Bez taryfy ulgowej – Agata Spała

Home/Moje projekty/Ponadprzecietni/Bez taryfy ulgowej – Agata Spała

Bez taryfy ulgowej – Agata Spała

Dziś przedstawiam Wam moją kolejną Ponadprzeciętną Agatę. I tu zrobię małą dygresję, jeśli chcesz zatrudnić osoby niepełnosprawne i nie wiesz jak to zrobić, zastanawiasz się czy to ma sens – zgłoś się do Agaty. Agata niczym swatka kojarzy poszukujących z potrzebującymi – ten układ się sprawdza i daje dwóm stronom satysfakcję.

Masz orzeczenie o niepełnosprawności, chcesz pracować zaobserwuj jej profil na Facebooku, jest tam mnóstwo inspiracji i rad dotyczących pracy osób niepełnosprawnych.

Agata zostałaś Lady D? Co to za tytuł, komu jest przyznawany?

Lady Di (Dama Niepełnosprawna) to jest tytuł, który jest przyznawany dwuetapowo. W pierwszym etapie w województwach wyróżnione zostają kobiety z niepełnosprawnością, które zasługują na uznanie w różnych kategoriach. Są kategorie życie zawodowe, życie społeczne, sport, kultura i sztuka, dobry start.  Dostałam wyróżnienie w regionie mazowieckim w kategorii Życie Zawodowe za działania na rzecz osób niepełnosprawnych – promowanie aktywności zawodowej, promowanie pozytywnych postaw osób niepełnosprawnych i burzenie stereotypów ich dotyczących. Następnie z każdego województwa Kapituła konkursu wybierała laureatki, którym przyznawano statuetkę Lady D w wymiarze ogólnopolskim. Udało mi się taki tytuł otrzymać. Organizatorem był Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych i poseł euro parlamentu Pan Marek Plura. Bardzo mi miło było otrzymać tą nagrodę!

Bez taryfy ulgowej - Agata Spała

Co Ci daje siłę? Co Cię napędza? Co pomaga wstawać rano?

Wiesz co, ja zawsze mówię o tym, że jest to taka siła wewnętrzna, którą gdzieś przez wiele lat w sobie budowałam. To jest własna konsekwencja i determinacja do realizacjo celów i marzeń, ale też mówię o tym, że jestem szczęściarą, bo za moją siła stoją inni ludzie.

Mój partner, dzięki któremu ja mogę realizować różne swoje marzenia i który mnie bardzo mocno wspiera (Marek, dziękuje ci bardzo za to!).  Moi przyjaciele, którzy zawsze we mnie wierzą i nawet jak czasami mam jakiś taki spadek motywacji mówią: „Agata jesteś świetna w tym co robisz, nie ustawaj, nie poddawaj się!” Moja rodzina, która mocno we mnie wierzy i mocno tez jest dumna z tego co osiągam, co osiągnęłam, że w ogóle wyjechałam do Warszawy, bo ja nie jestem z Warszawy – pochodzę z małego miasteczka.

Tak sobie wyjechałaś?

Tak, wyjechałam na studia tutaj. Kiedy przyjechałam do Warszawy nie była tak świetnie dostosowana jak teraz. Nie było wiele niskopodłogowych autobusów, były po prostu stare Ikarusy i pamiętam do tej pory jak miałam zajęcia na ósmą rano, wychodziłam o siódmej z akademika na przystanek i umawiałam z kolegami na przystanku, którzy mnie wnosili do tego autobusu – później mnie wynosili, po tych stromych schodach… – to był hard core 🙂

I jak sobie to wszystko przypomnę i czasy, kiedy na przykład kończyłam zajęcia o dwudziestej i była zima a ja musiałam wracać do akademika. Zawsze mi towarzyszyły koleżanki lub koledzy ale i tak zdarzały się równe sytuacje. Pamiętam, jak koleżanka poprosiła przechodzącego Pana czy mógłby nam pomóc, a miał teczkę w ręce więc stwierdził że on nie może, bo on ma teczkę i nie zostawi tej teczki. Więc ja mówię: Może ja Panu przytrzymam tą teczkę, ale on stwierdził, że nie wie czy my nie jesteśmy jakieś złodziejki i nam nie pomógł. Chyba myślał, że nagle porzucę wózek i ucieknę z jego teczką (śmiech). Ale ogólnie ludzie są życzliwi i pomagali mi niejednokrotnie w tych przeprawach na uczelnię.

