangażowanie fanów (chociaż bardziej pasuje słowo czytelników). Niestety, zawsze będzie ta część blogosfery, której mottem przewodnim jest 'fajny wpis, wpadnij do mnie’ – i w social mediach będzie tak samo, niestety. A reszta świadomie i mądrze powinna dbać o to, by przyciągać treścią, a nie kupionymi lajkami 😉
zgadzam się z Tobą 🙂 I tak naprawdę co to za przyjemność nie angażowanie się w to co się robi, zwłaszcza, że blog to przede wszystkim hobby? ani się człowiek nie cieszy że ktoś skomentował, ani że liknął itd. 🙁
a tak mimo, ze może ilość polubień I odwiedzajacych, obserwujących nie jest jakaś straszna ilość to jednak wydaje mi się, że satysfakcja jest wazniejsza I to co się dostaje w zamian od stałych czytelników 🙂
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
zgadzam się z Tobą 🙂 I tak naprawdę co to za przyjemność nie angażowanie się w to co się robi, zwłaszcza, że blog to przede wszystkim hobby? ani się człowiek nie cieszy że ktoś skomentował, ani że liknął itd. 🙁
a tak mimo, ze może ilość polubień I odwiedzajacych, obserwujących nie jest jakaś straszna ilość to jednak wydaje mi się, że satysfakcja jest wazniejsza I to co się dostaje w zamian od stałych czytelników 🙂
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
zgadzam się z Tobą 🙂 I tak naprawdę co to za przyjemność nie angażowanie się w to co się robi, zwłaszcza, że blog to przede wszystkim hobby? ani się człowiek nie cieszy że ktoś skomentował, ani że liknął itd. 🙁
a tak mimo, ze może ilość polubień I odwiedzajacych, obserwujących nie jest jakaś straszna ilość to jednak wydaje mi się, że satysfakcja jest wazniejsza I to co się dostaje w zamian od stałych czytelników 🙂
I od stąłych i od szczerych, którzy ci w pewnym momencie zamiast pisac „jakie to slodkie” napisza „chyba mialas gorszy dzien” lub „to post z dupy” 😀
zgadzam się z Tobą 🙂 I tak naprawdę co to za przyjemność nie angażowanie się w to co się robi, zwłaszcza, że blog to przede wszystkim hobby? ani się człowiek nie cieszy że ktoś skomentował, ani że liknął itd. 🙁
a tak mimo, ze może ilość polubień I odwiedzajacych, obserwujących nie jest jakaś straszna ilość to jednak wydaje mi się, że satysfakcja jest wazniejsza I to co się dostaje w zamian od stałych czytelników 🙂
mnie zawsze bawi i jednoczesnie zasmuca, ze pod durnymi memami, smiesznymi obrazkami jest zwykle tysiace lajków więcej, niż pod wartościowymi treściami. Moi znajomi potrafią udostepniac przez tydzień trenera Niemiec wąchającego swojej jaja, ale tylko niektórzy odważyli się udostępnic moją prośbę o pomoc.
OO to prawda te durnowate memy…! chociaż tych apeli pomocowych jest tak dużo że ludziom się stępiła empatia.
mnie zawsze bawi i jednoczesnie zasmuca, ze pod durnymi memami, smiesznymi obrazkami jest zwykle tysiace lajków więcej, niż pod wartościowymi treściami. Moi znajomi potrafią udostepniac przez tydzień trenera Niemiec wąchającego swojej jaja, ale tylko niektórzy odważyli się udostępnic moją prośbę o pomoc.
OO to prawda te durnowate memy…! chociaż tych apeli pomocowych jest tak dużo że ludziom się stępiła empatia.
mnie zawsze bawi i jednoczesnie zasmuca, ze pod durnymi memami, smiesznymi obrazkami jest zwykle tysiace lajków więcej, niż pod wartościowymi treściami. Moi znajomi potrafią udostepniac przez tydzień trenera Niemiec wąchającego swojej jaja, ale tylko niektórzy odważyli się udostępnic moją prośbę o pomoc.
mnie zawsze bawi i jednoczesnie zasmuca, ze pod durnymi memami, smiesznymi obrazkami jest zwykle tysiace lajków więcej, niż pod wartościowymi treściami. Moi znajomi potrafią udostepniac przez tydzień trenera Niemiec wąchającego swojej jaja, ale tylko niektórzy odważyli się udostępnic moją prośbę o pomoc.
mnie zawsze bawi i jednoczesnie zasmuca, ze pod durnymi memami, smiesznymi obrazkami jest zwykle tysiace lajków więcej, niż pod wartościowymi treściami. Moi znajomi potrafią udostepniac przez tydzień trenera Niemiec wąchającego swojej jaja, ale tylko niektórzy odważyli się udostępnic moją prośbę o pomoc.
