Justyna Kułakowska – Ponadprzeciętna #ponadprzeciętni

Home/Moje projekty/Ponadprzecietni/Justyna Kułakowska – Ponadprzeciętna #ponadprzeciętni

Justyna Kułakowska – Ponadprzeciętna #ponadprzeciętni

tomasz-monko

Dziś chciałabym Wam przedstawić Justynę Kułakowską, dziewczynę o niezwykłej charyzmie, poczuciu humoru i niewyczerpanych wręcz pokładach energii.

Poznałyśmy się w Konstancinie, w jednej z niewielu wtedy, szkól z internatem dla osób niepełnosprawnych ruchowo. Bo trzeba Wam wiedzieć, że kiedyś nie było klas integracyjnych i niepełnosprawni mogli się uczyć w domach, bądź przebywać w szkołach z internatem, które były często oddalone o setki kilometrów od miejsca zamieszkania. Justyna zarażała i zaraża swoim optymizmem, pomysłowością i niepokornością.

Bardzo się cieszę, że ją znam, teraz i Wy macie okazję poznać Justynę 🙂

Co cię w życiu inspiruje, daje siłę i napędza?

– To nie jest proste pytanie ale takie właśnie lubię 😉 Myślę, że najwięcej robię ja sama bo nikt nie zmusiłby mnie do działania, jeśli ja nie miałabym na to ochoty, czy siły no i najważniejsze, jeśli nie widziałabym w tym sensu. Na pewno następnym napędem w dniu codziennym jest córka i obowiązki z nią związane. Siłę daje mi każdy dzień, niby taki sam, a wymaga ode mnie kolejnej dawki siły, organizacji czasu, tak aby ze wszystkim zdążyć np. wstać o 5.10, wypić szybko kawę, kąpiel, śniadanie dla Oli i pobudka. Wyprowadzić psa, dopilnować ubrania się dziecka i kierunek przystanek z Woli na Mokotów komunikacją miejską, a potem dotrzeć do pacy. Pomagać innym, i powrót do domu, ale najpierw odebrać córkę ze szkoły 🙂 i czasem znaleźć w weekend czas na dogfrisbee, które od 2010 trenuję. Na dzień dzisiejszy najlepszy wynik to 3 miejsce które osiągnęłam w 2013 r. w Opolskim Dogfrisbee Show. Od zeszłego roku dzięki Fundacji Taki Jestem trenuję również młodzież z Zespołem Downa, która jest rewelacyjna w kontaktach i bardzo chętna do rzucania dyskami świetnie się przy tym bawiąc 🙂 Chciałabym zaznaczyć, że konkuruje z w pełni sprawnymi osobami i jest to dla mnie nie lada wyzwanie 🙂

Jaki wpływ na to kim jesteś mieli Twoi bliscy?

– Myślę że duży, ale największy wpływ miał i ma, mój charakter i chęć kontaktu z ludźmi, a bliscy nie ograniczali mi tego i to było już dużo. Największy przełom w moim życiu na wózku nastąpił, gdy w wieku 9lat pojechałam do oddalonego od Suwałk (stamtąd pochodzę) 320km Konstancina na oddział rehabilitacyjny. Zostałam tam sama w wieku bardzo młodym, mama przez 6 miesięcy odwiedzała mnie w weekendy, a konkretnie w niedzielę. Tam dostałam „szkołę życia” i za to wszystkim którzy ze mną, a właściwie nade mną pracowali – DZIĘKUJĘ 😀

Twoje największe osiągnięcie?

– Hmm.. cały czas takie miewam, na pewno decyzja o wyprowadzeniu się z Suwałk, znalezieniu samodzielnie pracy, ciąża i dziecko, a teraz każdy dzień bo w każdym dniu są dla mnie ważne osiągnięcia i nie rozgraniczam ich na większe i mniejsze. Każde jest dla mnie nie mniej ważne. Pracuję w Fundacji Aktywnej Rehabilitacji FAR z dziećmi poruszającymi się na wózkach, ale również z ich rodzinami jest ich w regionie mazowieckim 59, a było 88 więc trzeba być dla każdego z nich, trzeba chcieć być i ja bardzo chcę 🙂 Każdy boryka się z innymi problemami, ale każdy jest dla nich ważny, a ja będąc na wózku 30 lat nie wymarzyłabym sobie lepszej pracy niż taka, gdzie mogę być tym wzorcem, odnieść się do sytuacji które mnie również spotkały i powiedzieć „DASZ RADĘ a jak? zaraz Ci opowiem jak ja sobie poradziłam”. Nikt nie może mi zarzucić – co Ty wiesz jak to jest na wózku? ano wiem, od 8 roku życia po prostu wiem 🙂

Czym dla ciebie jest integracja?

