Nieudane zakupy czyli strzał w kolano z tak zwanymi #musthave

///Nieudane zakupy czyli strzał w kolano z tak zwanymi #musthave

Nieudane zakupy czyli strzał w kolano z tak zwanymi #musthave

Jestem gadżeciarą i nowościoholiczką 🙂 tak nawet nie wiecie ile mnie kosztowało to wyznanie.

Uwielbiam kupować, testować to co nowe, co się pojawiło i oczywiście wpisuje się w krąg moich zainteresowań.
Oczywiście niektóre z tych nowości okazały się klapa totalną i niełatwo mi się przyznać przed mężem do tego że zbłądziłam.
Do takich klap zaliczam tykwę do yerby. Przyszła i na mnie moda na picie yerba mate. Zakupiłam tykwy, termometry, bombille, wyciorki (pisze w liczbie mnogiej, bo rzecz jasna obdarowałam jeszcze innych nieszczęśników) i rozpoczęłam proces parzenia Yerby. Zastosowałam się do wszystkich rytuałów i … powtarzając za Sagą Noren z mojego ulubienego serialu Most nad Sundem „to nie było smaczne”.

Nie było i nigdy mi nie posmakuje, zostałam z kilkunastoma paczkami yerby, której nikt nie chce pić. Od razu  wyjaśniam – to nie jest tak że po pierwszym piciu się zniechęciłam. Nie! Kupiłam kilka rodzajów yerby i parzyłam każdą, żadna ale to żadne nie pod pasowała – nie wiem czy wina leży po stronie tykwy? Zaimpregnowałam ją tak jak poleca Czajnikowy i mimo to nie smakowało i nie posmakuje. Jakby ktoś nie wiedział jak wygląda tykwa google pomoże, ja zdjęcia tego cholerstwa nie mam zakopane została gdzieś w piwnicy, a nie będę męża prosić o odnalezienie, bo się zacznie… czemu nie pijesz?, miało być takie zdrowe!, mówiłem ci… itp. zrzędzenie, wybaczcie ale chcę sobie tego oszczędzić.

Kolejny mój wymysł i tzw. must have: tablet z windowsem ASUS VivoTab Smart ME400CL- niech go bomba atomowa. Nie umiem na tym cholerstwie pracować, jest tak delikatny i czuły że nie potrafię go poprawnie trzymać, żeby nie zmienić czegoś na ekranie. Mam podstawkę na stół, mam „małpi ogon” do łóżka, ba mam nawet osobną klawiaturę i dupa,  nadal nie umiem go ogarnąć. Leży i zbiera kurz.

Słynne chia, spirulina, młody jęczmień – no przecież jakżeby tego nie wypróbować.

OBRZYDLISTWO. O ile nasionka można skonsumować fajnie chrupią i dobrze zagęszczają i moim zdaniem niewiele o ile wcale nie różnią się od naszego siemienia lnianego. To spirulina……. ekm potrafi spierniczyć smak każdego koktajlu, tak samo jest z jęczmieniem. Te dwa super dodatki sprawiają, że wszystko smakuje jak pokarm dla ryb tudzież krów. Zjadam powoli po łyżce z wodą, a
odruch wymiotny ledwo opanowuję.

Stewia cięta – w liściach i tu znowu chciałam dobrze a wyszło jak zwykle.

W całości nie da się tego używać. Trzeba ugotować syrop, syrop ma smak siana, ciężko zneutralizować w potrawach a co dopiero w kawie.

Następnym strzałem w kolano była poduszka z łusek gryki :/ na ostatnich targach zakupiłam poduszkę o swojskiej nazwie Jasiek i uwierzyłam reklamie nie dopuszczając do głosu zdrowego rozsądku. Pan bardzo pięknie zademonstrował prawidłowe ułożenie głowy na podusi, ułożenie łusek itp. ale nikt go nie zapytał ani tez nie pomyślał o tym, że w środku nocy nie będzie mu się chciało wstawać i układać podusi tak żeby pasowała jak jak będziemy leżeć na prawym, a potem na lewym boku.

Skutkiem czego w nocy spałam na KAMIENIU – kark mnie napierniczał rano – miało być zdrowo. Zdrowością chyba miało być to, że jak człowiek przestanie jej używać to poczuje się lepiej. Nie wiem jak reszta mojej rodziny ja nie będę już tego cholerstwa używać.

Mogłabym tak długo…. ale podobno lepiej się czytają posty krótkie 🙂
By | 2017-02-07T17:53:43+00:00 Czerwiec 17th, 2015|Punkt widzenia na:, Testy|15 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.