ZOO kto kogo obserwuje?

Home/Punkt widzenia na:/Podróże/ZOO kto kogo obserwuje?

ZOO kto kogo obserwuje?

20160629_183615 (Kopiowanie)

Przebywanie w takich przybytkach jak ZOO zawsze przypomina mi o pytaniu, na które nie potrafię odpowiedzieć. Czy instytucja ZOO to dobro czy zło? Kim jesteśmy, że pozwalamy sobie na zamykanie w klatkach zwierząt ku ludzkiej uciesze.

Z jeden strony mamy przeciwników trzymania zwierząt w niewoli z drugiej zaś cała rzeszę zwolenników.

Chcąc nie chcąc spacerując po alejkach ZOO moje wspomnienia przywołują obraz małej bezbronnej dziewczynki dziewięciolatki później dziesięciolatki itd… stojącej w samych majtkach w sali szpitalnej, przed tłumem oglądających ją studentów, a to medycyny, a to AWF. Widzę opiekuna tej grupy, jakiegoś super doktora, mówiącego o moich wadach i dolegliwościach bezosobowo, przypadek, dziewczynka lat dziewięć, schorzenie, deformacja – byłam przypadkiem. Oni oglądali mnie jak ja teraz te zwierzęta, bezbronną i upokorzoną bez szans na obronę, dla dobra nauki.

Teraz ja oglądam te zamknięte w klatkach zwierzęta dla swojej wątpliwej przyjemności. Tylko czy aby na pewno?

Przecież małe i duże zwierzątka są takie rozkoszne, przecież zostały odebrane przemytnikom, wyleczone. Wiele gatunków w naturalnych warunkach już nie istnieje, pozostałe nie przetrwałaby – przez nas – ludzi, niektóre są na wyginięciu. I tu pojawia się kolejne pytanie.

Czy dla własnego dobra można kogoś więzić?

Tych pytań można postawić mnóstwo, można zastanawiać się nad etycznymi aspektami ZOO. Ja wraz z doświadczeniem, którego nabywam (niestety) z wiekiem wiem, że na niektóre pytania nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Pomijam już fakt czystej rozrywki, jakiej dostarczają zwierzęta nam, zwiedzającym. Przecież niewielu z nas może obejrzeć rzadkie gatunki, w ich naturalnym środowisku. Te chore lub na wyginięciu są leczone, rozmnażane – ludzie pomagają im, wspierają żeby gatunek przetrwał. Do tego dochodzi jeszcze aspekt naukowy, poznawczy, empatyczny i wiele, wiele innych.

Poszłam do zamojskiego ZOO, bo chciałam zobaczyć, czy mogę go zwiedzić samodzielnie na wózku.

Miłe zaskoczenie, bez bramek obrotowych, kasa na przyzwoitym poziomie – mogłam sama kupić bilety. Wielka mapa na powitanie 🙂

20160629_183349 (Kopiowanie)

20160629_183120 (Kopiowanie)Oznakowania i co najważniejsze super nawierzchnia.

20160629_173157 (Kopiowanie)

Niestety – zwiedzenie samodzielnie ZOO dla kogoś na wózku elektrycznym i z moim schorzeniem jest możliwe li jedynie w zakresie alejek. Ale to wynika z mojej choroby i ograniczeń, które ona mi nakłada.

20160629_164826 (Kopiowanie)

Tu mamy drzwi przytrzymane kamieniem. Kiedy są zamknięte, zero szans na samodzielne ich otwarcie.

20160629_165057 (Kopiowanie)

Są podnośniki platformowe. Niestety brak informacji, gdzie mogę uzyskać kluczyk, żeby skorzystać z podnośnika. Nie było tez nikogo z obsługi kto mógłby pomóc.

20160629_165014 (Kopiowanie)

Mamy też piękne podjazdy i to bez cienia sarkazmu 🙂

20160629_181507 (Kopiowanie)

I takie niespodzianki – drzwi wyjściowe z motylarni. dobrze, że nie jechałam pierwsza, bo spierniczyłabym się z tych trzech schodków, a tak musiałam zawrócić – zaznaczam, że za mną byli  ludzie i w motylarni było stosunkowo ciasno na takie akrobacje.