– Muszę chwilę pomyśleć.. może bym ujęła to od strony barier architektonicznych np. moją córkę zmuszona byłam zapisać do szkoły integracyjnej oddalonej od miejsca zamieszkania 8 przystanków tylko dlatego, że szkoły zaraz obok były niedostępne dla mnie. Integracją jest dla mnie w tym momencie ogólnodostępne miejsce publiczne, gdzie KAŻDY, nie tylko wózkowicz, może wejść, skorzystać i nie czuć się ograniczonym. Co do takiej integracji pełnosprawny/niepełnosprawny to powinno to być standardem, wszędzie. Bo czy naprawdę w dzisiejszych czasach to od innych zależy, czy się integrujemy czy nie? Od nas powinno to zależeć, a nie od innych. Ja pamiętam jak po urazie musiałam mieć nauczanie indywidualne w domu, bo innej opcji nawet by nie było, jak do dziś nawet nie pamiętam w jakie klasie byłam.. B?H?C? Tam gdzie mnie dopisali tam było moje nazwisko i już.
Teraz często proszę rodziców aby nie zgadzali się na ta formę nauczania, kieruje nimi co i gdzie mają załatwić, mówię jakie są tego minusy i jak wiele daję nauka w klasie z innymi. Sam kontakt z dziećmi, nauczycielami itd. I jest lepiej, jeszcze nie najlepiej, ale lepiej 🙂

Czy wykorzystywałeś swoją niepełnosprawność by coś osiągnąć?

– NIE. Moja niepełnosprawność jest ruchowa i jedyne co mogę „podciągnąć” do wykorzystania to wymaganie pewnych rzeczy. Czyli np. dostępności gdzieś gdzie jestem zaproszona. Ogólnie jestem osoba wymagającą aby myśleć o innych, mówię o tym czasami dość bezpośrednio i bliscy znajomi wiedzą, że potrafię dogryźć, a nawet być nieprzyjemna jeśli uważam, że mam rację.

Nie znoszę, powtórzę, nie znoszę osób niepełnosprawnych, ale i ich bliskiego otoczenia, którzy są roszczeniowi, a sami nic nie robią dla innych, siebie, aby coś zmienić.

To jest po prostu nie fair. Nie mogę też napisać, iż tak bardzo wpłynęłam na wiele rzeczy, ale uważam, że nie zawsze trzeba dostosowywać wszystkich do siebie, a nawet trzeba częściej dostosować się do innych i nie ma w tym nic złego. Ważne aby postrzeganie osób niepełnosprawnych się zmieniało, aby byli traktowani jak każdy, nie gloryfikowani bo są tacy „biedni” i skrzywdzeni. Uważam, że naprawdę w życiu codziennym świetnie sobie radze sama, bo sama wychowuję 8 letnią Ole i jest mi z tym bardzo dobrze 🙂 Podobno, opinia innych – piekę rewelacyjne ciasta, ciasteczka, babeczki i uwielbiam to robić, może dlatego są takie pyszne 😉

Dariusz Gajko

fot. Dariusz Gajko

Jakie było najgłupsze lub najtrudniejsze pytanie dotyczące Twojej niepełnosprawności, które Ci zadano?

– Od kilku lat nie ma dla mnie głupich pytań, trudnych również nie. Zdarza mi się dzięki pracy w fundacji szkolić przyszłych lekarzy i wręcz proszę o to aby na koniec padały pytania i podkreślam – nie ma głupich pytań, trudne to zależy jak na to spojrzeć… bo jeśli pyta mnie student/studentka medycyny – czy łatwo jest zajść w ciążę? czy badanie ginekologiczne jest dla mnie stresujące? jak u ginekologa przesiadam się na fotel? czy czuję jak mnie bada? itp.itd to wiem, że jest to im potrzebne. A gdy w szkole pyta mnie 6 latek jak śpię? to też wiem, że odpowiedź jest dla niego istotna, bo pierwszy raz spotkał się z kimś kto nie zawaha się odpowiedzieć mu na pytanie, a on może swobodnie je zadać 🙂

Jak reagujesz, gdy ludzie się na ciebie patrzą lub unikają Twojego wzroku?

– Już chyba nie reaguję, tak myślę, że czas kiedy wzbudzałam zdziwienie, obrzydzenie itp odczucia, minął, tak myślę 😉
Kierowcy autobusu, którym jeżdżę z Olą do szkoły mówią już do mnie „do zobaczenia jutro” 🙂
Unikają mnie, mojego wzroku, jak np stoję na przystanku, a ludzie nie wiedzą „podejść, zapytać czy pomóc… może nie. Bo się obrazi… a może nie, bo przecież nie wiem co powie..” a potem myk! i do ostatnich drzwi, bo wtedy już na pewno ona mnie nie poprosi, a ja mam spokój” – tego nie rozumiem. Chcesz, zapytaj, nie chcesz nie czaj się, a już NA PEWNO nie chwytaj za mój wózek kiedy sama sobie radzę i wsiadam do autobusu, bo możesz uszkodzić mi wózek, a co gorsza zrobić mi krzywdę bo z niego wypadnę.