Bez taryfy ulgowej - Agata Spała

Co uważasz za swoje największe osiągnięcie?

Za największe? Nie wiem, trudno mi  jest nadawać temu priorytet wielkości osiągnięć, co jest większe a co jest mniejsze. Są takie rzeczy z których jestem dumna. Samo to, że właśnie, że podjęłam taką decyzję przyjechania do Warszawy na studia, gdzie wiedziałam tylko, ze akademik będzie prawdopodobnie dostosowany. Nie znałam tutaj nikogo, nie miałam takiego zaplecza – pomocy, że ktoś przyjedzie i mi pomoże. Po prostu stwierdziłam: „Muszę spróbować, jak będzie niemożliwie do wytrzymania – to wrócę, trudno”.

To była pierwsza duża, samodzielna decyzja i ona dała mi pewnie dużą siłę, zapoczątkowała odwagę w każdych kolejnych. Realizacja i ukończenie studiów, później studia podyplomowe, znalezienie pracy tu w Warszawie, później decyzja o założeniu własnej firmy, z której dziś jestem naprawdę dumna!

Czym się zajmujesz? Jak wyglądała Twoja droga zawodowa?

Jestem obecnie specjalistką ds. zatrudniania osób niepełnosprawnych, trenerką i doradcą zawodowym. Przez wiele lat budowałam swoje umiejętności w zakresie wspierania osób niepełnosprawnych – żeby znajdowały prace, żeby się nie poddawały, żeby pracowały na otwartym rynku pracy, a nie tylko w Zakładach Pracy Chronionej.

Pracowałam w jednej z największych organizacji w Polsce, które zajmują się aktywizacją zawodową osób niepełnosprawnych. W tej organizacji przeszłam wiele różnych etapów, realizowałam się w różnych rolach, kończąc na tym, że byłam w zarządzie.  Jednak przyszedł moment, kiedy zapytałam siebie – co dalej, o chcę robić w życiu zawodowym dalej, o czym marzę. I wtedy przyszły pomysły! Ja jestem taką osobą, że lubię mieć ciągle wyzwania nowe i stwierdziłam, że jest właśnie ten moment żeby rozwinąć skrzydła jako przedsiębiorca i rozpocząć prace na własny rachunek. Oczywiście dużo osób mówiło, że to ryzyko, pytali czy się czy się uda, wątpili też czy finansowo to jest opłacalne czy daje mi stabilizację it., itd.

Teraz kiedy zwracają się do mnie osoby pytając, jak to zrobić, jak założyć firmę, czy warto czy nie warto, jak ja się do tego przygotowywałam – zawsze mówię, że warto sobie zrobić etap przygotowawczy, przygotować biznesplan, analizę itp. W moim przypadku to nie było tak, że rzuciłam pracę na etacie tak z dnia na dzień. Nie było tak, że rano się budzę i sobie myślę: „No fajnie, mam firmę, co teraz?”. Jeszcze pracując na etacie przygotowałam się do tego…pracując o wiele więcej – z jednej strony etat, z drugiej już działania pozwalające mi zdobyć pierwszych Klientów, przygotować projekty nowe itp. I kiedy miałam zagwarantowane pewne projekty na kilka miesięcy, to był to moment kiedy nadal konsekwentnie, rozwijając skrzydła biznesowe promowałam i rozwijałam nadal swoje usługi.

Dziś po dwóch latach mogę powiedzieć, że to była jedna z lepszych decyzji w życiu.

