Znacie to jak tak czasami coś nas dusi w środku i nie potraficie sobie z tym poradzić?

Sumienie - luksus, na który Cię stać?

Jak ja jestem w takim stanie – muszę coś z tym zrobić, bo jest mi cholernie źle. Wkurza mnie zastana rzeczywistość do tego stopnia, że chce mi się gryźć.

Ostatnimi czasy, życie przecieka mi przez palce. Wszystko gdzieś dzieje się obok mnie, poza mną, a ja pogrążam się w pracy i udaję, że nic się nie dzieje. A dzieje się i to dużo. Stosuje metodę wyparcia, skoro ja w to nie wierzę to się nie stanie, gówno!

Staje się i to coraz mocniej i bardziej, a ja dysponuję jedynie bezsilnością. To znaczy nie, nie do końca sama bezsilność, dysponuję jeszcze dobrym słowem i czasem. Mój przyjaciel jest bardzo chory (tak na marginesie pewnie się wkurzy, że o tym piszę, wiec bez szczegółów) i leczy się w Polsce. A jak tu jest każdy wie, lekarzy z powołania ze świecą szukać. Czy sumienie to luksus, na który Cię stać?

Leżał przez długi czas w jednym z polskich szpitali, gdyż miał poważną infekcję. Leżał, lekarze przychodzili, uśmiechali się, wpisywali do karty i tyle. Rana jątrzyła się dalej ropa leciała, chłopak słabł, z dnia na dzień coraz gorzej.

W końcu rodzina, zdecydowała się przenieś go do innego szpitala i wyobraźcie sobie infekcję, której inni nie potrafili wyleczyć przez 3 tyg. ci wyleczyli w 3 dni. Nojaciesz pierdzielę! Nóż się w kieszeni otwiera, oczywiście skutki tej infekcji i tego leżenia i czekania na CUD są ogromne.

Jacy ludzie nas otaczają? Jacy lekarze, pielęgniarki, adwokaci, pisarze! Czy sumienie to luksus?

Jak się na czymś nie znam lub nie mogę czegoś robić np. tańczyć w balecie – nie robię tego.

Jeśli nie mam uprawnień i odpowiedniej wiedzy nie łapię się za coś co mi się wydaje, że potrafię zrobić. Dlaczego nie mamy za kszty sumienia? O ile kiepski pisarz może co najwyżej zepsuć nam popołudnie i narazić na stratę kilku złotych, to lekarz, czy adwokat może nam konkretnie nabruździć w życiu.

Moje rozważania obejmują także nauczycielki, które są już wypalone zawodowo i nie mają ochoty na poprawę swojego stanu nauczania i podejścia do młodziezy. Pedagodzy, pracownicy socjalni, którzy zamiast pomagać szkodzą. Na przykład  zniechęcając petentów do składania wniosków, „po co i tak nie mamy pieniędzy”. Petent nie składa, a pani potem w podsumowaniu pracy stwierdza, że przyjęła 40 a nie 100 wniosków jak powinna. I stwierdza, że zapotrzebowanie na daną usługę-dofinansowanie nie jest duże. co się wtedy dzieje? Pieniądze są przenoszone w inne miejsce. Sumienie to luksus!

Nigdy, ale to przenigdy nie dajcie się zwieść takim tekstom, ZAWSZE wysyłajcie pismo najlepiej listem poleconym, lub za potwierdzeniem przyjęcia jak dostarczacie osobiście.

Czy naprawdę w Polsce jest tak mało ludzi, którym się chce swoja pracę wykonywać dobrze? Mało tych, u których człowieczeństwo jest najwyżej w systemie wartości?