Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Home/Punkt widzenia na:/Wydarzenia/Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Polcon to objazdowy konwent dla fanów fantastyki. Co roku odbywa się w innym mieście i co roku ma innych organizatorów. W tym roku odbył się w Lublinie na terenie UMSC. Zawsze chciałam na niego pojechać i zawsze miasto, w którym się odbywał było zbyt daleko od mojego miejsca zamieszkania. Nie widzę siebie śpiącej w sali gimnastycznej pośród setek innych konwentowiczów w większości mogących być moimi dziećmi. Tak, jedną noga wyrosłam z tego, a drugą chciałabym w tym świecie jeszcze pozostać.

Udział w konwencie to nie tylko bierne przyglądanie się temu co organizatorzy zaoferowali, to także czynny udział we wszelkich atrakcjach. Jedną z form uczestnictwa jest przebranie, które jest istotnym elementem oprawy imprezy i odróżnia przypadkowych uczestników od fanów. My swoją charakteryzację robiłyśmy od samego rana. Postanowiłyśmy przebrać się za umarte panny młode tudzież wdowy. Krwawe rany były istotną częścią przebrania. Zrobiłyśmy je z żelatyny, gliceryny, tempery oraz typowych kosmetyków używanych do makijażu. Welony przyleciały prosto z Chin, a reszta garderoby to second hand. Jak nam wyszło? Ano tak, ze jak tylko wysiadłyśmy z samochodu to fotografowie obsiedli nas i robili zdjęcia. Także chyba uzyskałyśmy swój cel 🙂

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Nasza ekipa prawie w komplecie 🙂

Polcon to moc atrakcji, w których ciężko połapać się tym co pierwszy raz przebywają na tego typu imprezach. Wykłady, prelekcje, spotkania z autorami, sesje RPG, LARP, spotkania autorskie to tylko niektóre z wydarzeń. My zdecydowaliśmy się wspólnie na kilka punktów programu, ale… wcześniej musieliśmy zrobić rozeznanie czy się tam dostanę.

Dlaczego?

Otóż zaniepokoiło nas już na wejściu: zero orientacji wolontariuszy na temat dostępności imprezy dla osób niepełnosprawnych. Na dzień dobry powitał nas młodzian, który zapytany o parkingi dla niepełnosprawnych wpadł w popłoch i zaczął szukać wyższych rangą. Parkingu nie przewidzieli czyli pierwszy minus.

Kolejny to kompletnie nie przygotowani wolontariusze w punkcie informacyjnym. Osoby u których zakupiliśmy bilety 50 zł od osoby, nie były w stanie odpowiedzieć gdzie możemy się dostać, a gdzie nie. Odesłano nas do punktu informacyjnego, a tam ups co za niespodzianka zero orientacji i na dodatek zero jakiegokolwiek zaangażowania. Dopiero na moją wyraźną prośbę o sprawdzenie budynku, w którym miało się odbyć spotkanie z Marcinem Przybyłkiem wolontariusz ruszył w kierunku zabudowań.

Budynek miał wejście z poziomu zero, które normalnie było zamknięte, dopiero po umówieniu się na konkretną godzinę było otwierane i można było wejść do sali.

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

   W oczekiwaniu na otwarcie drzwi

Marcin Przybyłek jak zwykle zawojował publiczność i chociażby dla spotkania się z nim warto było przyjechać do Lublina.

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Następny… minus dla mnie, dla innych może atrakcja.

Imprezy były rozrzucone po budynkach UMCS, przetransportowanie się windą, potem kładką zajmuje w cholerę czasu i naprawdę trzeba mieć piątkę z logistyki, żeby nie znając terenu ogarnąć to. Na szczęście do kładki podprowadziła nas bardzo uczynna wolontariuszka 🙂

 

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Do tego fantastycznie przystosowany teren uczelni dla przykładu jeden z krawężników do którego wjazd był kilkanaście metrów dalej, a bliższy wjazd został zastawiony przez jakieś namioty i scenę.

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Krawężnik do stoisk…. no cóż nie chcą naszych pieniędzy.

Nie obyło się bez zabawnych momentów, Jednym z nich był wykład o Słowianach i Wikingach, gdzie jeden z autorów wyraźnie olewał temat wykładu monologując na temat swoich osiągnięć. 🙂 Nawet delikatne zagajenie prowadzącej nie zbiło go z tropu.

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Drugi dość wesoły przypadek to praktycznie zmiażdżenie mojego wózka i mnie przez poniższą windę. Nie wiem kto ustawił tak krótki czas reakcji w tej windzie, ale serdecznie współczuję studentom UMCS poruszającym się na kulach, te drzwi mogą skrzywdzić, gdyż nie reagują na nic. Po prostu przychodzi czas zamykania się i one to robią nie bacząc na przeszkody.

Elektrycznym wózkiem na lubelskim Polconie.

Na koniec chcieliśmy porozmawiać z organizatorami na temat różnic w organizacji konwentów i jak style organizacji wpływają na uczestnika. Cóż. Dyskusja była nader ciekawa. Dowiedzieliśmy się, że konwenty organizują pasjonaci w swoim wolnym czasie, że robią to z dobroci serca i bez wynagrodzenia i że nie mają wpływu na wolontariuszy, a tak właściwie to ci którzy byli i mieli czas przyjść na tą prelekcję nie organizowali tego konwentu. Pani odpowiedzialna za organizację Polconu nie miała czasu żeby przyjść na zaplanowaną przez siebie (lub swoich współtowarzyszy) dyskusję.