Dlatego po prawie dwóch latach pisania, po 1,5 roku prowadzenia fanpage mam dopiero 1082 lubiących. Za to mam komentarze, polubienia i wiadomości prywatne od nich. Mam też Insta, bo teściowa na bieżąco może pooglądać sobie wnuczkę, widzimy się rzadko z racji odległości i czasu. A twitter – mam, ale nie czuję go i nie używam, nie lubię na siłę.
A ja jakoś polubiłam się z tweetem, ale tam też trzeba odsiew robic 🙂
Dlatego po prawie dwóch latach pisania, po 1,5 roku prowadzenia fanpage mam dopiero 1082 lubiących. Za to mam komentarze, polubienia i wiadomości prywatne od nich. Mam też Insta, bo teściowa na bieżąco może pooglądać sobie wnuczkę, widzimy się rzadko z racji odległości i czasu. A twitter – mam, ale nie czuję go i nie używam, nie lubię na siłę.
A ja jakoś polubiłam się z tweetem, ale tam też trzeba odsiew robic 🙂
A ja jakoś polubiłam się z tweetem, ale tam też trzeba odsiew robic 🙂
Dlatego po prawie dwóch latach pisania, po 1,5 roku prowadzenia fanpage mam dopiero 1082 lubiących. Za to mam komentarze, polubienia i wiadomości prywatne od nich. Mam też Insta, bo teściowa na bieżąco może pooglądać sobie wnuczkę, widzimy się rzadko z racji odległości i czasu. A twitter – mam, ale nie czuję go i nie używam, nie lubię na siłę.
tak tak tak 🙂 zgadzam sie z Tobą. Mimo małej ilości „lubisiów” na swoim fp, cieszy mnie fakt, że mogę z nimi nawiązać dobre relacje. Często doświadczam tego, że czytelnicy piszą do mnie nie tylko w komentarzach, ale wysyłają wiadomości prywatne, co naprawdę podnosi moje samopoczucie 🙂
I to jest fajne 🙂 wzajemna relacja i szacunek czytajacych
tak tak tak 🙂 zgadzam sie z Tobą. Mimo małej ilości „lubisiów” na swoim fp, cieszy mnie fakt, że mogę z nimi nawiązać dobre relacje. Często doświadczam tego, że czytelnicy piszą do mnie nie tylko w komentarzach, ale wysyłają wiadomości prywatne, co naprawdę podnosi moje samopoczucie 🙂
I to jest fajne 🙂 wzajemna relacja i szacunek czytajacych
I to jest fajne 🙂 wzajemna relacja i szacunek czytajacych
I to jest fajne 🙂 wzajemna relacja i szacunek czytajacych
I to jest fajne 🙂 wzajemna relacja i szacunek czytajacych
tak tak tak 🙂 zgadzam sie z Tobą. Mimo małej ilości „lubisiów” na swoim fp, cieszy mnie fakt, że mogę z nimi nawiązać dobre relacje. Często doświadczam tego, że czytelnicy piszą do mnie nie tylko w komentarzach, ale wysyłają wiadomości prywatne, co naprawdę podnosi moje samopoczucie 🙂
tak tak tak 🙂 zgadzam sie z Tobą. Mimo małej ilości „lubisiów” na swoim fp, cieszy mnie fakt, że mogę z nimi nawiązać dobre relacje. Często doświadczam tego, że czytelnicy piszą do mnie nie tylko w komentarzach, ale wysyłają wiadomości prywatne, co naprawdę podnosi moje samopoczucie 🙂
I to jest fajne 🙂 wzajemna relacja i szacunek czytajacych
Coś w tym jest…
Coś w tym jest…
Coś w tym jest…
Coś w tym jest…
Ja bym kupowania lajków całkiem nie skreślał. Dlaczego? Ponieważ mądrze przeprowadzona, płatna kampania na facebooku potrafi zdziałać cuda. Na jednym ze swoich fanpejdży zebrałem ponad 500 zaangażowanych obserwatorów (wtedy to było około 30 dolarów – dziś dużo dużo więcej) i do dziś dnia lajkują wpisy i komentują. Wszystko jest kwestią dobrania odpowiedniej grupy docelowej i sprawnej komunikacji z fanami 😉
Chyba nie do końca napisałam o jakiego typu polubienia mi chodzi, nie chciałam wymieniać nazwy portalu, który zajmuje się sprzedażą „lewych lubisió hurtem”. Reklama na fb to co innego. To złożenie oferty, a nie kupienie raczki w górę, ktoś tą ofertę dostaje i chce to klika.
