ON – Łukasz Henel – przewidywalnie

/, Uwaga gniot/ON – Łukasz Henel – przewidywalnie

ON – Łukasz Henel – przewidywalnie

ON - Łukasz Henel - przewidywalnie

Jestem maniaczką książek i filmów grozy.

Uwielbiam horrory te z wyższej półki dające człowiekowi poczucie niepokoju na długie godziny, ale też i te klasy F z flakami, krwią i durnowatymi scenariuszami pełnymi blondynek z dużym biustem i pustą czaszką.

Po książkę Henela sięgnęłam z wielką nadzieją na dobrą rozrywkę. Po Dardzie wzrosła moja ufność w talent polskich autorów grozy. On Łukasza Henela ta nadzieję ledwo co we mnie rozbudzoną bezceremonialnie zabił. Książkę można określić jednym słowem przewidywalna. O tyle o ile ciężko w obecnych czasach coś nowego wymyślać o tyle rozpoczęcie książki spotkaniem pięknej nieznajomej, która znika pozostawiając po sobie jedynie medalion, a później nocą niespodziewanie pojawia się  i oczywiście lądują razem w łóżku.

Piękna nieznajoma nad ranem znika, zostawiając naszego bohatera z niedosytem i tajemnicą. Really? Miałam wrażenie, że czytam jakieś marzenia senne młodego onanisty, który owszem chce zaspokoić swoje żądze, ale rano to już niekoniecznie chciałby przebywać w jej obecności.

Oczywiście to, że ona znika nad ranem nie powoduje w nim niepokoju….. ehhh.

W książce pełno jest takich wątków tak oczywistych, że aż irytujących. Jakieś stukania, ciemna piwnica, braki prądu, jakaś oczywista niechęć wioskowych ludzi, oczywistości gonią oczywistości. Czytałam, czytałam, czytałam i czekałam na tą grozę. Przez 1/3 książki autor prowadzi z nami grę i nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby to miało do czegoś doprowadzić.

Niestety (i tu uwaga spojler) nic, ale to nic w tej książce nie powoduje że chociaż na chwilę nasze serce zaczyna szybciej bić, ręce się pocą i nerwowo rozglądamy się po pokoju. Nie przekonuje mnie to, że dwie starsze panie ze strachu wyskakują przez okno, a policja po wykonaniu podstawowych czynności śledczych nie pojawia się więcej na miejscu zbrodni. Zostawia właściciela bez dodatkowych pytań. Akcja zaczyna się „zagęszczać” gdzieś po połowie książki, ale pełno w niej nielogicznych fragmentów.

Z jednej strony wszystko co spotkało bohatera jest niezwykłe i niewytłumaczalne, a z drugiej strony on z uporem maniaka nie widzi w tym nic złego. Oczywiście pojawia się również ksiądz, kolejne morderstwa i tajemnica związana z pałacem (również przewidywalna), która ma nam wytłumaczyć wrogość mieszkańców pobliskiej wioski. Tajemnicą tą jest…. no nie będę zdradzać kolejnych szczegółów, bo być może ktoś z Was ma skłonności masochistyczne i skusi się na przeczytanie jej.  Ja słuchałam jej na audiobooku, sposób czytania pana Filipowicza powodował, że momentami wybuchałam śmiechem – między innymi przy zmienianiu zamków przez bohatera książki.

To nie jest horror do jakich jestem przyzwyczajona, to nie jest książka na którą warto tracić czas

Oczywiście może być jeszcze jedno rozwiązanie, jestem tak zdegenerowana i zblazowana że niewiele mnie przestraszy 🙂

By | 2017-01-25T12:14:57+00:00 Marzec 23rd, 2015|Książki, Uwaga gniot|6 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.