20160629_180805 (Kopiowanie)

Motylarnia – tak – trochę ciasno…

20160629_180651 (Kopiowanie)

Super podjazd i….

20160629_163118 (Kopiowanie)

niespodzianka. Tego się nie da samodzielnie przejechać. Łańcuchy są ciężkie, wkręcają się w koła, konieczna pomoc osób trzecich.

20160629_163318 (Kopiowanie)

Można swobodnie podjechać tam, gdzie jest to dozwolone.

20160629_164252 (Kopiowanie)

Mamy też windy. Drzwi trzeba samodzielnie „odciągnąć” i w windzie trzeba trzymać przycisk żeby się uruchomiła – nie na moje mięśnie.

20160629_165212 (Kopiowanie)

Ktoś wyższy lub ze zdrowszymi rękami mógł próbować wysłać kartkę.
Mi się nie udało sięgnąć.

ZOO kto kogo obserwuje?

Obserwatorium lwów – super wykonane, możliwość podjechania z dwóch stron.

ZOO kto kogo obserwuje?

wybieg dla żyraf 🙂

ZOO kto kogo obserwuje?

Takie cusie na drodze, z grubej folii.

ZOO kto kogo obserwuje?

Wybieg dla

ZOO kto kogo obserwuje?

ukochanych przez wszystkich Surykatek 🙂

ZOO kto kogo obserwuje?

Byłam w niewielu ZOO – Warszawa i Zamość, nie mam zbyt dużego porównania, ale obiektywnie patrząc, zamojskie ZOO jest na całkiem dobrym poziomie, jeśli chodzi o dostępność dla osób na wózkach inwalidzkich.

Ponawiam pytanie, kto kogo obserwuje. My chodzimy do zoo na stałe ekspozycje, zwierzętom ekspozycja stale się zmienia.

By | 2017-01-20T13:52:51+00:00 Lipiec 17th, 2016|Podróże|39 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.
  • matekneo

    dobre pytanie 🙂

    • i jaka jest Twoja odpowiedź? 🙂

  • Uwielbiam ZOO, to mój obowiązkowy punkt zwiedzania w każdym mieście (oczywiście, jeśli dane miasto je posiada). Serce mi się kraja jak widzę niektóre wybiegi – te takie betonowe, z maleńkimi oczkami wodnymi, w których zwierzę ledwo co się może obrócić. Szczególnie smucą mnie maleńkie klatki dla ptaków… Mam jednak wrażenie, że wszystko idzie w dobrą stronę i warunki zwierząt się poprawiają.

    • Tak, to prawda jest coraz lepiej niemniej jednak to ciągle jest klatka.

  • Polecam spróbować Wrocławskie 🙂 Afrykarium ma chyba sporo udogodnień 🙂

    • Strasznie daleko mam do Wrocka – może kiedyś 🙂

  • Genialnie zadane pytanie, nigdy bym na to nie popatrzyła w ten sposób:)

    • Justyś 🙂 i jak myślisz, one nas czy my ich?

  • Qursantka

    Myślę, że zwierzęta mają na to ekhmmm „wyrą…ane” 🙂 Jeść dostają, spać mogą kiedy chcą 🙂 Ważne, żeby dobrze je traktowano.

    • hehe 🙂 tia możliwe, aczkolwiek lubię wierzyć, że jednak mają jakieś uczucia poza tymi podstawowymi

  • Ciekawe spojrzenie 🙂 nigdy się nad tym nie zastanawiałam.

