Loading...

„Rozumiemy się bez słów”-recenzja gościnna-Panna Lu Art

/, Na jednym wozku/„Rozumiemy się bez słów”-recenzja gościnna-Panna Lu Art

„Rozumiemy się bez słów”-recenzja gościnna-Panna Lu Art

reżyseria: Eric Lartigau

scenariusz: Victoria BedosStanislas Carré de MalbergThomas BidegainEric Lartigau
gatunek: Komedia
produkcja: BelgiaFrancja
premiera: 29 maja 2015 (Polska)
nagrody: Cezar oraz 6 nominacji

Recenzja gościnna

Napisała ja dla Was jedyna osoba, która według mnie może wyjaśnić w przystępny sposób mechanizmy ukazane w filmie.

Artystka, Matka, Żona, Przyjaciółka, Głucha, Panna Lu Art 

Film francusko-belgijskiej produkcji „Rozumiemy się bez słów” w Polsce obejrzała bez wątpienia każda osoba Głucha i wiele osób mających w rodzinie bliską osobę Głuchą. Nic dziwnego. Takiego filmu w światowym kinie jeszcze nie było. W środowisku niesłyszących film nie tylko bawi, wzrusza, ale i wzbudza wiele kontrowersji.

Wielu osobom nie spodobał się sposób w jaki ukazano Głuchych rodziców Pauli, głównej bohaterki. Ukazano ich, a w szczególności Gigi Bélier, matkę Pauli – jako osobę nieco nierozgarniętą, często irytującą swoim infantylnym zachowaniem. Owszem, takie osoby jak Gigi zdarzają się w świecie Głuchych (w świecie słyszących zresztą także), ale w środowisku niesłyszących widzów pojawiła się obawa, że ukazanie w filmie Głuchych bohaterów właśnie w taki a nie inny sposób – może nieco negatywnie wpłynąć na postrzeganie środowiska niesłyszących przez słyszące społeczeństwo. Ludzie nie mający styczności ze społecznością Głuchych po obejrzeniu filmu rzeczywiście mogą nabrać przekonania, że wszyscy Głusi są ludźmi bardzo nieporadnymi, nie potrafiącymi samodzielnie funkcjonować w życiu bez pomocy słyszącego dziecka, występującego w roli tłumacza.

Nie znając dobrze jakże zróżnicowanego środowiska niesłyszących bardzo łatwo wyrobić sobie fałszywe przekonanie na temat Głuchych na podstawie jednego filmu.

Nie ukrywam, że i ja jako osoba niesłysząca przez chwilę miałam obawy, że po filmie będę postrzegana wyłącznie przez pryzmat Gigi Bélier (śmiech). Nie zaprzeczam jednak, że w Gigi dostrzegam swoją cechę – panikuję na samą myśl, że córka kiedyś opuści rodzinny dom (śmiech). I niestety, podobnie jak Rodolphe, ojciec Pauli mam bardzo brzydką cechę – kpię sobie w języku migowym z osób słyszących, które języka migowego nie znają a w szczególny sposób działają mi na nerwy (wspomnijcie filmowe sceny przy sprzedaży serów, czy przygotowania ojca do wystąpień publicznych).

Nie wszyscy Głusi są tacy jak filmowa rodzina Bélierów. Nie wszyscy wysługują się swoim dzieckiem jako tłumaczem. Nie wszyscy zachowują się jak roztrzepana Gigi. Tak jak w świecie słyszących są Głusi samodzielni jak i niesamodzielni. Sądzę, że jednak zamiarem reżysera tak naprawdę nie było ukazanie wyłącznie życia Głuchych.

Chciał ukazać problemy, o których wciąż za mało się mówi – mianowicie problemy wielu CODA, czyli słyszących dzieci rodziców niesłyszących, (CODA – skrót od Children of Deaf Adults; tym terminem się określa słyszące dzieci rodziców niesłyszących).

Słyszące dzieci takie jak filmowa Paula są dziećmi, które muszą szybko dorosnąć, ich beztroskie dzieciństwo trwa bardzo krótko. Dlaczego? CODA pełnią rolę tłumacza, muszą zbyt wcześnie dorosnąć, by pomóc rodzicom jako łącznicy pomiędzy światem ciszy a światem dźwięków. I to nie jest winą rodziców. Przyczyna tkwi w zbyt małej ilości tłumaczów języka migowego – czy to we Francji, gdzie kręcono film, czy w Polsce, czy w każdym kraju, gdzie żyją Głusi.

Problemy CODA są wciąż tematem tabu to właśnie między innym chciał uświadomić widzom Eric Lartigau tworząc film. Wspomnijcie sobie filmową scenę u ginekologa – w filmie jest ukazana zabawnie, lecą lekkie sprośne teksty. A czy ktoś z Was pomyślał co w takiej chwili czuje Paula? Czy ktoś z Was wyobraził sobie, co by czuł będą na jej miejscu? Słuchając tekstów na temat opryszki na waginie swojej matki? Ta scena jest żywcem wyrwana z życiorysu każdego CODA, który musi służyć jako tłumacz w gabinecie lekarskim z racji braku zawodowego tłumacza.

CODAkom, tak jak filmowej Pauli, nie jest do śmiechu w takich sytuacjach. A wiecie, że bardzo często w gabinetach lekarskich robotę za tłumaczy odwalają dzieci dużo młodsze od Pauli i bywa, że muszą matce przekazać informację o tym, że jest śmiertelnie chora…? Mało który lekarz przekazując taką informację do przetłumaczenia zastanawia się nad tym jakie to będzie traumatyczne dla tego dziecka. Społeczeństwo też się nad takimi sprawami nie zastanawia – czy to we Francji, czy w Polsce…

W filmie widzimy rodzinę Głuchych żyjących na francuskiej wsi. Ta francuska wieś świetnie obrazuje również życie Głuchych na polskich wsiach, bo i tutaj nie ma tłumaczy. Tłumaczy języka migowego brakuje w wielkich miastach, a co dopiero na wsiach. To śmieszne i zarazem tragiczne, ale na wielu polskich wsiach wielu ludzi słyszących nawet nie wie, że istnieje coś takiego jak zawód tłumacza języka migowego.

Dlatego ten film jest taki uniwersalny. Gdy ucichną już salwy śmiechu warto zastanowić się nad sprawami CODA, dzieci, o których problemach wciąż się milczy.
By | 2017-01-16T15:24:02+00:00 Grudzień 22nd, 2016|Film, Na jednym wozku|12 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.