Bez taryfy ulgowej - Agata Spała

Obecnie pomagam przedsiębiorcom, firmom, instytucjom zatrudniać osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności. To co mnie wyróżnia na rynku to to, że ja działam kompleksowo. Kiedy zwraca się do mnie firma zainteresowana takim działaniem – to ja ją przygotowuję z każdej strony. Pod kątem prawnym – jakie muszą spełnić wymagania, jak wyglądają procedury starania się o dofinansowanie, pomagam im je otrzymać. Sprawdzam na jakie stanowiska w ogóle mogą zatrudnić osoby niepełnosprawne. Robię czasami audyt stanowisk pracy, z jaką niepełnosprawnością może osoba tutaj na tym stanowisku pracować. Szkolę kadrę zarządzającą jak współpracować z pracownikami z niepełnosprawnością, jak wprowadzić do zespołu, jak dbać o budowanie zespołu różnorodnego. Szkolę kadry jak rekrutować kandydatów z niepełnosprawnością.

Na przykład firma zdecydowała się zatrudnić osobę niepełnosprawną i to czasami budzi obawę. Rozumiem to, że ludzie, którzy nigdy wcześniej nie mieli kontaktu z osobą niepełnosprawną, nigdy wcześniej nie mieli w swoim otoczeniu, nie pracowali – mogą mieć różne obawy.  Te obawy nie wynikają ze złej woli czy niechęci – raczej z braku wiedzy i stereotypów. Z braku doświadczeń. Na przykład obawa czy jeśli będę pracować z osobą na wózku to czy powinnam pomóc, jak to zrobić, co powiedzieć, jak traktować takiego kolegę czy koleżankę z pracy? Takie rzeczy, które dla ciebie czy dla mnie są naturalne, dla ludzi, którzy wcześniej nie mieli kontaktu z osobą niepełnosprawną nie zawsze są naturalne. Jest bardzo dużo takich rzeczy, o których osoby, które mają współpracować z osobami z niepełnosprawnością nie mają pojęcia. I moja właśnie rola polega, żeby ich przygotować, żeby „oswajać niepełnosprawność” w pracy, dlatego przygotowuję szkolenia dla menadżerów, dla liderów zespołu.

Ale uczysz ich że trzeba wymagać? 

Oczywiście że ich uczę, że trzeba wymagać. I uczę ich też tego, że nie powinno być taryfy ulgowej ze względu na niepełnosprawność. Wrażliwość na potrzeby, tak, przystosowanie miejsca pracy, też, ale traktowanie takie samo. Tak jak każdy pracownik nowy w firmie osoba niepełnosprawna też ma czas na przygotowanie się, wdrożenie itp. Powinna wykorzystać ten czas jak najlepiej. W ogóle nie uważam, że z tytułu niepełnosprawności trzeba kogoś inaczej traktować. Wprost przeciwnie. Uczę, że trzeba ludziom dać szansę, że trzeba zadbać o dostępność – ale nie uważam, że posiadanie niepełnosprawności to powód to traktowania inaczej takiego pracownika, ulgowo lub coś takiego.

Czym dla ciebie jest integracja?

Kiedyś mi się wydawało, że integracja to jest takie słowo klucz, które łączy, jest takim połączeniem osób niepełnosprawnych i sprawnych, przenikaniem się.

A ostatnio coraz częściej się zastanawiam czy ta integracja jest w ogóle możliwa.

Wiesz, obserwuję na przykład to, bo czasami też mam kontakty ze szkołami, czy z środowiskiem uczelnianym,  czy to faktycznie tak jest, że ta integracja to tylko słowo czy prawdziwe działania. Często nadal obserwuję bycie jednak w dwóch grupach. Dzieciaki niepełnosprawne razem, dzieciaki pełnosprawne razem. W środowisku studenckim jest już lepiej. Potrzebne są ciągle działania edukacyjne, pokazujące że osoby niepełnosprawne to tacy sami ludzie, z marzeniami, potrzebami, z fajnym (lub nie) charakterem…jak inni. Potrzebne są działania dla wzajemnego poznawania się, uczenia siebie.

Coraz częściej skłaniam się ku słowu „włączanie do społeczności”.

Czyli inkluzja po prostu.