Ja bym kupowania lajków całkiem nie skreślał. Dlaczego? Ponieważ mądrze przeprowadzona, płatna kampania na facebooku potrafi zdziałać cuda. Na jednym ze swoich fanpejdży zebrałem ponad 500 zaangażowanych obserwatorów (wtedy to było około 30 dolarów – dziś dużo dużo więcej) i do dziś dnia lajkują wpisy i komentują. Wszystko jest kwestią dobrania odpowiedniej grupy docelowej i sprawnej komunikacji z fanami 😉
Chyba nie do końca napisałam o jakiego typu polubienia mi chodzi, nie chciałam wymieniać nazwy portalu, który zajmuje się sprzedażą „lewych lubisió hurtem”. Reklama na fb to co innego. To złożenie oferty, a nie kupienie raczki w górę, ktoś tą ofertę dostaje i chce to klika.
Chyba nie do końca napisałam o jakiego typu polubienia mi chodzi, nie chciałam wymieniać nazwy portalu, który zajmuje się sprzedażą „lewych lubisió hurtem”. Reklama na fb to co innego. To złożenie oferty, a nie kupienie raczki w górę, ktoś tą ofertę dostaje i chce to klika.
Ja bym kupowania lajków całkiem nie skreślał. Dlaczego? Ponieważ mądrze przeprowadzona, płatna kampania na facebooku potrafi zdziałać cuda. Na jednym ze swoich fanpejdży zebrałem ponad 500 zaangażowanych obserwatorów (wtedy to było około 30 dolarów – dziś dużo dużo więcej) i do dziś dnia lajkują wpisy i komentują. Wszystko jest kwestią dobrania odpowiedniej grupy docelowej i sprawnej komunikacji z fanami 😉
Ja bym kupowania lajków całkiem nie skreślał. Dlaczego? Ponieważ mądrze przeprowadzona, płatna kampania na facebooku potrafi zdziałać cuda. Na jednym ze swoich fanpejdży zebrałem ponad 500 zaangażowanych obserwatorów (wtedy to było około 30 dolarów – dziś dużo dużo więcej) i do dziś dnia lajkują wpisy i komentują. Wszystko jest kwestią dobrania odpowiedniej grupy docelowej i sprawnej komunikacji z fanami 😉
Kupowanie lajków lub nabijanie lajków „ot tak” nie przynosi blogerowi żadnych korzyści. Nic tak nie buduje więzi z czytelnikami jak dyskusja z nimi. Ludzie wracają tam, gdzie jest możliwa rozmowa, inteligentna wymiana zdań. Powtórzę za Patrycją (wypowiedź poniżej) – „dobre treści obronią się same”, a wiem co mówię, bo jestem blogerem od lat i mam doświadczenie z blogowaniem w różnych różniastych sferach 🙂
Nie przynosi ale ten proceder trwa i jest akceptowalny – niestety.
Kupowanie lajków lub nabijanie lajków „ot tak” nie przynosi blogerowi żadnych korzyści. Nic tak nie buduje więzi z czytelnikami jak dyskusja z nimi. Ludzie wracają tam, gdzie jest możliwa rozmowa, inteligentna wymiana zdań. Powtórzę za Patrycją (wypowiedź poniżej) – „dobre treści obronią się same”, a wiem co mówię, bo jestem blogerem od lat i mam doświadczenie z blogowaniem w różnych różniastych sferach 🙂
Nie przynosi ale ten proceder trwa i jest akceptowalny – niestety.
Nie przynosi ale ten proceder trwa i jest akceptowalny – niestety.
Nie przynosi ale ten proceder trwa i jest akceptowalny – niestety.
Nie przynosi ale ten proceder trwa i jest akceptowalny – niestety.
