Film „Zanim się pojawiłeś” popchnął Japończyka do morderstwa?

///Film „Zanim się pojawiłeś” popchnął Japończyka do morderstwa?

Film „Zanim się pojawiłeś” popchnął Japończyka do morderstwa?

Film i książka wywołały sporo kontrowersji w środowisku niepełnosprawnych.

Jedni są oburzeni i swoje obruszenie tłumaczą tym, że ten film to zachęcanie do utylizacji osób niepełnosprawnych. Inni uważają, że każdy ma prawo wyboru i że film jest piękną historią o miłości. Ja film obejrzałam jakiś czas temu.

Film, bo na książkę zdecydowanie szkoda mi czasu i stwierdzam, że „Zanim się pojawiłeś” ma się tak do życia osób niepełnosprawnych jak „Klan” do życia osób zdrowych.

Czy film "Zanim się pojawiłeś" popchnął Japończyka do morderstwa?

Pierwszy i najważniejszy fakt, który już na dzień dobry mnie wkurzył to, to że pomysł na książkę został żywcem zerznięty z Nietykalnych, który to uwielbiam i polecam, do tego został ściągnięty nieudolnie.

W Nietykalnych opiekun robi wszystko, od karmienia na wyciąganiu odchodów z kiszki stolcowej kończąc, tu waćpanna nie ma nawet świadomości istnienia cewnika, biorąc pod uwagę, że spędza z nim prawie cały dzień to znowu pokazuje na jakim poziomi jest jej intelekt.

Tak naprawdę spełnia rolę khm damy do towarzystwa, czy może stróża?

Niby jest sugestia, że podopieczny próbował się już zabić, ale jakoś średnio wyobrażam sobie możliwości popełnienia samobójstwa przez osobę, ruszającej tylko kciukiem. Najeżdżanie na ścianę wózkiem niewiele da, więc z zabicia się w pustym pokoju raczej nic nie wyjdzie. No chyba że śmierć z nudy jest możliwa – wtedy tak, bo koleś nie robi nic poza słuchaniem głośnej muzyki.

Nie dookreślono, jak on te próby samobójcze próbował uskutecznić, ba chyba nie tak do końca chciał to sam zrobić, bo miał możliwość rzucenia się ze skarpy (scena z jego ulubionym miejscem) i nie zrobił tego.

Za to pięknie pokazano jak w jej obecności o mało nie umarł, bo pannica nie do końca doczytała (bądź zrozumiała) segregatora z instrukcjami i nastąpił kryzys, gdyż opiekun medyczny się spóźniał. No tak, bo zima w tym akurat roku była pierwszy raz w tej okolicy, a oni nie wpadli na to, że drogi mogą być nieprzejezdne.

Okej mogła w tym segregatorze nie mieć informacji istotnych dla ratowania życia podopiecznego, tak zwany plan B, średnio w to jednak wierzę, bo każdy bezsens musi mieć swój sens.

Okej nie krytykujmy ich tak bardzo, zakładamy że informacji nie ma, ale myślenia u panny też nie ma.

Ile czasu musi upłynąć, żebyś załapał, że komuś kto nie ruszy ani ręką, ani nogą do tego źle się czuje, gorączkuje, może chcieć się pić? Powiesz: mogła się bać, że się zachłyśnie. No mogła, ale od położenia chłodnego okładu na rozpalone czoło, nie dostałby zapalenia płuc. Smutne, a to dopiero początek.

Najsmutniejsze w tym filmie jest to, że dopiero kiedy dowiedziała się jakie ma postanowienie jej podopieczny, to zaczęła się starać. Zaczęła wykonywać swoją pracę, interesować się tym, gdzie może z nim pojechać, jakie rozrywki mogą sprawić mu przyjemność itp.

Oczywiście popełniając przy tym głupie błędy, chociażby zaparkowanie auta na grząskim terenie. Słodka dziewczynka nie zorientowała się, że wózek tam ugrzęźnie. Mogła nie wiedzieć, no ok, ale niewiedza nie zwalnia z myślenia.

Zdrowych to śmieszy, mnie śmieszyło średnio, bo wiem jak taka lekkomyślność mogłaby się skończyć dla mojego sprzętu.

Do tego dochodzi fakt kolejnego upokorzenia gościa na wózku, kiedy to z opresji ratuje go grupa młodych byczków, którą ona ze słodkim uśmiechem poprosiła o pomoc.  REWELACJA + 10 do psyche dla niego.

Film jest beznadziejny, tragiczny w swojej głupocie i nie ratuje go nawet fakt, że na koniec pokazali, że każdy ma prawo wyboru tylko musi mieć kasę na to żeby pojechać do odpowiedniego kraju.

