Twoje dziecko kocha niepełnosprawnego-co robić?

//Twoje dziecko kocha niepełnosprawnego-co robić?

Twoje dziecko kocha niepełnosprawnego-co robić?

Każdy rodzic pragnie dla swojego dziecka jak najlepiej.

Marzy o tym, żeby jego życie było usłane różami i pozbawione trosk wszelakich. Jak tylko może odsuwa spod jego stóp kłody i przeciwności, żeby miało łatwiej, lepiej bezpieczniej. Stara się tak dopóki tylko może, a właściwie dopóki dziecko mu na to pozwala i zgadza się na takie ingerowanie w jego życie.

A co jeśli dziecko postanawia na własną prośbę to życie sobie utrudnić. Co jeśli zakochuje się w osobie niepełnosprawnej i to w takiej, która sama potrzebuje całodobowej opieki.

Co robisz z tym fantem rodzicu? Jak mocno go odwodzisz od tego związku? Ono dziecię twe zakochane bez pamięci nie zdaje sobie sprawy z tego, co ty już w tym momencie wiesz i widzisz. Nie ma pojęcia o tym, że wiele rzeczy spadnie tylko na niego. Że będzie musiało zajmować się nie tylko sobą, ale i tą druga osobą. Minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. W tym związku szanse na partnerstwo będą prawie zerowe. Co więcej twojemu dziecku dojdą dodatkowe obowiązki: takie jak opieka nad swoim niepełnosprawnym partnerem.

Twoje dziecko kocha niepełnosprawnego-co robić?

Co można zrobić żeby sobie z tym poradzić?

Pierwsze co powinieneś zrobić to spróbować zaakceptować ten związek. – wiem to nie będzie łatwe, miłość do dziecka jest tak mocno w tobie uwarunkowana, że chcesz dla niego jak najlepiej, że jak lew i lwica będziesz walczyć o to, co według ciebie jest dla niego najlepsze.

Drugie poszukaj plusów w partnerze swojego dziecka. Znam związki, w których to osoba niepełnosprawna jest głową rodziny, chociaż samodzielnie nie wykona niczego. Ona po prostu „ogarania” wszystko, listy zakupów, terminy płatności, plany wakacyjne, no i zarobki, bo stwierdzenie, że niepełnosprawni tylko siedzą na rentach odchodzi do lamusa. Coraz więcej niepełnosprawnych zarabia porządne pieniądze.

Trzecie wspieraj, pomagaj ale tylko i wyłącznie po uprzednim zapytaniu, czy ta pomoc jest potrzebna. Nie ma nic gorszego niż nadgorliwość. „bo tobie się wydawało, bo myślałaś/myślałeś” Nie myśl – pytaj. Zobaczysz, że dostaniesz dokładne instrukcje jak możesz i czy możesz pomóc.

Nie traktuj partnera dziecka jako przejściowej miłostki. Nie czekaj, aż mu przejdzie. Związki z osobami niepełnosprawnymi często są zbudowane na bardzo solidnych podstawach. Na wielu przegadanych godzinach, na wizjach które razem tworzą, na wspólnych nadziejach i planach. Zaakceptuj, że to nie jest fatalne zauroczenie. Ciesz się razem z nimi z drobnych sukcesów.

Nigdy nie deprecjonuj partnera swojego dziecka z powodu niepełnosprawności.

Twoje dziecko kocha niepełnosprawnego-co robić?

Jestem pełnoletnią żoną, bo już 18 lat trwa nasze małżeństwo, a razem jesteśmy 24 🙂 Długo, prawda? Tak, bardzo długo. I powiem Ci, że bywało różnie. Jak to w małżeństwie, nie zawsze jest kolorowo i nie zawsze jest to droga usłana płatkami róż. Czasami było tak bardzo ciężko, że byliśmy o krok od załamania, ale nieszczęścia dzielone na dwa nie są już takie straszne za to radości odczuwa się podwójnie. Na szczęście do tej pory udawało się nam znaleźć rozwiązanie nawet w bardzo trudnych sytuacjach.

Początki były trudne.

Rodzice mojego męża (tak jak i moi) bardzo się bali, czy sobie poradzimy, czy damy radę samodzielnie żyć, funkcjonować.

Nie obyło się bez tłumaczenia, że będzie nam ciężko. No i są chwile, że jest. Szczególnie gdy mój maż zachoruje, nie mamy „opiekunki” na godziny. Nie mamy żadnego wsparcia ze strony państwa, bo nasze dochody są za wysokie (paranoja oczywiście). Coś takiego jak asystent osoby niepełnosprawnej istnieje tylko na papierze. Na szczęście mamy rodzinę i przyjaciół, na których pomoc, w razie konieczności, możemy liczyć.