    • A jak sie zastanowiłaś to jakie masz zdanie? 🙂

      • Jeśli chodzi o samo ZOO, to nie mam nic przeciwko, pod warunkiem, że te zwierzęta są zadbane, dobrze odżywiane. A wierzę, że tak jest – w końcu tworzy im się warunki zbliżone do naturalnych, a i opieka weterynaryjna też jest. Zdecydowanie ZOO nie jest złem, złem są cyrki ze zwierzętami. A co do obserwowania – myślę, że dla niektórych (bardziej inteligentnych) gatunków ludzie odwiedzający ZOO są ciekawymi okazami. Sama kiedyś byłam w ZOO, gdzie małpa na nasz widok zaczęła się popisywać, pokazywać palcem i skakać jak głupia. Pewnie myślała, że atrakcje rozrywkowe przyszły specjalnie dla niej 😀

  • Rafau Ikswoktur

    Fantastyczny wpis, dzięki Ci bardzo za perspektywę wózka w zoo. Dla mnie zawsze to był dylemat moralny ale zarazem fascynacja tymi wszystkimi dziełami stwórczymi. To jak są fantastyczne zwierzaki niestety nie zawsze możemy się przekonać jak na codzień mieszkamy w mieście. Dzięki za surykatki – są genialne! Pozdrawiam Cię serdecznie i mam nadzieję, że swoim blogiem wpływasz na wrażliwość ludzi na osoby na wózku 😉

    • Dzięki za odwiedziny 🙂 Staram się pokazać swoje normalne życie 🙂

  • Moim zdaniem my ich. Ktoś tu już napisał, że zwierzęta raczej mają wywalone,jeśli tylko mają dobre warunki. 🙂 To nadmierna empatia sprawia, że myślimy, że zwierzęta myślą i czują tak jak my. Bo nam by było źle w takiej klatce, w takim wybiegu. Choć tak naprawdę my też żyjemy w swego rodzaju klatkach własnych ograniczeń albo ograniczeń z zewnątrz.. 🙂
    Idąc tropem Twojego myślenia można by też sądzić, że trzymanie kotów, królików, ptaszków w domach też jest dla nich złe. A przecież o nie dbamy, dopieszczamy. Mają u nas dobrze. (oczywiście o ile mają mądrych właścicieli).
    Uważam, że ZOO jest w porządku,żadna krzywda tym zwierzętom się nie dzieje. A wręcz mogłaby się zadziać w środowisku naturalnym. Także korzystajmy. Właśnie. Dawno nie byłam w ZOO. 🙂

    • Kurde „nadmierna empatia” o to siebie nie podejrzewałam :), ale zapewne masz rację mają to gdzieś o ile mają dobre warunki.

  • Och, myślę, że niektóre zwierzęta z całą pewnością obserwują nas. Chociażby wszystkie małpy.

    Bardzo mi przykro, że wizyta w ZOO wywołała u Ciebie takie wspomnienia. Nigdy nie pomyślałam, jak trudne może to być dla osób, które same na sobie odczuły taką niezdrową ludzką ciekawość.

    • I odczuwają ją nadal, mimo tylu lat rzekomej integracji w Polsce 🙂

  • Zwierzęta mają niezły ubaw obserwując nas ludzi. Tego jetem więcej niż pewna 🙂

    • Ha! ja też 🙂 Lubię sobie tak myśleć 🙂

  • Świeżo wróciłem z hiszpańskiego Loro Parku, na którym oglądałem pokazy i delfinów, i fok, i orek i papug i widząc z bliska zaangażowanie zarówno zwierząt jak i ich trenerów, czytając informacje o badaniach nad rozwojem/ocaleniem niektórych gatunków – nie mam wielkich wyrzutów sumienia. A kto kogo obserwuje? Te rozumne te trochę mniej inteligentne. Więcej nie napiszę 😀

    • heheh czyli to zależy kto zwiedza? 🙂 🙂 widziałam foki i delfiny na Helu 🙂 są epickie.

  • Alicjares

    Wspaniały wpis. Uwrażliwiający i zmuszający do myślenia:)

  • Ania in progress

    Polecam Wrocławskie <3 w tym roku wybieram się po raz pierwszy od lat dzieciństwa 🙂

    • Kurde, tam nigdy nie byłam. Może kiedyś zawitam do tego ZOO.

  • ja często chodzę do zoo – to znaczy, zazwyczaj zawsze, gdy mam ku temu okazję. i nie rozumiem zagorzałych przeciwników trzymania zwierząt w klatkach. przecież większość tych zwierząt urodziła się w niewoli, one nie miałyby już szans na przetrwanie na wolności i nie znają innego życia. o ile warunki w zoo są dobre (a w warszawskim zoo takie właśnie są), to naprawdę, wydaje mi się, aby działa im się krzywda.