Podsumowując

Nie jestem zachwycona Polconem i zapewne następnym razem głęboko zastanowię się, czy jechać na imprezę, która mieści się w kilku budynkach i do tego nie ma żadnych informacji o dostępności dla osób niepełnosprawnych. Z drugiej strony, jeśli osoby niepełnosprawne nadal nie będą się pojawiać na tego typu imprezach to nikt nie będzie myślał o ich dostosowaniu. Bo większość z nas po prostu boi się przejechać kilkadziesiąt kilometrów po to żeby dowiedzieć się, że gdzieś nie wejdzie, bo są schody.

Organizatorzy powinni wziąć pod uwagę wszystkich fanów fantastyki, nie tylko tych zdrowych. Osoby odpowiedzialne za rekrutację wolontariuszy mogłyby powiedzieć parę słów na temat tego w jaki sposób można pomóc osobie z niepełnosprawnością. Zazwyczaj wystarczy trochę dobrej woli i niewiele wiedzy żeby każdy czuł się dobrze. Ja zawsze słuze swoją wiedzą i pomocą – nieodpłatnie.

Tak naprawdę niewiele trzeba. Wystarczy wyraźnie napisać, jeśli jesteś osobą niepełnosprawną i chcesz uczestniczyć w naszym konwencie daj znać czego potrzebujesz, żeby bawić równie dobrze co pełnosprawni uczestnicy.

By | 2017-09-19T20:00:40+00:00 Wrzesień 19th, 2017|Punkt widzenia na:, Wydarzenia|20 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.
  • Miałem na początku deja vu … pisałaś dawniej o podobnym konwencie a przynajmniej lepiej zorganizowanym. Z relacji wynika, że nie byłoby tak źle, gdyby tych kilka niedociągnięć. A czy mnie się wydaje … tłumów nie było ?
    Przebranie w dechę

    • Nie było tłumów, chociaż nawet jakby były to rozlazłyby się po obiektach uczelni. Co innego jeśli impreza jest w jednym budynku, wtedy widać ogrom fanów 🙂

  • Fakt, czasem tak mało potrzeba, żeby taką imprezę przybliżyć również osobom niepełnosprawnym. A wysłałaś do organizatorów uwagi albo może choć link do tego wpisu? Może im by się choć trochę oczy otwarły…

    • Z samymi organizatorami Polconu nie miałam przyjemności. Podejrzewam, ze odbyło się to tak. Uczelnia powiedziała, że jest dostosowana, nikt tego nie sprawdził, a wszyscy poza nami kalekami się ucieszyli.

      • Diabeł pewno siedzi w niedograniu i braku chęci zrozumienia, sama uczelnia pewno i jest dostosowana, gorzej z terenem wokół, zamkniętymi drzwiami, złą informacją i lokalizacją – ale też nade wszystko nieprawidłowym podejściem do tematu (brak świadomości). Organizatora powinno się wsadzić na zwykły wózek i niech próbuje objechać teren tego, co organizuje. A potem niech pomyśli czy elektryk da radę 😉

  • Sylwia

    Dobrze, że ktoś o tym pisze 🙂

  • a ja myślałam, że jest już standardem myślenie o osobach niepełnosprawnych. widać nie w każdym zakątku Polski…. facepalm…

  • Dobrze, że dzielisz się swoimi uwagami po zjeździe bo może przy okazji innych zjazdów organizatorzy wezmą je pod uwagę. 🙂

  • Grażyna Zaborska-Szmajda

    Ważny i ciekawy tekst 🙂

  • Cóż, stracili klienta. Po tym tekście czuję, że niejednego. Ich strata.

  • Może po Twoim wpisie sytuacja się zmieni na lepsze 🙂

  • Przykre to jest bardzo, że na okoliczność organizowania różnych imprez nie bierze się pod uwagę faktu, że osoby niepełnosprawne również chciałyby w nich uczestniczyć. Niby wydaje się to standardem, bo w końcu mamy XXI wiek, ale jak widać rzeczywistość to co innego.
    P.S. Chciałam się wybrać na tegoroczny Polcon, ale sprawy rodzinne na to nie pozwoliły…

  • Przykra sprawa, ale jak widać nie widzą co tracą.

  • Takie pozorne szczegóły, które w rzeczywistości mogą utrudnić realizację czegokolwiek zauważa się dopiero osobiście na nią natrafiając.

  • Niestety z dostosowaniem do niepełnosprawnych ciągle jest w Polsce kicha. Na licencjacie, który robiłam w budynku bez windy (zajęcia odbywały się na trzech piętrach i to było UW) kiedyś widziałam jak ktoś wnosił dziewczynę na wózku po schodach… Socjologia została w PRL-u karnie przeniesiona do takiego budynku i pokutuje do dziś. Z dobrych rzeczy – stylówki świetne 🙂

  • Monika, zresetowani.pl

    Fantastyka, to zupełnie nie moja bajka, ale przebrania naprawdę super 🙂

  • Kurczę, to naprawdę duża i znana impreza, tym bardziej dziwi mnie ten brak dostosowania :/

  • Nigdy na Polcon mnie nie ciągnęło, bo od kilku lat zdecydowanie wolę wybrać się na Pyrkon w Poznaniu, ale będąc szczerym, to nie jestem w sumie pewny, czy i on jest dobrze przystosowany dla osób niepełnosprawnych.

  • Może uwzględnią pomocne wskazówki, czasem naprawdę niewiele potrzeba.

  • czytajkomiksy.pl

    Jako stały bywalec konwnetów nigdy na to nie zwracałem uwagi, a problem jest. O ile Pyrkon jest jakoś przystosowany to reszta konwnetów ma chyba z tym problem. Warto zwracać na to uwagę.