 

Rodzice po mimo obaw zaufali nam i dali zielone światło.

Spróbuj i Ty.

Twoje dziecko kocha niepełnosprawnego-co robić?

 

By | 2017-12-13T08:16:37+00:00 Grudzień 13th, 2017|Niepełnosprawność|44 komentarze

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka – miło Cię poznać.

  • Niepełnosprawność jest w głowie. Wiele osób „pełnosprawnych” w dzisiejszym świecie wydaje się niepełnosprawnymi intelektualnie. Niemniej ciekawy wpis! Jak dziś pamiętam sytuację mojego kumpla, który był z dziewczyną na wózku. Całą rodzina się od niego odwróciła. Silna presja bliskich podzieliła ich… rozstali się.

    • Niestety tak czasami się dzieje, że presja jest zbyt silna.

  • Piotr Wrona

    Fajnie obserwować od tylu lat, jak się wzajemnie wspieracie. Kolejny świetny temat !!!

    • Dzięki Piotr i dzięki za to że zawsze możemy na Ciebie – na Was liczyć 🙂

  • Cudowny, ciepły tekst z którego promieniuje miłość i wiara w drugą osobę. Cudownie razem wyglądacie i wyglądaliście, pięknie razem dojrzewacie, gorąco Was pozdrawiam… To jest świetny przedświąteczny tekst, który myślę, że dużo dobrego wprowadzi.

    • Dziękuję Paweł 🙂 Trzeba wierzyć w ludzi i dawać im szanse na bycie sobą i ze sobą.

  • Nie mam dzieci i póki co nie umiem postawić się na miejscu rodzica ale wyobrażam sobie, że często ciężko jest zaakceptować rodzicom wybory własnych dzieci, chcieliby im uchylić nieba – nie zdając sobie sprawy, że to właśnie dany wybór im te niebo uchyla.

    • Dzieci to osobne jednostki i tak je należy traktować. Można pomagać w podejmowaniu decyzji w szukaniu rozwiązań ale negacja – to kiepski pomysł. (oczywiście nie mam tu na myśli np. wyboru używek)

  • Artur Hert

    Jako tata już 18 letniego syna przyznam, że rodzice często popełniają błędy, ale te błędy wynikają po prostu z miłości….

    • Zapewne, ale czasami warto się glębiej zastanowić i można pewnych błędów uniknąć.

  • Jestem osobą niepełnosprawną, poruszającą się na wózku i byłam w sytuacji, gdzie mama mojego Męża nie akceptowała mnie i utrudniała nam życie. Jak dla mnie w takiej sytuacji najważniejszy jest czas. To on spowodował, że teściowa dojrzała do danej sytuacji i teraz nawet chwali się swoją niepełnosprawną synową wśród znajomych. Co prawda przyjaciółkami nie zostaniemy, ale nasze relacje znacznie się poprawiły 😉 Buziaki Zaniczko :*

    • Oj, to ja tak nie miałam. Teściów kocham jak swoich rodziców i wspierają nas bardzo ale to bardzo. Buziaki 🙂

  • Dorota Mazurkiewicz

    Bardzo słuszna uwaga: nie myśl – pytaj czy i jak możesz pomóc. Pomaganie to również przywilej.

    • Zgadzam się z Tobą, nie wszystkich poproszę o pomoc 😉

  • A wiesz co? Ja bardzo chętnie bym przeczytała to z perspektywy Twojego męża (jeśli jeszcze na blogu nie ma, bo mogłam przeoczyć). To też jest fajny punkt widzenia, zarówno dla osób niepełnosprawnych (co ten facet może we mnie widzieć?) jak i pełnosprawnych (co on w niej widzi? Nie boi się tych obowiązków?). Myślę, że mógłby rozwiać wiele wątpliwości.

    • hahahaha 🙂 oj nie znasz mojego męża. Nigdy w życiu się tak nie otworzy, ale zapytam 🙂 Parę słów powiedział jak kręcili o mnie program do tv i wystarczy.

      • Podpisuję się pod słowami Animalistki 🙂
        Jestem ciekawa, co Twój mąż powiedziałby na ten temat.

      • Renatko to jak mój Gajowy. Jak powiedziałam mu o TVNie zbladł. Powiedział, że nigdy więcej 🙂

        • no własnie, chyba chłopcy mieliby o czym pogadac cała seria z cyklu „ona bloguje wtf??”