Czego nie lubisz w kontaktach ze zdrowymi?

– Patrzenia nie dalej niż ich „własny czubek nosa”. Myślenia aby to mi było dobrze, nie liczenia się z konsekwencjami, no i chyba myślenia kategoriami lepszy – gorszy.
Powyższych osób w moim otoczeniu nie posiadam 🙂

Co powoduje że przestajesz walczyć?

– Miałam taki moment w zeszłym roku w czerwcu… brak punktu zaczepienia, brak możliwości „ruchu”, kiedy czujesz że wykorzystałaś już wszystkie możliwe drogi, ścieżki i dostajesz tylko kolejnego kopniaka. Tak, to był dzień w którym chciałam się położyć w łóżku i już nie wstawać. Ale cóż… moi przyjaciele, moja chęć wyrzucenia z siebie tego bólu, okazania braku siły, było tym co mi pomogło. Nadal „walczę” o mieszkanie i nie wiem co dalej będzie ale nie poddaję się i mam ogromne wsparcie, OGROMNE 🙂

Trzy rady dla osoby zdrowej, dla której spotkanie z Tobą to pierwszy kontakt z niepełnosprawnością?

– Trzy? O matko jedyna… 😉
1. Spotkaj, poznaj, oceń – mogę tak? 🙂
2. Chcesz pomóc? – Zapytaj, poczekaj na odpowiedź, jeśli jest potrzeba pomoc – zapytaj JAK?
3. Wpływaj na otoczenie, myśl o potrzebach innych – to bardziej na czas po spotkaniu ze mną 😉

Karol Malec

fot. Karol Malec

By | 2017-01-23T20:36:46+00:00 Kwiecień 25th, 2016|Ponadprzecietni|16 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.
  • Fantastycznie, że możemy dzięki Tobie poznawać tak wspaniałe i interesujące osoby. Tak trzymać. Moje dziecko miało to szczęście, że mogło uczęszczać do klasy integracyjnej i być z nami dlatego wiem, że wcale nie jest łatwo zostawić dziecko w szkole z internatem, ale kiedyś tak wyglądał system nauczania i należało wybrać między domem, a szkołą z internatem. Dzielne z Was dziewczyny 🙂 Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknego dnia 🙂

  • Zaraża optymizmem 😀 podziwiam

    • Wulkan 🙂 podziwiaj i zarażaj się optymizmem 🙂

  • Cieszę się, że miałam możliwość przeczytać ten wywiad. Bardzo potrzebna tematyka!

  • Cudowna, pełna optymizmu i mądrości… Polubiłam tą Justynke;)

  • niesamowita osoba, świetny artykuł, dzięki!

  • Super optymistyczny i motywujący wywiad!

  • Justyna Kułakowska

    Bardzo mi się miło robi jak czytam Wasze komentarze i ogromnie się cieszę, że mogę mieć wpływ na to jak mija Wam dzień 🙂 Dużo pozytywnych chwil w życiu życzę i zdrowia bo ono jest nam wszystkim bardzo potrzebne 🙂
    Renata – bardzo dziękuję za możliwość „wygadania się” 😀

  • Niesamowita osobowość, mega źródło pozytywnej energii i radości. 🙂

  • Katarzyna Więsak

    Dwie zajebiste babki jesteście.

  • Świetnie się czytało. Tyle budujących słów, które pokazują, jak świetną postawę prezentuje Justyna. Niesamowite nastawienie do życia i świata.
    A w komentarzach, @katarzynawisak:disqus podsumowała to wszystko idealnie. 🙂

  • Jestem pełna podziwu dla pani Justyny. I tym samym nachodzi mnie refleksja nad własnymi słabościami i tym jak często poddaje się dążąc co celu. Wspaniały człowiek, gratuluję pozytywnego ducha i optymizmu!

  • bezpośrednio i celnie

  • Bardzo mi blisko do Pani, Pani Justyno. Mamy podobne myślenie. Wielu ludzi tylko wymaga, bo tak łatwiej. Z kolei niepełnosprawnym jeszcze łatwiej wymagać, bo są ‚biedni’ właśnie. Nie przepadam za ‚biednymi’ – dla mnie to jest dopiero niepełnosprawność. I nie potrzeba tu wózka. Dlatego podziwiam to, że Pani, Pani Justyno, tego nie wykorzystuje. A Pani optymizm wywołuje mój uśmiech:) Dziękuję też za wskazówkę dotyczącą łapania wózka. Zwykle pytam, czy pomóc. Jednak zawsze może mnie coś ‚natchnąć’, mogę chcieć pomóc zbyt szybko. Możliwość wypadnięcia z wózka przyszłaby mi do głowy i zwróciłabym na to uwagę. Na to, że mogę uszkodzić wózek, już bym nie wpadła.

  • Superbohaterki są wśród nas:)