Zmuliło - Tess Gerristen

Wyczytałam już sporo książek kryminalnych i nadszedł czas na Tess Gerristen.

Wydawało mi się, że jej nie czytałam, ale tylko mi się wydawało. Po kilku rozdziałach Ciała przypomniało mi się, że skądś to znam jednocześnie nie pamiętam końca. Czemu nie pamiętam?, bo zapewne w połowie tekstu tak mnie zamuliło, że rzuciłam książkę w kąt lub oddałam do biblioteki.

Tym razem postanowiłam skończyć, czytam, i mam wrażenie że to kolejne wcielenie Nory Roberts – czytam i wkurzam się, że ta pani doktor – Kat jest tak naiwna i pokazuje zwłoki, opowiada o szczegółach śledztwa facetowi, którego praktycznie nie zna, a jedyne co o nim wie to to że szuka córki, która mu uciekła i która jest powiązana ze śledztwem.

Oczywiście ten facet jest bajecznie bogaty, samotny i pełen złych doświadczeń przez to średnio zainteresowany płcią przeciwną inną niż Kat. Zamiast wymuskanej pięknej i cholernie bogatej swojej własnej przyjaciółki woli, panią doktor, która lubuje się w sekcjach zwłok i określaniu sposobu zejścia ze świata jej klientów, do tego chętnie bierze udział w bójkach i jest nieustraszona. wow!!

Oczywiście bohaterowie zakochują się w sobie idą do łóżka (no tego by nikt się nie spodziewał), itp itd, i gdzieś w oddali majaczy jakiś wątek kryminalny.
Czy tylko mi ta opowieść wydaje się tak naiwna, że aż boli?

Nigdy więcej Gerristen, to zdecydowanie nie dla mnie, za słodko, za głupio zbyt przewidywalne.

Jeden z motywów, który mnie rozbawił tzw. śmiech histerii: Kat kradną auto, więc co robi rycerz? kupuje jej mercedesa – serio??!!
Ta książka to takie marzenie dziewczynki, a właściwie 30 letniej singielki i wybaczcie ale nie widzę tam nic z thrillera medycznego, za jaki jest uważana.