  • Oj, tak, jako rodzice chcemy dla dzieci jak najlepiej. Moje córki są jeszcze małe, ale mam nadzieję, że będę umiała je odpowiednio wspierać, a nie podcinać skrzydła bez względu na to, co wybiorą w życiu. Bo takie podejście, o którym mówisz należy mieć w każdej sytuacji. Chyba że dziecko idzie przez kogoś na dno, stacza się, sięga po używki… Wtedy rodzic powinien ingerować.

    • Zgadzam się to jedyna sytuacja kiedy trzeba ingerować, walczyć i pomagać bez pytania.

  • Kochani, to świetnie, że macie kogoś na kogo zawsze możecie liczyć w sytuacjach kryzysowych! Tacy przyjaciele w dzisiejszych to skarb prawdziwy! A co do par, gdzie jedna z osób jest niepełnosprawna – to patrząc na to z perspektywy matki moich synów, nigdy bym nie negowała ich wyborów miłosnych! <3

    • Świetna matka z Ciebie 🙂 synowe będa miały z Tobą dobrze 🙂

  • Świetny i mądry tekst. Naprawdę uwielbiam Cię czytać!

    • Dziękuję Olga i wzajemnie <3

  • To „Nie myśl – pytaj” to powinno się ludziom do łbów od małego wkładać. Bo ludzie nie chcą pytać, zapiekają się… a czasami się boją i same z tego problemy i ferment później :/

    • No i uważają że wiedzą lepiej jak np wychowac cudze dziecko. 🙂

  • Czytając takie teksty bardzo mi wstyd za nas – ludzi. Jakie to smutne i przykre, że nie potrafimy zaakceptować świata takim, jaki on jest i że narzucamy innym nasze własne przekonania, nie mogąc pojąć, że ta inna osoba ma o wiele bardziej otwarty umysł niż my sami.
    Niepełnosprawność rodzi się w głowie i bardzo ogranicza. Bardziej niż bycie niewidomym, poruszanie się na wózku czy brak ręki.
    To piękne, że nie poddaliście się i byliście świadomi swojej miłości (i że nadaj jesteście jej pewni).

    • Wszystko co inne budzi strach i wszechwiedzę – wielu ludzi myśli że wie co dla innych jest dobre. Różnie bywało, ale nadal jesteśmy razem i nadal się kochamy 🙂

  • Wow, co tu dużo mówić, to po prostu bardzo mądry tekst! Gratuluję stażu związku i (niech to padnie jeszcze raz) fajnie Was było spotkać na żywo 🙂

    • Dziękujemy. Ciebie równiez było bardzo miło spotkać, jesteś niesamowicie ciepła osobą 🙂 ale ja to czułam wcześniej :*

  • Monika, zresetowani.pl

    Pięknie napisane. Nie można nikogo od razu skreślać, trzeba go najpierw poznać 🙂

    • Tak, to prawda, chociaż często działamy pod wpływem chwili.

  • Serce rośnie, gdy czyta się takie historie. Wspaniale, że ostatecznie otworzyła się przed Wami furtka i zapaliło zielone światło 🙂 PS: Urocze są te zdjęcia! <3

    • Alez dziękuję bardzo 🙂 Historia miała wzloty i upadki, ale najważniejsze że nadal śmiejemy się z tych samych żartów 🙂

  • Dla kochającego nie ma – gorzej z rodziną. 🙂

  • Danuta Brzezińska

    Miłośc nie zna granic, nie jest tez zepsuta społecznie. Jest wspaniała bez względu na sprawnośc.

  • Ojej, ale piękna historia. Aż się wzruszyłam… podziwiam Was mocno i kibicuje 🙂

  • Karolina Ostrowska

    Tworzycie razem przeuroczą parę… Miłość jest najważniejsza. Świetny tekst i bardzo potrzebny 🙂

  • Piękny wpis. To jest dopiero wyzwanie dla matek, którym nie podoba się potencjalny zięć z dużo bardziej błahych powodów 🙂 Najlepszego!

  • Pierwszy raz widziałam Was razem na Blogowigilli i byłam pod wrażeniem ciepła, układu partnerskiego, współpracy i takiego normalnego luzu.
    Aż miło było Was obserwować <3

  • Ja jestem zdrowa, a teściowej się nie podobałam „bo tak”. Co bym zrobiła? Pokazałabym np. w DPS, że to nie zabawa i kazałabym zamieszkać razem przed ślubem- sprawdziliby się oboje w codzienności. Starałabym się wspierać.