Ja dopiero od niedawna wkręciłam się w social media, ale strasznie wolno mi to idzie. Widzę, że samo wrzucanie linków do bloga nie starcza, ale z drugiej strony trudno jest mi się przemóc do większej aktywności. Widocznie nie do końca jestem dostosowana życiowo do social media 😉
Niestety samo wrzucanie linkow nie wystarcza, wypisz sobie co Ciebie przyciąga do danej treści i zobaczysz w co inwestować 😉
Tu w sumie nie chodzi o same treści, ale mój problem z działaniem w social media 🙂 Ilekroć robię coś żeby przyciągnąć kogoś nowego na bloga, czuję, że sama się oszukuję. A już się przekonałam, że najtrudniej w życiu zmienić nastawienie 🙂 Chyba dłuuuga droga przede mną 🙂 Pozdrawiam 🙂
Ja dopiero od niedawna wkręciłam się w social media, ale strasznie wolno mi to idzie. Widzę, że samo wrzucanie linków do bloga nie starcza, ale z drugiej strony trudno jest mi się przemóc do większej aktywności. Widocznie nie do końca jestem dostosowana życiowo do social media 😉
Niestety samo wrzucanie linkow nie wystarcza, wypisz sobie co Ciebie przyciąga do danej treści i zobaczysz w co inwestować 😉
Niestety samo wrzucanie linkow nie wystarcza, wypisz sobie co Ciebie przyciąga do danej treści i zobaczysz w co inwestować 😉
Tu w sumie nie chodzi o same treści, ale mój problem z działaniem w social media 🙂 Ilekroć robię coś żeby przyciągnąć kogoś nowego na bloga, czuję, że sama się oszukuję. A już się przekonałam, że najtrudniej w życiu zmienić nastawienie 🙂 Chyba dłuuuga droga przede mną 🙂 Pozdrawiam 🙂
Niestety samo wrzucanie linkow nie wystarcza, wypisz sobie co Ciebie przyciąga do danej treści i zobaczysz w co inwestować 😉
Niestety samo wrzucanie linkow nie wystarcza, wypisz sobie co Ciebie przyciąga do danej treści i zobaczysz w co inwestować 😉
Tu w sumie nie chodzi o same treści, ale mój problem z działaniem w social media 🙂 Ilekroć robię coś żeby przyciągnąć kogoś nowego na bloga, czuję, że sama się oszukuję. A już się przekonałam, że najtrudniej w życiu zmienić nastawienie 🙂 Chyba dłuuuga droga przede mną 🙂 Pozdrawiam 🙂
Ja dopiero od niedawna wkręciłam się w social media, ale strasznie wolno mi to idzie. Widzę, że samo wrzucanie linków do bloga nie starcza, ale z drugiej strony trudno jest mi się przemóc do większej aktywności. Widocznie nie do końca jestem dostosowana życiowo do social media 😉
Niestety samo wrzucanie linkow nie wystarcza, wypisz sobie co Ciebie przyciąga do danej treści i zobaczysz w co inwestować 😉
Tu w sumie nie chodzi o same treści, ale mój problem z działaniem w social media 🙂 Ilekroć robię coś żeby przyciągnąć kogoś nowego na bloga, czuję, że sama się oszukuję. A już się przekonałam, że najtrudniej w życiu zmienić nastawienie 🙂 Chyba dłuuuga droga przede mną 🙂 Pozdrawiam 🙂
Tu w sumie nie chodzi o same treści, ale mój problem z działaniem w social media 🙂 Ilekroć robię coś żeby przyciągnąć kogoś nowego na bloga, czuję, że sama się oszukuję. A już się przekonałam, że najtrudniej w życiu zmienić nastawienie 🙂 Chyba dłuuuga droga przede mną 🙂 Pozdrawiam 🙂
Tu w sumie nie chodzi o same treści, ale mój problem z działaniem w social media 🙂 Ilekroć robię coś żeby przyciągnąć kogoś nowego na bloga, czuję, że sama się oszukuję. A już się przekonałam, że najtrudniej w życiu zmienić nastawienie 🙂 Chyba dłuuuga droga przede mną 🙂 Pozdrawiam 🙂
Swojego bloga piszę z pasji, zaś facebooka czy instagrama traktuję jako uzupełnienie, gdzie jest więcej szczegółów i np. czytelnicy wiedzą co obecnie czytam lub podlinkowuje nowo dodanego posta, aby wiedzieli, że coś się pojawiło 🙂
Ja rzadko wrzucam na insta informację o nowych notkach 🙂
Swojego bloga piszę z pasji, zaś facebooka czy instagrama traktuję jako uzupełnienie, gdzie jest więcej szczegółów i np. czytelnicy wiedzą co obecnie czytam lub podlinkowuje nowo dodanego posta, aby wiedzieli, że coś się pojawiło 🙂
Ja rzadko wrzucam na insta informację o nowych notkach 🙂
Ja rzadko wrzucam na insta informację o nowych notkach 🙂
Ja rzadko wrzucam na insta informację o nowych notkach 🙂
Ja rzadko wrzucam na insta informację o nowych notkach 🙂
Swojego bloga piszę z pasji, zaś facebooka czy instagrama traktuję jako uzupełnienie, gdzie jest więcej szczegółów i np. czytelnicy wiedzą co obecnie czytam lub podlinkowuje nowo dodanego posta, aby wiedzieli, że coś się pojawiło 🙂
Swojego bloga piszę z pasji, zaś facebooka czy instagrama traktuję jako uzupełnienie, gdzie jest więcej szczegółów i np. czytelnicy wiedzą co obecnie czytam lub podlinkowuje nowo dodanego posta, aby wiedzieli, że coś się pojawiło 🙂
Ja rzadko wrzucam na insta informację o nowych notkach 🙂
Rene, a ja tu trafiłam z jakiegoś bloga, który polecił twój wpis. Liczyłam na 100 porad jak być sławną i bogatą, a ty mówisz że trzeba się angażować ?;P
YYYY serio?
