Tak wyobrażałam sobie śmierć.

Home/Punkt widzenia na:/Książki/Tak wyobrażałam sobie śmierć.

Tak wyobrażałam sobie śmierć.

Tak wyobrażałam sobie śmierć.

Lubicie metro?

Taki środek transportu, nie serię Glukhovskiego. Ja w metrze byłam chyba tylko dwa razy w życiu. Huk, prędkość i ciemność. Niesamowite wrażenie, które powoduje ściśnięcie gardła i … strach. Tak, szczególnie jak patrzysz na peron, na którym za chwilę ma pojawić się pociąg. Patrzysz spokojnie myśląc o codzienności swojego życia, planujesz jak zdobyć świat lub co zrobić na obiad. I wtedy zostajesz popchnięty na tory wprost pod nadjeżdżający pociąg. Zanim umrzesz masz kilka sekund i chociaż wiesz, że nie ma dla Ciebie ratunku to jednak liczysz na cud. Ta chwila to sekundy, sekundy w których no własnie, czy jesteś w stanie sobie wyobrazić co dzieje się z ciałem, mózgiem w przeciągu tych kilku sekund życia, które Ci pozostało?

Tak wyobrażałam sobie śmierć to książka nieznanej w Polsce szwedzkiej (tak, nieustająco kocham Skandynawię) pisarki Johanny Mo. Mroczny i bardzo emocjonalny kryminał. Helena Mobacke powraca do pracy w policji po przerwie spowodowanej tragicznymi wydarzeniami. We wstrząsających okolicznościach traci swojego syna Antona.

Co mówi się komuś, kto stracił dziecko z powodu zawodu, jaki wybrał?

 

 

Nie mam dziecka i nie mam nawet pojęcia co może oznaczać jego utrata.  Ten motyw wyziera się z każdej strony książki. Ból po stracie, niemożność poradzenia sobie z tak wielką krzywdą.  Żal do siebie kiedy w końcu przychodzi ta chwila, w której nie pomyślała o dziecku. Walka z samą sobą o to, żeby zacząć żyć normalnie, o to żeby funkcjonować w otaczającej ją rzeczywistości.

Wyczerpuje mnie udawanie, że jestem w gruncie rzeczy normalna i daję sobie radę ze wszystkim

To słowa Heleny, kto z nas chociaż raz w życiu nie wypowiedział tych samych, bądź podobnych?

Po powrocie do pracy zostaje szefową grupy dochodzeniowej, której głównym zadaniem jest rozwiązywanie trudnych spraw. Już pierwszego dnia dostaje „przypadek” wepchniętego pod pociąg metra młodego chłopca. Autorka bardzo obrazowo opisuje zmagania Heleny z emocjami, które nią targają. Z jednej strony chce zacząć żyć normalnie, nie chce być pogrążoną w wiecznej żałobie kobietą z drugiej nie może sobie wybaczyć, że tego chce. Czuje że zdradza pamięć syna. Na szczęście ma jedną bliską osobę, która od niej nie odeszła, która nie pozostawiła jej samej na dnie rozpaczy, taka która rozumie i tłumaczy:

Bo trzeba zrobić co się da, z tego, co życie nam daje. Zaciska się zęby i  idzie dalej, kiedy człowiekowi jest ciężko, bo ciężko nie będzie zawsze.

Książkę czyta się bardzo szybko i praktycznie do końca nie wiadomo kto jest zabójca i jakimi powodami się kieruje, mimo że autorka w treść książki wplata jego przemyślenia. Nie jest to typowy kryminał chociaż posiada cechy gatunku. Mamy w książce wątek polski. Jedna z postaci to awanturujący się, niepotrafiący powstrzymać gniewu i nadużywający przemocy Polak. Najbardziej zadziwiła mnie szybkość przebiegu akcji. Na przestrzeni 6 dni  Helen z zestresowanej kobiety staje się znowu doskonałą policjantką. Jest w stanie wytropić zabójcę. Jak dla mnie mało realne. Trochę to przypomina amerykański serial.

Mam mieszane uczucia odnośnie przeczytanej pozycji, bo przecież nie mogę o kryminale napisać „lekkie czytadło”, „dobre na jeden wieczór”. Książka nie wzbudziła we mnie zachwytu, ale też nie można obok niej przejść obojętnie. Z pewnością przeczytam kolejne z cyklu. Polecam tym, którzy są na początku przygody zwanej „czytanie kryminałów”.

Za udostępnienie pozycji dziękuję Grupie HELION SA.

Johanna Mo
Tak wyobrażałam sobie śmierć

Wydawnictwo: Helion SA
Format: 140mm x 208mm
Liczba stron: 319

By | 2017-08-20T08:14:02+00:00 Sierpień 20th, 2017|Książki, Punkt widzenia na:|10 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.
  • Aleksandra Sajecka

    Skandynawskie kryminały to jedne z lepszych jakie kiedykolwiek miałam okazję przeczytać, jak nie najlepsze. Mimo że zdarzają się książki, które nie porywają, ale warte są przeczytania. Tej pozycji nigdy nie miałam okazji przeczytać, ale z chęcią gdy tylko wpadnie w moje ręce to zrobię. Może mi spodoba się bardziej 😉

  • Anna Kurtasz

    Już wiem, o co jutro spytam w bibliotece 🙂

    http://przystanek-klodzko.pl/

  • Książka zapowiada się emocjonująco…Recencja mnie zaintrygowała

  • Skuszę się po Twojej recenzji :). Czasem mam ochotę przeczytać jakiś kryminał, ale potem strzelam w coś albo wracam do tych, już czytanych. Chociaż nie powiem – wkurzył mnie obraz Polaka.

  • Wiśnia

    Mnie już minął czas zauroczenia skandynawską literaturą, ale książkę zdecydowanie polecę mojej mamie, która ostatnimi czasy zaczytuje się w szwedzkich autor(k)ach 🙂

  • Myślę, że warto zerknąć;) Nawet pomimo tego, że książka nie wywołała u Ciebie efektu wow.

  • Nie wiem czy dałabym radę przeczytać w obecnej sytuacji taką pozycję, ale recenzję przeczytałam błyskawicznie z ogromnym zaciekawieniem Rene 🙂

  • No więc nie wiem do końca czy chciałbym tę książkę przeczytać ale… Właśnie tę niepewność i mrok udało Ci się zakląć w tej recenzji, a taki klimat lubię 🙂

  • Czytanie kryminałów zakończyłem jak i rozpocząłem na serii Katarzyny Bonda. Trudno mnie przekonać do tego gatunku. Wolę obejrzeć seriale z tamtego regionu. Są naprawdę ciekawe.

  • Bardzo fajna książka. Polecam.