    • Pewnie masz rację, może one faktycznie mają to gdzieś 🙂

  • cenie sobie wolność i strasznie nie lubię zamykania zwierząt w klatkach, nawet jak nie znają inne życia i nie poradziłyby sobie w naturalnym środowisku, to takie ograniczenie przestrzeni na pewno jest dla nich krzywdzące.

    • Tak, ale wielu komentujących podkreśla że nie poradziłyby sobie w naturalnym środowisku. Pewnie prawda leży gdzieś w połowie.

  • Dobre pytanie! Myślę, że to zwierzęta z nas mają zdecydowanie większy ubaw 🙂

  • TheJarzabkiBlog

    Jeśli zwierze nie jest zdolne do życia na wolności to wydaje nam się, że ZOO może być dla niego lepszym rozwiązaniem. Niemniej zdrowe zwierze zawsze zasługiwać będzie na wolność.
    BTW, świetnie że uświadamiasz świat o tym, że ogranicza ludzi na wózkach. Patrzenie Twoimi oczami nabiera innego wymiaru. Świetna robota!

    • Dziękuję za dobre słowa, staram się jak umiem najlepiej pokazać to czego doświadczam na co dzień 🙂

  • ja lubię chodzić do ZOO i nie uważam, żeby to było coś złego, o ile tylko zwierzęta mają tam przyjazne i godne warunki do życia. w końcu 90% zwierząt, jakie są obecnie w ZOO, urodziła się w niewoli i zwyczajnie nie poradziłaby sobie, gdyby je tak wypuścić z powrotem do dżungli. pisałam o tym kiedyś u siebie przy okazji wpisu o sanktuarium słoni w Malezji: http://www.autopogon.pl/2016/09/trzcina-cukrowa-to-nie-lekarstwo-na-zy.html. jak dla mnie instytucja ZOO ma jednak ważny wymiar edukacyjny, aby być jej w 100% przeciwnym. uwrażliwia, uczy szacunku do istot żywych i przyrody. nie tylko dzieci, ale także dorosłych. dla mnie nie jest to więc czysta uciecha i rozrywka i uważam, że dobrze, że ZOO istnieją ze względu na dobro wszystkich zwierząt pozostających na wolności.
    a co do zamojskiego ZOO, to jestem z Lublina, a muszę przyznać, że nigdy nie byłam – ani w tamtejszym ZOO, ani nawet w samym Zamościu ;p

    • To trzeba nadrobić wizytę, Zamość zyskuje przy bliższym poznaniu, a teraz jest coraz piękniejszy. Odbudowują, rekonstruują jest co oglądać, a jeszcze bardziej polecam Krasnobród. Cisza spokój i piękno przyrody.

  • A propos barier dla wózka to przypomniał mi się podjazd dla osób niepełnosprawnych w krakowskim MPK. Ostry spadek kończył się szklanymi drzwiami więc bez pomocy osób trzecich można było nieźle się wpakować 😉 Natomiast dobrze, że na przestrzeni lat tworzy się coraz więcej miejsc przyjaznych osobom niepełnosprawnym 🙂

    • To wynik tego, że o zrobieniu takich rzeczy decydują ludzie, którzy nie mają o dostosowaniu zielonego pojęcia. Wiedzą że coś gdzieś ale nie do końca wiedzą jak.

  • Sylwia

    Jako dziecko chodzialam do ZOO (wroclawskiego) z wielka radoscia. Lol, mozna bylo zobaczyc malpe, slonia i inne zwierzaki, ktorych nazw nie potrafilam wymowic. Teraz moje dzieci namowily mnie na wypad do tego samego ZOO, po prawie 30 latach. Pomimo przebudowy, nowych okazow moje odczucia do tego miejsca ulegly zmianie. Wielokrotnie patrzylam na zwierzeta i zastanawialam sie co one czuja uwiezione w klatkach lub na wybiegu. Sa zadbane, maja co jesc, sa bezpieczne, ale czy szczesliwe?