Niestety trzeba zapieprzać, ale powiem Ci ze powoli zaczynam widzieć rezultaty 🙂
Serio. Widzę u ciebie piękne rezultaty, cieszę się że znalazłaś swoją drogę 🙂
Serio. Widzę u ciebie piękne rezultaty, cieszę się że znalazłaś swoją drogę 🙂
Serio. Widzę u ciebie piękne rezultaty, cieszę się że znalazłaś swoją drogę 🙂
Serio. Widzę u ciebie piękne rezultaty, cieszę się że znalazłaś swoją drogę 🙂
Rene, a ja tu trafiłam z jakiegoś bloga, który polecił twój wpis. Liczyłam na 100 porad jak być sławną i bogatą, a ty mówisz że trzeba się angażować ?;P
Wszystko można osiągnąć, ale trzeba w to włożyć wiele wysiłku oraz ciężkiej pracy.
Podoba mi się post. Ja również uważam, że kupowanie lajków nie jest niczym dobrym. Osoba, która to robi pewnie też sama do końca nie jest zadowolona, bo nie jest to samo, gdy ktoś z własnej woli polubi naszą stronę. 🙂
Dziś w penwej grupie wpadłem na dyskusję o tym gdzie jest się dobrze promować. W 8 na 10 przykładów podane były grupy social media. No i wszystko fajnie, ale to nadal jest pisanie dla siebie nawzajem a chodzi o to, żeby dotrzeć do czytelnika a nie tylko do Blogera.
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
Andrzeju, wydaje mi się, że wiesz do której dyskusji i w której grupie się odniosłem. W tym wypadku chodziło akurat o grupy blogerskie.
Tak naprawdę wiem, że mało który bloger nie udostępnia treści z poziomu Fanpage, więc z automatu widzą tą jego znajomi, którzy blogerami nie są i tu zasada o zauważeniu przez czytelnika/klienta się zgadza 🙂
Dziś w penwej grupie wpadłem na dyskusję o tym gdzie jest się dobrze promować. W 8 na 10 przykładów podane były grupy social media. No i wszystko fajnie, ale to nadal jest pisanie dla siebie nawzajem a chodzi o to, żeby dotrzeć do czytelnika a nie tylko do Blogera.
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
Andrzeju, wydaje mi się, że wiesz do której dyskusji i w której grupie się odniosłem. W tym wypadku chodziło akurat o grupy blogerskie.
Tak naprawdę wiem, że mało który bloger nie udostępnia treści z poziomu Fanpage, więc z automatu widzą tą jego znajomi, którzy blogerami nie są i tu zasada o zauważeniu przez czytelnika/klienta się zgadza 🙂
Andrzeju, wydaje mi się, że wiesz do której dyskusji i w której grupie się odniosłem. W tym wypadku chodziło akurat o grupy blogerskie.
Tak naprawdę wiem, że mało który bloger nie udostępnia treści z poziomu Fanpage, więc z automatu widzą tą jego znajomi, którzy blogerami nie są i tu zasada o zauważeniu przez czytelnika/klienta się zgadza 🙂
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
A od kiedy w Social Mediach i grupach siedzą tylko blogerzy? No chyba, że chodziło o grupy Stricte Blogowe.
Poza tym spojrzyj szerzej na temat. Nawet jeśli bezpośrednio na grupach trafiasz tylko do blogerów, to jeśli zainteresujesz kogoś tematem, sprawa może się rozwinąć. Bo albo wspomni o Tobie albo podlinkuje na swoim profilu. Zysk jest pośredni ale jest.