Inkluzji dokładnie.  I też tak sobie myślę, że często się mówi o jakimś przystosowaniu dla osób niepełnosprawnych terenu, powierzchni, firmy, instytucji, projektowaniu nowych obiektów i tutaj trzeba zmienić tor myślenia i przestać myśleć, że to służy tylko osobom niepełnosprawnym. To służy wszystkim tak naprawdę: matkom z dziećmi, osobom starszym ludziom chorym lub po prostu każdemu! Jak masz ladę obniżoną w Urzędzie to osoba na wózku skorzysta, osoba niskiego wzrostu, osoba starsza np. przygarbiona a osobie sprawnej też będzie wygodniej to ci będzie wygodniej np. można torebkę swobodnie postawić (śmiech). Tak samo z krawężnikami – czy jeśli są obniżone to nie jest wszystkim wygodniej?

Bez taryfy ulgowej - Agata Spała

Czy wykorzystywałaś kiedyś swoją niepełnosprawność żeby coś osiągnąć?

Wiesz co to jest takie śmieszne pytanie, bo kiedyś sobie przypominałam, że jak byłam mała, to czasem chciałam wykorzystywać. To jest tak, że jako dziecko, które miało trudniej, bo byłam słabsza, pewne rzeczy było mi ciężej robić, czy robiłam je  dłużej to z wygody chciałam to wykorzystywać. Szczególnie z rodzicami (śmiech)! Nieraz mówiłam „Mamo, bo ja nie dam rady, bo jestem chora, a ty nie chcesz czegoś zrobić dla mnie, zrób to – żądałam i czasem nawet płakałam!  Kiedy pytałaś o tą siłę moją, to kluczem do niej jest też moja mama, moja rodzina. Nigdy nie dawali mi przestrzeni na wykorzystywanie niepełnosprawności, uczyli że jestem taka sama jak inne dzieci, mam takie same prawa i obowiązki.

Najgłupsze pytanie jakie ci zadano – w kontekście niepełnosprawności?

Nie pamiętam takich pytań, ale głupie są czasem zachowania ludzi.

Bardzo mnie wkurza jak ktoś z góry zakłada, że wie lepiej czego potrzebujesz jako osoba na wózku. Albo wkurza mnie pomijanie w rozmowie. Pamiętam jak byliśmy z Markiem w przychodni po moje wyniki badań i lekarka mówi o moich wynikach i zwraca się do Marka.  Wtedy masz ochotę krzyknąć „Halo tu jestem! To moje wyniki badań!”

To są tego typu sytuacje chociaż coraz mniej już się ich zdarza.

Widzę pewną specyfikę, że im bardziej osoba niepełnosprawna jest silniejsza, pewna siebie, to widać w spojrzeniu, w postawie ma wpływ na to jak inni się do niej zwracają. Nie można dać się traktować gorzej lub protekcjonalnie.

img_20141015_125411-kopiowanie

Jak reagujesz na ludzi kiedy się na Ciebie patrzą?

Powiem Ci, że rzadko już zwracam uwagę na to czy ktoś się na mnie patrzy. Widzę różnice taką, że na przykład w Warszawie mniej jest takich spojrzeń, mniej się ktoś tam przygląda, bo może dlatego, że jest więcej ludzi, więcej jest osób niepełnosprawnych na ulicach. Widzę taką specyfikę, jak razem z Markiem gdzieś wyjeżdżamy, że w mniejszych miasteczkach osoba na wózku taka jak ja bardziej przyciąga wzrok, ludzie więcej patrzą. Czasami tłumaczę to sobie, że ja po prostu dobrze wyglądam! (śmiech). Ludzie czasami mają taki stereotyp osoby na wózku jako takiej biednej sierotki, zaniedbanej, smutnej itp. Ja wiem, że wyglądam inaczej. Jestem umalowana, zadbana, lubię być elegancka. Uśmiecham się dużo! A to chyba częściej budzi zdziwienie (śmiech)

Czego nie lubisz w kontaktach ze zdrowymi?

Tak jak powiedziałam, zakładania, że ktoś wie czego potrzebuję albo że musi mi pomóc, a wcale nie musi. Czasami czuje taki dystans – rozumiem to, ale nie podoba mi się to. Szczególnie w takim środowisku, w które weszłam czyli biznesowym.