Tak, oczywiście ma, ale tłumaczenie, że ból (ja i Ty i Ty i Ty, żyjemy codziennie z bólem, czy to fizycznym, czy egzystencjalnym),  że kiedyś był sprawny, teraz tylko jednym palcem, że nie ma szans na poprawę – jest słabe. Dla mnie człowieka odczuwającego ciągły ból, ból można rozpoznać po minie, grymasach twarzy – tam tego w ogóle nie było, a przy silnych lekach przeciwbólowych występuje po prosu otępienie albo wręcz odlot – też tego nie było – ja nie widziałam w tym filmie walki z bólem w żadnej postaci, no chyba że ból po utracie jakże bogatego aktywnego życia.

Przesłanie filmu – dajmy kalece umrzeć, bo go boli, bo nie akceptuje swojej niepełnosprawności, bo jak umrze będzie mu i nam łatwiej.

Moim zdaniem godzą się na to żeby umarł, bo nie znaleźli dobrego psychologa, który pomógłby mu zrozumieć, że życie na wózku inwalidzkim to nie koniec świata.

W swoim życiu poznałam wielu „byczków”, którzy po skoku do wody, bójce, tudzież wypadku samochodowym etc. siedli na wózek. Jedni znaleźli w sobie siłę na życie dalej, inaczej, odnaleźli inne pasje, inni tą siłę brali z utrudniania innym życia. Byli wredni, chamscy i wulgarni dalej zachowywali się jak przed wypadkiem – pili, rozrabiali, itp. Każdy jakoś sobie radził. Nikt nie chciał eutanazji chociaż mówił, że po wypadku nie ma po co żyć. Potem się okazywało, że jednak mają po co – tylko musieli się trochę rozejrzeć.

Proces powrotu do życia po takim wydarzeniu jest trudny, bardzo trudny i wymaga duuużo czasu, miłości i wsparcia, a tymczasem co nam jest pokazane. Bogaci rodzice zatrudniają opiekunkę, bo nie potrafią sobie poradzić z kalectwem swojego dziecka.

Obecnie jest tyle udogodnień dla osób, które nie mogą samodzielnie funkcjonować, że śmiem wierzyć w to, że mógłby wrócić do pracy, do jeżdżenia na dostosowanych nartach i do wielu innych rzeczy, które sprawiały mu przyjemność przed wypadkiem. Dla przypomnienia Stephen Hawking, chociażby Nik Vujicic czy Jessica Cox

W Polsce była jedna sytuacja Janusza Świtaja, który (notabene po wypadku komunikacyjnym – „motór”) jest w podobnym stanie jak bohater książki/filmu i chciał legalizacji eutanazji.

Kiedy media odpowiednio nagłośniły sprawę, jedna z fundacji dała mu pracę i gość odnalazł sens życia. Nie sądzę żeby jego stan fizyczny bardzo się poprawił, ale poprawiła mu się psyche – żyje do dziś, ba pomaga innym.

Natomiast takiej akcji jak ta w filmie nie widziałam w życiu i moim zdaniem to cholernie słabe tak przedstawiać życie niepełnosprawnych szczególnie tym, którzy z niepełnosprawnością nie mają nic wspólnego – czytaj słodkim młodym dziewczątkom uwielbiającym komedie romantyczne.

Szczytem absurdu była scena na plaży – on mówi że nie zmieni zdania, ona płacze nazywa go egoistą i takie tam, ucieka, a on nie może za nią pojechać/”pobiec”, gdyż plaża jest nieprzystosowana!!!! Zamiast porządnej ścieżki dla wózków ma krótki, wąski drewniany chodnik na końcu, którego on siedzi na tym wózku taki smutny  i woła za nią. SERIO? po takiej akcji to i mi by się odechciało żyć.

Przy recenzji tego filmu chciałaby się odnieść do Japonii: nożownik zabił 19 niepełnosprawnych. Z tego co wiem to pierwsza tego typu masakra na świecie (oczywiście w czasie pokoju) skierowana wobec tych najbezradniejszych, bo po pierwsze śpiących po drugie niepełnosprawnych umysłowo. Może on mówiąc „Lepiej, żeby niepełnosprawni zniknęli” też miał na myśli to, że uwalnia ich od bólu i cierpienia?

Filmu nie polecam, książki nie kupię
i odradzam czytanie i oglądanie wszystkim myślącym osobom.

By | 2017-02-03T18:30:03+00:00 Lipiec 27th, 2016|Film|37 komentarzy

About the Author:

Wyobraź sobie kobietę o zaraźliwym uśmiechu i roześmianych oczach, jej rude, długie włosy powiewają na wietrze i niesfornie spadają na twarz. Kobietę dojrzałą na tyle, że wie czego oczekuje od życia, ma jasno ustalone cele, ustabilizowaną pozycję, pracę, dom, ale na tyle dziewczęcą, że wciąż poszukuje nowych inspiracji, zainteresowań, nadal z ciekawością dziecka obserwuje świat i ludzi, a to co widzi i co ją fascynuje opisuje na blogu. Cześć to ja Zaniczka - miło Cię poznać.