Podobnie z samym zarabianiem na blogu. Ja bezpośrednio samym blogowaniem nie zarabiam. Ale pośrednio już jak najbardziej. Spora część moich klientów (w tym kilku stałych) znalazła mnie poprzez bloga właśnie.
Dziś w penwej grupie wpadłem na dyskusję o tym gdzie jest się dobrze promować. W 8 na 10 przykładów podane były grupy social media. No i wszystko fajnie, ale to nadal jest pisanie dla siebie nawzajem a chodzi o to, żeby dotrzeć do czytelnika a nie tylko do Blogera.
Dziś w penwej grupie wpadłem na dyskusję o tym gdzie jest się dobrze promować. W 8 na 10 przykładów podane były grupy social media. No i wszystko fajnie, ale to nadal jest pisanie dla siebie nawzajem a chodzi o to, żeby dotrzeć do czytelnika a nie tylko do Blogera.
Serio jest aplikacja, która za mnie wrzuca komentarz pod zdjęciem na Instagramie? Trochę przerażające. Odświeżanie starych wpisów nie jest takie złe, dopóki robimy je z głową – tak mi się wydaje.
A poza tym – bardzo podoba mi się Twój post. Dodaje otuchy, bo gdy zaczyna się coś rozkręcać to te drogi na skróty czasem kuszą, choć rozum wie, że to bez sensu :D. Wracam w takich momentach do wypowiedzi podobnych do Twojej, żeby ochłonąć i podążać właściwą ścieżką :).
Serio jest aplikacja, która za mnie wrzuca komentarz pod zdjęciem na Instagramie? Trochę przerażające. Odświeżanie starych wpisów nie jest takie złe, dopóki robimy je z głową – tak mi się wydaje.
A poza tym – bardzo podoba mi się Twój post. Dodaje otuchy, bo gdy zaczyna się coś rozkręcać to te drogi na skróty czasem kuszą, choć rozum wie, że to bez sensu :D. Wracam w takich momentach do wypowiedzi podobnych do Twojej, żeby ochłonąć i podążać właściwą ścieżką :).
Serio jest aplikacja, która za mnie wrzuca komentarz pod zdjęciem na Instagramie? Trochę przerażające. Odświeżanie starych wpisów nie jest takie złe, dopóki robimy je z głową – tak mi się wydaje.
A poza tym – bardzo podoba mi się Twój post. Dodaje otuchy, bo gdy zaczyna się coś rozkręcać to te drogi na skróty czasem kuszą, choć rozum wie, że to bez sensu :D. Wracam w takich momentach do wypowiedzi podobnych do Twojej, żeby ochłonąć i podążać właściwą ścieżką :).
Serio jest aplikacja, która za mnie wrzuca komentarz pod zdjęciem na Instagramie? Trochę przerażające. Odświeżanie starych wpisów nie jest takie złe, dopóki robimy je z głową – tak mi się wydaje.
A poza tym – bardzo podoba mi się Twój post. Dodaje otuchy, bo gdy zaczyna się coś rozkręcać to te drogi na skróty czasem kuszą, choć rozum wie, że to bez sensu :D. Wracam w takich momentach do wypowiedzi podobnych do Twojej, żeby ochłonąć i podążać właściwą ścieżką :).
Serio jest aplikacja, która za mnie wrzuca komentarz pod zdjęciem na Instagramie? Trochę przerażające. Odświeżanie starych wpisów nie jest takie złe, dopóki robimy je z głową – tak mi się wydaje.
A poza tym – bardzo podoba mi się Twój post. Dodaje otuchy, bo gdy zaczyna się coś rozkręcać to te drogi na skróty czasem kuszą, choć rozum wie, że to bez sensu :D. Wracam w takich momentach do wypowiedzi podobnych do Twojej, żeby ochłonąć i podążać właściwą ścieżką :).
Serio jest aplikacja, która za mnie wrzuca komentarz pod zdjęciem na Instagramie? Trochę przerażające. Odświeżanie starych wpisów nie jest takie złe, dopóki robimy je z głową – tak mi się wydaje.
A poza tym – bardzo podoba mi się Twój post. Dodaje otuchy, bo gdy zaczyna się coś rozkręcać to te drogi na skróty czasem kuszą, choć rozum wie, że to bez sensu :D. Wracam w takich momentach do wypowiedzi podobnych do Twojej, żeby ochłonąć i podążać właściwą ścieżką :).