Wiesz, od zawsze byłam świadoma swojej kobiecości.  Już jako mała dziewczynka miałam silne poczucie bycia dziewczynką, potem kobietą. Świadomość kobiecości zawdzięczam kobietom, które były obok mnie.  Mamie Stasi, Cioci Jagodzie i Babci Władzi. Siostrzeństwo i Kobiecy Krąg zawsze wspierający, wspomagający i rozumiejący.

Nie przypominam sobie, żeby któraś z moich kobiet upominała mnie słowami: nie śmiej się tak głośno – dziewczynce nie wypada, nie krzycz, nie hałasuj, nie możesz. Wręcz przeciwnie. Byłam uczona tego, że mogę, że powinnam, że wolno mi. Pamiętam jak dostałam pierwszej miesiączki. Moja mama mi pogratulowała i przypomniała to co już wcześniej mówiła mi o miesiączce. Wytłumaczyła, że teraz co miesiąc będę krwawić i zapewniła, że od tego nie umrę. Dostałam też z tej okazji jakiś mały prezent.

To co otrzymałam w dzieciństwie i w czasach nastoletnich zaprocentowało później.

Do tej pory mówię, że mam mózg ukierunkowany na działanie.

Był czas kiedy napotykałam problem – automatycznie przełączałam się na tryb naprawczy i szukałam rozwiązania. Nie siedziałam i nie rozmyślałam nad problemem. rozwiązywałam je.

Jak nie mogłam działać – dusiłam się, traciłam grunt pod nogami. Może dlatego tak trudno mi się współpracowało z terapeutami? Mimo mojego ogromnego zaangażowania uważałam, że to stracony czas, bo gadanie dla gadania nie do końca mnie uzdrawiało.

W mojej rodzinie kobiety zawsze były silne. Miały moc tworzenia domu, ogniska, ciepła. Trzymały w swoich dłoniach całe rodziny. To one decydowały, one były siła sprawczą. Tak się nauczyłam, że muszę potrafić podjąć decyzję i być odpowiedzialna za to co robię. Nie zawsze było łatwo. Nie zawsze chciałam być ta silną i tą mądrą i tą samowystarczalną. Ten dysonans między tym czego mnie nauczono, a co się działo w moim życiu doprowadził do silnej depresji. Nie mogłam sobie poradzić z tym, że nie potrafię działać i rozwiązać problemu.

Zaczęło się poprawiać wraz z pomocą farmakologiczną, terapią i tym że nauczyłam się odpuszczać. Magiczne słowo odpuść, bo nie musisz. Nie musisz być na 100 procent: dzielna, samodzielna, samowystarczalna, ogarnięta.

Obraz: ALONSA GUEVARA

Pozwól sobie na bycie słabą.

Odkrycie w sobie słabości i wrażliwości ma bardzo oczyszczające działanie. Pamiętam swój pierwszy raz kiedy „odpuściłam” poczułam jakbym wzięła bardzo głęboki oddech. Do moich płuc napłynęło chłodne powietrze, a wraz z nim przyszedł spokój. Tak, ten spokój przychodzi w chwili prawdziwego odpuszczenia i pozwolenia sobie na słabość. Po latach ukierunkowania na działanie, chwila w której się zatrzymałam była dla mnie objawieniem.

Wraz z odpuszczeniem pojawiło się inne spojrzenie na swoją kobiecość i przede wszystkim inne kobiety. Do tej pory nie tolerowałam innych kobiet, poza bardzo wąskim gronem tych mi najbliższych. Denerwowała mnie ich infantylność, ich bezradność i wszystko co się z tym wiązało.

Teraz One przestały być moimi rywalkami, stały się sojuszniczkami. Wiem, że bywałam podła i brakowało mi empatii. Nie potrafiłam zrozumieć innego niż moje postępowania. Nie rozumiałam, że wielu moim koleżankom wystarcza rozmowa, że nie muszą, nie mogą, nie potrafią zmienić frustrujących je sytuacji. Objawieniem dla mnie stał się fakt, że w końcu zrozumiałam, że nie muszę wymiernie pomóc. Tak wiesz. Ciach i już. Sytuacja opanowana.

Obraz: ALONSA GUEVARA

Siostrzeństwo ma moc.

Okazało się, że wraz z moim odpuszczaniem pojawiła się empatia i pojawiło się zrozumienie dla odmienności poglądów i zachowań. Super prawda? Oczywiście to nie odbyło się ot tak, pyk i już. Dużo czytałam, rozmawiałam z mądrymi kobietami, doświadczałam i przeżywałam.

Uzdrowiłam swoje relacje z kobietami i zaczęło mi się lepiej żyć. Częściej się uśmiecham i częściej otrzymuję wsparcie od kobiet. Sama ze sobą mam jeszcze dużo do przepracowania, między innymi nauczenie się mówienia o sobie. Tak, o sobie. Jestem doskonałym słuchaczem, ale nie potrafię mówić. Angażuje się w akcje promujące kobiecość, wsparcie i świadomość. Dzięki poznaniu na nowo starych znajomości i otwarciu się na nowe, poczułam że jestem częścią Kobiecego Kręgu. Na razie jest nas cztery, ale powoli przygotowujemy się na przyjęcie innych kobiet do swojego Kobiecego Kręgu.

W sieci mam trzy Kręgi Kobiet, które uwielbiam, w których wspieramy się nawzajem i wzajemnie dajemy sobie siłę. To niesamowite jak silna jest więź miedzy kobietami skoro przenika przez sieć i daje poczucie przynależności. Dziękuję że jesteście Moc Kobiet Niepełnosprawnych, Kobiety SMA, Girls Gang Dobre Ciało.

Siostrzeństwo to taka moc i siła, która pozwala na wspólne pokonywanie przeszkód i tego właśnie Ci w tym Dniu Kobiet życzę Siostro.