Mam metodę na to taką, że to ja pierwsza wychodzę z kontaktem, pokazuję, że nie gryzę, że możemy normalnie porozmawiać. Nie przyszłam o coś prosić, nie jestem tu po wsparcie.

Jestem przedsiębiorą, prowadzę biznes, jestem partnerem w biznesie – nie zwracam się z propozycją współpracy o jakieś wsparcie.

To powoli się zmienia, ale ludzie nadal często nie wiedzą jak się zachować, mają jakieś obawy. Chcieliby, ale nie wiedzą jak się odezwać do ciebie. Dlatego kiedy tylko mam okazję mówię: „Słuchajcie macie pytania, pytajcie, najwyżej jak będzie to za bardzo intymne to nie odpowiem” (śmiech). Lepiej jest zapytać niż udawać, że nie ma tematu, odsuwać go albo się domyślać. Swoją postawą staram się ludzi ośmielić, uśmiechem, wyjściem naprzeciw. To ważne, żeby osoby niepełnosprawne też dawały coś z siebie chcą budować relacje z ludźmi.

Co powoduje, że przestajesz walczyć?

Chyba nie ma czegoś takiego. Mam chwile takie, że jestem zmęczona tak jak każdy. Czasami mam gorszy dzień, ktoś mnie wkurzy, czasem mi smutno. Często wysoko stawiam sobie poprzeczki i dużo energii kosztuje realizacja tego co sobie zaplanowałam. Przychodzi taki moment, kiedy po prostu jestem zmęczona. Fizycznie i psychicznie jak się naskłada różnych takich rzeczy. Wtedy mam taki moment, że muszę się po prostu zatrzymać. Odpocząć, zadbać mocniej o siebie, posiedzieć sama ze sobą, spędzić czas na samych przyjemnościach, nic nie robić, po prostu olać wszystko. Obejrzeć kilka lekkich filmów, poczytać, odciąć się mentalnie, ale to jest tylko moment bo ja potem po prostu wracam z powrotem do gry.

Mam w sobie mocno zakorzenione przekonanie, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Myślę sobie, że my sami czasami nie do końca wiemy na co nas stać. Jak dużo siły mamy w sobie.

Jestem wojowniczką i nie wiem co musiałoby się stać żebym przestała walczyć. Wiele takich trudnych momentów przeszłam w życiu i tak sobie myślę, że jak sobie z nimi poradziłam to z innymi rzeczami sobie też sobie poradzę. Warto w siebie wierzyć! I można się tego nauczyć, naprawdę!

Trzy rady dla osoby zdrowej, dla której spotkanie z Tobą to pierwszy kontakt z niepełnosprawnością.

Nie chciałabym, żeby to zabrzmiało jak jakieś banały typu: bądź otwarty, pytaj jak możesz pomóc itp. – to podstawa. Ja bym chyba powiedziała tak: Traktuj osoby niepełnosprawne tak jak ty byś chciał być traktowany – w pracy, na ulicy, w urzędzie, na imprezie, u znajomych, w sklepie itp.  Współdziałajmy!

Dziękuję za rozmowę Agata. 🙂

Bez taryfy ulgowej - Agata Spała

By | 2017-01-11T18:23:11+00:00 Listopad 23rd, 2016|Moje projekty, Ponadprzecietni|18 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.
  • Katarzyna Metzger

    fajny tekst

    • Serio zdążyłaś przez 4 minuty przeczytać taki tekst? :)) Gratuluję szybkości czytania 😀

      • Katarzyna Metzger

        da się ale trzeba znać technikę

  • Pani Agata to super silna i zdecydowana kobieta, dla której nie istnieje słowo ‚niemożliwe’. Podziwiam ja za ryzyko jakie podjęła przeprowadzając się do innego miasta i że tak wiele osiągnęła mimo przeciwności losu. Postawa pani lekarki co najmniej dziwna a ten facet z teczką to baran i nieudacznik.

