Święta – to mnie stresuje.

/, Poza Kategorią/Święta – to mnie stresuje.

Święta – to mnie stresuje.

Święta - to mnie stresuje.

Święta to czas ogromnych kolejek i zakupów – to mnie stresuje. W marketach w sklepikach wszędzie jest mnóstwo ludzi. Człowieków spragnionych promocji, przecen i innych fantastycznych dodatków do swoich koszyków. Przeciskanie się między takimi tłumami to dla mnie zawsze duży stres.

I nie chodzi tu o dorosłych zagapionych w towary na stoiskach, ale o te dzieci pozostawione bez opieki, dzieci, które nieświadome zagrożenia wpadają mi pod koła. Elektryczny wózek to masa, ogromna masa żelastwa i siły. Posiada mocne silniki i wymaga dużo sprytu w sterowaniu, niestety jak każdy pojazd potrzebuje swojej drogi hamowania. Minimalnej w porównaniu z samochodem, ale jednak. Staram się uważać, bardzo uważać, moje zakupy czasami trwają dwa razy dłużej niż powinny, bo zwalniam jak widzę malucha biegającego bez opieki, ba czasami nawet czekam, aż rodzic, się ogarnie i przypomni mu się, że ma dziecko. Czasami też głośno mówię, uważaj kochanie, bo to boli jak zmiażdżę ci nóżkę. Żebyście widzieli miny zdezorientowanych rodziców. Są w szoku po pierwsze tym, że mówię, po drugie że mówię do ICH dziecka, po trzecie, że śmiem zwrócić uwagę ich dziecku, po kolejne, że się uśmiecham.
Dzieci zazwyczaj reagują zainteresowaniem widząc mnie na wózku. Zazwyczaj pytają rodziców co to jest i jak to samo jeździ. Jak mam czas, zatrzymuję się i wyjaśniam. Jak nie mam czasu, uśmiecham się i jadę dalej. Kochani rodzice, nie myślcie że nie słychać waszych wyjaśnień w stylu, „cicho” „nie wolno pytać” itp. Słychać też jak tłumaczycie dziecku dlaczego takie urządzenie jeździ po sklepie. To wy jesteście specjalistami w wychowaniu swoich dzieci i wiecie, że jak nie wytłumaczycie im czym jest ten dziwny twór, to dzieci same sobie na to odpowiedzą, bądź będą szukać wyjaśnienia u innych.

Najlepiej jest wyjaśnić, najprostszymi słowami, to co widzi dziecko. Zaręczam Wam, że jak sami nie zrobicie z tego tabu, to maluch zaakceptuje podaną wersję i szybko zajmie się czymś innym. Ba, taki uświadomiony maluch będzie objaśniał innym.

Kolejną przyczyną mojego stresu jest kolejka przy kasie. To są takie pozostałości z PRL kiedy to osoby niepełnosprawne były uprzywilejowane w kolejkach. Często wyciągano taką babcię lub dziecko, żeby dostać herbatę itp. Nie wiem czemu w obecnych czasach nadal z uporem maniaka wiesza się znaki informujące o tym, że to kolejka pierwszeństwa.

Pomijam fakt, że te znaki zazwyczaj wiszą, bo wiszą, gdyż ludzie, którzy nie są niepełnosprawni, w ciąży lub nie mają dzieci, włażą do kolejek uprzywilejowanych, a włażą bo inne są zamknięte. Nawet w uprzywilejowanej są kolejki i często wtedy zaczyna się cyrk. Bo kasjerki te bardziej empatyczne i przejęte swoją pracą wołają mnie na początek kolejki i chcą obsłużyć. Ja z końca kolejki krzyczę, że dziękuje, bo mi obojętnie gdzie siedzę i tylko niektórzy łapią sarkazm.

Nie rozumiem co ma na celu obsługiwanie osób na wózkach poza kolejnością, czy w tym wypadku to nie jest już zbytnia poprawność? I tak ta osoba siedzi i tak, nie męczy nóg, nie męczy się. Co innego ktoś kto ma problemy z poruszaniem, o kulach lub w ciąży. A może chodzi o skrócenie czasu przebywania takiej osoby w społeczeństwie?

A Wy co o tym myślicie?

By | 2017-02-02T18:46:33+00:00 Marzec 22nd, 2016|Niepełnosprawność, Poza Kategorią|28 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.