  • Krystyna Polek

    Świetnie i brawo! Dziwi mnie jednak fakt, że jeszcze są problemy z zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. Wydawało mi się że nasze społeczeństwo jest już tak do informowane, że oczywiste jest: każdy jest równy i ma prawo do wszystkiego.

  • Mój prorektor namawiał mnie do wzięcia udziału w Lady Di, ale delikatnie mu wytłumaczyłam, że bycie mamą-studentką to żaden wyczyn i zostawię wolne pole, dla innych Pań, które robią coś naprawdę WOW i oto czytam o jednej z takich kobiet 🙂 Moja droga imienniczko, jesteś wspaniałym przykładem tego, że jak się bardzo chce to wszystko można!

  • Słowa uznania i szacunku dla pani Agaty. Podziwiam ludzi aktywnych i działających z pasją, robiących coś dla innych – zwłaszcza jeśli sami mają pod górę.

  • Masz wspanialego, pozytywnego bloga. Dziekuje Ci za to.

    Podziwiam Agate. Ma niesamowita sile i emanuje entuzjazmem. Dobrze by bylo, by wszyscy brali z niej przyklad. Jest tyle ludzi niedoceniajacych to, co maja. Niewykorzystujacych swoich mozliwosci. Powinnismy czesciej czytac o uczestniczkach Lady D. 🙂

  • Czy istnieje lepszy przykład by pokazać innym ludziom, że jeśli bardzo chcemy coś osiągnąć, to te kłody rzucane przez los pod nogi mogą być dla nas wspaniałym motywatorem, a nie wręcz przeciwnie? 🙂
    Wspaniała rozmowa, fajnie że tu trafiłam i mogłam przeczytać! Dzięki 🙂

  • Bardzo dobry wywiad, świetne, trafne pytania, cudowna rozmówczyni i temat, który powinien być podnoszony jak najczęściej – super wpis, gratulacje 🙂

  • Reni Blog

    Bardzo ciekawy wywiad. Pani Agata to silna kobieta i mądra kobieta.

  • „Muszę spróbować, jak będzie niemożliwie do wytrzymania – to wrócę, trudno”. Niesamowita siła drzemie w Pani Agacie – aż miło czytać tak mądry i energetyzujący wywiad. Trzymam kciuki za dalsze sukcesy i nie mam wątpliwości, że będzie dalej podbijać świat! 🙂

    • Ola, takie osoby są nam właśnie w dzisiejszym świecie potrzebne. Odważne, które nie boją się mówić o swojej niepełnosprawności. Co więcej; Agata działa i to bardzo prężnie, tak, że niejeden zdrowy człowiek mógłby jej pozazdrościć tych sukcesów o ile byłby je w stanie dostrzec 🙂

  • Nauka pomagania drugim to podstawa najlepszych relacji z Klientami 🙂

  • Bardzo ciekawy wywiad i wspaniała osoba. 🙂 Pani Agata wydaje się być niesamowicie pozytywna. Gratuluję jej wytrwałości, woli walki, no i tego cudnego optymizmu, którym zaraża w swoich słowach.

    Warto poruszać takie tematy. Jako dziecko miałam w rodzinie osobę niepełnosprawną, poruszającą się na wózku, która wstydziła się swojej niepełnosprawności i spędziła wiele lat w ukryciu, w swoim domu i na przydomowym ogrodzie. Jako dorosła osoba widzę, jak wiele przez swój upór straciła. Cieszę się, że nasze społeczeństwo jest coraz bardziej otwarte. I ta w pełni sprawna część, i ta mniej sprawna.

  • Evi

    Piękna, inspirująca kobieta i bardzo ciekawy wywiad – dziękuję!

  • Jag

    Mega fajny wywiad 🙂 Dzięki za podzielenie się! Po lekturze od razu wpadła mi myśl do głowy, że takie osoby jak Agata potrafią uskrzydlać – nawet przez ekran monitora.

  • Bardzo mi się podoba wywiad. Mam wrażenie, że spotkały się dwie niesamowicie energiczne, kreatywne kobiety, które mimo przeciwności losu (mam na myśli niepełnosprawności), wyciskają z życia wszystko co się da 🙂 Bardzo budująca rozmowa 🙂